4 lutego 2016

 



Kontur
czerwone.wytrwane@gmail.com
.postacie 
Mężczyźni w ciasnych garniturach, czasami za dużych spodniach, rzadko kiedy chłopcy. Zazwyczaj dorośli psychicznie Panowie w wieku - tym fizycznym - przekraczający trzydziestkę. Nie idealizuję charakterów i nie wciskam bohaterów w przesadnie romantyczne relacje. Jeśli decyduję się na konkretne zawody, miejsca urodzenia i inne, potrafię spędzić godziny ucząc się odpowiedniej terminologii. Chodzę małym, zabawnym ludzikiem po Google Maps i zapoznaję się z wybranym terenem. Research to jednak dużo zabawy; polecam każdemu userowi, który uważa, że umiejscowienie fabuły w USA, pomijając wszelkie realia poszczególnych stanów, to bagatela. 

Jedynie męsko-męskie wpełzające tak naprawdę w każde realia. Obecnie sięgam po wątki rzeczywiste, choć nie pogardzę dobrą fantastyką. Nie boję się słów, także wszelkie penisy, wzwody, kurwy i cholery to dla mnie chleb powszedni. Aby się zrekompensować dodam, że dbam o rozwój akcji i próbuję zgrać się z drugim autorem, a jeśli nie wychodzi, grzecznie informuję. Zazwyczaj rezygnuję z wątków bazujących jedynie na płaskiej relacji bądź równie trywialnych osobowościach (i mówię tu także o moich bohaterach, którzy niejednokrotnie wychodzą naprawdę żałośnie). Jak na złość, lepiej opisuję postacie drugoplanowe. To właśnie te kelnerki na krzywych nogach oraz ślepi policjanci bardziej dookreślają mojego głównego bohatera, niż jego nudne marudzenie na świat i ludzi. Ważne: nie potrafię pisać z bohaterami zamkniętymi w sobie, małomównymi czy w ogóle przesadnymi introwertykami. W takich przypadkach bardzo szybko się irytuję.

.posłowie
Umawianie się na fabułę nie jest jednoznaczne z zarezerwowaniem miejsca w trwających. Dopiero w momencie, gdy opublikuję kartę postaci wiem, że wątek ma szansę na zaaranżowanie. Krótko, dosadnie, z pogranicza kapitalizmu, kto pierwszy ten lepszy.






TRWAJĄCE 4/3
(w cholerę z limitami!)

 

117 komentarzy:

  1. To ja się tylko grzecznie powitam. Masz bardzo zgrabnie ujętą kartę i do tego jakoś tak miło się na sercu robi ze świadomością tego, że czerpiesz przyjemność z pisania. Co prawda każdy pewnie ma podobne odczucie, ale wypowiedziane wprost ma większą moc.
    Nie wiem czy jestem w stanie Ci coś ciekawego zaoferować i czy moje postacie w jakiś sposób dotarłyby do Twoich, ale jeżeli pisałabyś się na wątek, mogę podać jakiś scenariusz gry.
    Lub ewentualnie wcielić się w którąś z postaci z pomysłów.Nie oglądałam The Affair ale romans i towarzyszące temu rozterki/konswkencje jestem w stanie sobie wyobrazić. :)

    Jeśli nie to, mam na poczekaniu jeden nieskomplikowany pomysł:
    X jest spokojnym facetem, zazwyczaj opanowany i grzeczny spotyka na swojej drodze Y. Już kiedyś miał z nim do czynienia - wyszła z tego katastrofa. Skończył ze złamanym sercem i nigdy więcej się już nie zakochał. Widząc Y przed sobą, a co więcej, będąc zmuszonym dla niego pracować (szczegóły pracy można ustalić wspólnie), będzie cholernie nieukontentowany i pierwszy raz od lat naprawdę poczuje jak to jest mieć problemy z trzymaniem emocji na wodzy. Na Pana Y nie mam dokładnego zamysłu, ale jeśli przyjdzie mi się w niego wcielić, pewnie coś mi się wyklaruje. Wstępnie widziałabym go jako kogoś, kto po latach wydoroślał, ale nie pomaga mu to wcale przy spotkaniu z X, bo oboje jedną nogą w jakimś stopniu tkwią w przeszłości.

    Pozdrawiam i życzę owocnych wątków!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie na blogu :)
    Niektórzy autorzy ujmą mnie swoimi kartami, tobie się to udało.
    Jeśli pojawi się u ciebie chęć, ochota czy zwykła ciekawość, to zapraszam do siebie na wątek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam na blogu!
    Urzekłaś mnie minimalizmem swojej karty (przy jednoczesnym uwzględnieniu tego, co najważniejsze) oraz gifem z A Single Man. Jeśli po zapoznaniu się z moją kartą będziesz miała ochotę na wątek - zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Łoł, jaka króciutka karta :) Ale jak po prostu ciekawa i przedstawiająca wszystko, co jest potrzebne w minimalistyczny sposób. Bardzo mi się podoba takie podejście i skrycie go zazdroszczę.
    Witam cię serdecznie na blogu! Mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawić, a także stworzysz inspirujących bohaterów :) Sama dopiero zaczynam pisanie męsko-męskimi postaciami - jeśli pojawi się u ciebie chęć napisania wątku w klimatach fantasy (czy to jakimś dark, low, heroic...) to zapraszam do siebie :)
    Pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze miłej zabawy u nas!

    OdpowiedzUsuń
  5. W razie czego poszedł mój odpis na maila :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam serdecznie :D
    Od razu widzę, że raczej się nie zgadamy na jakiś wątek zważywszy na predyspozycje, ale niemniej jednak życzę Tobie dobrej zabawy na blogu z innymi autorami :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za zwrócenie uwagi odnośnie czcionki. Rozmiar różnił się w zależności od używanej przeglądarki (sprawdzałam na dwóch) i nie wiedziałam, jaki jest jej faktyczny stan, ale w każdym razie poprawiłam ją.
    Cieszę się, że pomysł przypadł Ci do gustu. Masz co do niego jakieś zastrzeżenia albo chciałabyś wprowadzić modyfikacje? Jestem otwarta na wszelkie sugestie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak najbardziej odpowiada mi taka koncepcja. W związku z tym, że między denatem a X jest pokrewieństwo, to mój pan wiedziałby, że z pewnością spotka na miejscu swoją dawną miłość. Z początku będzie sceptycznie nastawiony do tego wyjazdu, ale w końcu stwierdzi, że minęło już wystarczająco dużo czasu, by wyleczyć się z młodzieńczego uczucia. Ponadto ma żonę i dwójkę dzieci, a dla rodziny zrobiły wszystko, a przynajmniej tak mu się wydaje. Po latach swój homoseksualny związek rozpatruje jedynie jako przygodę i formę eksperymentu, do czego nie wraca myślami i o czym nie ma pojęcia jego żona. Wszystko zmienia się, gdy spotyka X, ponieważ nagle okazuje się, że nie jest on jedynie nic nieznaczącym wspomnieniem. I tu pojawia się problem, ponieważ Y chce zachować lojalność wobec najbliższych, a jednocześnie nie jest w stanie oprzeć się swoim skrywanym pragnieniom.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ma potrzeby, bym cokolwiek wcześniej sprawdzała. Powiedz mi tylko - w jakim kraju chcesz umiejscowić fabułę? Jest mi to obojętne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z lekkim poślizgiem, ale przychodzę powitać na blogu ;) Życzę dużo weny, ciekawych wątków i jakby co to zapraszam do siebie, może napiszemy coś ciekawego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A wiesz, że pomyślałam o jakimś zakątku w Skandynawii? Gdybyś to ty zadała mi takie pytanie, to postawiłabym na ten region, więc oczywiście Twoja propozycja mi odpowiada. W takim razie myślę, że mamy już wszystko ustalone. W bliskiej przyszłości wstawię kartę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę mi to zajęło, ale spędziłam weekend poza domem. W każdym razie karta jest już gotowa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jasne, nie ma problemu. Podeślę początek dzisiaj lub jutro. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zobaczyłam komentarz od Ciebie, to normalnie byłam w szoku, bo nie spodziewałam się czegoś takiego!
    Jest mi niezmiernie miło, że ot tak zrobiłaś szablon. A jeśli to naprawdę jest Twój pierwszy, to jestem w jeszcze większym szoku, bo jest naprawdę ładny. A ja to kompletnie nie mam pojęcia, jak się robi szablony, wiec tym bardziej podziwiam.
    Myślę, że będzie można go kiedyś użyć (choć teraz jest ledwo wstawiony nowy, więc raczej za jakiś czas), a z perspektywy zwyczajnego użytkownika mogę tylko doradzić, że dobrze by było sprawdzić w nim, czy w tytułach można wstawiać polskie znaki, na dole (pod postami) przydałyby się te przyciski "nowszy/starszy post" i tego rozwijanego paska z ostatnimi postami trochę nie ogarniam, bo mimo wszysto jak są trzy ostatnie konkretnie wyświetlone, to chyba jest lepiej :) Ale tak poza tym, to jestem zachwycona! :D
    No i jeszcze jedno: wybacz, że wcześniej nie przywitałam, kiedy dołączyłaś do bloga, bo powinnam witać wszystkich, ale byłam akurat na urlopie i w sumie nadal jeszcze nie do końca ogarniam, co tutaj się dzieje na blogu, taka genialna ze mnie adminka :D

    OdpowiedzUsuń
  15. W razie czego już wczoraj widziałam odpis, ale swój puszczę dopiero we wtorek, bo jestem teraz w rozjazdach i nie za bardzo mam łączność ze światem :D

    OdpowiedzUsuń
  16. A chciałoby Ci się może z jeszcze jednym szablonem pobawić? ;>

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo przepraszam za nieobecność, ale ni stąd ni zowąd dopadło mnie zapalenie wyrostka, szpital, operacja i związane z nią małe powikłania, ale już wszystko w porządku. Wróciłam dzisiaj rano do domu, więc jak ogarnę rzeczywistość i nadrobię zaległości na studiach, to oczywiście podeślę początek tak szybko, jak to możliwe, by już nie zalegać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiem, że miało być we wtorek, ale mam teraz zobowiązania rodzinne, wizyty w szpitalu i inne takie. Odpiszę. Może w weekend jak dobrze pójdzie :)

    prisoner

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie, nie przejmuj się tym informowaniem i opóźnieniem. Ja też teraz mam niewiele czasu na odpisy, więc mi nawet na rękę, że tak wolno sobie ciągniemy wątek :) ale jakbyś chciała mieć pewność, że przeczytałam komentarz to możesz mi na gg pisać. Tam częściej wchodzę. 5923036

    OdpowiedzUsuń
  20. Bez obaw, pamiętam o Tobie cały czas. Prez ostatnie 2 tygodnie nie miałam dostępu do komputera i dopiero wczoraj wieczorem zaczęłam wszystko nadrabiać, jeśli chodzi o zaległości blogowe i nie tylko. Także spodziewaj się odpisu w weekend lub na początku tygodnia. No i mimo tego sceptycyzmu wobec świąt, i tak życzę Ci wesołego zajączka i smacznego jajka. ;)

    prisoner

    OdpowiedzUsuń
  21. Poszło! Z ogromnym poślizgiem, ale mam nadzieję, że broni się chociaż treścią.

    OdpowiedzUsuń
  22. Heeej ho!
    Chciałam dzisiaj właśnie wstawić szablon od Ciebie, ale plik wygasł, jak go kliknęłam, więc nie mogę go pobrać. Dałoby się wrzucić jeszcze raz? :) Albo podesłać na mejla może.

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam Ci już dawno odpisać na komentarz odautorski, ale nie chciało mi się przelogowywać. Wciąż mi się nie chce, więc stwierdziłam "A co tam, odpiszę z innego konta!". Jestem leniwą bestią i chyba nic już tego nie zmieni. No więc możesz się przyzwyczajać, że od czasu do czasu będę wysyłać wiadomości z tego konta :D W każdym razie dziękuję bardzo za komplement ♥ No i jestem pewna, że ze swoim komentarzem poradzisz sobie nawet lepiej ode mnie, szczególnie, że do tej pory Twoje odpisy były nawet powyżej moich oczekiwań. Tak więc twój pan i jego zachowania pracują na umacnianie mojej sympatii do niego :)

    prisoner

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja uważam, że ten pierwszy jest ładniejszy i nie musisz robić drugiego. I że to po lewej było lepiej, gdy było trochę wyżej, a u mnie wszystko śmiga i nic się nie ładuje wcale długo :) No i, mimo wszystko, chciałabym go wstawić, bo jest naprawdę ładny i dziękuję, że wrzuciłaś go jeszcze raz.
    Dzisiaj już nie zdążę, ale jutro bym go wstawiła, hm?

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj. Mam ochotę na wątek męsko-męski. Mam zalążek pomysłu, który można by pewnie dopracować. Jeden z detektywów bierze na siebie sprawę, której nigdy nie powinien dotykać. Sprawę w której porwane, a po kilku miesiącach zabite dziecko okazuje się ofiarą brata głównego detektywa zajmującego się tą sprawą. Następują oskarżenia, bohater A prawie traci swoją odznakę, nikt nie chce z nim współpracować. Po miesiącu urlopu wraca i zostaje przydzielony do bohatera B, czyli osoby, która zakuła przestępce w kajdanki. Bohater B może go nienawidzić, może chcieć mu pomóc, może niechętnie jeździć z nim na patrole oraz dzielić się sekretami albo prosić o przeniesienie, a później może zacząć dziać się między nimi coś ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
  26. Sama możesz zobaczyć, czy coś do poprawienia, bo już przecież jest, tylko nie wiem, czy wszystko dobrze zrobiłam, wstawiając, bo za głupia chyba jestem. Jak dla mnie wszystko gra :) tylko z tym obrazkiem, co miał być nad autorami, sobie nie potrafiłam poradzić jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zebrałaś już dwie pochwały za szablon :)

      Usuń
  27. Cieszę się, że wątek przypadł Ci to gustu. Możesz przejąć Pana A, nie będzie to dla mnie większy problem. Co do brata. Można umieścić go w więzieniu choć dla wątku byłoby ciekawie gdyby uciekł i pojawił się w późniejszych etapach gdzie jego brat musiałby podjąć decyzje czy go bronić czy też podzielić się tą wiedzą ze swoim partnerem i ponownie go aresztować. Nie ma problemu, może być w Wielkiej Brytanii, na przykład w jakimś mniejszym mieście. Faktycznie jak teraz o tym myślę wyszedł wątek typowo amerykański. Nie wiem czy nie trzeba tego jeszcze dopracować chyba, że tyle Ci pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  28. Możemy lecieć na żywioł, nie mam z tym żadnego problemy. Jasne, w takim razie będę czekać na szkic Twojej postaci.

    OdpowiedzUsuń
  29. No to możesz podesłać, będzie tam ładnie wyglądało :)
    Na Spisownik jeszcze potrzebuję coś nowego, ale o ile tutaj nikt się nie czepia o nic, nawet jeśli szablon ma niedociągnięcia, o tyle tam się czepiają dosłownie o wszystko :C

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękna karta, bardzo podoba mi się Twoja postać c:

    OdpowiedzUsuń
  31. http://in-dy-wi-du-al-nie.blogspot.com/2016/04/kp-oliver-nox.html

    OdpowiedzUsuń
  32. Ogólnie tak sobie myślę, że lepiej to "obgadywać" na mejlu niż tutaj w komentarzach, chyba że Ci nie po drodze z pocztą. Hm?
    A co do szablonu - czy te ramki przy nowych blogach się poszerzą (albo raczej wydłużą), gdy nazwa bloga i data zajmą np. 3 linijki?

    OdpowiedzUsuń
  33. Widzę, że lubisz wątki męsko-męskie. Masz może ochotę na jakiś wątek ze mną?

    OdpowiedzUsuń
  34. O pasuje mi to. Powiedz mi jeszcze, jak widzisz przebieg wątku? Osobiście napisałbym coś z elementami fantastyki, bo w sumie czemu nie? Nie wiem tylko, jak Ty się na to zapatrujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Chyba najlepiej piszę się nocą. Wybacz, że tak ślamazarnie szło mi z odpisem. Też myślę, że wątek kryminalny można dobrze pociągnąć. Oliver wyszedł mi na paranoika, którym prawdopodobnie nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  36. Spokojnie, życie prywatne jest zawsze najważniejsze. No dobrze, nie musimy dawać fantastyki, to była tylko taka luźna propozycja. Masz jakiś plan na wątek z Jorgenem, czy myślimy?

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie dziękuję, zaglądam tu na tyle często, że najczęściej szybko zauważam odpis ♥ Czy ty chciałabyś być tak powiadamiana ?

    OdpowiedzUsuń
  38. Też mi pasuje. Jedyne co mogłoby stanowić problem, to wiek, bo jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się pisać postacią po trzydziestce. Mogę spróbować, nie przeszkadza mi to, ale początkowe odpisy będą bardziej próbą wczucia się w trzydziestoparolatka, gdyż ja najlepiej czuję się pisząc postaciami 20+. Jorgen ma 37 lat, moja postać musiałaby mieć około 35-37 i bałbym się, że wyszłaby mi jakaś poszkodowana duszyczka, która wkracza w okres kryzysu wieku średniego. Co powiesz na to, żeby zrobić jakiś wątek między Jorgenem na aktorem grającym jakąś postać z książki Jonssona? