Trochę nas ubyło, choć po linkach tego nie widać. Proszę o sygnał, co usunąć z linków :)

4 sierpnia 2000

[KP] Adam Dowell


Adam Dowell
21 lat // świeżo upieczony student // przyszły dziennikarz

Adam zawsze wiedział, jak się ustawić. Od małego potrafił ściągać na siebie uwagę rodziców pomimo bycia tym środkowym, czyli najczęściej najbardziej pomijanym przy wszystkim dzieckiem. Z radością przekrzykiwał swojego młodszego, rozpieszczonego brata i sprawiał więcej problemów od starszej, ułożonej siostry.
W szkole też szło mu całkiem dobrze, podobno jest zdolny, ale leniwy. Zaowocowało to tym, że to on miał najlepsze ściągi na każdy test, a nauczyciele zgodnie wróżyli mu świetlaną przyszłość w polityce, motywując to tym, że potrafił wygrzebać się z każdych kłopotów dzięki swojemu wygadaniu. Sam twierdzi, że jest sprytny jak lis i uparty jak osioł, a jego znajomi dodają, że jest również głupi jak but, ale oni tylko tak się droczą, bo przecież tak naprawdę go lubią. I nie zostawiliby go w potrzebie.
Adam wierzy w swoją rodzinę, przyjaciół i samego siebie, nie ma natomiast miejsca dla sił nadprzyrodzonych, które miałyby rzekomo kierować jego życiem. Żeby zmienić zdanie, musiałby chyba stanąć oko w oko z samym Bogiem albo Szatanem.

A jeśli już, nie zamierza się z tymi szatanami zadawać.

1 komentarz:

  1. Nie minął nawet wiek, odkąd ostatni raz ktoś był na tyle głupi, aby go wezwać. Pamiętał świat ludzi z tamtego okresu, bawiąc się wśród nich wystarczająco długo, dzięki żądnemu władzy i nazbyt ambitnemu człowieczkowi. Odpowiadając na wypowiedziane jedynie we śnie życzenie, zjawił się wtedy wraz ze swym bratem. Obaj wtedy nie przypuszczali, że ten konus z wąsikiem i dziwnym charakterem, narobi takich zniszczeń i nawet w Piekle się to nie spodoba. Nie dostał nagrody w postaci ludzkiej duszy, za to odebrał wątpliwą nagrodę w postaci zakazu wychodzenia na powierzchnię. Kiedyś nawoływano go w modłach oraz we snach, należał do tych potężnych, teraz za to tkwił na Dole, pozbawiony sił i zapomniany. Mimo że nie było to długo, czuł się słaby i ograniczony przez brak dostępu do dusz, skuszonych łatwymi sukcesami.
    Po raz któryś przekręcił się na szezlongu, ziewając ze znużenia. Nienawidził tego zastoju, tej otaczającej go ciszy. Przywykł do barwnego życia, przepełnionego krzykami i wszelkimi innymi hałasami, bo tak było mu łatwiej. Przymykał już oczy, by odciąć się od rzeczywistości, gdy nagle poczuł znajome łaskotanie w klatce piersiowej, tam gdzie ludzie mieli serce, a on jedynie kule energii... czuł wyraźnie, że jego moc reaguje na jakby zbyt subtelne nawoływanie. Przeciągnął się jak kocur, siadając od razu. Czekał na silniejszy impuls, coś na co będzie mógł odpowiedzieć i przenieść się tam, gdzie ktoś próbuje go sprowadzić. W końcu pojawiło się to ukłucie i ciepło rozchodzące po ciele. Nie zawahał się ani chwili, przenosząc się tam...
    Tam okazało się pokojem, wypełnionym dzieciakami. Słysząc krzyki, wykrzywił wargi w grymasie niezadowolenia. Takie wysokie dźwięki były nieprzyjemne, poza tym uświadamiały go w fakcie, że zjawił się tutaj przez przypadek. Przesunął pałającymi czerwono złotymi ślepiami po otoczeniu, az natrafił na młodzika siedzącego na podłodze i najwyraźniej próbującego wyplątać się ze szmat w jakie się owinął.
    Zrobił krok w jego stronę, dogaszając płomienie jakie pojawiły się wraz z jego przybyciem.
    - Żałosne stworzenie – prychnął, kucając bliżej chłopaka, by chociaż trochę zrównać się z jego poziomem. Eh, upokarzające, że demon musi posunąć się do takiego zniżania westchnął ciężko w myślach.
    - Nie wyglądasz na kogoś kto świadomie wyrecytował te słowa – mruknął, wskazując zaraz na księgę porzuconą na ziemi. Machnął lekko palcami, a księga uniosła się w powietrzu i uderzyła delikatnie w czoło przestraszonego nastolatka, bo raczej nie wyglądał na starszego gościa.- Nie czyta się czegoś czego się nie rozumie... bo teraz będziesz ponosił tego konsekwencję, póki jesteś moją małą i najwyżej nierozgarniętą, a przy tym zbyt głupią kotwicą, która trzyma mnie na tym świecie – dodał z okropnym uśmiechem, ukazując przy tym nieco ostrzejsze niż u człowieka górne i dolne kły.

    OdpowiedzUsuń