Trochę nas ubyło, choć po linkach tego nie widać. Proszę o sygnał, co usunąć z linków :)

16 lutego 2014

[KP] Dante Black


Dante Black

Więc chodź pomaluj mój świat, nim ręce ci pourywam... Niech na niebie stanie tęcza, malowana twoją... kredką...

 Jeśli nie chcesz uwodzić, kusić, nęcić i bawić się na prawdę dobrze, po prostu odejdź. Oboje wiemy, że wrócisz.


17 komentarzy:

  1. Ciągle nie mógł się przekonać do tego ziemskiego świata. Próbował go zrozumieć i poznawać, ale było to dla niego zbyt trudne. Nie mógł zaprzeczyć, że mu się nie podobało, ale zdecydowanie wolał siedzieć teraz w niebie. Zamiast tego, był tutaj i nie wiedział co robić i jak robić, by było dobrze.
    Chaos jaki dla niego panował na ziemi stawał się czasem nie do zniesienia. Nie mógł w takich warunkach myśleć logicznie, a co dopiero szukać Proroka. Myśli kłębiły mu się w głowie i zmieniały się zanim zdążył się nad jakąś zastanowić bardziej. W swojej niematerialnej postaci wszystko było dla niego łatwiejsze. Czyżby Bóg postanowił obdarzyć go ludzką świadomością, by było mu łatwiej wczuć się w ludzi i zaaklimatyzować wśród nich? Boskie decyzje zawsze były dobre, jednak ta jedna przychodziła mu z trudnością by się pogodzić.
    Ukojenia szukał w kościele. Nie było to jego ulubione miejsce na ziemi, bo on dobrze wiedział, że aby oddać cześć Stwórcy to nie trzeba chodzić w jedno miejsce by się modlić. Aż nieraz chciał powiedzieć co sądzi o tych wszystkich ludziach, którzy przychodzą do świątyni, a poza nią zachowują się źle. W budynku było jednak cicho, a tego mu najbardziej było potrzeba.
    Siedział cicho w jednej z ławek. Oczy miał zamknięte, a dłonie splecione. Słyszał modlitwy wysyłane w eter i zachciało mu się spać. Nie było mszy, więc nikt nie zwrócił uwagi na śpiącego młodzieńca w którejś z ławek, a on obudził się dopiero wtedy, gdy na środku postało lekkie zamieszanie, które zmąciło piękną ciszę. Czmychnął do zakrystii, gdzie w sumie miał czekać.
    – Długo – odpowiedział szybko – mógłbyś się zachowywać jak przystało na porządnego obywatela. Nie jesteś już u siebie, a ściąganie uwago nam na pewno nie pomoże – mruknął, nie powstrzymując się przed drobnym pouczeniem. Westchnął i skrzyżował ręce na piersi.
    – Już nie wiem, gdzie powinniśmy szukać Proroka – powiedział pocierając sobie skroń. – Tutaj jednak na pewno go nie ma. Musimy iść gdzieś indziej – uznał i wyszedł z zakrystii tylnym wyjściem. Od razu gdy otworzył potężne drewniane drzwi, w górę poderwało się kilkanaście gołębi. Wzdrygnął się na ich widok. Nie przepadał za gołębiami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszył ramionami. Nie miał pojęcia, gdzie szukać Proroka. Nie wiedział nawet jak ten wygląda. Od Szefa usłyszał tylko, że gdy go spotka, to na pewno będzie wiedzieć, że go odnalazł. Nie musiał pytać o więcej, bo myślał wtedy, że zostanie zesłany w miejscu, gdzie te Prorok będzie. Niestety ta się nie stało, a Nowy Jork był ogromnym miastem. Ciężko było tutaj znaleźć cokolwiek, a szukanie Proroka było niczym szukanie igły w stogu siana.
    – Mógłbyś się chociaż postarać, nie być takim jakim jesteś? – zapytał, wpatrując się w demona. Był przystojny, ale tylko na tym kończyły się jego zalety. Głupi, bezmyślny, impulsywny i chamski. Najpierw robił, a potem myślał. Tyle anioł o nim wiedział, by domyśleć się, że prędzej czy później piekielny wysłannik wpędzi ich w kłopoty. Czy już nawet w Piekle nie mogą mieć profesjonalistów?
    – Jesteś tu od pilnowania Proroka, nie od robienia szumu. Nie wiem, co ten na dole ci powiedział, ale ten na górze rzekł, że lepiej dla nas, gdy nie będziemy zwracać na siebie uwagi. Mamy się wtopić w tłum i nie wyróżniać. Nie powinieneś kraść staruszkom batoników. To Prorok ma zwrócić na siebie uwagę świata, my jesteśmy od pilnowania – pouczył go i usiadł obok, uprzednio sprawdzając, czy jakiś gołąbek nie zostawił prezentu.

    OdpowiedzUsuń
  3. [Wybacz opóźnienie, pierwszy tydzień na uczelni był dość intensywny.]

    Prychnął. Nie znajdywał pociechy w ludzkich używkach. Śmiesznym wydawał mu się fakt, że ludzie korzystają z pomocy rzeczy, które dają chwilowe uczucie błogości i spełnienie. Papierosów nie tolerował już w ogóle. Nie prowadziły do niczego dobrego, śmierdziały i wszyscy którzy stali obok palącej osoby krztusiły się dymem. Wyobrażał sobie, jakie muszą być płuca palaczy i miał nadzieję, że ludzkość kiedyś się opamięta.
    – Myślałem, że nie będziesz ponad takie ludzkie uciechy. Pomyliłem się jak widzę – rzekł i poprawił się na ławce. Nie było tam wygodnie. Nie wiedział, jak ludzie potrafią spać w takich miejscach, a kilku już takich widział.
    Jego uwagę przykuła później grupka mężczyzn, którzy usiedli obok. Musiał przyznać, że lubił obserwować zachowania gatunku ludzkiego, bo wszyscy wydawali mu się ciekawi, jednakże ta grupka zniesmaczyła go strasznie. Odwrócił wzrok i zerknął na ziemię. Rozproszył się. Zaczął myśleć o tym, kiedy po raz pierwszy pozwolono mu spojrzeć z nieba na ziemię. Nie mógł wtedy nic zdziałać, ani nawet wpłynąć na zachowania innych lub na kształt świata, chociaż zawsze tego chciał. Teraz miał do tego odpowiednią okazję, jednak bał się to wykorzystać.
    Jego uwaga wróciła, gdy na ziemi tuż obok swoich stup zobaczył czyjeś inne buty. Były zniszczone i podarte z jednej strony, a sznurówki były brudne. Nie były to buty demona, więc podniósł swój wzrok, by spojrzeć w oczy mężczyźnie o niepokojących rysach twarzy. Zdecydowanie nie wyglądał na kogoś godnego zaufana. Zaniepokoił się. Apogeum zdenerwowania nastąpiło w momencie, w którym Dante zerwał się z ławki i skoczył do faceta. Zaczęła się szamotanina.
    – Skończ, mieliśmy się nie wychylać – powiedział do wtóru wiązanki przekleństw i obelg wycelowanych w jego osobę. Kątem oka obserwował sąsiednią ławkę i mężczyzn, którzy uważnie się im przyglądali. Jeszcze tego brakowało, żeby doszło do nieprzyjemnej konfrontacji. Nie wiedział, co mógłby zrobić w takiej chwili, więc bał się i chciał tego uniknąć. – Nie bij go, bo przyjdą tamci i co, z pozostałą trójką też dasz sobie radę? – zapytał – Nie masz swoich piekielnych zdolności, jesteś równie śmiertelny, jak i oni – powiedział, podchodząc do swojego towarzysza i odciągając go nieco na bok.

    OdpowiedzUsuń
  4. – Nie mamy się tutaj bawić tylko wykonać zadanie, więc możesz odłożyć swoje uszczypliwości na bok i starać się być profesjonalnym. Chyba, że to cię przerasta? – zapytał, przyglądając się, jak grupka mężczyzn odchodzi. Przynajmniej ten problem mieli w głowy. Na prawdę nie rozumiał, czemu ludzie stawali się agresywni, gdy w większości przypadków w ogóle nie mieli ku temu powodów. Uśmiechnął się lekko.
    – Nie po to posłali nas dwóch, żebyśmy nie działali razem. Nie wysyłaliby nas, gdyby zadanie miało okazać się łatwe. Prorok nie wie, że nim jest i równie dobrze może to być bezdomny śpiący na jednej z tych ławek jak i ktoś bogaty mieszkający w apartamentowcu – wyjaśnił. Naprawdę uważał, że diabeł czy nie, ale wykaże się odrobiną profesjonalizmu, puści swoją piekielną naturę w zapomnienie i ogarnie, że od tego co zrobią i jak wykonają swoje zadanie zależały losy nie tylko ziemi ale również Nieba i Piekła. Mylił się jednak, bo zauważył, że Dante w ogóle nie miał zamiaru traktować tego poważnie. Zastanawiał się czy to była tylko jego głupota, czy wszystkie demony były na jedno kopyto. Nic dziwnego, że wciąż siedzieli pod ziemią.
    – Najlepiej będzie, jak stąd wyjdziemy. Jestem głodny, musimy coś zjeść – oznajmił i zarządził jednocześnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widok kawiarenek i butików ucieszył go. W brzuchu go zasysało i cały czas wydobywały się stamtąd nieprzyjemne dźwięki. Rozejrzał się po okolicy. Było tam ładnie. Gdy udało im się zdecydować na jakiś lokal, to postanowili jak najszybciej się tam znaleźć. Nie obchodziło go to, co można tam zjeść byleby w końcu napełnił pusty żołądek.
    Wewnątrz od razu uniósł się przyjemny i słodki zapach. Anioł zaciągnął się tym i uśmiechnął błogo. Usiedli przy jednym ze stolików. Anthony od razu zauważył to, na co miał ochotę. Naleśniki z farszem z białego sera i polewą truskawkową. O tak. Miał ochotę na coś słodkiego. Oblizał usta, gdy tylko wyobraził sobie leżące przed nim naleśniki.
    – Myślę, że Prorok nam nie ucieknie, jeśli poczekamy jeszcze chwilę z tym szukaniem – powiedział, czekając na jedzenie. Jego cierpliwość zaczynała się powoli kończyć. Cecha ta nigdy nie była jego cnotą, jednakże od czasy, gdy został zesłany na ziemię, z przerażeniem stwierdził, że niektóre cechy ludzkiego charakteru zaczynają powoli dominować, a niektóre stają się silniejsze i wcale nie były to dobre cechy. Ostrzegali, że może tak się okazać i żeby uważał na siebie, zwłaszcza gdy będzie w diablim towarzystwie, a to może źle na niego wpłynąć. Prawda była taka, że zarówno demony jak i anioły oddziaływały na niebie, tak więc demony przejmowały pewne dobre cechy i stawały się lepsze, a anioły mogły się nieco stoczyć. W końcu z kim przestajesz, takim się stajesz, co nie?
    – Nie wiem, jak szukać Proroków, żadnego jeszcze nie musiałem odnajdywać – mruknął. Niech się diabeł wykaże jakimś mądrym pomysłem, a nie pierwszą lepszą myślą, która przyjdzie mu do głowy. – No nareszcie – zawołał z radością, gdy tylko na stole pojawił się talerz z jego daniem. – Może ty zaproponujesz jakiś sensowny plan działania? – zapytał, pałaszując naleśnika.

    OdpowiedzUsuń
  6. – Czy naprawdę musisz być taki zgryźliwy i nieprzyjemny? – zapytał, przeżuwając kawałek posiłku w ustach. – Rozumiem, że to ta wasza piekielna natura, ale... zresztą zapomnij – powiedział, rezygnując ze swoich wywodów. W połowie zdania doszedł do wniosku, że próba zmuszenie albo chociaż skłonienia Demona do zmiany nastawienia była jeszcze trudniejsza niż walka z wiatrakami. Nie miał ochoty tracić czasu właśnie na to. – Proszę tylko o odrobinę powagi, ja również nie chcę tutaj być – skłamał. Na razie bardzo mu się na ziemi podobało. Było znacznie ciekawiej niż tam na górze.
    Znalezienie jakiegoś lokum było dobrym pomysłem. Anthony do tej pory mieszkał w jakimś hostelu, w którym nie było zbytnich warunków do życia. Ciągły tłok, kolejki do każdego miejsca i przepychanki na korytarzach nie podobały mu się. Wiedział jednak, jak rządzi się ludzki świat i to, że kręci wokół pieniędzy, których zaczynało mu już brakować. Tak właściwie, to nie zostało mu już wiele.
    – Ile ci zostało pieniędzy, że chcesz znaleźć to lokum? Masz w ogóle jakąś pracę, czy zbierasz zabawiając się z ludźmi, co by mnie nawet nie zdziwiło w tym momencie – zaczął i zastanowił się. Przydałoby mu się znaleźć jakąś pracę, ale nie miał doświadczenia w niczym i nawet nie wiedział, gdzie można zacząć takie poszukiwania. Nie chciałby też utknąć z dwoma poszukiwaniami na głowie. Niemniej jednak brak kasy byłby bardziej uciążliwy niż nieznalezienie Proroka.
    – Oczywiście, że możemy, ale nie robimy tego z pierwszą lepszą osobą, która machnie na nas ręką. Poza tym tam na górze nie mamy takiej potrzeby, nie mamy tam materialnej powłoki więc inaczej okazujemy sobie uczucia – odpowiedział, pakując ostatni kawałek swojego zamówienia do ust i starannie go przeżuwając – Czemu pytasz? – zerknął na swojego rozmówcę. Nie wiedział jednak czy faktycznie chce usłyszeć odpowiedź. Jeśli chodziło o stosunki płciowe, to Miller jeszcze nie miał tej przyjemności, bo nawet nie odczuwał szczególnej potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
  7. – Mnie obowiązują tylko ludzkie zasady i właśnie nimi się tutaj kieruję. Obiecałem nie interweniować i tego się trzymam. Jeśli chcesz sobie ułatwiać, to proszę bardzo – powiedział, przesuwając talerz na bok. Spojrzał na demona. Propozycja była ciekawa. Musiał przyznać, że nie chciałoby mu się pracować, żeby uzbierać tyle żeby starczyło na zakup mieszkania czy nawet jego wynajęcie, więc zgodził się szybko.
    – Jeśli nie będziesz tego robić przy mnie i u mnie, to pasuje – odpowiedział. Nie miał zamiaru tego widzieć i oglądać. Skrzywił się już na samą myśl o tym. Rozejrzał się po wnętrzu, ale nie znalazł w nim niczego, co przyciągnęłoby jego wzrok na dłuższą chwilę, więc ponownie spojrzał na demona.
    – Nie zastanawia cię, czemu właśnie teraz zesłano Proroka? W końcu na ziemi panowały takie warunki już od dłuższego czasu, a i w przeszłości wiara nie była u ludzi wybitnie duża. – mruknął dla zagajenia. Nie sądził, że zainteresuje to demona, ale jeśli się przyjrzeć, to ludzie już od dłuższego czasu odsuwali od siebie wiarę na rzecz muzyki, Internetu, filmów czy innych rzeczy, które wiązały się z ziemskimi przyjemnościami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakież to było typowe. Demon starający się zwieść ludzi na złą drogę. Niemniej jednak oczywiście, anioły powinny nawracać ludzi i nakłaniać do czynienia dobra, ale przecież on nie został zesłany na ziemię, by to robić. On miał ważniejsze zadanie i tego się trzymał. Nie miał zresztą nawet ochoty na wtrącanie się w ludzkie życie. Sam był śmiertelny i nie miał wielkiej mocy po zesłaniu, więc i tak nie zdziałałby dużo.
    Teraz demon trafił w najczulszy punkt. Ciekawość zawsze była największą słabością anioła. Nie mógł i=się powstrzymać przed dowiedzeniem się czegoś więcej, a nierzadko wściubiał swój anielski nosek w nieswoje sprawy, przez co często obrywał po piórkach. Spojrzał więc na swojego rozmówcę, a z jego oczu biła chęć poznania prawdy.
    – Mów, mów – powiedział, pochylając się nieco nad stolikiem, o mało nie wkładając swoich rękawów w talerz. Z drugiej jednak strony nieco zaniepokoił się faktem, że nowina mogłaby go zrazić. Nie wiedział jednak do czego ani do kogo, więc poznanie prawdy, mogłoby okazać się nieco nierozważne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ubolewał nad swoimi braćmi i siostrami, które pogrążone w obsesji zbłądzili tak bardzo, że Bóg musiał zesłać ich na wieczne potępienie. Anthony nie miał pojęcia, co też działo się z nimi później i co mogli zrobić. Nie interesował się tym nigdy, mając jedynie nadzieję, że on sam tak nie skończy. Nie chciał nigdy trafić do Piekła, bo z opowieści tych, którzy mieli tę wątpliwą przyjemność tam przebywać, nie wynikało, że jest to przyjazne miejsce dla kogokolwiek. Sam dziwił się, że demony które tam były nie miały ochoty uciec.
    – Nie wiem nic o ucieczce potępionych z Piekła – powiedział zaskoczony wpatrując się w towarzysza. – Myślałem, że z Piekła nie jest się łatwo wyrwać, więc czemu tej dwójce się udało? Z Nieba nikt nigdy jeszcze nie uciekł, to byłaby katastrofa dla równowagi tutaj na ziemi – odpowiedział. Nawet teraz, gdy trzeba było znaleźć Proroka, Bóg nie zesłał dwóch aniołów tylko jednego, który towarzyszyłby demonowi, aby jego piekielna aura nie zaburzyła pokojowej równowagi sił na ziemi. Anthony jak i Dante równoważyli się, przez co nie byli w stanie wywierać silnych wpływów na ludzi, co miałoby miejsce, gdyby na ziemi przebywał tylko jeden z nich.
    – Ludzie są dziwni, chyba nigdy nie będę w stanie ich zrozumieć – powiedział w końcu, zastanawiając się nieco. Przywołał w pamięci obrazy, które do tej pory udało mu się zgromadzić na podstawie obserwacji i analizy. Było tam wiele ciekawych elementów i zdarzeń, które w ogóle nie miały dla niego sensu. Rozumiał jednak, że jego logika znacznie różniła się od tej ludzkiej.
    – Rozumiem, rozumiem – odpowiedział, potakując głową – Jednak czemu twój szef nie może ich wytropić i zająć się nimi. Chyba ma taką moc lokalizacji dusz potępionych i nie powinno być to dla niego zbyt trudne – powiedział. Nie chciał drażnić Dantego, ale wniosek ten sam mu się wyrwał i nawet o tym nie myślał. – Najlepiej będzie, jak już stąd wyjdziemy – powiedział, wstając z krzesła. Był gotowy do wyjścia, gdy nagle poczuł przyjemne mrowienie, biegnące po całym kręgosłupie. Nie wiedział, co to może oznaczać, ale intuicja podpowiadała mu, że może to być oznaka tego, że Prorok jest gdzieś wyjątkowo blisko. Prorok w końcu miał posiadać silną aurę, która oddziaływałaby na obie strony.
    – Poczułeś to? – zapytał, gdy uczucie zniknęło równie szybko, jak się pojawiło.

    OdpowiedzUsuń
  10. Spojrzał na niego spode łba, ale szybko puścił jego uwagę mimo uszu. Pokręcił głową, żeby skupić się na dziwnym uczuciu i zrobił kilka kroków do przodu.
    – Mnie nic nie podnieca, więc to już twój problem, czy to wina Proroka, czy też nie – mruknął od niechcenia. Zamknął oczy i skupił się jeszcze mocniej. Zapewne w oczach innych musiało wyglądać do bardzo zabawnie i dziwnie. W końcu widok dwóch młodych mężczyzn stojących obok siebie i patrzących w jednym kierunku nie było częstym widokiem. Dziwne dreszcze powoli zanikały, przyjemne uczucie również odchodziło. Niedobrze.
    – Nie musisz mi pokazywać, gdzie jest penis, dobrze wiem, gdzie on się znajduje – powiedział, patrząc się na krocze demona, chociaż w sumie nie wiedział, czemu to zrobił – Musimy już iść – dodał na szybko i pospiesznym krokiem skierował się w stronę wyjścia. Nie oglądał się za siebie, więc przez kilka pierwszych chwil nie wiedział, czy Dante idzie za nim. Niemniej jednak po przejściu kilku metrów zatrzymał się. Znowu poczuł mrowienie, które jednak objęło tylko prawą stronę jego ciała. Coś podpowiadało mu, że właśnie w tamtym kierunku powinien się skierować i to też uczynił. Mrowienie oblało wtedy całe jego ciało. Wiedział, że idzie w dobrym kierunku.
    Zatrzymał się dopiero na przystanku autobusowym. Wtedy mrowienie było tak silne, że nie potrafił się skupić. Zalała go potężna dawka energii, która oddziaływała na każdy zmysł i każdą komórkę ciała anioła. Oblało go uczucie błogości. Anthony pragnął rozpłynąć się w powietrzu albo położyć się na ziemi i chłonąć to wszystko.


    [Mnie to obojętne. Jeśli chcesz, żeby Dante zobaczył Proroka pierwszy, to opisuj go do woli.]

    OdpowiedzUsuń
  11. Wzdrygnął się, gdy poczuł na sobie dłoń Demona. Do tej pory raczej nikt go nie dotykał, więc nie miał pojęcia jakie to jest w ogóle uczucie. Chociaż był to diabeł, którego nie lubił, to musiał przyznać, że było to miłe uczucie. Oczywiście nie miał zamiaru nikomu tego powiedzieć.
    Ostatnimi czasy, jego głowę zaczęły zaprzątać przeróżne myśli. Między innymi odczuwał pustkę, której nigdy nie czuł będąc w niebie. Bał się tego i jednocześnie pragnął czuć obecność kogoś przy sobie. Westchnął i jęknął cicho, gdy Dante zaczął nim potrząsać. Spojrzał na niego rozmarzony i posłał mu uroczy uśmiech. Wyglądał tak, jakby chciał go wytulić za wszystkie czasy, jednakże był to efekt obecności Proroka. Nie był na to przygotowany, więc stąd miał taką silną reakcję.
    Ocknął się całkowicie, gdy tylko Dante podszedł do pewnej kobiety. Przyjrzał się jej. Był piękną kobietą, jednak nie odczuł w stosunku do niej żadnego pociągu. Nie czuł do niej tego samego, co miał, gdy widział jakiegoś przystojnego mężczyznę. Stwierdził więc, że po prostu preferuję swoją własną płeć. Śmieszne. W Niebie wszystkie byty miały tę samą płeć, a raczej nie miały żadnej, bo nie miało to żadnego znaczenia. Anioły w niebie nie odczuwały pożądania i nie potrzebowały zaspokajać swoich potrzeb seksualnych. Dlatego też Anthony nie wiedział, co to są seksualne uniesienia i pozostałe sprawy z tym związane. Ogólnie zawsze śmieszyło go to, że niektórzy ludzie potępiali miłość jednopłciową mówiąc, że Bóg chce inaczej. Otóż było inaczej, a Bóg miał wywalone na to kto z kim i ważne dla niego było to, żeby wszyscy ludzie się miłowali.
    Podszedł do kobiety przyglądając jej się jeszcze bliżej. Widział jej czystość. Była to niesamowicie pobożna istota, o pięknych ideała. Nie była zbrukana poważniejszym grzechem, jednakże nie była chodzącym ideałem. Akurat nadawała się na Proroka i na kogoś, za kim mogły iść tłumy ludzi, gdy nadejdzie odpowiednia pora. Ponownie poczuł mrowienie. Silniejsze niż dotychczas, jednakże był na nie przygotowany, dlatego też nie odleciał jak kot po kocimiętce. Był pewny, że w końcu udało im się znaleźć Prorokinię, jednakże nie był tego pewny na sto procent, bo w końcu nawet przeczucia były mylne, a na ziemi pałętało się pełno istot, które miały moc i potrafiły się podszywać pod śmiertelnych.
    Stanął przy Dante i nachylił się, by powiedzieć mu coś do ucha.
    – Nie powinieneś zapraszać Prorokini na kawę. Co masz zamiar jej powiedzieć? – zapytał szepcząc mu cicho do ucha. Nie przemyśleli, co zrobią, gdy już uda im się znaleźć osobę, której szukali. Anthony nie spodziewał się, że uda im się to tak szybko i że będą się męczyć jeszcze co najmniej kilka dni.

    [Możemy ustalać, jasne, ale lepiej robić to pod KA lub na mailu/gg]

    OdpowiedzUsuń
  12. Do kobiety nie odezwał się prawie w ogóle. Nie umiał rozmawiać z przedstawicielkami płci pięknej, chociaż uczestniczył w ich tworzeniu. Alicja, jak się później okazało jak ma na imię, nie zrobiła na nim większego wrażenia poza tym, że była Prorokiem. Tylko to było dla niego najważniejsze. No i fakt, że musi ją chronić. Nic więcej nie było istotne. Rozejrzał się dookoła i później odwzajemnił uśmiech kobiety. Odprowadził ją wzrokiem do autobusu i spojrzał na swojego nieszczęsnego towarzysza. Skrzywił się na jego widok. Typowy samiec. Myślał nie tym, czym powinien.
    – Przestań, nawet nie widać – mruknął, zerkając na jego rozporek. Rzeczywiście było tam lekkie wybrzuszenie, ale ludzie musieliby się przyjrzeć z bardzo bliska, by w ogóle zdołać je zobaczyć. Demon chyba przeceniał siebie i swoją wątpliwą męskość.
    – Chodź kochasiu, trzeba znaleźć sobie mieszkanko – powiedział i pociągnął go za ramię. Jego myśli krążyły chaotycznie po głowie. Wszystkie tyczyły się kobiety. Szczerze nie spodziewał się, że Prorokiem okaże się osobnik płci żeńskiej. Wydawało mu się, że postawią jednak na mężczyznę w sile wieku, charyzmatycznego. Takiego za którym ludzie pójdą i nie będą twierdzić, że jest szaleńcem. Nie miał nic do kobiet. Nie był szowinistą, ale znał już realia w których się znajdował. Kobiety łatwo nie miały. Ciężko im było znaleźć posłuch u innych a zwłaszcza u mężczyzn, którzy zawsze chcieli dominować. Panom na pewno ciężko byłoby dopuścić do siebie myśl, że kobieta może nimi kierować i prowadzić ich do zbawienia.
    – Po co ci ktoś z głębokim gardłem? – zapytał z ciekawością. Pierwszym co mu się nasunęło na myśl, to to, że ktoś miałby wyjątkowo długą szyję, ale po co to komu, to nie wiedział – Z resztą, nie znam się na tej ludzkiej terminologii – dodał, kręcąc głową, próbując skupić się na czymś pożyteczniejszym.
    Musiał przyznać, że zaczął doceniać obecność upadłego. Z jednym miał rację. Demon nie musiał pracować, bo zawsze skądś kasę miał. Anthony wiedział, że jego metody na pozyskiwanie pieniędzy nie zawsze były w pełni legalne, ale przynajmniej były i to nie on miał za to odpokutować tylko Dante. Taki układ bardzo mu odpowiadał z uwagi na to, że nie chciało mu się pracować, chociaż wiedział, że prędzej czy później będzie musiał się za czymś rozejrzeć.
    – To gdzie mamy mieszkać? – zapytał, gdy obaj znaleźli się przed jakimiś kamienicami. Okolica nie wyglądała na zachęcającą. Na murach budynków były różnego rodzaju graffiti często z brzydkimi słowami, a ludzie zwłaszcza młodzi chodzili w obwisłych rzeczach i z kapturami na głowach. Anthony mimowolnie zmniejszył nieznacznie dystans dzielący go od Dantego, bo do tej pory włóczył się za nim jak cień.
    – Pedały – usłyszał zza swoich pleców. Nie podobało mu się to, ale nie zareagował. Był pewien, że młodzieńcy mają jakieś ostre albo twarde przedmioty i nie zawahaliby się ich użyć.
    – Chyba nie chcesz wynająć mieszkania tutaj? – zapytał z nadzieją w głosie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pokiwał przecząco głową. Nie, chyba nie chciał się dowiadywać, co to było. W sumie przestało go to interesować i miał nadzieję, że prędko się nie dowie. Okolica nie podobała mu się w ogóle. Nie miał zamiaru tu mieszkać i zrobiłby wszystko, żeby odwlec od tej myśli Dantego, bo domyślał się, że jemu się tu podobało. Na szczęście nie musiał w ogóle mówić, jak bardzo złą okolicą jest ta konkretna.
    – Miło że interesujesz się mną – mruknął. Zdziwił się, że demon miał taką podatność na kobietę, ale podobało mu się to. Dzięki temu będą mogli ugłaskać sobie piekielnego wysłannika, dzięki czemu nie przysporzy on im zbyt wielu problemów. Uśmiechnął się pod nosem.
    – Może się zakochałeś? – zażartował, odpowiadając na pytanie mężczyzny. Nie miał pojęcia, jaki wpływ wywierała kobieta na jego towarzysza, ale on nie odczuwał żadnego. Być może chodziło o to, że ona była czysta i obdarzona wyjątkową mocą. Była dobra i miała głosić dobrą nowinę, więc może dlatego działała na anioła w znacznie mniejszym stopniu, gdyż w końcu byli podobni i jego nawracać nie musiała? Albo po prostu mu się nie podobała i nie działały na niego ludzkie hormony. Nie w takim stopniu jak na Dantego. Trochę go to śmieszyło.
    Wziął pieniądze i posłusznie zaczął polować na taksówki. Szybko złapał jedną, do której wsiedli.
    – Na Anielską – powiedział, z dziwnym uśmiechem na ustach. Podobała mu się nazwa tej ulicy. Oczywiście nie dlatego, że sam był aniołem i miło by było mieszkać właśnie tam. Wbrew pozorom nie przepadał za kościołami, tak jak mogłoby się wydawać innym. Uważał, że ludzie powinni spotykać się z Bogiem wszędzie, a nie tylko w kościele. Ogólnie uważał większość ludzi za hipokrytów, którzy w świątyni gorliwie się modlili, a poza jej murami grzeszyli i żyli wbrew przykazaniom.

    OdpowiedzUsuń
  14. Okolica na Anielskiej podobała mu się o wiele bardziej. Przez całą drogę nie odzywał się, a dodatkowo przysnął na chwilkę. Był zmęczony, a przyjemne kołysanie jadącej taksówki sprawiło, że anioł zasnął bardzo szybko. Obudziło go dopiero gwałtowne hamowanie. Cieszył się, że zdążył zapiąć pasy bezpieczeństwa, bo w przeciwnym wypadku jego zęby byłyby już wbite w oparcie przedniego fotela.
    O dziwo miejsce, które znaleźli mu się spodobało. Było dużo lepsze niż poprzednio, a dodatkowo nie chciało mu się już szukać. Okolica miał wszystko, czego mogliby potrzebować. Anrhony wyczaił również, że było tam mnóstwo kawiarni, małych sklepików i innych miejsc, gdzie można znaleźć sobie pracę.
    Gdy zobaczył starowinkę to od razu wiedział, że jej nie polubi. Kobieta już od pierwszego wejrzenia sprawiała wrażenie niemiłej i takiej, która to wszystko wiedziała najlepiej. Osobiście uważał starszych ludzi za wyjątkowo pogodnych i miłych, jednakże kobieta ta wydawała się zupełnie inna od reszty. Skrzyżował ręce, gdy tylko usłyszał jej uwagę. On sam nic do gejów nie miał, więc spojrzał krzywo na kobietę.
    – Urocza babunia – mruknął, gdy tylko drzwi zamknęły się za kobietą. Mieszkanko nie było złe. Właściwie to prezentowało się całkiem znośnie i najważniejsze że miało dwie oddzielne sypialnie, co Anthony'emu wystarczyło w stu procentach.
    – Mam nadzieję, że nie ma tutaj żadnego robactwa, no i trzeba będzie kupić kilka mebli, ale jak na razie jest okej – powiedział, radośnie siadając w fotelu. Spojrzał na Dantego.

    [Na fable odpiszę jutro c:]

    OdpowiedzUsuń
  15. Westchnął i wywrócił oczyma. Nie odezwał się jednak i tylko machnął na to wszystko ręką. Nie wiedział nic o współżyciu i nigdy tego nie przeżył. Owszem był temu ciekawy, ale nie ciągnęło go, by przekonywać się o tym wszystkim już teraz ani nawet w najbliższej przyszłości. Do pewnych spraw mu się nie śpieszyło i właśnie to, było jedną z tych rzeczy.
    Skierował się w stronę lodówki, którą od razu otworzył. Nie zdziwił się, gdy zobaczył pustki. Trzeba będzie pójść na zakupy. Na szczęście sam stan lodówki był bardzo dobry i ona sama była czysta. Nie zastanawiał się długo i szybko włączył lodówkę do zasilania. Rozejrzał się po wnętrzu i zwiedził pokoje, by móc przyjrzeć im się bardziej. Łazienka wyglądała n dobrą, tak samo jak jego pokój. Nie był duży, ale cieszył się z tego. Nie zależało mu na zbytnich luksusach. Najważniejsze było to, by miał gdzie spać i odpocząć.
    – Ona jest zwykłym człowiekiem, nie ma nad tobą zbyt dużej władzy, więc to co czujesz to wytwór twojej wyobraźni i żądz – odpowiedział, ale po chwili zawahał się. – Na mnie nie robi zbytniego wrażenia. Ma moc, od której może zakręcić się w głowie, ale po czasie przestaje – westchnął i usiadł na drugim wolnym fotelu. Spojrzał na demona.
    – Musimy tu ogarnąć, jeśli mamy przyprowadzić tu proroka – mruknął, dając Dantemu do zrozumienia, że obecny stan mieszkania, jest tylko chwilowy i trzeba się nim zająć.

    OdpowiedzUsuń
  16. – Jesteś beznadziejny. Oczywiście że jest człowiekiem. Nie mogłaby zostać Prorokiem, jeśli byłaby zrodzona z grzechu – prychnął i wywrócił oczyma. Nie miał jednak siły się z nim kłócić, bo skoro on wiedział lepiej, to i tak nie udałoby mu się go nakłonić do zmiany nastawienia. Przeciągnął się i spojrzał na Demona.
    – Posłuchaj mnie. Nie obchodzi mnie, że kierujesz się tym swoim rosnącym w spodniach przyjacielem. Nie wiem, jakie to uczucie, gdy, jak ty to mówisz, pieprzysz się z kimś innym i również mnie to nie obchodzi, ale interesują mnie ludzie i ich dobro, więc nie widzę ich jako puszki na przechowywanie twojego wybrakowanego nasienia – powiedział, przecierając palcem blat szafki kuchennej. Obejrzał dokładnie opuszek, by zauważyć na nim niewielką warstewkę kurzu. Ku jego zaskoczeniu i tak było tego mniej niż się z początku spodziewał, ale niestety musieli tutaj nieco ogarnąć.
    – Ja jej tu nie zapraszałem. Ty ją ściągnąłeś, więc ty sprawę załatwisz – powiedział, uśmiechając się nieco. Nie wiedział skąd u niego takie nastawienie, ale z wielką chęcią chciał wystawić cierpliwość Demona na próbę. Chociaż za nim nie przepadał, to musiał przyznać, że ten go interesował, gdyż rzadko miał do czynienia z Piekielnymi wysłannikami.

