15 kwietnia 2014

[KP] Krótki lot motyla bojowego


Cesar Rewers
Człowiek z zasadami, nie lubiący sprzeciwu.
Wiecznie młody, pełen energii i zbyt odważny.
Uzależniony od adrenaliny.
Agresywny.
Konfliktowy.
Problemy z lekami uspokajającymi.
Bezsenność.
Zbyt częste i nagłe zmiany humoru.
Funkcjonariusz ABW z wynikami.

18 komentarzy:

  1. W Warszawie była dopiero od wczoraj. Zdążyła przyjechać by odebrać klucze do swojego hotelowego apartamentu, który posiadał spory taras z idealnym widokiem na całą panoramę Warszawy. Po rozpakowaniu walizki zdążyła wypić kilka drinków w hotelowym barze. Po długiej kąpieli poszła spać, nic wielkiego. Nie miała na to po prostu ochoty, nie była zadowolona z przyjazdu do ojczystego kraju lecz jej przełożony uznał, że jest odpowiednim kandydatem. Znała język polski tak biegle jak niemiecki, nie będzie bariery językowej, która mogłaby być bardzo dużym problemem.
    Pod firmę podjechała swoim BMW rocznik 2016 w kolorze czarnym. Chwilę zajęło jej wyrobienie przepustki. Według instrukcji dostała się na odpowiednie piętro . W ręku trzymała kubek kawy ze Starbucksa, który okazał się jej dzisiejszym śniadanie. W ręce trzymała czarną teczkę, w której były akta. Przemierzała korytarze nie witając się z nikim, wszyscy dziwili się kim tak naprawdę jest i spoglądali na nią z zainteresowaniem.
    Do sali weszła spóźniona dwadzieścia minut. Była wysoką kobietą mającą ponad metr siedemdziesiąt pięć wzrostu. Długie brązowe włosy opadały na jej plecy i dosięgały prawie pasa. Pełne usta były podkreślone żywą, matową czerwienią, brązowe oczy zaś cieniami w kolorze brązu. Była szczupła, posiadła proporcjonalny biust oraz kobiece zaokrąglone biodra. Ubrana była w obcisłe czarne spodnie, szarą koszulkę z dekoltem z tzw. ''V'' a na to miała zarzuconą skórzaną kurtkę. Spojrzała po wszystkich zebranych swoimi ciemnymi tęczówkami.
    - Komisarz Witemberg, Marcelina Witemberg. - czuła dziwną satysfakcję widząc ich zdziwione miny. Zapewne czytając jej nazwisko oczekiwali mężczyzny z średnim wieku. - Od dzisiaj to ja wami dowodzę. - odstawiła swój kubek na szklany stół. - Z zażaleniami do Wiśniewskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzuciła teczkę na stół, która zawierała akta. Miała je oczywiście również w wersji elektronicznej przy sobie. Mimo, że sama lubiła popalać nie podobał jej się rozchodzący się zapach fajek w tym pomieszczeniu. Słysząc słowa Orłowskiego prychnęła pod nosem z lekkim uśmieszkiem i oparła się tyłkiem o blat szklanego stołu.
    - Panie Tomku, czy może mówimy sobie po nazwisku? Tak się składa, że góra powierzyła dowodzenie mnie. Wyższy stopień, fajne cycki, bo tak wypada jak dają kogoś z Berlina? W sumie mam to w dupie, nie podoba się to tuptaj do Wiśniewskiego i się poskarż. - tym razem spojrzała na Sępa sięgając po kubek z kawą. Wypiła łyk kawy i nie skomentowała jego głupiego tekstu lecz uniosła jedynie brew. Nie ruszyło ją również zachowanie Cesara, szczerze miała to gdzieś. Przyjechała tutaj by sprawdzić czy te sprawy się łączą. Czy jej ludzie mieli rację, jeśli tak będzie musiała zostać tu aż tego nie rozwiążą. Nie uśmiechało jej się to, mogła w tym momencie siedzieć w jednej z Berlińskich restauracji i zajadać śniadanie. Mogła również leżeć obok nowo poznanego mężczyzny wcześniejszego wieczoru.
    - Sprawa jest jasna, dwóch polskich księży i niemiecka zakonnica u nas. - tutaj oczywiście na myśli miała zachodnich sąsiadów Polski - Akta macie tutaj. - wskazała na teczkę i nie czekając na pozwolenie zgarnęła ją i zaczęła przeglądać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znała swojego zespołu, nie miała zamiaru nikogo udawać. Była kobietą pewną siebie, o mocnym charakterze. Możliwe, że właśnie z tego powodu nie posiadła jeszcze męża. Potrafiła mężczyznę zdominować, zawstydzić, a jak wiadomo oni tego nie lubili. Tak bardzo ja to nie obchodziła, na razie potrzebowała seksu, póki miała jeszcze młode ciało mogła szaleć. Potem upoluje sobie jakiegoś naiwniaka i będzie na nim żerować jak typowa kobieta.
    Spoglądała na mężczyzn nic nie mówiąc. Ściągnęła skórzaną kurtkę i powiesiła ją oparciu krzesła. W całości ukazała się teraz szara koszulka z krótkim rękawem. Uniosła lekko brew widząc białą tablicę. Skoro to właśnie miał być ich sposób to lepiej żeby działał.
    - Róbcie jak chcecie, akta macie w języku oryginalnym oraz kopię w języku polskim. W razie nieścisłości możecie pytać, to nie ja je tłumaczyłam. - powiedziała tylko by móc upić łyk swojej kawy. Była letnia lecz nadal mocna i idealnym smakiem goryczy.
    Nieco zirytowały ją rozmowy mężczyzn, nie znała zespołu, to wymaga czasu aby ich poznać. Czytała akta o nich lecz to nie to samo. W tym momencie mogło się wydarzyć się wszystko. Ich rozmowa na temat kostnicy spowodowała lekkie uniesienie brwi kobiety oraz westchnięcie. Po jej minie można było zauważyć, że jest znudzona. Wyciągnęła swój telefon i odpisała na jakąś wiadomość chowając go do tylnej kieszeni spodni.
    - Panowie, jutro o dziesiątej chcę mieć wszystkie informacje o ofiarach, każde powiązania, co lubili jeść, o jakiej porze się modlili, nawet w jakiej cholernej parafii mieli chrzest.
    Kiedy Cesar wszedł z powrotem do sali konferencyjnej spojrzała na niego tylko przelotnie. Mimo, że był przystojnym facetem nie zwracała na niego zbytnio uwagi. Przyjechała tutaj by rozwiązać sprawę i móc jak najszybciej wrócić do Berlina. Siedzenie w Warszawie jakoś się jej nie uśmiechało. Informacja o elektrodach jakby zapaliła się lampka w jej głowie. Podeszła do akt, które przywiozła. Szybko znalazła jedną z kartem i wzięła ją do ręki. Zgarnęła ze stołu długopis i zakreśliła jedno zdanie odkładając kartki na stół
    - Rana, po wiertle w średnicy 5mm przy płacie skroniowym. Pierwsza ofiara. - powiedziała bardziej do siebie niż do nich. Przeszła się po sali jakby myśląc jeszcze o tym czy u innych ofiar nie było innych podobnych rzeczy. Przysiadła na parapecie dopijając swoją kawę do końca po chwili kładąc pusty kubek obok siebie. Słowa Cesara spowodowały, że prychnęła i się zaśmiała pod nosem.
    - A Ty musisz być strasznym dupkiem, skoro nie masz jeszcze żony... - odparła wręcz takim samym tonem z podobną miną.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zdawała sobie sprawy z tego jak Polacy potrafią być upierdliwi. Gdy była dzieckiem wraz z ojcem i matką wyjechali na pochodzenie do Niemiec i tam mieszkała prawie całe swoje życie. W wieku dziesięciu lat porzuciła szkołę, przyjaciółki i zaczęła życie w zupełnie obcym kraju. Nie wyszła na tym źle, skończyła edukację, teraz miała dobrze płatną pracę i liczyła w ciągu najbliższych lat na kolejny awans. Żyć nie umierać.
    - Frau Kommissar. - poprawiła go automatycznie z typowym niemieckim akcentem. Dało się go nawet wyczuć gdy mówiła po polsku. Języka ojczystego używała tylko w domu rodzinnym gdy spotykała się z rodzicami.
    Marcelina przyglądała się wszystkim nieco znudzona. Widać było, że wcale nie jest zadowolona z pobytu tutaj a praca polskiego ABW ją po prostu nudzi. Przyglądała się poczynaniom mężczyzn próbując zrozumieć ich rok pracy. Musiała się w to wszystko wdrożyć, zapomnieć o tym co zostawiła w Berlinie. To była Polska o trzeba było pracować według polskich realiów.
    Widząc kątem oka to, że Sęp się do niej przysunął rzuciła mu ostrzegawcze spojrzenie jednak ten nie zrozumiał aluzji. Westchnęła pod nosem.
    - Kolego, przestrzeń osobista? Doceniam to, że masz dwie ręce i dwie nogi i prawdopodobnie przyrodzenie w graniach średniej europejskiej ale sala konferencja jest na tyle duża, że Ty i Twoja mina na pewno znajdziecie sobie miejsce gdzie indziej. - powiedziała to z przeuroczym uśmiechem, na który było stać tylko kobiety. Zawsze wyuczone pewnych zachowań.
    Słysząc słowa Tomka uśmiechnęła się pod nosem. Zeskoczyła z parapetu i podeszła do swojej kurtki. Wyciągnęła z niej pendrive i wręczyła do rąk własnych Orłowskiemu.
    - Powodzenia w lekturze. A i poproszę listę uczestników..tak za pół godziny do godziny. Chcę usłyszeć jakieś sensowne wnioski. - mruknęła biorąc kurtkę z oparcia i zarzucając ją ponownie na siebie. - Gdzie kostnica? - tutaj dała do zrozumienia, że osobiście chce obejrzeć ciało ostatniej ofiary.

    OdpowiedzUsuń
  5. Marceliny nie szokowało zachowanie Cesara, wydawało się raczej irytujące. Zachowywał się jak duże dziecko w ciele mężczyzny. Od razu można było spostrzec, że ma jakieś problemy skoro się tak zachowuje. Wiedziała z własnego doświadczenia.
    Spojrzała na Tomka, który próbował jej tłumaczyć drogę do kostnicy. To był chyba jakiś żart. Westchnęła pod nosem zrezygnowana, to będzie ciężki kawałek chleba z pracą tutaj. Będzie musiała chyba bardziej się w to wszystko wdrożyć aby móc rozwiązać tą sprawę bo sądziła, że na tej grupie zbytnio polegać nie mogła.
    W trakcie niby zabawnego tekstu Cesara zadzwonił jej telefon, spojrzała na ekran i widząc nazwisko odebrała odebrała od razu.
    - Witenberg. - powiedziała odbierając z typowo niemieckim akcentem. Jej mina wydawała się skupiona a ona sama spojrzała na mężczyzn i powiedziała: - Macie godzinę. - po tych słowach wyszła z sali konferencyjnej i ruszyła za mężczyzną. Rozmawiała ze swoim przełożonym, który pytał się czy dotarła na miejsce i czy zaczęli współpracę. Oczywiście również o czas jaki przewiduje na wyjaśnienie sprawy. Cesar o ile podsłuchiwał mógł wywnioskować kilka rzeczy: Niemcy woleli aby te sprawy nie były połączone, chcieli jak najszybciej to rozwiązać, Marcelina nie była zadowolona ze swojego pobytu tutaj. Chwilę przed wejściem do kostnicy skończyła rozmawiać, schowała telefon do tylnej kieszeni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słysząc słowa mężczyzny prychnęła i zaśmiała się pod nosem.
    - Uwierz mi, że to nie jest takie łatwe jak Ci się wydaje. Może u was takie rzeczy przechodzą.
    Weszła do kostnicy, która przypominała jej typowy PRL gdy rodzice jej o nim opowiadali. Uśmiechnęła się pod nosem do swoich myśli i ruszyła dalej. Jedyny zapach, który wzbudzał u niej mdłości to wymioty. Sama nie wiedziała dlaczego lecz gdy ktoś wymiotował ona czuła kwas żołądkowy podchodzący coraz wyżej. Jednak szybko to mijało.
    Zerknęła tylko przelotnie na tego całego Wojtka nie zwracając na niego uwagi. Przypomniała sobie jak spotykała się kiedyś umawiała się z patologiem sądowym. Przypomniała sobie o jego dziwnych zboczeniach o nie wiedzieć czemu uśmiechnęła się o samych myśli. Pamiętała zdjęcia z miejsca zbrodni, nie spodziewała się ujrzeć bóg wie czego. Zdawała sobie sprawę z tego, jak to będzie wyglądało. Gdy ten cały irytujący facet wyciągnął stolik odwróciła się i wyciągnęła rękawiczki z pudełka, które stało niedaleko. Sama obserwowała pierw ciało z odległości jakby w głowie układając sobie wszystko. Nadal zastanawiało ją dlaczego został przejechany 12 razy. Podciągnęła rękawy kurtki i w końcu zabrała się za oglądanie ciała.
    - 12 synów Jakuba..- zaczęła cicho pod nosem podnosząc połamaną kończynę górną do góry. Plamy opadowe, powykręcane kości oraz specyficznie zwiotczałe mięśnie. - 12 apostołów..Wieniec z 12 gwiazd na głowie Niewiasty..pieczętowanie 12 tysięcy sprawiedliwych..12 bram, 12 aniołów do pilnowania oraz imiona 12 pokoleń wypisanych na bramach nowego miasta w niebie..Drzewo Życia w Nowym Jeruzalem wydające co miesiąc 12 rodzajów owoców przynoszących uzdrowienie narodom..

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Ja wiem o co chodzi. Dawno go nie używałeś :D Ja myślę, że można zrobić to powiązanie z tą 12 do Biblii jak myśli Marcelina. Mogłoby być to w miarę ciekawe :D A jak to widzę dalej hm... morderstwa mogą się zacząć robić coraz ciekawsze. Może być również 12 ofiar z mężczyzn jak apostołów. Może np mieć ich imiona czy coś. A co do relacji pomiędzy naszymi postaciami to bd ciężko ale może być ciekawie xD ]

    W kostnicy zeszła jej ponad godzina. Nie odpowiedziała na słowa Cesara. Szukała bardzo dokładnie i znalazła to co było jej potrzebne. Wymieniła z tym Wojtkiem zaledwie kilka słów by potem móc wymyć ręce i wyjść z budynku. Nie obchodziło ją to, że umówiła się z tymi facetami za godzinę. Poszła do swojego samochodu na parkingu, który dobrze było widać z sali konferencyjnej. Otworzyła go i z przedniego siedzenia wyciągnęła kolejną teczkę. Ruszyła w kierunku budynku ponownie. Przeszła przez odprawę tym razem bez problemu. Weszła do sali konferencyjnej i bez owijania w bawełnę spytała:
    - Lektura przeczytana? - po tych słowach podeszła do tablicy i zaczęła czytać co takiego wypisał na niej Tomek.

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Dla mnie jak najbardziej. Ja bym dodała dwóch młodych mężczyzn, którzy zostali skrytykowani za swoje poglądy bądź poczynanie podczas tej konferencji ]

    Zaśmiała się słysząc wzmiankę o lodówce. Dała im kolejną teczkę ponownie ściągając kurtkę. Nie skomentowała tego jednak lecz wyciągnęła w kierunku Tomka a widząc jego zdziwioną minę wywróciła oczyma.
    - Telefon. - gdy niepewnie jej go podał wpisała swój polski numer, tymczasowo służbowy.
    Słuchała tego co mówił Cesar, wydawało się to mieć sens. Niech pracują jak chcą, byle jej przynieśli efekty. Otworzyła teczkę, którą przyniosła i rozłożyła kilka kartek na stole. Tak jak mówiła w kostnicy z czego śmiał się . Na jednej kartce były wypisane imiona 12 apostołów. Kolejne kartki to były pierwsze strony z akt zamordowanych osób.
    - Szymona, Jakuba, Piotra i Jana mamy z głowy. Stówa, że następny będzie Mateusz. - mruknęła bardziej do siebie niż do nich. Spojrzała na ich sprzęt. Uniosła brew i zabrała ponownie kurtkę z wieszaka.
    - Miłego pieszczenia się, ja jadę na obiad.

    OdpowiedzUsuń
  9. - Przypomnij sobie jak miała zakonnica na imię. - zwróciła się do Tomka. - Czy według niekościelnej wersji przy stole apostołów nie znajdowała się kobieta Jezusa? - rzuciła tylko przez ramię by potem zwrócić się do Cesara - Nie grab sobie bo źle na tym skończysz.
    Ona miała swoją robotę oni swoją. Gdyby tylko miała mniej cierpliwości zapewne walnęłaby komuś w pysk. Jak powinna to nazwać? Kacem moralnym? Rozdrażnieniem spowodowanym powrotem do Polski, a może brakiem seksu wczorajszego wieczoru? Teraz jedyne o czym myślała to dobry obiad, najlepiej w ogólnie nie przypominający czegoś Polskiego. W głowie miała już plan, jedyne czego potrzebowała to czas by poukładać sobie wszystko w głowie. Ona była pewna, że ma to związek z Biblią.
    Jej spojrzenie na chwilę spotkało się z mężczyznami gdy wsiadała do swojego BMW. Nie trzeba było długo czekać by odjechała z piskiem opon, gdy się miało taki samochód powolna jazda była grzechem. Pojechała do jednej z restauracji w centrum Warszawy by tam zjeść polędwiczki nadziewane szpinakiem i prawdopodobnie z pure z selera, które nie przypominało go smakiem. Jedną ręką jadła zaś drugą przewracała kartki by wyczytać rzeczy, które potwierdzą jej tezę.

    OdpowiedzUsuń
  10. [ myślałam aby Cesar i Marcelina spotkali się jakoś po pracy również, przez przypadek, nie mam pojęcia co jak i gdzie xd Nie wiem czemu ale przez myśl przeszedł mi seks na miejscu zbrodni XDD ]

    Niemcy to byli specyficzni ludzie. Dopóki Polacy nie dadzą im pełnego dostępu do ich akt oni zrobią to samo. Marcelina nie była nikim więcej jak pionkiem, który musiał wypełniać polecenia z góry. Jak to zrobiła nikogo nie interesowało. Nie miała pomagać im w rozwiązywaniu ich śledztwa lecz odkryć czy aby na pewno są powiązane, jeśli tak to rozwiązać i zapobiec kolejnym. Pozbierała swoje kartki, zostawiła kelnerowi dość spory napiwek i wyszła z restauracji by wrócić do siedziby ABW. Tak też zrobiła kupując wcześniej kawę.
    Pomysł z elektrodami nie wydawał się głupi lecz ją bardziej ciekawiły wyniki, na które czekała z Berlina. Weszła do sali konferencyjnej i jak zwykle się w niej rozgościła. Spojrzała na tablicę, którą przygotowywał Tomek. Analizowała czy wszystko jest w porządku opisane, czy aby na pewno się nie pomylił.

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Może klub. Poszedłby z kimś bo by tak wypadało i zobaczyłby Marcelinę w zupełnie innym klimacie niż panią komisarz nie podchodź do mnie. Chciałam aby Cesar poznał kobietę, która może w końcu lekko go zadziwiać bo miałaby właśnie zajawki na seks w dziwnych miejscach i ogólnie lubiłaby eksperymentować xD ]

    Siedziała sobie z nogą założoną na nogę. Długie włosy miała zarzucone na plecy. Ona również nie była zadowolona z faktu, że Cesar pojawił się w sali konferencyjnej.
    - Słoneczko dokładniejsze wyniki sekcji zwłok będzie miało jutro. Dziś kroją jego mózg kawałeczek po kawałeczku, mają przysłać film.
    Spojrzała potem na Orłowskiego, który dopisał kilka rzeczy na tablicy. Stwierdziła, że to co wypisuje nie do końca jest zgodne z prawdą lecz nie skomentowała tego bo i po co. Odstawiła swoje dokumenty na blat szklanego stołu.
    - To chyba oczywiste, że to seryjny zabójca. Moim zdaniem nie pracuje sam, nie idzie tym samym tokiem myślenia. Jest ich co najmniej dwóch. Porównując zabójstwa można zauważyć, że niektóre cechy są podobne ale nie pasują do profilu psychologicznego. No chyba, że u was nie robicie takich rzeczy. - to ostatnie dodała bardziej do siebie niż do nich. Nie wiedziała czemu ta głowa zakonnicy pomiędzy jej nogami nadal ją nieco śmieszyła. Uważała to za nieco zabawne.
    - Rozmawiałam z Wiśniewskim, wyjazd do Krakowa jest pojutrze. Jutro dostajemy informacje z Berlina oraz mamy spotkanie z dwójką księży z Warszawy, którzy byli na tej całej konferencji. W Berlinie też mają się z kimś tam spotkać. Czy Tomku wiesz o czym w ogóle było to spotkanie? - spytała go nieco rozbawiona. - Są księża tradycjonaliści oraz Ci, którzy twierdzą że wiara powinna iść do przodu raz ze społeczeństwem. Wyobraź sobie co się dzieje gdy spotykają się w jednym pomieszczeniu i dyskutują o takich sprawach jak aborcja, in vitro czy inne gówna.

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Może okaże się, że trzeba bd po te rzeczy do Berlina jechać jutro i że ma być też ktoś z Polski i pojedzie Cesar ze względu na swoją znajomość języka niemieckiego? I tam mogą się napić i Marcelina zaprowadzi go do tego lokalu? Bo Cesar poprosi ją aby pokazała mu za co warto tak nienawidzieć polski czy coś XD Ale może też ją dziś widzieć w jakimś klubie warszawskim ale bd ją obserwował z daleka nie ujawniajac sięxd]

    - To co oni tam sobie wymyślili to nie moja sprawa. - wzruszyła ramionami. - Skoro mieli powód to mieli powód, prędzej czy później się o tym dowiesz, na chuj drążysz temat. - wywróciła oczyma. Marzyła o gorącym prysznicu, szklaneczce whiskey i dobrym seksie na dobranoc. Myślami była już zupełnie gdzie indziej ale słysząc słowa Cesara zaśmiała się:
    - Chyba sobie żartujesz. Tomku niestety czeka Cię jeszcze trochę roboty. Tych dwóch, jak im tam..nieważne właśnie mają randkę na drugim piętrze z dokumentacją. Twoim zadaniem jest uporządkowanie wszystkich wniosków tak, że jak przyjdzie tu Wiśniewski jutro, dokładniej o godzinie siódmej to nie chce mieć żadnych nieścisłości. A Ty..- spojrzała na Cesara - Rób co tam sobie chcesz. - machnęła ręką. - Byle byś tu nie przeszkadzał.

    OdpowiedzUsuń
  13. [ to może być zabawne :D ]

    - Życie nie jest sprawiedliwe Orłowski. Jeszcze się tego nie nauczyłeś? - spytała raczej retorycznie nie oczekując od niego odpowiedzi. Słysząc słowa Cesara spojrzała na niego rozbawiona.
    - Słoneczko, jak nie wstawisz się o 7 jestem automatycznie odsunięty od sprawy. - uśmiechnęła się do niego przesłodko niczym rasowa kobieta by potem móc zabrać się do pracy. Widać było po kobiecie, że Cesar ją po prostu drażni i nie miałą zamiaru traktować go ulgowo jak reszta. Dziś po prostu miała go dosyć, jutro znajdzie mu jakąś robotę.
    - Oj już spierdalaj stąd zanim zmienię zdanie. - westchnęła i poczuła dziwnego rodzaju ulgę gdy Cesar wyszedł.
    Chłopaki siedzieli w papierach do dwudziestej. Tomek zaś z Marceliną wyszli o godzinie dziewiętnastej. Zdawała sobie sprawę, że musiał jej w tym momencie nienawidzić ale pracował w ABW, jeśli mu się to nie podobało mógł się przenieść na jakiś stabilny etacik. Wsiadła do swojego BMW i jak miała w planach pojechała do hotelu by wziąć szybki gorący prysznic. Wypiła kilka drinków by w międzyczasie zdążyć się wyszykować i pomyśleć jeszcze nad sprawą. Dzień wcześniej podpytała pracowników hotelowego baru gdzie najlepiej się wybrać. Polecili jej jeden z bardziej ekskluzywnych klubów w Warszawie ale jak to twierdzili nie ma tam hołoty. Może była tu drugi dzień ale zdążyła załatwić sobie coś mocniejszego. Uwielbiała połączenie amfetaminy i alkoholu, oczywiście w odpowiednich proporcach. Spożyła jej tylko tyle, jakby ją tylko próbowała. Dokończyła drinka, wciągnęła na siebie czarną sukienkę na ramiączkach sięgającą do połowy uda. Miała średniej wielkości dekolt oraz spore wycięcie na plecach. Do tego szpilki, mocny makijaż by chwilę później wsiąść do taksówki. Zdążyła zapalić papierosa przed wejściem do klubu, była tak późno bo koło godziny dwudziestej trzeciej lecz nie potrzebowała dużo czasu by znaleźć sobie towarzystwo.

    OdpowiedzUsuń
  14. Stała brzy barze wypijając kolejkę z jakimiś dwoma kobietami. Widać było, że pragną wrażeń. Chcą spędzić noc, o której będą mogły opowiadać potem swoim koleżankom a może i chłopakom, którzy stoją i gdzieś na nie patrzą. Marcelinie to nie przeszkadzało, jedna miała naprawdę fajne cycki, które podkreślała krótka czerwona bluzeczka. Nie wiedzieć czemu przypomniała sobie zdjęcie zamordowanej zakonnicy, która miała głowę między nogami. Sama chętnie wepchnęłaby głowę tej małolaty pomiędzy swoje nogi by dała jej rozkosz tego wieczora. Przydałby się jakiś facet..może dwóch którzy potem porządnie ją przelecą, tak by jutro nie mogła siedzieć w biurze. Do rozmowy przyłączył się jakiś facet stawiając kolejne drinki, jak to kobiety piły bo przecież motto za darmo brzmi pysznie nie wzięło się znikąd. Rozmowa szła w najlepsze kiedy ktoś ją szturchnął przez co mało nie wylała drinka. Nieco zirytowana odwróciła głowę i spojrzała na mężczyznę, który to spowodował. Owszem, może i był przystojny ale teraz była zajęta myślą o tej blondynie stojącej przed nią. On mógł się przydać na potem.
    - Może jakieś przepraszam? - spytała retorycznie unosząc brew.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zmierzyła go od góry do dołu, nie był w jej typie zbytnio. Zbyt przypakowany i taki.. nie wiedziała ale po prostu gdyby miała go oceniać w skali od jednego do dziesięciu dałaby mu może naciągane sześć. Słysząc jego słowa uśmiechnęła się pod nosem unosząc lekko jeden kącik ust.
    - Jednego natręta dla czarnej by odpuściła i jakiegoś kolegę dla nas, który nie boi się wyzwań. - powiedziała patrząc mu w oczy. Była kobietą pewną siebie, dominującą. Widziała jego reakcję, spodobała jej się jego chwilowa niepewność.

    Wieczór spędzili bardzo intensywnie. Wybrali się na wynajęty przez tego drugiego mężczyznę pokój hotelowy, miał on chyba na imię Andrzej. Byli w czwórkę, Marcelina, blondi, Arni i on. Zaczęło się od drinków i kreski zrobionej na szklanym stole. Wszystko trwało do piątej rano. Witenberg tak jak chciała dostała przyjemność od dziewczyny za pomocą jej języka. Potem działo się o wiele ciekawszych rzeczy, o których lepiej było nie wspominać. Czuła, że jej potrzeby seksualne zostały zaspokojone. Szczególnie gdy blondyna odpadła po kolejnej kolejce a Marcelina została sama z mężczyznami.

    O szóstej rano Cesar mógł dostać sms'a o Arniego Stary ta kobieta jest nie do zajechania. Szalona.

    Wróciła do hotelowego pokoju by wziąć prysznic, zaaplikować swoje ulubione krople do oczu. Wypić kawę, tym razem dla smaku a nie efektu pobudzenia. Wykonana szybki makijaż przeczesała włosy palcami. Wciągnęła dziś na siebie sukienkę w kolorze butelkowej zieleni sięgającą przed kolano. Była obcisła, podkreślała jej kobiece kształty. Do tego ciężkie buty za kostkę i ukochana skórzana kurtka. Do sali konferencyjnej weszła za pięć siódma. Rzuciła okiem po zebranych, potem na tablicę. Wszystko było przygotowane.
    - Jakieś niespodzianki? - spytała przed przyjściem Wiśniewskiego. Wolała się upewnić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie podobało jej się to, że Cesar jest w tak dobrym humorze. Jeśli coś takiego działo się u ludzi jego pokroju oznaczało to coś złego. Miała to w tym momencie w dupie i dała się produkować chłopakom, którzy opowiadali o postępach w śledztwie. Wiśniewski cały czas spoglądał na Marcelinę dając jej dwuznaczne sygnały. Była w końcu młodą kobietą, dość atrakcyjną, która do tego dziś założyła sukienkę. Kiedy Wiśniewski usiadł niezadowolony i zaczął coś marudzić. Widząc minę zmarnowanego Orłowskiego, który zapewne nie przespał nocy sądząc po worach pod oczami Marcelina postanowiła wziąć sprawy we własne ręce. Zdjęła kurtkę, zarzuciła włosy do tyłu tym samym ukazując swoje kształty oraz ramiona.
    - Źle pan zrozumiał panie Wiśniewski. - odparła lekko się do niego uśmiechając i przysiadając na szklanym stole. - Panu Orłowskiemu chodziło o to, że sprawy są powiązane i jesteśmy teraz na etapie tworzenia grupy potencjalnych ofiar, oczywiście kierując się naszym przypuszczeniem. Dodatkowo dostaniemy dziś film z sekcji zwłok odbywającej się Berlinie i będziemy mogli to powiązać do tej poszlaki. - smukłym palcem wskazała na zdjęcie śladów po elektrodach na głowie jednej z ofiar. Wiśniewski cieszył się jak małe dziecko móc sobie popatrzeć na nią.
    - Właśnie. Pani komisarz, dzwonili z Berlina, że mam wysłać panią oraz jednego z naszych pracowników po ten film osobiście. Ponoć jakieś nowe poszlaki. - mruknął wzruszając ramionami i udając obojętność. Marcelina pokiwała głową niby z zainteresowaniem. - Rewers jedziesz. - po tych słowach wstał i wyszedł rzucając jeszcze jakąś uwagę, że mają się pośpieszyć.
    Marcelina wstała ze szklanego stołu, rzuciła wszystkim ostrzegawcze spojrzenie i mruknęła:
    - Idę po jakąś kawę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kawa była jej zbawieniem w tym momencie. Czuła, że powoli robi się zmęczona. Nie spała dziś ani minuty. Idąc po kawę w międzyczasie na telefonie sprawdzała najbliższy lot do Berlina. Był za dwie godziny. Nie potrzebowała zabierać ze sobą żadnych rzeczy, w końcu wszystko miała w swoim mieszkaniu. Spędziła jeszcze chwilę w konferencyjnej by zerknąć ostatni raz na to co mają. Wolała wiedzieć wszystko na tip top skoro jechała do siebie. Jej przełożeni mogli ją o coś spytać.
    Na lotnisko dotarła pół godziny przed końcem odprawy. Bilet miała w telefonie a jedyne co jej towarzyszyło to niewielka torebka. Odprawa zajęła jej chwilę, nie było dużej kolejki. Była tak samo ubrana jak w pracy, jednak jej oczy robiły się coraz bardziej zmęczone. Usiadła na jednym z krzesełek w okolicy ich gate'a i zaczęła przeglądać coś w telefonie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Słysząc głos Cesara westchnęła pod nosem. Nawet chwili nie miała wolnej od tego świrniętego, natrętnego typa.
    - Smutne. - powiedziała tylko wzruszając ramionami nieprzejęta.
    Nie śpieszyła się aby wejść do samolotu jak większość ludzi. Zdążyła doczytać do końca to co chciała by wejść razem z ostatnimi ludźmi w kolejce. Wchodziła tylnym wejściem samolotu, miała miejsce 28C, czyli od przejścia. Chociaż w pewnym momencie żałowała, że nie wzięła miejsca od okna bo jeśli ktoś będzie co chwile wstawał to chyba ukatrupi tą osobę. Założyła nogę na nogę siedząc w sukience, w której była w biurze. Odpowiedziała na jedną z wiadomości by potem rzucić znudzonym spojrzeniem po pokładzie samolotu w poszukiwaniu kogoś ciekawego.

    OdpowiedzUsuń