Jeśli coś pomyliłam przy dodawaniu linków lub coś nie działa - dajcie znać, proszę! Trochę zamotana jestem ostatnio. - //V.

22 lipca 2000

[KP] see the good

Amy Harrison
14.02.2000, Salt Lake City

Bujająca w obłokach dziewczyna z dobrego domu, która co wieczór kładzie się na łóżku i rozmyśla, jakby to było stać się bohaterką czytanych przez nią książek. Nieśmiały uśmiech nigdy nie schodzi jej z twarzy. Wyglądając przez okno, stara się dostrzegać piękno rzeczy, które ją otaczają i czerpać z nich energię do życia. Kiedy na nią patrzysz, pomyślisz: "Grzeczna, ułożona, nie skrzywdziłaby nawet muchy". Potem jednak przychodzisz na szkolne przedstawienie i widzisz, jak wcielając się w rolę Lady Makbet, namawia swojego teatralnego męża do zbrodni. Robi to z taką ekspresją, pewnym głosem. Patrzysz na jej ruchy i zastanawiasz się, czy to ta sama dziewczyna, która kilka godzin wcześniej z uśmiechem pożyczyła Ci długopis.

"Jestem więźniem swoich pasji. Korzystam z każdej chwili, która jest mi dana, by się nią cieszyć. Póki mogę..."

2 komentarze:

  1. Myślał nad tym, aby wyjechać z Salt Lake City i zacząć życie gdzieś na nowo. Jednak dopóki rozwód wciąż był w trakcie nie mógł, chociaż szczerze mówiąc nie miałby nic przeciwko temu, aby znaleźć się kilkadziesiąt miast dalej od Cecilii. Dzień nie rozpoczął się zbyt dobrze, zwłaszcza kiedy budząc się zobaczył w powiadomieniach masę wiadomości z nieznanego numeru. Z początku liczył na to, że ktoś po prostu pomylił numery i zrobił mu spam, myśląc, że to jego znajomy, ale po przeczytaniu kilkunastu wiadomości wiedział już, że to wcale nikt obcy, a jego prawie była żona. Nie rozumiał dlaczego nie może dać mu spokoju i spróbować ułożyć sobie życie na nowo z kimś kto nie jest nim. Zdecydował się na rozwód bez orzekania o winę, tak będzie szybciej, a im prędzej się od niej uwolni tym lepiej. Jednak jak widać nie było to takie proste.
    Zablokował numer, nawet nie odpowiadając na wiadomości. Był już zmęczony tymi wiecznymi próbami skontaktowania się z nim. Jeśli coś od niego chciała miała kontaktować się w tej sprawie z prawnikiem, a nie osobiście z nim. Coraz częściej zaczynał dochodzić do wniosku czy nie powinien złożyć skargi za nękanie, ale prawdę mówiąc chciał jak najszybciej kobietę ze swojego życia wyciąć. Dopóki nie wie, gdzie pracuje jest w porządku. A raczej powinno być w porządku. Ze szkoły w której pracował kilka lat musiał przenieść się do zupełnie nowej. To była zarówno strata dla niego jak i liceum, gdzie pracował, ale za to te nowe zyskało nowego nauczyciela. I szczerze miał nadzieję, że tu się utrzyma dłużej.
    Po kilku tygodniach pracowania nawet się zadomowił. Uczniowie, jak to nastolatki. Raz lepiej raz gorzej, ale na ogół nie mógł narzekać. Trafiały się osoby, które uparcie odmawiały nauki. Co prawda był dopiero początek roku i wiedział już po tych kilkunastu lekcjach, że pracowanie z niektórymi osobami będzie naprawdę trudne.

    Gabriel siedział przy swoim biurku, sprawdzając kartkówki z zeszłego tygodnia. Co jakiś czas podnosił wzrok na klasę, obserwując czy faktycznie pracują. Ignorował szepcące do siebie dziewczyny oraz chłopaków, którzy na końcu klasy myśląc, że nie widzi pokazywali sobie coś na telefonach. Mógł wstać i im pozabierać komórki, ale po co? Po jakimś czasie, kiedy ostatnia kartkówka została sprawdzona złożył je w kupkę i wolno podniósł się ze swojego miejsca, tym samym przykuwając swoją uwagę kilkunastu osób.
    - Odłóżcie długopisy, zamknąć zeszyty. Jeśli nie skończyliście chce to zadanie widzieć gotowe na jutro, bez żadnych wymówek. Psa czy kota trzymać z dala od biurka gdzie robicie prace – powiedział stanowczo. Podniósł rękę do góry z kartkówkami, chcąc pokazać klasie o co mu tak naprawdę chodzi i czemu przerywa im robienie zadania. - Tak jak obiecałem wasze kartkówki zostały sprawdzone. Jednym poszło dobrze, innym nieco gorzej. Zanim je wam rozdam, chciałem jeszcze krótko przypomnieć o pierwszym sprawdzianie, który was czeka za tydzień. I radzę się do niego przygotować. To nie będzie nic, czego byście nie wiedzieli. Tak jak zapewniałem na poprzedniej lekcji wystarczy powtórzyć materiał, który przerobiliśmy w tym roku. Oby to niektórym pomogło.
    Mógł wydawać się surowy i bezwzględny, ale chodziło tylko o to, aby każdy z nich zdobył wiedzę, której potrzebują. Owszem, zdawał sobie sprawę z tego, że w życiu nie jest konieczne ważne, aby znać historię Romea i Julii, ale jednak czasem dobrze było wiedzieć o czym była.
    - Gratulacje – powiedział, kiedy na ławce Amy Harrison położył papier z czerwonym A na samej górze kartki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Śmiało mógł chyba powiedzieć, że Amy była jedną z jego ulubionych uczennic. Chociaż oczywiście nie powinien mieć wybrańców, bo to zwyczajnie było nie fair wobec innych, ale nic na to nie mógł poradzić. Nie faworyzował jej, ale za to jej prace zawsze sprawdzał z większą zachętą, bo wiedział, że jako jedna z niewielu nie będzie pisać głupot. Owszem, zdarzały się drobne błędy, ale przecież nikt nie był nieomylny. Nawet jemu samemu czasem się zdarzało napisać coś z zupełnie innej beczki, a uczniowie go później poprawiali. Bo był człowiekiem i miał do tego prawo.
    Wiedział też, że pewnie dla uczniów to dość duży szok, kiedy zmienia się nauczyciel. Niewiele wiedział o poprzednim nauczycielu. Bardzo mu zależało na tym, aby uczniowie go polubili, a jak na razie zanosiło się na to, że naprawdę tak jest. Przejęcie kółka teatralnego było też dobrym pomysłem, a dyrektor nawet się cieszył, że będzie miał je kto przejąć. W innej sytuacji musieliby je rozwiązać i wielu uczniów byłoby niezadowolonych. Gabriel zrobiłby wszystko, byle tylko nie siedzieć w domu i nie czekać czy przypadkiem Cecillia nie zacznie wydzwaniać po raz kolejny. Rozwód był teraz rzeczą, której doczekać się nie mógł najbardziej i z niecierpliwością czekał na rozprawę, a potem znowu będzie wolny i z dala od tej kobiety.
    Zwolnił na przerwę uczniów niedługo później. Przerwę zamierzał wykorzystać na zjedzenie lunchu i krótką, luźną rozmowę z jedną z nauczycielek. Dobrze się dogadywał z innymi nauczycielami, chciał to utrzymać dalej. Relacje w pracy były w końcu ważne.
    W szkolnym teatrze jak zawsze był pierwszy. Czasami się zastanawiał jakby to było być prawdziwym reżyserem. Umiał to robić i co najważniejsze lubił. Nie raz zastanawiał się czy może jednak nie udać się do szkoły filmowej, żeby spełnić swoje marzenie, ale gdyby to zrobił to za co miałby opłacać rachunki i żyć? Niby mógłby jakoś pogodzić te pracę i naukę, ale oznaczało to przeniesienie się do innego mieszkania, mniejszego i zrezygnowanie z wielu rzeczy.
    Chciał wystawić jakąś sztukę z uczniami, jednak nie chciał iść w ślady innych szkół. Hamlet, Romeo i Julia, Makbet… To wszystko już było i to wiele razy. Co roku pokazywanie tego samego też nie było niczym dobrym, bo ludzie przestaną w końcu przychodzić i na widowni na której powinni siedzieć uczniowie będą jedynie nauczyciele.
    Zerknął na zegarek mieszczący się na nadgarstku. Jeszcze chwila i powinni się zacząć schodzić uczniowie.

    OdpowiedzUsuń