Jeśli coś pomyliłam przy dodawaniu linków lub coś nie działa - dajcie znać, proszę! Trochę zamotana jestem ostatnio. - //V.

20 lipca 2000

[KP] cuda nie zdarzają się nikomu z wyjątkiem tych szczęśliwych czubków, którzy widzą je wszędzie

 Gabriel Hudson
32 letni nauczyciel języka angielskiego ― opiekun kółka teatralnego ― nowy nauczyciel 
Dzień rozpoczyna o szóstej rano. Przez pierwsze piętnaście minut leży w pojedynczym łóżku i gapi się w sufit po którym chodzi mucha, którą wczoraj myślał, że zabił, ale skubana przeżyła oberwanie zawiniętą w tubkę gazetą. Zsuwa się ciężko z łóżka, a swoje kroki kieruje do łazienki. Szybki prysznic, który stawia na nogi, a następnie śniadanie i czarna kawa do porannych wiadomości. Odłożył palenie porannego papierosa do kawy na to popołudniowe. Zauważył, że nie wszyscy przechylnie patrzą, kiedy już z rana czuć od niego zapach papierosów zmieszanych z perfumami. Między siódma czterdzieści pięć, a ósmą wychodzi z domu. Między nastolatkami czuje się dobrze, lubi przekazywać im swoją wiedzę, a jeszcze bardziej lubi spędzać czas z osobami z kółka, które prowadzi. I trochę żałuje, że nie zdecydował się jednak zostać reżyserem tak jak planował kilkanaście lat temu. W przerwach między lekcjami odrzuca połączenia od prawie byłej żony, ignoruje dobijającą się matkę, która próbuje przemówić mu do rozsądku i przekona, aby wrócił do Cecilii. 

1 komentarz:

  1. Kiedy Amy dowiedziała się o odejściu nauczyciela angielskiego na ceremonii z okazji zakończenia roku szkolnego, myślała, że gorzej być nie może. Uwielbiała pana Morgana. Według niej był świetnym nauczycielem, choć znajdowała się w grupie nielicznych, którzy tak twierdzili. Nie potrafiła powiedzieć dlaczego. Dobrze opiekował się kółkiem teatralnym, które było jej drugim życiem. Żywiła obawę, że nowy belfer nie będzie miał ochoty wziąć pod swoje skrzydła grupki szkolnych aktorów. To stanowiłoby dla niej ogromny cios. Musiałaby poszukać sobie jakiejś trupy poza szkołą, a to wymagałoby kosztów. Jej rodzice nie zgodziliby się na takie głupoty, w końcu ma w planach poważny zawód. Aktorstwo to jej największa pasja, nie mogłaby od tak z niej zrezygnować. Odetchnęła zatem z ulgą, gdy dowiedziała się, że pan Hudson zdecyduje się na prowadzenie kółka. Zauważyła, że jednak nie taki diabeł straszny jak go malują. Gabriel okazał się wymagającym nauczycielem, ale to jej ani trochę nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, wolała takie podejście, szczególnie jeśli chodzi o angielski. Mogła nauczyć się więcej na lekcji, słuchając, a potem tylko skrupulatnie powtarzać materiał w domu. Dzięki temu dowiadywała się coraz więcej. Gdzieś z tyłu głowy cały czas tkwiły jej marzenia o aktorstwie. Nie mogła tak po prostu odpuścić. Czasem czuła, że jej mózg nieświadomie bardziej skupia się na nauce języka niż biologii czy chemii. Dodatkowo... nowy nauczyciel okazał się zdecydowanie przystojniejszy niż poprzedni, co w pewien sposób bonusowo ją napędzało. Pragnęła mu zaimponować, ale nie gołym tyłkiem czy eksponowaniem biustu, jak niektóre uczennice, tylko wiedzą. Nie była w nim zakochana, podobał jej się wizualnie, a przynajmniej na razie...
    Na wyniki tej kartkówki czekała, siedząc jak na szpilkach. Długo się do niej przygotowywała, więc siłą rzeczy zależało jej na dobrej ocenie. Miała pozytywne podejście, ale jakiś dziwny stres, który towarzyszył jej zawsze w podobnych sytuacjach, nie pozwalał jej nie myśleć o literach C, D, E, F. W przypadku tej klasówki satysfakcjonowałyby ją tylko A oraz B, choć ta druga nie w stu procentach. Rodzice nauczyli ją perfekcjonizmu, dlatego wiele od siebie wymagała . Gdy Gabriel położył kartę na jej biurku, uśmiechnęła się delikatnie. Poczuła swego rodzaju ulgę i radość.
    - Dziękuję - odezwała się cicho.
    - Ktoś tu zrobił się kujonem nie tylko z biologii - zaśmiała się Stacy, koleżanka Amy z ławki.
    - Daj spokój, wiesz, że lubię angielski - odpowiedziała dość szybko.
    - Tylko angielski czy nauczyciela też? - odparła dziewczyna, unosząc brwi.
    Amy tylko wywróciła teatralnie oczami. Czekała tylko na dzwonek. Niedługo po nim miało odbyć się spotkanie kółka. Od końca lekcji do rozpoczęcia zajęć dodatkowych dzieliło ich jakieś pół godziny, więc większość poszła przed budynek nacieszyć się słońcem. Harrison wolała udać się od razu do sali teatralnej. Otworzyła drzwi i usiadła na krawędzi sceny. Przejechała palcami po deskach. Na jej ustach błądził delikatny uśmiech. Wzięła głęboki oddech, po czym położyła się na drewnie. Zamknęła oczy i napawała się tą chwilą, myśląc, jak wspaniale byłoby stanąć kiedyś na wielkiej scenie, przed wielką publicznością.

    OdpowiedzUsuń