Jeśli coś pomyliłam przy dodawaniu linków lub coś nie działa - dajcie znać, proszę! Trochę zamotana jestem ostatnio. - //V.

22 lipca 2000

[KP] Die with memories, not dreams

DANIEL MCCAIN
25.02.1980r., Miami ✴ wykładowca filologii angielskiej

Kubek porannej czarnej herbaty to jego codzienny rytuał. Robi to odkąd zaczął wykładać na uczelni w Miami. Kiedy szedł na filologię, nie spodziewał się, że stanie się ona nieodłączną częścią jego egzystencji. Pokochał ją na tyle, że praca sprawia mi istną przyjemność. Nowi studenci napawają go radością, a zarazem przyczyniają się do zwalczania rutyny. Nie ma dwóch identycznych osób. Każdy ma unikalne cechy charakteru, których McCain się doszukuje. Opiekuńczy i pełny rodzinnego ciepła, choć sam stracił ojca w wieku zaledwie 12 lat, co sprawiło, że na kilka lat został pozbawiony pełnej rodziny. Cieszy się chwilą, uwielbia szeroko pojętą sztukę - książki, poezję, obrazy, teatr.

4 komentarze:

  1. Ellie kochała podróże. Nieważne czy był to krótki wypad nad morze, czy dłuższy do innego kraju, po prostu uwielbiała zwiedzać nowe miejsca, wypoczywać i dobrze się bawić. Zawsze marzyła, aby jej życie było taką jedną, wielką podróżą. Miesiąc tu, miesiąc tam, życie na walizkach wcale nie było takie złe. Oczywiście na to trzeba było pieniędzy, a niestety z tym zazwyczaj był kłopot. Dobrze, że dzięki dorywczym pracom podczas roku akademickiego miała wystarczająco oszczędności, aby wyjechać chociaż w jedno miejsce. Wcześniej za wyjazdy płacili rodzice, odkąd jednak poszła na studia i zaczęła żyć na własną kieszeń, musiała poradzić sobie sama. Przynajmniej tak było przez trzy lata. Teraz miała przy sobie Daniela, którego kochała ponad wszystko i nie wyobrażała sobie życia bez niego. To z nim od roku jeździła na te wszystkie krótkie wycieczki i długie wczasy, chodziła do klubów i barów, do teatru, na spacer po mieście. Kiedy nie siedziała na uczelni lub nie uczyła się do egzaminów, to właśnie z nim spędzała każdą wolną chwilę. I choć nie wszyscy byli zadowoleni z tego, że jest z mężczyzną o szesnaście lat starszym, Ellie miała to gdzieś. Była przy nim szczęśliwa i tylko to się liczyło.
    Ze snu wybudził ją ciepły głos Daniela oraz delikatny pocałunek. Uśmiechnęła się szeroko, wciąż nie otwierając oczu, po czym przeciągnęła się leniwie. Dopiero wtedy odchyliła delikatnie powieki, wzrok od razu kierując na pochylającego się nad nią Daniela. Czasem wciąż nie mogła uwierzyć, że ten przystojny, seksowny i inteligentny mężczyzna jest jej, tylko i wyłącznie jej. Czasem też zastanawiała się dlaczego wybrał akurat ją – wciąż nieco dziecinną studentkę, może i ambitną, ale upartą jak osioł i nieco roztrzepaną. Doskonale widziała kto kręcił się obok niego na weselu jej kuzyna i wcale nie były to brzydkie kobiety z obwisłymi piersiami, wręcz przeciwnie. To jednak z nią, z Ellie, spędził większość nocy, choć teoretycznie powinien w niej widzieć tylko i wyłącznie smarkulę, która jest kuzynką jego znajomego.
    Mrucząc cicho z zadowolenia, oddała pocałunek, a widząc tacę z jedzeniem, jej oczy momentalnie się zaświeciły. Wczoraj ledwo co zjadła, więc z samego rana była głodna jak diabli.
    — Jesteś najlepszy — mruknęła, na szybko jeszcze raz go całując, po czym sięgnęła po kawałek słodkiego banana i wepchnęła go sobie do buzi. Nie była jedną z tych rygorystycznie wychowanych dziewcząt, które muszą jeść przy stole, z serwetką na kolanach i milionem sztućców. Równie dobrze mogła jeść rękoma, ale gorące naleśniki trudno było tak skonsumować, więc sięgnęła po widelec i odkroiła kawałek, aby zaraz go zjeść. — Mam wrażenie, że nie ma takiej rzeczy, której nie potrafisz zrobić — westchnęła jeszcze, kręcąc z niedowierzaniem głową.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze zanim spotkała Daniela zorientowała się, że rówieśnicy jej nie interesują. Jasne, niektórzy byli całkiem przystojni i raz czy dwa z którymś się na imprezie całowała, ale to nie było to. Nie czuła tego samego, co wtedy, gdy czasem niewinnie flirtowała ze starszymi mężczyznami. Dla niej większość chłopaków w jej wieku była po prostu dziećmi, które lubiły się bawić, wygłupiać i nie obchodziły ich związki. Ellie zaś już od dawna czuła potrzebę stabilności, którą w jej odczuciu mógł dać jedynie starszy mężczyzna, który był odpowiedzialny i samodzielny, który miał własny dom, pracę samochód i nie w głowie były mu ciągłe imprezy i seks bez zobowiązań. Dlatego też nawet nie patrzyła na swoich kolegów ze studiów tak, jak robiły to jej koleżanki, czasem nawet te, które już kogoś miały. Ellie obchodził tylko i wyłącznie Daniel, nikt inny. Domyślała się, że czasem musi być trochę zazdrosny, ale nie dziwiła mu się, bo i ona czasami się tak czuła. Jako przystojny i, mimo wszystko, młody wykładowca na uczelni, miał obok siebie setki młodych, ładnych studentek, które zapewne wzdychały do niego po cichu. I temu nie mogła się dziwić, ale mimo wszystko skręcała ją zazdrość, gdy czasem widziała jak inne dziewczyny patrzą na jej mężczyznę. I czuła się wspaniale, gdy na ich oczach mogła namiętnie go pocałować, jednocześnie zaznaczając swój teren, jak to czasem kobiety robiły.
    — Dziwisz się? — spojrzała na niego z lekko uniesionymi brwiami, w międzyczasie biorąc kolejne kęsy naleśników i niektórych owoców. — Robisz mi pyszne śniadanie do łóżka, zabierasz na wspaniałe wakacje i spełniasz niemal wszystkie moje zachcianki. Czasami mam wrażenie, że to tylko piękny sen i boję się, że zaraz się obudzę — powiedziała całkiem poważnie, upijając trochę soku pomarańczowego ze szklanki. Zaraz jednak go odstawiła, tak samo jak tacę z wciąż niedojedzonym śniadaniem. Daniel zrobił ogromną porcję, a zazwyczaj z samego rana niewiele co jadła, nawet jeśli chwilę wcześniej była głodna.
    — Hmm, na co mam dzisiaj ochotę? — mruknęła w zastanowieniu, a na jej ustach błądził delikatny uśmiech. Odwróciła się w kierunku mężczyzny, jednocześnie przewracając go na plecy, aby po chwili na nim usiąść. — Moglibyśmy pójść na plażę, później na jakiś obiad, a wieczorem pospacerować po okolicy — odezwała się po chwili namysłu, pochylając się nad Danielem i składając na jego ustach lekki pocałunek. — Albo po prostu zostać cały dzień w apartamencie i trochę poleniuchować — dodała, uśmiechając się szerzej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ona za to była śpioszkiem, który lubił sobie poleżeć w łóżku trochę dłużej. Oczywiście nie były to godziny południowe, ale mimo to zawsze budziła się kiedy Daniel już nie spał. I niemal za każdym razem znajdowała go w salonie, gdzie sprawdzał prace swoich studentów, co niezmiernie ją bawiło. Teraz jednak były wakacje, żadnych prac do sprawdzania, więc widocznie musiał znaleźć coś innego do roboty i padło na robienie śniadań. Ellie było to na rękę, bo choć sama nie miała nic przeciwko siedzeniu w kuchni, tak z samego rana najzwyczajniej w świecie jej się nie chciało.
    — No i dobrze — mruknęła z zadowoleniem. Ona też nie chciała tego przerywać, nie wyobrażała sobie innego życia. Życia bez Daniela. Nawet jeśli czasem się kłócili, bo kto w związkach się nie kłóci? Na szczęście nie były to jakieś wielkie wojny, które mieli codziennie, a zwykłe sprzeczki, po których nie odzywali się do siebie raptem godzinę. Ellie nie potrafiła długo gniewać się na Daniela, więc wszystkie scysje szybko szły w zapomnienie. Chociaż to i tak najczęściej ona musiała przepraszać, bo jak to kobieta, czasem warczała na wszystkich bez powodów, czasem rzucała się, gdy coś poszło nie po jej myśli, a innym razem płakała bez powodu w poduszkę. Ot, hormony.
    — Tak właśnie zrobimy — zgodziła się z jego decyzją, po czym pisnęła cicho, gdy Daniel niespodziewanie obrócił ich tak, że to teraz ona leżała na plecach, a on się nad nią pochylał. Trzepnęła go lekko w ramię, ale jednocześnie cicho się zaśmiała, po czym zarzuciła mu ręce na szyje, aby przyciągnąć go nieco bliżej siebie. Lubiła jego poczucie humoru i to jak czasem się wygłupiał. To był jeden z powodów, dla których się w nim zakochała, a było ich naprawdę wiele.
    Uśmiechnęła się lekko na jego słowa, po czym wyciągnęła rękę, aby delikatnie pogłaskać go po lekko zarośniętym policzku.
    — Też cię kocham. — Ledwo zdążyła dokończyć, gdy poczuła jak jego miękkie usta napierają na jej wargi. Bez wahania oddała namiętny pocałunek, dłonie kładąc na jego nagie plecy, aby przycisnąć jego ciało do swojego. Teraz dzielił ich tylko cienki materiał jej podkoszulki, w której spała, ale to i tak nie przeszkodziło jej w tym, aby czuć bijące od niego ciepło. — Mhm, zdecydowanie zostajemy w domu — mruknęła z rozbawieniem, po chwili ponownie go całując. Mimo, że byli ze sobą już od roku, wciąż nie potrafiła się nim nacieszyć i najchętniej nie wypuszczałaby go z łóżka, ale niestety oboje mieli obowiązki, ona studia a on pracę. Teraz jednak byli na wakacjach, więc w zasadzie mogli spędzić cały ten czas w łóżku, ale z drugiej strony byli w takim miejscu, że aż żal było go nie zwiedzić. Na szczęście wyjazd ten miał trwać prawie dwa tygodnie, więc mieli czas na obie te rzeczy, a skoro ostatnio tyle chodzili i zwiedzali, dzisiaj mogli trochę poleniuchować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazwyczaj też nie lubiła marnować dnia i leżeć do południa w łóżku, ale nie widziała przeszkód, aby czasem nie zrobić sobie dla wolnego. Szczególnie jeśli miała go spędzić z Danielem na oglądaniu seriali lub filmów, czytaniu, malowaniu, rozmawianiu i – przede wszystkim – kochaniu się. Pamiętała początki, gdy praktycznie nie mogli się od siebie oderwać i choć teraz trochę przystopowali, czasem wciąż trudno było się powstrzymać. Teraz jednak byli na wakacjach, spędzali ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobę, więc mogli to robić gdzie chcieli i kiedy chcieli. Szczególnie, że nie musieli się użerać z prezerwatywami jako, bo już od jakiegoś czasu brała tabletki antykoncepcyjne, co było niesamowicie wygodne. Nie mówiąc już o tym, że było przyjemniej, zarówno dla Daniela, jak i dla niej. Była tylko zaskoczona, że tak łatwo przyszło jej przełamać wszystkie bariery. Zawsze miała trudności ze sprawami damsko-męskimi, może dlatego, że była trochę nieśmiała, a może po prostu przez to, że nie miała prawie żadnego doświadczenia. Dopóki nie poznała Daniela, całowała się raptem trzy razy, a o bliższych zbliżeniach nawet mowy nie było. Dopiero McCain sprawił, że przestała się wstydzić i się otworzyła, dzięki czemu w końcu dowiedziała się jak bardzo przyjemny jest seks.
    Uśmiechnęła się do niego figlarnie, gdy tak się jej przyglądał i już miała go pocałować, gdy zaczął składać delikatne pocałunki na jej szyi, co sprawiło, że dostała przyjemnych dreszczy na całym ciele. Poczuła też zbierające się w niej podniecenie, więc gdy Daniel zaczął ściągać jej podkoszulek, wcale nie oponowała, a wręcz pomogła mu pozbyć się materiału. Kiedy zaś zaczął dłońmi pieścić jej piersi, a brzuch obsypywać kolejnymi pocałunkami, ponownie mruknęła z zadowoleniem.
    — Lepiej niech pan tego tak często nie powtarza, panie McCain, bo jeszcze popadnę w samozachwyt — zaśmiała się, po czym przyciągnęła go do siebie i mocno pocałowała, od czasu do czasu delikatnie przygryzając jego dolną wargę. Pożądanie rosło w niej z każdą minutą, tak samo jak w Danielu, czego dowodem była jego twarda męskość, którą czuła na swoim podbrzuszu. Trochę żałowała, że każdy ich poranek tak nie wyglądał, ale gdy nie mieli wakacji, ciężko było znaleźć rano czas. Daniel musiał iść do pracy, ona na studia, więc czas dla siebie mieli dopiero wieczorem, a niekiedy nie mieli go nawet i wtedy. Dlatego każde wakacje starali się wykorzystać jak najlepiej.

    OdpowiedzUsuń