Żyjemy, piszemy! Niedługo pojawi się lista obecności.

11 listopada 2015

can you be mine?


Villemo Steichert  
Przyszła realizatorka dźwięku. Póki co, szczyci się mianem pomocniczki akustyka.
Ambicja większa niż wzrost. Tysiące muzycznych miłości. Serduszka w oczach, zbyt dużo marzeń i nieodłączne słuchawki.
W pakiecie nadzwyczaj cięty język.
I niebywała zdolność ukrywania własnych uczuć.

6 komentarzy:

  1. [ o wiele ładniejsze zdjęcie :D ]

    Charles był specyficznym typem faceta. Nigdy nie szukał przesadnie czyjeś uwagi lecz żył po prostu sam dla siebie. Zapewne to jego niespecyficzna uroda oraz ciało pokryte tatuażami sprawiło, że miał fanki. W końcu niewiele dziewczyn zwracało uwagę na perkusistów. Zawsze liczyli się gitarzyści i przede wszystkim wokaliści.To biedni perkusiści zawsze byli z tyłu oślepieni przez blask ludzi, którzy potrafili się tylko popisywać. Przez całą sławę stał się jeszcze większym snobem i zaczął korzystać z okazji jakie oferował mu los. Tutaj przede wszystkim mamy na myśli przeróżne przygody z kobietami ale też propozycje współpracy z innymi zespołami czy też prowadzenie jakiś tam warsztatów dla kogoś tam. W sumie to nieistotne, najważniejsze że dawali pieniądze. Bo nie ma na świecie człowieka, który nie kochałby pieniędzy. Mówi się, że miłości się nie kupi ale według Charliego to była kupa bzdur. On nie potrzebował miłości. Wystarczy mu dobra muzyka, butelka dobrego mocnego alkoholu, paczka czerwonych papierosów, kilka skrętów, może małe co nie co z cięższych substancji i najlepiej dwie kobiety obok. Czarnulki, bo takie lubił najbardziej.
    Dzisiejszy dzień nie różnił się niczym od innego. Rano obudził się w mieszkaniu jakieś panienki, które miała zajebisty tyłek i obciągała dobrze jak mało kto. Naprawdę wziął od niej numer telefonu i zapisał go bo wiedział, że na pewno będzie chciała to powtórzyć a takie znajomości trzeba było pielęgnować. Poszedł do siebie, zamówił jakieś chińskie żarcie i szykował się do wyjścia. Pamiętał, że miał coś zrobić i by sobie przypomnieć spojrzał w telefon. A no tak, mieli dziś lecieć. Szkoda, że nie miał zapisanej godziny i ubzdurało mu się, że jest to późno wieczorem. Dlatego też poszedł do baru by się trochę rozerwać, nie lubił latać.
    Nic dziwnego, że w barze siedział w towarzystwie jakieś dziewczyny. Według niego była to laseczka taka 6/10. Miała dobre cycki, widać że zrobione ale mu to nie przeszkadzało. Miała kilka tatuaży, masywne buty lecz bardziej zainteresował go fakt, że wspominała coś o kolczykach w nietypowych miejscach. W końcu to, że miała ich na twarzy z dziesięć w dzisiejszych czasach było normalne. Lubił ten pub bo był taki jak to ludzie mówią obskurny ale dzięki temu nikt się nikim nie interesował. Dlatego w tym momencie mógł pod stołem dotykać ją w miejscu, które wywołało rumieńce na jej twarzy. Jego zdziwienie na twarzy gdy w końcu wyczuł tam kolczyk było bezcenne. Właśnie jego palce odsuwały materiał jej majtek by ją jeszcze trochę podrażnić zanim mu się odda usłyszał wołanie znajomego głosu. Dziewczyna podskoczyła a od obejrzał się leniwie i spojrzał pijanym spojrzeniem na Vill.
    - Bożeee... ty to potrafisz wszystko zniszczyć. - mruknął patrząc tęsknym wzrokiem za swoją szklanką. - Niech pierw znajdzie swoje bo z tego co wiem dawno je zgubił. Sprawa jest jasna Frozen. Koleżanka właśnie proponowała mi całkiem niezłą laseczkę a Ty wszystko zjebałaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mężczyzna jeszcze trochę pomarudził, że nie chce iść ale w końcu postanowili pójść na kompromis. Dziewczyna miała dać mu piętnaście minut a on obiecał grzecznie wyjść przed pub, w którym się teraz znajdowali. Jak obiecał tak też zrobił, nic dziwnego że był jeszcze w trakcie zapinania paska.
    - Z wyglądu to taka szóstka ale za robienie loda dałbym jej Oskara. - zażartował by potem wsiąść do tej cholernej taksówki. Nic dziwnego, że siedząc w niej wybijał jakiś rytm, który chodził mu po głowie.
    Podróż na lotnisko trochę im zajęła co jak co ale w tym mieście zawsze były korki. Na samolot nie zdążyli dlatego będą lecieć kolejnym, który niestety ma jedną przesiadkę. Zachciało im się cholernej Europy. Charlie nie odzywał się za dużo a gdy byli w końcu w samolocie odezwał się do blondynki.
    - Potrafisz psuć zabawę, wiesz? Jesteś jak taka matka. Nic dziwnego, że nie masz faceta. - zaśmiał się a gdy przechodziła pracownica poprosił o dwa drinki.

    [ i to zdjecie jest o wiele lepsze <3]

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaśmiał się pod nosem słysząc jej marudzenie a na jej pytanie kiwnął głową na potwierdzenie i wyszczerzył się w jej stronę ukazując swoje białe zęby. Gdy kobieta przyszła podziękował jej i zapłacił. Podał jedną ze szklanek dziewczynie i upił łyk.
    - Bo ja pamiętam, że dziś mamy gdzieś lecieć. Gdyby ktoś mi o tym dziś przypomniał to by tak nie było. - mruknął niczym mały chłopiec by potem dodać - I tu się różnimy Frozen. - rzecz jasna jej przezwisko było związane nie tylko z jej włosami ale też z oziębłym charakterem. - Dla Ciebie to było oszpecające a dla mnie zajebiste. Wydziarane laski i wykolczykowane są najlepsze a nie jakieś takie no.. - już nie chciał mówić, że jak ona dlatego ograniczył się do przemilczenia tego. - Po prostu mają jakiś wyraz, są godne zainteresowania. Jak widzę jakąś blondyneczkę z idealnym makijażem, która uważa, że czarne ciuchy i jeden kolczyk w nosie czy wardze to już coś. Zresztą nieważne, głodny się robię i ogólnie wkurwiony jestem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chłopak był coraz bardziej rozbawiony zachowaniem dziewczyny. Chciała pokazać jaka to silna i niezależna jest ale w jego oczach właśnie tym się pogrążała. Dla niego mogłaby jeszcze przytyć z dwadzieścia kilo i byłaby idealnym przykładem feministki. Dodałby jej jeszcze nieogolone nogi i widoczny wąsik pod nosem. Zaśmiał się tym razem do swoich myśli.
    - Tak, bo ty wiesz o tym najlepiej. - powiedział z przeuroczym uśmiechem - A co do cycków to wolę aby kobieta miała sylikonowe niż była płaska jak deska. - w tym momencie spojrzał na jej piersi a potem w jej oczy i bezradnym geście wzruszyła ramionami. Zdawał sobie sprawę z tego, że kobiety miały na tym punkcie hopla i zazdrościły cycków wszystkim innym kobietom świata. Zamówił sobie jeszcze jedzenie, frytki i kanapkę. Gdy je dostał zabrał się za jedzenie, był naprawdę głodny. Nie miał zamiaru przez resztę podróży z nią rozmawiać. W pewnym momencie wstał i zniknął na dobre dwie godziny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak się złożyło, że nie był z nikim w toalecie ale przysiadł się do jakiś Francuzek obok których było miejsce wolne. Rozmowa kleiła im się całkiem dobrze i dopiero po jakimś czasie nastolatki go rozpoznały. Co jak co ale wolał gadać z jakimiś małolatami niż siedzieć obok naburmuszonej baby, która była wściekła na cały świat. Na chuj ona pracowała w tej akustyce? Będzie musiał pogadać z menadżerem o tym. Nagle nad ich głowami zapaliła się kontrolka zapinania pasów. Mężczyzna zrobił to tak gdzie siedział. Nadal rozmawiał z małolatami a gdy wylądowali ruszył do wyjścia. Nie miał przy sobie nawet bagażu, będzie musiał coś sobie kupić w tym cholernym Londynie. Przejście przez odprawę zajęło im trochę a do przesiadki mieli jeszcze godzinę. Spojrzał na telefon a potem na blondynkę, która dreptała koło niego.
    - Idę zajarać. - mruknął i ruszył do wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Charlie stał dosłownie przy samym wyjściu z lotniska. Szybko znalazł sobie towarzysza do rozmowy stojąc pod daszkiem, ponieważ zaczynało padać. Rozmawiał z grupą trustów, którzy mówili coś o tym, że loty mają być odwołane. Murphy patrzył na nich jak na świrów, wiedział, że musi być na tym cholernym koncercie, inaczej urwą mu jaja. Pierwszy raz odkąd Frozen go znała wykazał się jakąś odpowiedzialnością. Rzucił niedopałek papierosa na ziemię i ruszył na poszukiwanie dziewczyny. Gdy ją zastał pewnym ruchem pociągnął ją za łokieć bo stała do niego tyłem.
    - Ruszaj dupę a nie tak stoisz, jedziemy do Londynu. - mruknął niezadowolony jakby to wszystko było oczywiste. Załatwił im transport do kanału La Manche. Będzie to trochę trwało i mogą się spóźnić ale co go to obchodziło? W tym momencie pokazał nieco, że nie jest takim dupkiem na jakiego wyglądał. Wcisnął ją na tylne siedzenie samochodu i sam usiadł obok niej. Był tam jeden turysta i jego kolega, którzy dowiadując się kim jest mężczyzna nie chcieli nawet za to pieniędzy poza tym, że będą mogli nagrać sobie z nim filmik a potem się pochwalić. Nawet sam Charlie dał znać na swoim fanpage co się dzieje by fani czekający na koncert w Londynie byli cierpliwi.
    Czując jej spojrzenie na sobie wywrócił oczyma.
    - Wyluzuj, wszystko pod kontrolą.

    OdpowiedzUsuń