Żyjemy, piszemy! Niedługo pojawi się lista obecności.

7 stycznia 2017

boss's daughter

Francesca Veantine Accardi
tylko i wyłącznie Vea
Wyprowadzenie jej z równowagi graniczy wręcz z cudem. Najpierw wszystkiego wysłucha z tym irytującym, pobłażliwym uśmieszkiem na twarzy, a potem dogryzie w taki sposób, że nie wiadomo, co odpowiedzieć. Wszystko kalkuluje na zimno, nie daje się ponosić emocjom. Świetny strateg, a do tego jest dobra w psychologiczne gierki i podchody, dlatego niepostrzeżenie udaje jej się podsuwać ojcu pomysły. Jedyną jej pomyłką jak do tej pory był pomysł z połączeniem rodów, przez co wpakowała się w „jakieś głupie zaręczyny”. Zazwyczaj cierpliwa, czasem potrafi się zirytować, wprawiona w kłótnie dzięki ciągłym spięciom z matką (chyba jej nawet tego teraz brakuje...) i przekomarzaniu się z młodszym bratem. Starszy natomiast nazywa ją „cukierkiem”, czego dosłownie nie może znieść. Może by to nawet pasowało, może wyglądałaby jak cukierek tudzież porcelanowa laleczka, gdyby tylko nie próbowała za wszelką cenę ukryć własnej kobiecości i pokazać, kto w tej rodzinie ma jaja i będzie potrafił później zająć się wszystkimi sprawami. Gdy coś ją zrani, nie okaże tego, w końcu musi udawać, że jest twarda. Dopiero potem zamyka się w pokoju i zwyczajnie ryczy w poduszkę. W końcu tym słabym babom wolno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz