Trochę nas ubyło, choć po linkach tego nie widać. Proszę o sygnał, co usunąć z linków :)

4 sierpnia 2000

[KP] Michał Wiśniewski


Michał Wiśniewski

W wieku ośmiu lat stwierdził, że chce być policjantem, dwa lata później był przekonany, że zostanie strażakiem, a za kolejne trzy pragnął pójść w ślady ojca i pracować jako mechanik. Teraz jest już pełnoletni i nie ma pojęcia, co ze sobą zrobić.
Jest tym bardziej ułożonym, grzeczniejszym, spokojniejszym i przy tym również dużo bardziej nieszczerym bratem. Potakuje, gdy tata pyta go, czy ma zamiar zacząć pełnoetatową pracę w jego warsztacie zaraz po skończeniu szkoły, z uśmiechem kiwa głową na każdą sugestię ojca o jak najszybszym zakładaniu rodziny. Obiecuje, że nie zawiedzie, że kiedyś pożegna ten świat wśród znajomych pól, pochylony nad krzewem truskawek albo wyciągnięty w stronę najwyższej gałęzi wiekowej jabłoni.
Ale tak naprawdę marzy o czymś więcej i, co najgorsze, już od jakiegoś czasu dobrze wie, że to więcej gdzieś tam jest, czeka na niego w wielkim świecie. Gdy chce się co do tego upewnić, wystarczy, że spojrzy na swojego przyrodniego brata i zobaczy bunt w jego oczach, kiedy ojciec upomina go, że tutaj nie przystoi zachowywać się jak jakiś mieszczuch.
 Ale Michał przepada za mieszczuchami.

4 komentarze:

  1. Gdy jego matka, z uśmiechem na ustach, zakomunikowała mu kilka lat temu, że kogoś poznała, to nawet się ucieszył. Odkąd jego ojciec ich zostawił i uciekł z młodszą, głupszą i bardziej cycatą, to myślał, że będzie tylko on i jego rodzicielka. Nie żyło im się źle. Jego matka była całkiem niezłym psychologiem, dodatkowo chłopak dostawał całkiem niezłe alimenty od ojca, więc na brak pieniędzy nie mogli narzekać. Dzięki temu mogli pozwolić sobie na wiele fajnych rzeczy, bez konieczności mieszania się w ich życie innych osób. Chłopak nigdy zresztą nie myślał, że kiedyś ktoś postanowi wejść z butami w ich przestrzeń. Ze swoją matką nawiązał bliską więź. Mógł z nią porozmawiać o wszystkim bez obaw, że ta będzie miała chęci na podzielenie się tym z kimś innym. Ze swoim ojcem nie utrzymywał szczególnego kontaktu. Tak właściwie, to nawet nie chciał go znać, co też okazywał matce na każdym kroku, lecz ta mówiła mu, że powinien się nieco postarać.
    Gdy dowiedział się, że jego matka randkuje to nawet się ucieszył. Z początku nie znał gościa, więc wyobrażał go sobie jako przystojnego, modnie ubranego i ambitnego mężczyznę, pracującego jako lekarz, prawnik lub ktoś inny. Miał nadzieję, że będzie miał też kota, za którymi przepadał. Cóż, prawda okazała się nieco inna, jednak Artur nie miał zamiaru stawać na drodze szczęścia swojej rodzicielki i pozwolił by relacja sama się określiła. I tak też się stało.
    Narzeczeństwo i późniejsze małżeństwo przełknął. Nawet polubił swojego ojczyma i przyrodniego brata, który był w komplecie, chociaż z początku wcale nie mógł nawiązać z nim kontaktu, chociaż byli rówieśnikami. Nie mógł jednak przełknąć przeprowadzki, która okazała się obowiązkowa.
    Był mieszczuchem. Przesiąkł miastem niemal do samych kości. W wielkich aglomeracjach życie wyglądało zupełnie inaczej niż w tych mniejszych. Ludzie nie interesowali się innymi, nikt nie mówił co robi ktoś inny, bo wszyscy byli zapatrzeni w samych siebie. Może było to nieco egoistyczne, ale przynajmniej dawało ludziom poczucie swobody. W miastach było się anonimowym i o ile nie wchodziło się komuś w drogę, to nikt nikogo nie zauważał. Pech jednak chciał, że musiał przenieść się na wieś. Owszem, niosło to ze sobą kilka korzyści takich jak czyste powietrze i spokój. Można było wypocząć i zregenerować swoje siły, jednakże Artur uważał, że wieś była idealnym miejscem by odpocząć w weekend, a nie przez cały rok. Niestety nie miał dużo do gadania, gdyż jego ojczym nie mógł porzucić swojego gospodarstwa, a matka znalazła dobrze płatną pracę w mieście niedaleko wsi. Chłopak musiał zatem przenieść się i zostawić całe swoje dotychczasowe życie za sobą.
    Przez pierwsze dni nie mógł pogodzić się ze stratą swoich znajomych, zajęć i ulubionych miejsc, których już nie mógł odwiedzać codziennie. Musiał jakoś sobie poradzić. Na osłodzenie tego wszystkiego, kupiono mu kota. Niestety nie pomogło to zbyt dużo. Chłopak wyraźnie wyróżniał się na tle pozostałych mieszkańców. Ubierał się inaczej i zachowywał. Na wsi wszyscy wszystkich znali, więc niemal od razu stał się przedmiotem rozmów. Wyróżniał się. Ubierał się typowo miejsko. Przykładał uwagę do tego w czym chodzi, co często zwracało uwagę. Był też bezpośredni, więc często mówił to co myślał, czym nie przysporzył sobie wielu przyjaciół. Nie mówiąc już o tym, że nie chodził do kościoła i chociaż jego matce to nie przeszkadzało, to okolicznym staruszką najwidoczniej było nie w smak.
    Gdy powiedziano mu o weekendowym wyjeździe to od razu się zgodził i powiedział, że to świetny pomysł. Miło byłoby opuścić wieś i udać się gdziekolwiek w odosobnienie. Spakował się szybko, biorąc tylko to, co było najważniejsze. Spodziewał się, że nie będzie tam żadnego dostępu do Internetu, więc nawet nie silił się na tachanie ze sobą laptopa. Zabrał jedynie telefon, bo bez niego nie ruszał się nigdzie. Był podekscytowany wyjazdem, więc poszedł spać dość wcześnie. Gdy wstał to nie musiał martwić się niczym. Sama droga przebiegła spokojnie. Nie była długa, jednak i tak nie przeszkodziło mu to, by zasnąć ze słuchawkami w uszach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będąc na miejscu obudził go głos matki. Byli sami w samochodzie. Nie trwało to jednak długo, gdyż, gdy tylko się obudził, to jego rodzicielka wyszła i głośno zatrzasnęła za sobą drzwi. On również wyszedł. Uśmiechnął się do kobiety, co ona odwzajemniła. Przytuliła go.
      – Postaraj się nie narozrabiać – mruknęła puszczając go. Przez chwilę poczuł się, jakby kobieta myślała, że jej syn nadal ma dziesięć lat i nie wie, że nie wolno mu robić wszystkiego, co przyjdzie mu do głowy. Chłopak kiwnął posłusznie głową, a jego uśmiech poszerzył się. Skierował się po swój plecak, zabierając przy okazji klatkę, w której znajdowała się kotka. W końcu musiał ją wziąć, gdyż nie miał jej z kim zostawić, a nikt nie oponował. Zwierzak wyraźnie niecierpliwił się do wyjścia na zewnątrz. Nie mógł się temu dziwić.
      – Jesteś nie w sosie? – zapytał. Nie wiedział czemu, ale odniósł wrażenie, że Michał nie był w radosnym nastroju. Ze swoim przyszywanym bratem zdążył się polubić, chociaż ta dwójka całkowicie się różniła. – Mnie tam się podoba – mruknął zgodnie z prawdą. Nie było źle. Domek co prawda nie był szczytem letniskowej architektury, a prezentował się całkiem znośnie. Nic nie stało na przeszkodzie by wejść do środka i porozglądać się. Założył plecak ze swoimi rzeczami i ruszył za Michałem.
      Wnętrze domku prezentowało się równie dobrze. Nie było tam dużo pomieszczeń, ale dało się to jakoś znieść i nie przeszkadzało to. Domek był na tyle duży, by nikt nie wpadał na nikogo innego, więc nie powinni mieć problemów z prywatnością. Było nawet czysto, nie licząc drobnego zakurzenia, ale już wcześniej powiedziano mu, że jak przyjadą na miejsce będą musieli nieco odkurzyć. Nie powinno im to zająć zbyt wiele czasu.
      Gdy zamknął za sobą drzwi, to niemal od razu wypuścił kotkę. Zwierzak nie był jednak chętny do zbytniej eksploracji, więc tylko zakręciła się dookoła i położyła pod oknem, gdzie grzały ja promienie słoneczne.
      – Pokaż gdzie śpimy, chcę się pozbyć tego plecaka. I muszę się umyć, chociaż może lepiej będzie jak już ogarnę się po tym, jak posprzątamy nieco – powiedział. Wolał się za to zabrać od razu, gdyż był osobą, która wolała mieć więcej wolnego czasu pod koniec dnia.

