Trochę nas ubyło, choć po linkach tego nie widać. Proszę o sygnał, co usunąć z linków :)

1 stycznia 2010

[KP] show me a hero and I'll write you a tragedy






ANTHONY HOWARD TONY STARK
I am Iron Man. The suit and I are one.   I ' m   j u s t   a   m a n   i n   a   c a n .
______________________________________________________

Nikt nigdy się o tym nie dowiedział, ale wciąż trzyma gdzieś na dnie jednego z kartonów w swoim warsztacie starego, trochę już zardzewiałego mechanicznego psiaka, którego zmontował, gdy miał pięć lat. Budował obwody scalone jeszcze zanim na dobre nauczył się czytać, zwisał z żyrandola, kradł zegarek Obiego, a żadna z jego opiekunek nie wytrzymała dłużej niż dwa tygodnie, a mimo to wszyscy znali Tony'ego Starka, synusia Howarda, złote dziecko i złoty bilet, i ktoś powinien był pomyśleć dwa razy zanim posłał rozbrykanego czternastolatka na studia. Nikt nigdy nie nauczył go przestrzegania zasad, nikt nawet nie próbował, zawsze był pod nimi, nad nimi albo poza nimi. Wiecznie nieobecny ojciec, odległa matka, przyjaciel i opiekun, który ostatecznie prawie go zabił, terroryści, którzy próbowali tego jeszcze przed nim; Tony sam dla siebie stał się autorytetem, jedynym, który czasami zdarza mu się nawet szanować, bo szczerze, co innego mu zostało? Podobno jest całkowicie odporny na dorosłość, zbyt lekkomyślny i w gruncie rzeczy zawsze wie wszystko najlepiej, nawet jeśli akurat nie wie. Właściwie ciężko z nim wytrzymać kiedy nie jest się jednym z jego pracowników posiadających nieletnie dzieci i czekających na coroczne darmowe rodzinne wejściówki do Disneylandu, a nawet wtedy nie należy to do zadań najłatwiejszych. Bo Tony to 45 lat dorastania i egocentryzm wysypujący się z rękawów, rockowa muzyka, szybkie samochody i jakieśtam promile krwi w alkoholu. Może nie jest kompletnie połamany, może tylko trochę zarysowany, trochę postrzępiony na krawędziach, ale jest też pieruńsko dobry w odstraszaniu od siebie ludzi, na których mu zależy. I nawet jeśli nikt nie zapuka w maskę Iron Mana, nie powie "wyłaź, Stark, tęsknimy za tobą, potrzebujemy cię, przestań się chować w tej blaszanej puszce", to dobrze. Wręcz świetnie, naprawdę, wspaniale, nic go to nie obchodzi, w końcu mają rację. Bo wszyscy znają Tony'ego Starka, tego nieodpowiedzialnego do szpiku kości dupka i ekscentryka, wszyscy, być może poza samym Tonym Starkiem - a może tak naprawdę nie zna go nikt? Przecież zawsze nie dorastał do czyichś oczekiwań i nigdy nie był tym, kim inni chcieli, by był, a ostatecznie nawet bohaterowanie jakoś tak nie do końca mu wychodzi. Tańczy na stołach Kongresu, pracuje za dużo i śpi za mało, pokazuje język Fury'emu, kiedy jest pewien, że ten nie patrzy, pozuje do zdjęć z pięciolatkami, piętnastolatkami i pięćdziesięciolatkami, dalej chowa się w zbrojach z metalu i sarkazmu, popełnia błędy, robi głupstwa i nigdy się do nich nie przyznaje, i nic się nie zmienia, czemu miałoby, a jeśli komuś się to nie podoba, to mogą go cmoknąć. I tak, ludzie chyba po prostu nie lubią widzieć, że ich bohater i wybawca sam także jest człowiekiem, wcale nie tak idealnym, jak mogłoby się zdawać, ale przecież nikt nie musi wiedzieć o jego poparzonych palcach, poduszkach pachnących słonym potem i przerażeniem, i tych dusznych momentach paniki, gdy kuli się z głową między kolanami w najciemniejszym kącie sypialni, zupełnie jakby ktoś mógł go zobaczyć, słabego, zepsutego, poskładanego do kupy raczej na szybko i raczej nie do końca dobrze. Ludzie mają Iron Mana i nowe inteligentne lodówki z logo Stark Industries, i to powinno im w zupełności wystarczyć. I nawet jeśli Tony czasami czuje się jak jedna wielka spektakularna katastrofa, i może trochę chciałby, żeby kogoś jeszcze to obchodziło, to cóż, w końcu sam sobie to wszystko wypracował.


SOMETIMES SUFFERING IS JUST SUFFERING. IT DOESN'T MAKE YOU STRONGER. IT DOESN'T BUILD CHARACTER. IT ONLY HURTS.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz