Żyjemy, piszemy! Niedługo pojawi się lista obecności.

5 maja 2015

[KP] SALOMEA


Znalezione obrazy dla zapytania Lotte Verbeek gif
SALOMEA OGNISTA
NARZECZONA ZNAMIENITEGO RYCERZA HARALDA Z TULINGE HERBU TRZY MIECZE
JEDNA Z OSTATNICH "NATURALNYCH WIEDŹM"

Najchętniej spaliłaby całe to królestwo żywi w sobie bowiem tyle urazy i tyle jadu względem króla, który dwadzieścia lat temu kazał wyrżnąć w pień prawie wszystkie wiedźmy, które nie uznawały jego władzy. Ocalona przez wybuch swoich niespętanych mocy, który doprowadził do podpalenia okolicznego lasu wraz z oddziałem zbrojnych żołnierzy. Oddzielona od matki i skazana, by widzieć jej śmierć, Myśleli, że tak ją utemperują wzbudzą strach i zgaszą bunt w rzeczywistości tylko go zaognili, a ona bez spętanych mocy przebywająca w zamku jako maskotka, trofeum podpalała kolejne komnaty w niepohamowanej złości przez pierwszy miesiąc. Wszystko się zmieniło podczas spotkania z królem, to sprawiło, że zmieniła swoje postępowanie, bo zrozumiała, że tak nie wygra tylko doprowadzi do tego, że w końcu znudzi im się użeranie z niegasnącym pożarem. Stała się potulnym sługą w sercu hodując nienawiść i czekając na odpowiedni czas, by uderzyć w króla. Cierpliwie, ucząc się, hodując zioła i wykorzystując swój status, by czynić przygotowania.
Mówią, że swojego narzeczonego uwiodła, prawda jest taka, że został on jej podsunięty a reszta potoczyła się bez żadnych eliksirów czy uroków, zakochała się w nim a król miał kolejny sposób, by ją kontrolować, by była jego tajną bronią i lekarstwem, niestety ma tego świadomość, niestety nie może uwolnić swojego serca, bo teraz to nie tylko jej wolność zabrali, ale i serce
Jest ważna tylko ona jest w stanie zabić smoka. Bez spętanych mocy ma większe możliwości niż inne żyjące wiedźmy poddane królowi.

 Rhaegar

4 komentarze:

  1. Pierwszy raz miał miejsce dzień przed jego dwudziestym szóstym Dniem Narodzin. Ogień jaki w sobie poczuł był nieopisywalny. Mógł przysiądź, że taki właśnie ból czuje osoba palona na stosie. Więc cóż mogło spotkać go gorszego skoro za każdym razem przeżywał to co groziło mu za odkrycie kim jest naprawdę?
    Ścięcie głowy? To tylko sekunda. Powieszenie? Chwila słabości. Ale spalenie było najgorsze. Ogień, który trawił cię żywcem był najgorszą formą śmierci jaką można było sobie wyobrazić w tych czasach.

    Siedział na swoim łóżku wpatrując się w rozłożone na ziemi rzeczy. Tysiąc razy analizował w głowie czy aby na pewno niczego nie zapomniał. Sam śmiał się z siebie dlaczego jest tak ostrożny? Przecież bestia nie zrobi mu krzywdy. Raczej ci, którzy na nią zapolują. Tylko czy naprawdę jest ktoś w stanie powstrzymać takiego potwora?
    Smok nawiedzał królestwo Hollenhill od miesięcy. Siał spustoszenie, zostawiał za sobą doszczętnie spalone wioski, śmierć i sieroty. Był niepokonany i potężny, a ludzie pozostawali bezsilni wobec jego mocy. Aż do niedawna kiedy król uznał, że jest w posiadaniu kogoś kto może pozbyć się smoka na zawsze. Potężna wiedźma, która miała wyjątkowy dar... mogła go zabić.
    Rhaegar mieszkał w samotnej chacie tuż przy lesie. Wyprowadził się od rodziców, kiedy zaczęli wciskać mu elfikcie dziewczęta na miejsce żony. Żony, której jakoś nigdy nie chciał mieć. Potem wstąpił do płatnych zabójców zwanych Synami Nocy i przysiągł przed ich kapłanami, że nigdy nie weźmie sobie żadnej kobiety.
    Zerknął na łuk, strzały, dwa sztylety, miecz który wykuł najlepszy kowal w królestwie z smoczej stali oraz na linę, skórzany plecak, rękawiczki i mapę.
    -Już czas Rhaegarze. -Usłyszał głos za drzwiami. Spakował wszystkie rzeczy. Spojrzał ostatni raz na swoją pustą chatę i wyszedł na zewnątrz. Stała tam królewska straż. Każdy siedział na białym koniu. Nawet ona. Od razu ją zauważył. Czarownica, która mogła stać się jego najgorszym koszmarem.
    -Oto twoja towarzyszka. -Powiedział dowódca. -Twoje jedyne zadanie to zadbać o jej bezpieczeństwo.
    -Witaj. -Ukłonił się delikatnie jak nakazywał zwyczaj.
    -Nalegałem byśmy mogli wyruszyć z wami. Dla dwojga lasy są niebezpieczne, ale czarodziejka twierdzi, że będziemy tylko przeszkadzać.
    -To prawda. -Zagwizdał niespodziewanie. -Smoka potrafię wytopić sam, a tylko ona może go zabić. Po co więc zbędne bagaże? -Uniósł brwi do góry. Wtedy zza chaty wybiegł gniady ogier, który zatrzymał się tuż obok Rhaegara. Elf wskoczył na jego grzbiet i podjechał do czarownicy.
    -To prawda co mówią? Że smok nie ma z tobą szans?

    OdpowiedzUsuń
  2. Rhaegar zaśmiał się w duszy słysząc,że wiedźmie zdarza się czasami coś podpalić. Może to robić do woli. Może spalić cały las, w którym będą spali, może podpalić jego śpiwór,a nawet jego samego. Nic jej to nie pomoże. Smoka nie dało się spalić. Smok był odporny na ogień.
    Jego koń nie należał do najniższych więc często w lesie zahaczał o gałęzie drzew dlatego uśmiechnął się pod nosem kiedy usłyszał jej jak dla niego zbędną uwagę.
    -Jak coś będzie chciało mnie zabić bądź łaskawa powiadomić mnie o tym wcześniej. -Odparł zrównując swojego gniadosza z jej siwkiem. -Więc co to za sposób? By zabić tą bestię. -Spojrzał na nią. Musiał wiedzieć co może mu zagrozić. Przemiany przychodziły najczęściej niespodziewanie. Jednak trwały na tyle długo by mógł oddalić się od niej na bezpieczną odległość by go nie zauważyła. Znał już objawy jakie temu towarzyszyły.
    Właściwie nie wiedział gdzie ją ma prowadzić. Miał tropić smoka, a sam nim był. Najrozsądniej było dla niego udać się do Lasu Zjaw, gdzie nikt się nie zapuszczał. Tam znajdowały się Góry Cienia i mogły stanowić dobre schronienie dla smoka. Tam tez mógłby ją zabić...
    Bo to właśnie planował. Pozbyć się jedynej osoby na świecie, która mogła mu zagrozić.
    -Widziałaś go kiedyś? Tego smoka?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zamierzał jej ufać. Co to to nie. Nie komuś kto miał go pozbawić życia. Elfy po pradawnej wojnie były w podobnym położeniu co wiedźmy tylko, że ich się nie wymordowało lecz udomowiło. Chociaż nie wszystkich... Jego ojciec był zdania, że należy trzymać z królem bo to ona ma przewagę liczebną. Ale Rhaegar wiedział, że istnieją tajne organizacje elfów, które zbierają siły by powstać niczym feniks z popiołów i ponownie zawładnąć krainą. Gdyby miał wybierać wolałby zostać zdrajcą byle nie służyć ludziom.
    -Kto powiedział, że ci ufam? -Spojrzał na nią. -Mam swoje elfickie sposoby tropienia smoków, a ten jest inny niż wszystkie. Nie słyszałaś? Król ci nie powiedział? -Zdziwił się nieco. Może i on jej nie ufał? Na szczęście elfy były odporne na jakiekolwiek uroki więc może i mogła go spowolnić, sprawić, że się zmniejszy czyś w tym stylu, ale nie mogła sprawić by jej ufał czy bezmyślnie podążał za nią jak sługa... albo by ją kochał.
    -On jest inny... Powiadają, że jego ogień jest zielony... Cokolwiek to znaczy. -Bo nawet on nie wiedział dlaczego zieje zielonym ogniem, a jego ciało pokrywają białe łuski. Wszystkie smoki były czarne, szare albo brązowe. On jednak był zupełnie inny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wysłuchał jej cały czas przyglądając się jej. Wywnioskował, że nie darzy króla sympatią. Zupełnie tak jak on. A więc może jednak coś oprócz zlecenia na zabójstwo smoka ich łączyło. Lepiej jeśli mieliby wspólnymi wieczorami obrzucać króla wyzwiskami niż siedzieć cicho i się do siebie nie odzywać. Wtedy podróż wydałaby się jeszcze dłuższa.
    -Król chyba nie należy do najbardziej lubianych przez ciebie ludzi w królestwie? Co? -Spojrzał na nią z uniesionymi brwiami. -Ja też za nim nie przepadam, ale zawdzięczam mu życie... -Zamyślił się.
    Pamiętał ten dzień jak dziś. Był młodym elfem, który wierzył, że może podbić cały świat. Zawsze marzył by być kimś ważnym, kimś wyjątkowym, a król za każdym razem pokazywał mu gdzie jest miejsce takich jak on... Postanowił więc zrobić mu na złość. Gdyby nie łaska króla straciłby życie...
    -Musimy obrać inną drogę. Smok pojawia się zazwyczaj co kilkanaście dni. Mamy więc jakiś tydzień czasu.

    OdpowiedzUsuń