      Usuń
  2. Posłusznie poszedł za Michałem, zabierając ze sobą swoje rzeczy. Był ciekawy jak będzie wyglądać pokój, w którym spędzą kilka nocy. Nie mógł powiedzieć, że się ekscytował. Mieszkając w mieście nie miał co liczyć na tak spędzone weekendy, a jeśli już to zdarzały się niezwykle rzadko. Musiał więc łapać okazję, gdy ta się nadarzała.
    Pokój bardzo mu się podobał. Nie mógł powiedzieć, że był on cudowny, ale mógł go ocenić na pozytywną ocenę. Nie oczekiwał luksusów, więc gdy ich nie zastał to nie był rozczarowany. Jedyne co mu przeszkadzało, to fakt, że tuż obok znajdowała się sypialnia rodziców. Od razu zajął łóżko przy oknie. Lubił w nocy obserwować ciemne niebo i szukać gwiazdozbiorów, czy oczekiwać na spadające gwiazdy. Już dawno wyrósł z tego, by wypowiadać jakieś życzenia, bo wiedział, że to tak nie działa. Niemniej jednak widok spalającego się kosmicznego śmiecia, który przypadkowo wpadł w ziemską atmosferę bardzo mu się podobał. Ogólnie bardzo lubił obserwować niebo nie tylko to nocne. Znał się nieco na kosmosie, ale nie mógł się nazwać specjalistą. Potrafił jednak wskazać kilka planet i gwiazdozbiorów. Już nie mógł się doczekać, aż będzie mógł podejść i oprzeć się o parapet, by spojrzeć w górę i napawać się tym, co zobaczy.
    – To fajnie – powiedział na wieść o tym, że ma się zjawić rodzina Michała. Znał ich z wesela, więc nie był jakiś szczególnie spięty. Uśmiechnął się lekko. Dotychczas był raczej ponury lub obojętny i nie okazywał oznak radości, więc widok uśmiechu na jego tworzy mógł wydać się dla jego przyszywanego brata dziwny i niespotykany.
    Gdy już wszystko ogarnął w pokoju, mógł zająć się resztą domu. Musieli trochę posprzątać. Przeraził się, bo wszystko to przychodziło mu z taką łatwością i entuzjazmem. Było to do niego zupełnie niepodobne. W końcu wszyscy doskonale wiedzieli, że nie darzył on szczególną sympatią wsi i prostego życia. Jednak tutaj wszystko się zmieniało, jakby ktoś dotknął go zaczarowaną różdżką. O dziwo cieszył się, że z Michałem odnalazł wspólny język. Nigdy wcześniej nie miał żadnych chęci na posiadanie rodzeństwa, bo cieszyło go bycie jedynakiem i gdy okazało się, że jego matka chce wyjść za mąż za mężczyznę, który posiadał syna, to było mu trochę ciężko to zaakceptować, na szczęście uczucie to przeszło dość szybko i on nawet nie zauważył, w którym momencie niezręczne rozmowy ze swoim bratem przekształciły się na te bardziej swobodne. Michał był jednak osobą, w której Artur chciałby zmienić kilka rzeczy, zwłaszcza to podporządkowanie jego ojcu. Nie widział w tym niczego zdrowego, a mężczyzna wyraźnie tłumił ambicje swojego syna. Artur był wychowywany na takiego, który miał dążyć do wyznaczonego przez siebie celu. Tego właśnie nauczyła go jego matka.
    – Nie myję podłóg, więc jeśli chcesz, to proszę. Ja wezmę wszelkie balaty i stoliki – powiedział, biorąc do ręki ścierkę. Uśmiechnął się lekko do siebie samego i spojrzał na Michała. – Powiedz mi, co chcesz robić, gdy wakacje dobiegną końca? – zapytał z czystej ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sprzątać lubił. Traktował to jako swego rodzaju ujście dla negatywnych emocji. Mógł sobie pomachać szczotką, trzepaczką do dywanów czy też ścierką do wycierania kurzy. Mycia podłogi się nigdy nie podjął, bo nie lubił tego robić, wszystko pozostałe wykonywał w większości bez grymaszenia. Można było myśleć, że żyjąc w mieście nie musiał zajmować się takimi rzeczami, ale nie była to prawda. W jego mieszkaniu zawsze musiało być czysto i to właśnie na nim spoczywał obowiązek doprowadzenia domu do porządku, gdy jego matka była w pracy. Oczywiście nie musiało lśnić, ale jakoś się prezentować. Stereotypowe myślenie towarzyszyło ludziom jednak od zawsze, więc nie był zbytnio zdziwiony, że ktoś myśli o nim jako o nierobie. On również miał swoje wyobrażenia ludzi ze wsi. Widział ich jako ubranych w koszule w kratę, jeansowe ogrodniczki i z plecionym kapeluszem na głowie. Oczywiście prawda różniła się od wyobrażeń.
    Prychnął, słysząc odpowiedź swojego przyszywanego brata. Pokiwał głową na znak, że doskonale rozumiał, ale wiedział, że chłopak jest zrezygnowany i poddał się swojemu ojcu, który najwidoczniej całkowicie zdominował swojego syna. Było to smutne, bo on sam nie mógłby sobie wyobrazić takiego losu.
    – Najlepiej dla ciebie, czy dla niego? – zapytał. Zdawał sobie sprawę, że może posuwać się za daleko z tymi swoimi pytaniami. Po prostu nie mógł zrozumieć, jak ktoś mógł wpływać aż tak bardzo na los drugiego człowieka. Wiedział, że dla ludzi ze wsi ich gospodarstwo było bardzo ważne. Spora część osób utrzymywała się właśnie z niego i czerpała z tego zyski. Niemniej jednak nie można było oczekiwać, że ktoś dobrowolnie zgodzi się na taki los. On sam nie chciałby się tak męczyć, bo życie na wsi pod przymusem byłoby dla niego równoznaczne z zamknięciem w więzieniu.
    Westchnął. Nie oczekiwał szybkiej odpowiedzi. Nie oczekiwał tego, że w ogóle ją usłyszy. Wziął do ręki jakąś szmatkę i zaczął przecierać parapety i kuchenny blat. Okruszki i kusz posypały się na podłogę. Przepłukał szmatkę pod bieżącą wodą. Była ona lodowata, co trochę rozbudziło chłopaka, który nadal był nieco zaspany po podróży. Zawsze robił się senny w samochodzie, a że podróż była dość krótka, to nie zdążył się porządnie zdrzemnąć.
    – Planuję iść na studia, więc zapewne wyjadę. Nie wiem czy już teraz, czy dopiero w przyszłym roku, ale na pewno wyjadę – odpowiedział od razu, bez chwili wahania. On miał swój plan na życie, nie miał zamiaru go zmieniać a już tym bardziej rezygnować. Nauka była dla niego bardzo ważna. Starał się dobrze uczyć w szkole i włożył w to wiele pracy, nie chciał by poszło to na marne. – Nie odbierz mnie źle, ale wieś nie jest dla mnie. Ryby nigdy nie będą latać w powietrzu, a ja nigdy nie będę dobrym gospodarzem. – dodał, żartując, mając nadzieję, że chociaż w niewielkim stopniu ociepli sytuację. Nie chciał wprowadzać Michała w złe samopoczucie zwłaszcza teraz, gdy przyjechali tutaj odpocząć i miło spędzić swój czas.

    OdpowiedzUsuń