Żyjemy, piszemy! Niedługo pojawi się lista obecności.

8 lipca 2000

[KP] Sasha Vedenin

Sasha Vedenin
Nieuświadomiony eksperyment. Rodzina wielodzietna. Trójka rodzeństwa.


Nieświadomość określa się mianem rzekomego błogosławieństwa, stanem umownego bezpieczeństwa, niepamięć zaś powodem do spokoju ducha i umysłu, choć samego przebywania w inkubatorze, nie mogło mu być dane zapamiętać. Fotografie, jakby utożsamione wyrazy niekompletnych wspomnień, w rodzinnym albumie niegdyś na ułamek sekundy w biegnącym do przodu czasie, przykuły jego uwagę, wydając się na swój sposób dziwne — ich niewielka ilość i na każdych z nich jego starszy o rok brat, a kolejne, na których pojawiał się już stosunkowo często, dopiero od okresu kiedy ukończył pięć lat. Sasha zapytał o to kiedyś wiedziony dziecięcą ciekawością, lecz nie posiadał żadnych, choćby najmniejszych podstaw, by nie wierzyć w słowa rodziców, że aparatem uwieczniali chwile bardzo rzadko.
Dzisiaj zatarło się to w jego pamięci i nie zaprzątał sobie tym niepotrzebnie głowy. Nie wiedział, że choć pozornie z wyglądu nie różni się od swego rodzeństwa, wykazuje o wiele większy, nienaturalny wręcz potencjał oczekujący na wykorzystanie. Gdyby na przestrzeni lat przykuwał wielką wagę do tego, że wyróżnia go: łatwość adaptowania się do każdego środowiska, szybkość uczenia się i ponadprzeciętny intelekt czy zwinność, może coś wydałoby mu się nie w porządku. Nie traktował tego jednak jako anomalii bądź wynaturzenia, nikt go przez wygraną czy powodzenia nie piętnował. Sasha pozostawał nieświadomy tego, że stanowi obiekt badawczy, nie takiego od razu zwykłego podrzędnego królika doświadczalnego, a faktu, że jest udoskonalonym syntetykiem, dziełem naukowej sztuki, jednym z wielu sukcesów na linii wcześniejszych, eksperymentalnych niepowodzeń. Takim sposobem nadal prezentował się niczym spokojna, nienaruszona niczym tafla wody, w której nocą odbijał się urok księżyca, jednak ta błogość, jak wszystko inne, musi dobiec końca.


Wątek z: Aniołkiem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz