Trochę nas ubyło, choć po linkach tego nie widać. Proszę o sygnał, co usunąć z linków :)

1 czerwca 2017

[KP] How to save a life?

Step one, you say: we need to talk
He walks, you say: sit down, it's just a talk
He smiles politely back at you
You stare politely right on through...









Kenshin Shirai "Nobunaga"
230 lat, wygląda na jakieś 25
Porucznik Trzeciej Jednostki Sił Specjalnych, dawniej Kapitan Batalionu Egzekucyjnego (przeniesiony na rozkaz Wszechkapitana Dowódcy Genryuusaia Yamamoto Shigekuni, za zgodność: kapitan II oddziału Sui-Feng), obecnie pełni obowiązki Eien no Shinigami na terenie miasta Karakura, zastępując Kurosakiego Ichigo, który trenuje przed wyruszeniem do Hueco Mundo za wolą i wiedzą Generała



Where did I go wrong? 
I lost a friend
Somewhere along in the bitterness 
And I would have stayed up with you all night
Had I known: how to save a life?



Pochodzi z mało znaczącej rodziny szlacheckiej, która podupadła już wiele lat temu, ale wciąż zachowała swoją skromniutką posiadłość, herb, honor i lojalność wobec Seireitei. Jest ostatnim męskim przedstawicielem rodu Shirai: ojciec zmarł niedawno, otruty w tajemniczych okolicznościach (przypuszcza się, że zlikwidowali go Kasumiouji, ale nie ma dowodów), a matka jest ciężko chora i pozostaje pod opieką swojej córki, Oichi, w posiadłości. Obie te kobiety są dla Kenshina wszystkim i w ich obronie gotów jest poświęcić wszystko.
Matka, chcąc zapewnić jedynemu synowi dobre wykształcenie, oddała go do Akademii Shino. Chłopak, już wcześniej szkolony przez ojca, również członka II oddziału w przeszłości, dawał z siebie wszystko na treningach i zdał ją z na tyle dobrym wynikiem, by uznano, że jest godzien wstąpić do Drugiej Dywizji pod dowództwo kapitan Sui-Feng. Służył tam jednak tylko pół roku, gdyż Wszechkapitan Genryuusai Yamamoto, chcąc zapewne sprawdzić lojalność rodów szlacheckich wobec Dworu, przeniósł chłopaka do Sił Specjalnych. Młodzieniec ćwiczył wytrwale, a kiedy próbowano mu składać wątpliwe moralnie propozycje, nie przyjmował ich. Nigdy nie chciał mieszać się w politykę, nie lubił gierek między Yamamoto a starszyznami rodów - wolał raczej pić sake z ojcem w blasku zachodzącego słońca, gonić Oichi po ogrodzie z krzykiem "ODDAWAJ MI TO CHOLERNE FURISODE!", czy też pomagać matce w porządkowaniu historii rodu Shirai.
Niestety, sielanka skończyła się szybko - zamordowano Aizena, we Dworze zjawili się ryoka, a sam Kenshin stanął przed trudnym wyborem: czy posłuchać rozkazu dowództwa i aresztować Rukię Kuchiki, którą podziwiał i szanował, za niewinność, czy sprzeciwić się górze i do niej dołączyć? Wybrał to pierwsze. I do dziś tego żałuje, choć Rukia nie miała do niego pretensji, a później zapoznał się bliżej z jej rudowłosym wybawcą. Niedługo później ogłoszono stan wyjątkowej gotowości i zmobilizowano wszystkich Shinigami do walki z Aizenem, która ma nastąpić już za pół roku. Jasnowłosy szlachcic nie mógł więc pożegnać się ani z ukochaną matką, ani z siostrą, choć bardzo tego pragnął; co gorsza, jakby chcąc mu to utrudnić, powierzono mu dowództwo jednostki sił specjalnych, a potem zmieniono zdanie i w trybie natychmiastowym wypierdolono go do Świata Żywych - akurat teraz, gdy Shirai był tak blisko celu, tak blisko odkrycia, kto zamordował jego ojca!
W każdym razie uważa to za ogromny zaszczyt, że mógł sobie przybrać jego imię na ziemi, posługuje się nim również jako pseudonimem, gdy komunikuje się ze swoją przyjaciółką w listach - lepiej ukrywać to, co nie jest odpowiednie dla Seireitei, pod stosownymi maskami.
Rzeczoną przyjaciółkę spotkał w Akademii w dość...nietypowych okolicznościach - omal jej nie zabił swoim źle wystrzelonym Kidou na polu treningowym, gdy akurat przechodziła. Zniósł pokornie wszystkie klątwy, jakie wystosowała pod jego adresem, a w ramach przeprosin zaprosił ją na wspólne chlanie sake podkradzione znajomemu z pokoju. Wkrótce potem stali się nierozłączni jak Aramis i D'Artagnan, jak Marius i Cosette, jak Romeo i Julia - na treningu razem, na lekcji razem, w oddziale razem, na zaprzysiężeniu razem! Ostatnie dni, niestety, rozdzieliły ich, jednak teraz, gdy na wniosek Kenshina została przydzielona do niego w charakterze obserwatorki, młodzieniec liczy na to, że będzie mógł z nią:
a) żartować,
b) zapalić,
c) zabijać.
Tak, Kenshin kocha żarty i dowcipy, choć na co dzień tego po nim nie widać. Kto by obwiniał śmiertelnie poważnego i skupionego na swoim zadaniu mistrza zabijania, że posmarował twojego Zanpakutou masłem?
Prócz tego...Cóż, jest zimny i twardy jak stal. Nigdy nie waha się przy zabijaniu; obojętnie, czy miałby zabić Arrancara, Shinigami, czy zwykłego śmiertelnika, zrobiłby to bez mrugnięcia okiem. Wypełnia w milczeniu polecenia góry, aresztował Rukię Kuchiki, choć miał świadomość, że jest niewinna, uważa to bowiem za konieczność. Potrafi być wdzięczny wobec przyjaciół i odwdzięczyć im się za przysługę, chroni też swoją rodzinę, lecz jest coś, co czyni go niebezpiecznym: zemsta. Uważa bowiem, że ojciec, którego kochał i uważał niemal za przyjaciela, został podstępnie zamordowany - a skoro tak, to jego obowiązkiem jest pomścić głowę rodu zgodnie z kodeksem bushido i nakazami honoru Shinigami. Ślubował nawet, że dopóki nie dopełni zemsty, nie spożyje nawet łyka sake.
Wszyscy są ciekawi, czy uda mu się dotrzymać ślubowania - Kenshin Shirai słynie bowiem z tego, że za kołnierz nie wylewa. 


 

(Wątek z Night Tear, pan na zdjęciu to Shizuo Heiwajima w wersji "Tsugarukaikyou Fuyugeshiki" z Durarary, obrazek z zerochan.net, a piosenka to The Fray - "How to save a life" )

1 komentarz:

  1. Shūsuke Amagai, chociaż początkowo przyjęty sceptycznie przez członków oddziału, był nadzieją trzeciej dywizji. Może nie każdy to widział, ale doskonale rozumiała to Naomi jako piąty oficer.
    Po zdradzie kapitana Ichimaru, porucznik Kira był przygnębiony. Żal było wręcz na niego patrzeć. Przypominał odrobinę ją samą sprzed lat, gdy dowiedziała się, że wszystkie jej wysiłki i starania, wszystkie wylane krople potu i cała przelana krew – to wszystko nie miało sensu. Nie była wystarczająco dobra, aby w porę pomóc swojemu młodszemu braciszkowi. I odszedł. Nawet nie przy niej, nawet nie w jej ramionach. Z daleka od niej – w ciszy.
    Powiedzenie mu, że go rozumie, jedynie pogorszyłoby sprawę. Musiała pozwolić mu przeżyć swoją żałobę, przełknąć swój żal. Zdrada aż trzech kapitanów wstrząsnęła gotei 13, nie tylko na podłożu formalnym. Wiele osób było blisko z nimi związanych.
    W tamtej chwili cieszyła się, że nie była z żadnym z nich aż tak blisko. To egoistyczne. Ale cieszyła się.
    Porucznik przygotował nawet przyjęcie powitalne – tak wielką miał nadzieję na nawiązanie nici porozumienia, zapełnienia pewnej pustki, jaką pozostawił po sobie Ichimaru. Naomi jedynie uśmiechnęła się, słysząc, że nowy kapitan został przez Kirę spity do nieprzytomności.
    Nie było jej tam. Alkohol nie był jej światem. Ktoś w tej jednostce musiał być w miarę przytomny. A że trzeci oficer siedział razem z pozostałymi, tak jak czwarty – obowiązek spadł na jej barki.
    Dopiero co prawie zginęli Dangai, a już została wysłana na kolejne zadanie. I to jakie! Zabijanie Pustych – w Karakurze! Czy to nie było czasem zadanie zastępczego Shinigami? Zdawało jej się, że Kurosaki jest ulubieńcem Seireitei. Nieważne, że nikt nie był na tyle odważny, aby wypowiedzieć to na głos.
    Czy przydzielenie do tak śmiesznego zadania miało zapowiadać nowe zmiany? Degradację? Przeniesienie? Za nic nie mogła sobie przypomnieć, co takiego mogła zrobić źle. Może po prostu nowy kapitan uznał ją za… zbyt słabą jak na to stanowisko?
    Z zamyślenia wyrwał ją doskonale jej znany głos.
    Nawet nie zdążyła zauważyć , kiedy przeszła całą drogą przez Dangai do Karakury.
    Na jej wargach pojawił się lekki uśmiech, gdy przywitał ją stary znajomy, od razu zabierając od niej rzeczy. Od razu zarzucając ją przy okazji komplementami, na które, jak zwykle, nie miała pojęcia, co odpowiedzieć.
    — I tak nie przyjąłbyś mojej odmowy, lizusie – odparła z cieniem ironii błąkającym się gdzieś w kącikach jej ust. – Wiesz, zastanawiam się, czy chcą nas zdegradować, czy wszyscy kapitanowie postanowili się radośnie spić, gdy podejmowali decyzję o wysłaniu nas do Karakury. I to po co. Żeby zabijać Pustych! Jakby nie było zwykłych…
    Nie dane jej było dokończyć, bo najpierw usłyszała ostry, władczy głos, a dopiero potem, gdy podążyła za głosem wzrokiem, zauważyła różowe furisode… w kapeluszu. Mrugnęła oczami. Chyba podróż przez Dangai wykończyła ją bardziej niż mogła przypuszczać.
    — Hej, wy, Shinigami! – kimono podniosło swoją malutką rączkę i machnęło nią władczo. Czy kimono może zachowywać się jak księżniczka? – Jesteśmy głodni! Kupcie nam coś do jedzenia!
    Naomi nie odezwała się. W milczeniu przeniosła zdumiony głos na Kenshina, z zastygłym na twarzy pytaniem „czy to tylko moje przywidzenia?”
    Czy naprawdę jest z nią aż tak źle?

    OdpowiedzUsuń