Trochę nas ubyło, choć po linkach tego nie widać. Proszę o sygnał, co usunąć z linków :)

1 maja 2016

[KP] Naomi Sakahone


piąty oficer trzeciego oddzału gotei 13

Ten, kto twierdził, że po śmierci czeka już tylko wybawienie – życie bez zmartwień, głodu i prześladowań, ten może nazwać się największym kłamcą lub idiotą. Żadne z historyjek mających przynieść pocieszenie nie są prawdziwe.
Ale nikt nie pytał o zdanie – czy chcesz umrzeć. Czy chcesz przenieść się do rzekomo lepszego miejsca. Przeznaczeniem duszy jest znalezienie się tutaj – w Rukongai. Krainie wędrujących dusz.
Trafiła do siedemdziesiątego szóstego okręgu wschodniego Rukongai – okręgu trawionego przez głód, skąpstwo i momentami również fanatyzm. Sama nie wiedziała na początku czy powinna narzekać. Mimo biedy i cierpienia po śmierci nie da się już umrzeć drugi raz. A to daje nadzieję na zaspokojenie swoich potrzeb. Prawda?
Tak myślała do chwili, w której zobaczyła, jak Shinigami wyżynają w pień połowę dzielnicy. W imię „utrzymania równowagi”. Niewzruszeni, głusi na błagania, ślepi na próby ucieczki, rozdzielali rodziny, mordowali na oczach najbliższych osób.
Cudem udało jej się przeżyć. Cudem udało jej się uchronić maleńkiego braciszka tulącego się do jej ramienia. Obiecała wtedy sobie i małemu Koichiemu, że nigdy nie pozwoli go skrzywdzić. I nigdy nie stanie się takim potworem jak Shinigami.
Ale los lubi drwić z obietnic. Koichi zachorował, a żeby utrzymać go przy życiu w tej wątpliwie szczęśliwej dzielnicy, potrzebny był lekarz – na którego nie mieli pieniędzy. Każdy zawód, którego Naomi by się mogła podjąć, przyniósłby niewystarczający zysk. To dla młodszego brata złamała dane słowo – i dołączyła do Akademii Shinigami.
Była dobrym szermierzem, ale znacznie lepiej radziła sobie z energią duchową. Uczyła się tak pilnie jak tylko mogła, aby jak najszybciej zdać egzaminy – i dosłownie dwie godziny po tym, jak otrzymała nareszcie mundur Shinigami i mogła dołączyć do członków oddziału trzeciego, dostała wiadomość o tym, że Koichi przegrał walkę z chorobą.
Wszystko, na co do tej pory pracowała – wszystko to straciło jakikolwiek sens, jakąkolwiek wartość. Rozważała nawet ucieczkę, ale była za słaba. Każdy wyżej postawiony od niej Shinigami byłby w stanie ją zabić bez mrugnięcia okiem. Więc wegetowała dalej – nie rozwijając się przez długie lata, do momentu oprzytomnienia. To stało się nagle – z dnia na dzień znów zaczęła żyć, walczyć i starać się na nowo. Nikomu nie wyjawiła powodu swojej przemiany.

Umiejętności
ekspert walki wręcz ▪ ekspert szermierki ▪ mistrz Kidō ▪ mistrz Shunpo ▪ wysoka moc duchowa

Zanpakutō
w formie zapieczętowanej jest to krótki wakizashi z białą rękojeścią
shikai:
Hana no Mizu (jap. 花の, kwiat wodny) – uwalniany za pomocą komendy kwitnij (咲け, sake). Po uwolnieniu forma miecza nie zmienia się – jedynie zezwala właścicielowi na zawładnięcie żywiołem wody. Hana no Mizu to jednak nieprawdziwe imię Zanpakutou Naomi. Jego – czy też raczej, jej – prawdziwe imię to Suiren (jap. スイレ, lilia wodna), a komendą uwalniającą jest odsłoń się (明らかにする , akiraka ni suru). Naomi jednak przestała używać prawdziwego imienia Zanpakutou po pierwszym uwolnieniu ze względu na to, że zbyt przeraziła się mocą Suiren.
bankai: brak

Wątek prowadzimy z Starred Shinra.
Wizerunek:  Setsuna (Kyoshiro to towa no Sora)

1 komentarz:

  1. Stał na dachu budynku, a wiatr igrał figlarnie z jego krótkimi, złotymi włosami. Gdyby ktoś ze śmiertelników go dostrzegł, pomyślałby, że to samobójca lub szaleniec, ale w tym szaleństwie była metoda. Kenshin najzwyczajniej na coś - a właściwie na kogoś czekał. I na pewno nie był to Godot.
    Wreszcie na niebie pojawiły się pierwsze refleksy zmierzchu, a magiczne rozdarcie przeszyło błękit. Najpierw wyfrunęły z niego drobne motylki, a później wyszła z niego ta, na którą czekał. Uradowany Kenshin odbił się od twardej, nagrzanej jeszcze słońcem płyty, po czym wzbił się w powietrze i rzucił się biegiem w jej stronę. Pod nim cichło już miejskie życie - samochody powoli milkły, ludzie wracali do domów. Robiło się coraz ciszej, spokojniej, coraz...zwyczajniej. To najbardziej mu odpowiadało. Ale na pewno nie pozwoli, by Nao-chan spała u Urahary, co to, to nie! Stary debil z kapeluszem to niestosowny gospodarz dla takiej kobiety jak ona...
    -Yo, ślicznotko!-krzyknął wesoło i nim zdążyła coś powiedzieć, chwycił ją w swe silne, acz delikatne ramiona. Uścisnął ją serdecznie, po czym obrócił ją wokół własnej osi, przyglądając się uważnie ślicznej blondynce.
    -Służba ci służy, widzę-paplał.-Keiji, ten fiutanoid, stwierdził, że spierdoli do Dworu i zostawi mnie samego, a dnia bez Pustych nie ma, sama wiesz...Na szczęście jest wolne łóżko u mnie, więc nie odmówisz staremu przyjacielowi wspólnego spania i soczku na cześć starych czasów?
    To mówiąc, prowadził ją do swojego mieszkania, niosąc przy okazji po rycersku rzeczy blondynki. Śmiał się i plótł trzy po trzy, uważnie się rozglądając po ulicach w poszukiwaniu zagrożenia.
    W tym czasie w innej części miasta inne rozdarcie przeszyło ciemniejące już niebo. Za motylami wytoczył się najpierw wózek z osobą zakrytą kapeluszem, a potem wyszli dwaj mężczyźni - łysol podobny do góry i przystojny brunet. Ten ostatni ukląkł przed wózkiem w pokornej postawie sługi.
    - Posłaniec jeszcze się nie zjawił. - zawiadomił. - A nasze gigai...nie są gotowe, więc...
    - Nic nas to nie obchodzi. Jesteśmy głodni - odparła władczo osoba.
    - Z całym szacunkiem, panienko, ale nie możemy narażać się na wykrycie, jeżeli panienka zaczeka trochę...PANIENKO?!
    Okazało się, że połowę monologu Kenryuu wygłaszał do pustego wózka.

    OdpowiedzUsuń