Jeśli coś pomyliłam przy dodawaniu linków lub coś nie działa - dajcie znać, proszę! Trochę zamotana jestem ostatnio. - //V.

6 sierpnia 2000

[KP] Seven Hells



Seven Hells
Siedem piekieł
Ogień, ogień, ogień. Ogień przeze mnie przemawia; jestem nim, a on jet mną. Jeszcze wczoraj byłem nikim  — i nigdy tak jak dzisiaj tego nie pragnęłam. Powrotu do tego, co minione; do czasu, gdy ciało nie miało iskier, wzniecających firany ognia przy każdej, zaostrzonej emocji. Kiedyś dłonie nie były, parzące niby siedem piekieł; nie sprawiałem bólu, nie stroniłem [od] dotyku, a w oczach mych nie płonął oksymoroniczny ogień. A teraz parzę jak rozgrzane do czerwoności żelazo; jak ogień wzniecony w kałuży benzyny; jak topniejący plastik, wylany na gołe ciało. 
Płonę, palę, przynoszę ból — jestem naczyniem z krwią, bulgoczącą w żyłach; niewolnikiem, spętanym przez zagrzane okowy, które już na zawsze pozostawią ślad martwicy na nadgarstkach. Nienawidzę tego i nie chcę, nie chcę, nie chcę. Nie chcę być panem, narzędziem, przewodnikiem. Nie chcę tego ujarzmiać, w swej słabości nie potrafiąc opanować; nie chcę przechodzić przez piekło, by samotnie stać się właśnie piekłem. Czuję płomienie w duszy, płomienie w umyśle, płomienie w ciele; nie chcę ich, nie, nie, nie. Niech odejdą, zostawią mnie, pozwolą skonać i oczyścić świat z nienawiści.
Nie odejdą. Jestem ogniem, ogień jest mną; więc parzę, palę, wzniecam i niszczę.
I ugłaszczę to. Ugłaszczę, choćbym miał spłonąć, by wreszcie, jak feniks, podnieść się z czarnych popiołów. 

To nie ogień będzie przyczyną mojego upadku. 

28 lat — nieopanowana  pirokineza — parzenie dotykiem, podpalanie spojrzeniem —  bezczelność, wycofanie i alienacja — rozżarzony węgiel


Wątek z nevaeh

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz