Trochę nas ubyło, choć po linkach tego nie widać. Proszę o sygnał, co usunąć z linków :)

15 lutego 2017

[KP] Jeśli twoje marzenia zaczynają się nagle spełniać, strzeż się. Bo wkrótce czeka się bolesne rozczarowanie










Asasynka z dalekiej północy • Przybyła do Masjafu ponad pięć lat temu • Obecnie młoda żona Altaïra ibn-la-Ahada • Nie zachowująca się jak partnerka mentora • Temperamentna • Wyróżniające ją z tłumu lodowate spojrzenie, jasna cera i nietypowe rysy twarzy • Dotrzymuje kroku otaczającym ją asasynom • Nie toleruje tego, że czasami jest pomijana przez fakt bycia kobietą • Stara się publicznie zawsze zgadzać z decyzjami męża • Nienawidzi siedzieć w jednym miejscu, stąd też najwięcej czasu spędza w siodle z daleka od innych, poświęcając długie godziny na rozmyślaniu o wszelkich istotnych sprawach...  








_________________________________________________
Wizerunek chwilowy, bo lepszego nie mogłam znaleźć.
Treść jeszcze się zmieni, tylko gdy znajdę więcej czasu i weny na opisy
Klik na imię! ;p

2 komentarze:

  1. Nadchodził wieczór. Błękitne niebo nad Masjafem, nieskalane ani jedną chmurką, powoli pokrywało się szkarłatem, a słońce lada chwila miało skryć się za horyzontem. Życie w twierdzy asasynów płynęło jak zawsze: z placu ćwiczebnego dobiegały śmiechy młodych braci, szczęk ostrz i surowy głos nauczyciela szermierki, co jakiś czas przemknął się biały płaszcz brata zmierzającego do twierdzy lub wychodzącego z niej na świeże powietrze, kobiety z dzbanami wody wspinały się mozolnie pod górę lub z niej schodziły do wioski. Przez bramę wyjeżdżali właśnie czterej asasyni, wyprawieni przez mentora na ważne misje. Sam mentor natomiast snuł się w zamyśleniu po ogrodach, zatopiony w rozmyślaniach.
    Po pokonaniu Al-Mualima miał sporo do zrobienia. Jabłko było niby bezpieczne w wieży, pod okiem Malika i starszych asasynów, ale...Templariusze wciąż nie ustawali w knowaniach, jak przejąć Fragment Edenu. I Altaïr wiedział, że nie odpuszczą, nie teraz. Nie po tym, jak w Kyrenii poślubił Alessandrę Patros, córkę księcia Cypru, i zabił kilku ważnych templariuszy, wspierając miejscowy ruch oporu. Kochał Alessandrę z wzajemnością, podobała mu się jej niezależność i duma, lecz starzy tradycjonaliści kręcili nosami, niezadowoleni z tego, że kobieta śmie zajmować miejsce w radzie i walczyć z nimi jak równa z równymi. Póki jednak oficjalnie nie próbowała wielkich rewolucji, póty bracia milczeli na jej temat i witali ją jak każdego innego asasyna.
    Minął rozbawionych młodzików, którzy powitali go okrzykiem, pogrążonego w cichej rozmowie z przełożonym nad strażą Malika, i ruszył w głąb ogrodów, na to samo miejsce, w którym niegdyś pokonał Al-Mualima. Miał nadzieję, że zastanie tam żonę i będzie mógł z nią porozmawiać.
    Nie był już tym samym Altaïrem, który śmiał się, szalał jak tamte dzieci i lekceważył Kredo. Zmienił się, zmieniły go okoliczności i kobieta, ale...
    Zauważył ją. Stała spokojna, nieporuszona, w pięknych białych szatach asasynki, różniących się od szat braci jedynie krojem - nawet kaptur w kształcie orlego dzioba był ten sam.
    -Zastanawiałem się, gdzie cię znajdę-uśmiechnął się, podchodząc do żony. Spojrzał na coraz bardziej szkarłatne niebo, po czym dodał z lekkim uśmiechem:-To już pięć lat, Alessandro...Pięć pięknych, wartościowych lat. Jesteś szczęśliwa?

    Altaïr, syn nikogo

    OdpowiedzUsuń
  2. Mentor nie potwierdził, ale i nie zaprzeczył. Objął delikatnym, ale i pewnym ruchem swoją wybrankę, a ich spojrzenia spotkały się - na krótką chwilę wprawdzie, ale jednak. Rozciągający się nad nimi przestwór nieba zdążył już całkowicie zabarwić się na szkarłatno, by stopniowo ciemnieć, ustępować miejsca ciemnemu granatowi nocy. Od gór nadszedł zimny, północny wiatr, który sprawił, że gwar i śmiech młodych zapaleńców zaczął cichnąć, a po chwili rozległy się ich szybkie, ciche, lecz jednak słyszalne w ogrodach kroki, które kierowali do cieplejszych i wygodniejszych komnat twierdzy.
    -Martwię się, to fakt-przyznał, zsuwając niedbałym ruchem kaptur z głowy i odsłaniając swoją bladą od trosk, ale i piękną twarz. Poprawił ze zniecierpliwieniem kosmyk czarnych jak krucze skrzydło włosów, które ostatnio trochę zbyt się wydłużyły. Przez chwilę jeszcze milczał, słuchając wesołych i bardziej lub mniej spokojnych głosów, szmerów, szumu wiatru bawiącego się z wierzchołkami drzew, wreszcie jednak postanowił przejść do konkretów.
    -Templariusze próbują przejąć Jabłko. Zapewne pamiętasz archiwum w Kyrenii? Okazało się, że zbudowali drugie, na wyspie Paros, w dawnej świątyni Apollina. Mają zamiar albo stworzyć tam drugi, równie potężny artefakt, albo zbadać działanie Jabłka. W tym celu...-przerwał na chwilę, by poprawić coś przy szacie i przełknąć ślinę-W tym celu, Alessandro, porwali twojego brata, Leandrosa. Dowiedziałem się o tym godzinę temu, gdy powitałem posłańca od braci z Damaszku. Twój brat jest im potrzebny, żeby wskazać miejsce ukrycia Jabłka lub znaleźć to, co jest potrzebne do jego kopii. Tak czy owak, musimy jak najszybciej wyruszyć, by mu pomóc i zapobiec złemu. Mówię "musimy", gdyż wiem, że gdybym ci zaproponował pozostanie w Masjafie, i tak ruszyłabyś za mną na Cypr-uśmiechnął się delikatnie. Gdy mówił, niebo nad twierdzą i wioską pokryło się już czernią, pojawiły się pierwsze gwiazdy, a zapach kwiatów w ogrodach, nad którymi tak gorliwie czuwali bracia-ogrodnicy. Jej odpowiedź na pytanie, które zadał, sprawiła, że na twarzy młodego asasyna pojawił się rzadki gość - uśmiech. Tak, rok 1194 miał być niezwykły i tylko w gestii Altaïra leżało uczynienie dni swej ukochanej prawdziwym czarodziejskim snem, jakiego nie opisywano nawet w najstarszych baśniach, jakiego nie widzieli nawet ci, którym pierwszy mentor - Hassan - podawał według opowieści magiczny haszysz. Musnął swymi ciepłymi wargami jej zaróżowiony policzek, skupiając się jednak na sytuacji. Nie powinien się rozpraszać, jednak nawet najbardziej zatwardziały asasyn, który odrzucił w teorii wszystkie haniebne słabości ludzkie, był tylko człowiekiem z chwilami słabości.

    Altaïr

    OdpowiedzUsuń