    OdpowiedzUsuń
  17. – Wiesz, że jesteśmy dokładnie tacy sami? My jaki anioły zrezygnowaliśmy jednak z materialnej powłoki i jesteśmy zawieszeni w powietrzu i nasze odczuwanie jest na znacznie wyższym poziomie niż twoje. Twoja ekstaza, orgazmiczna przyjemność i smutek jest niczym w porównaniu z tym, co czujemy my – powiedział. Nie dało się tego stanu wytłumaczyć. Żeby to zrozumieć, trzeba było to przeżyć. Zamyślił się. Nie chciało mu się wdawać w głupie dyskusje z kimś, kogo umysł nakierowany był jedynie na dupczenie ludzi. On był ponad tym. Wiedział, że był lepszy i na ziemi ma zadanie do wypełnienia i to właśnie jemu chciał się oddać, a nie przyjemnościom, które czekały na niego na tym świecie. Domyślał się również, że jeśli ulegnie to może mu się to spodobać zbyt bardzo i zatonie w tym, a tak się stać nie mogło.
    Wziął do ręki ścierkę i namoczył ją pod kranem. Szybkimi ruchami zaczął przecierać lekko zakurzone blaty. Od razu zaczęło robić się przyjemniej. Zapach kurzu był ość silny, ale nie należał on do szczególnie nieprzyjemnych. Po skończonym przecieraniu, anioł podszedł do okien i otworzył je, zapewniając tym samym lepsze wietrzenie całego mieszkania. Nie chciał mieszkać w takim zaduchu. Na zewnątrz było ciepło, więc wnętrze mieszkania szybko się nagrzewało, przez co robiło się duszno. Świerze powietrze było więc wskazane.
    – Ty ją zaprosiłeś tutaj, więc nie wiem czemu ty nie chcesz się nią zająć – zapytał. Oczywiście nie miał najmniejszego zamiaru zostawiać dziewczyny samej z Dante. Nie mógł pozwolić na to, by znalazła się pod wpływem demona. Zamierzał kręcić się gdzieś w pobliżu. Nie miał jednak o czym z nią rozmawiać. Nie wiedział, jak bardzo stereotypowo myśli o nim Dante, ale anioły wbrew pozorom nie musiały mówić o Bogu 24/7. Wątpił też, że rozmowa na ten temat byłaby dobrym pomysłem na pierwsze spotkanie. Nie chcieli jej przecież wystraszyć. Dziewczyna nie wiedziała nawet, że jest Prorokiem.
    Zgarnął banknoty ze stołu i włożył je do kieszeni spodni. Mogą się one przydać na później. Nie przeszkadzało mu, że pieniądze te nie są jego, a Dantego. W końcu mieszkali razem, więc chyba wszystko było wspólne. Nie wiedział, czy to tak właśnie działa u ludzi, ale działało u niego. Spojrzał ukradkiem na rozbierającego się demona. Był przystojny, nie dało się ukryć, ale nie tak żeby miał zawrócić aniołowi w głowie i sprowadzić na ścieżkę grzechu, więc Anthony nie martwił się o skuszenie. Oczywiście zauważył dziwne blizny i wzory, nie pytał jednak o to, bo nie znali się na tyle dobrze, by miało go to interesować.
    – Ja wychodzę coś kupić, bo lodówka nie może stać pusta. Uważaj na ten prysznic, nie wiadomo kto tam stał wcześniej – powiedział. O tak, wiedział co to grzybica i inne paskudztwa. Był przy tym, jak się one tworzyły i jak zbierają swoje żniwo. Nie wiedział jak ludzie nie mogą dbać o swoją higienę.
    Zamknął za sobą drzwi. Nie czekał na jakąkolwiek reakcję ze strony Dantego. Skierował się prosto do najbliższego sklepu. Powoli i ostrożnie wybierał artykuły spożywcze. Starannie czytał etykiety, nie chciał przecież kupić czegoś i nie wiedzieć, co to jest. Nie mógł wkładać do ust byle czego. Potem jego uwagę przykuły ubrania. Podszedł do kilku sztuk spodni i wziął jedną parę. Były to te charakterystyczne rurki, które on sam lubił, a Dante uważał za plastusiowe. Kupił je. Do tego dorzucił jeszcze jakiś sweterek i z tym wszystkim wrócił do mieszkania.

    OdpowiedzUsuń