Trochę nas ubyło, choć po linkach tego nie widać. Proszę o sygnał, co usunąć z linków :)

1 maja 2016

[KP] Isis Farewell


patolog sądowy

Zejście do nowego świata miał dać wszystkim nowy początek. Miał dać nowy początek, nową nadzieję – jej. Miał uspokoić wszystko, co do tej pory było niepewne. Miał przynieść wytchnienie i odpoczynek – od wszystkich skrywanych przez długie wieki sekretów…
Ale nowy start to również zapomnienie o tym, czego zapomnieć by nie chciała. O dziesiątkach lat spędzonych w Egipcie – gdy u boku męża powoływała do życia niezwykle potężną i najlepiej rozwiniętą cywilizację tamtych czasów. O latach spędzonych na tronie, u boku męża, planując stale rozwój i utrzymanie błogiego stanu Egipcjan. To zapomnienie o podstępnie zdobytej magii Ra, zapomnienie o wojnie z Sethem i pielęgnowanej do niego nienawiści u syna.
Wszystko dlatego, żeby zejść ponownie na ziemię jako człowiek, zacząć nowe życie wśród całkiem obcej, dalekiej i nieznanej cywilizacji.
Tylko co, jeśli przez to posunięcie będzie musiała odsłonić swoje karty i wyjawić wszystkie przekręty i manipulacje, do których ona – wspaniałomyślna bogini-matka – uciekała się kiedyś tak często?


egipska bogini magii, mądrości, odrodzenia, leczenia, władzy, miłości, małżeństwa, macierzyństwa oraz zmarłych. Siostra i żona Ozyrysa, matka Horusa. Jedna z najsłynniejszych i najbardziej wpływowych bogiń nie tylko Egiptu, ale i całego starożytnego Imperium Rzymskiego. Jej imię oryginalnie brzmiało prawdopodobnie Aset i oznaczało „kobieta tronu”.

Wątek prowadzimy z Night Sky.
Wizerunek: arwa gouda, chanel iman

1 komentarz:

  1. Sam nie wiedział, jak późno było kiedy z krótkiego snu, zasnął jak zawsze nad papierami oraz kolejnym kubkiem kawy, wyrwał go telefon. Szybkie, żołnierskie niemalże, komunikaty przekazane mu przez zastępce jego przełożonej przywodziły na myśl tylko jedno - kolejna pokręcona sprawa. I znowu morderstwo.
    "Dzień jak co dzień"
    Dziwnie się czuł, mówiąc sobie te słowa, kiedy nastawiał czajnik na kolejną kawę, ale... To była już chyba kwestia doświadczenia niż braku emocji w stosunku do pokrzywdzonych. Tyle zła i niesprawiedliwości ile widział tutaj, wśród śmiertelników, swoiście cię "odwrażliwiały". Mógł żałować, mógł zastanawiać się do czego zmierzał ten świat, ale nie to było jego zadaniem - już nie, kiedy nie miał takiej władzy jak kiedyś. On miał dogrzebać się do prawdy dotyczącej zbrodni. Przedstawić ją najlepiej jak umiał, by sprawiedliwości stało się zadość, a wyrok był czysty.
    Ozyrys przetarł zmęczone oczy, zastanawiając się nad tym czy robi dobrze tak się poświęcając każdej napotkanej sprawie. Mógłby czasem odpuścić, a nie czaić się jak hart na kolejne dowody i zeznania świadków, byleby tylko być pewnym własnych osądów. Wielu prokuratorów preparuje dowody, by dostać wymarzony wyrok...
    Nie. To byłoby do niego niepodobne. Jako Wielki Sędzia zawsze starał się, by wszystko zostało przeprowadzone sprawiedliwie, dlaczego więc jako człowiek miałby zmienić swoją obowiązkowość?
    Może dlatego, że teraz doszła jeszcze jedna sprawa - jego rodzina, której nie miał w Podziemiach. Syn, żona za którą w gruncie rzeczy naprawdę bardzo tęsknił... Teraz znowu są w jego zasięgu, nie jako odległe wspomnienie, ale osoby z którymi może porozmawiać.
    Problem w tym, że każdy pamiętał, zwłaszcza Izyda, jak zostawił ją by sprawować władzę nad światem zmarłych. Spotkanie po tylu mileniach nie polegało na prostym pojednaniu i miłości ponad wszystko. Każde z nich miało swoje zadry, pretensje i oskarżenia. Nie mieszkali nawet razem, choć udało im się odnaleźć w Miami jakimś dziwnym cudem. Może ich dusze przyciągały się pomimo tego i wciąż związane były czymś mistycznym, czego teraz już nie wyczuwali pozbawieni nieśmiertelności?
    Być może.
    Sam nie wiedział, co tak naprawdę czuje do Izydy. Czy to nadal była miłość. Czuł zimno, które od niej emanowało, sam też nie potrafił przeprosić bo nie czuł, że odejściem zrobił coś złego. To było jego zadanie i pomimo tęsknoty musiał je wykonać.
    Czy nadal byli sobie przeznaczeni jak dwie uzupełniające się części? Nie wydawało mu się, ale chciał spróbować ponownie. Nie wiedział tylko jak w całym natłoku nowej rzeczywistości, pracy i własnych przykrych przemyśleń.
    Nałożył świeżą koszulę oraz marynarkę, czekając na telefon że może odebrać raport z sekcji. Asystenta wysłał na miejsce zbrodni, żeby zebrał dowody od czyszczących to miejsce służb - obrotny chłopak i ambitny, Ozyrys mógł mu zaufać, że ten niczego nie pominie.
    Po drugie chciał pojechać do laboratorium osobiście.
    Była duża szansa, że sprawą zajmie się nikt inny jak ona...
    Dźwięk dzwonka telefonu wyrwał go z rozmyślań. Dopił kawę i zabrawszy kluczyki do samochodu, wyszedł z mieszkania.

    Czekał w długim, sterylnym i przerażająco cichym korytarzu. Nie dziwił go ten spokój - o tej porze zostają tylko ci, którzy muszą, a martwi przecież się nie ruszają.
    Przynajmniej nie w tym świecie.
    Obracał w dłoniach okulary do czytania, w których odbijało się jaskrawe światło jarzeniówek jeszcze bardziej "oszpecających" to hermetyczne miejsce. Wszystko pachniało tu rozpuszczalnikami i śmiercią, Ozyrys był na to dużo bardziej wyczulony. W końcu spędził wśród zmarłych więcej czasu niż którykolwiek z bogów - wokół całych podziemi unosił się słodko-ciężki zapach.
    Wstał z miejsca, gdy drzwi do laboratorium się otworzyły.
    Miał nadzieję teraz ujrzeć znajomą twarz.

    OdpowiedzUsuń