3 kwietnia 2017


"Czasem, aby coś zauważyć blisko siebie, aby wydobyć niejako z mroku jaki tworzą niezliczone cząsteczki otaczającej nas rzeczywistości, musimy posłużyć się kontrastem. Tak jak biel daje się wyróżnić dzięki obecności czerni".
MEFISTOFELES
Jego imię znaczy po hebrajsku tyle, co duch ciemności nielubiący światła, niszczyciel dobra, kłamca. Był jednym z aniołów, którzy przyłączyli się do buntu. Wsparł wojska Wielkiego Złego armią najemników, za co później otrzymał tytuł księcia, władającego jednym z siedmiu kręgów Piekła. Jako cząstka niematerialnej, przedwiecznej siły, nie posiada własnego ciała. Przebywając wśród śmiertelników, przybiera formę mężczyzny o takiej powierzchowności, jaka wydaje się najatrakcyjniejsza patrzącemu. Będzie dokładnie tym, co podświadomie uznajesz za piękno i co respektujesz. To, co niezmienne, to bijąca z niego siła, wsparta przenikliwym spojrzeniem i zwierzęcym magnetyzmem. Jego ciało zawsze pozostaje chłodne, choć im silniejsze przeżywa emocje, tym wyraźniej można wyczuć kłębiącą się pod jego skórą moc. Posługuje się nekromancją i magią krwi, jest za to zupełnym beztalenciem z dziedziny alchemii, co niejednokrotnie zmusza go do proszenia o przysługi. Choć widział, jak powstają i upadają cywilizacje, wciąż zadaje pytania, nieustannie poszukuje. Ma naturę niepokornego filozofa i w ten sposób tłumaczy się ze swoich niepowodzeń przed przełożonym, czym z dziesięciolecia na dziesięciolecie bardziej go irytuje. Uwielbiający negować ugruntowane prawdy mizogin i manipulator, którego nieustannie fascynuje ludzka natura. Posiada dar regeneracji, ale nie jest nieśmiertelny. Osłabia go każde użycie mocy, każdy przegrany pakt. Obecnie jest tak słaby, że aby wykonać powierzoną mu misję, potrzebuje ludzkiej duszy. Wie, że jeśli  i tym razem przegra, umrze. Jako diabła obowiązuje go szereg reguł, które stara się utrzymać w tajemnicy, podobnie jak swoje prawdziwe imię.



Jeśli spojrzysz w jego dowód osobisty, dowiesz się, że urodził się w 1984 roku w Stratford, w East London. W jego rysopisie pojawiają się dziwne rozbieżności, stąd w szpiegowskim półświatku przyjęło się przekonanie, że Constantine Nixon to nie jeden człowiek, a kryptonim całej siatki. W rzeczywistości legenda wywiadu jest mniej spektakularna, niż można by się tego spodziewać. Choć przyciąga i onieśmiela wyglądem, zdecydowanie odstrasza charakterem. Szorstki i bezpośredni, stroni od jakichkolwiek bliższych relacji. Uchodzący za introwertyka aspołeczny samotnik, któremu ogromną trudność sprawia praca w zespole. Oschły i rzeczowy, najczęściej nie robi nic, by przełamać dzielący go od innych dystans. Jako szpieg przybiera maskę chłodnego profesjonalisty, w życiu prywatnym staje się wycofanym z towarzystwa obiektem drwin. Mało co jest w stanie skłonić go do odczuwania silnych emocji, ale gdy tak się już stanie, całkowicie traci kontrolę nad instynktami. Nagromadzone, negatywne uczucia przekształca w pełną okrucieństwa agresję. Przyjemność sprawia mu wcielanie się w różne role, podszywanie się. Kiedy nikogo nie udaje, najczęściej nosi się na czarno. Często można go zobaczyć w krótkim, dwurzędowym płaszczu z pagonami. Lubi przebywać w cichych, owianych aurą mistycyzmu miejscach, ich atmosfera pomaga mu nastroić się do ponownego wejścia w świat ludzi. Właściwie nie przepada za zwierzętami, choć ostatnio coraz częściej rozmawia z błąkającym się wokół jego domu kotem. Kiedy jest sam, często można go zastać pogrążonego w zadumie, siedzącego z książką na kolanach. Unika luster, a jeżeli już w jakieś spojrzy, wyraz jego twarzy znacząco się zmienia.






         Postać stworzona na potrzeby  wątku z Em, inspirowana m.in. "Faustem" i "Siewcą Wiatru". Cytat na początku: Zofia Sokolewicz, Mitologia Czarnej Afryki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz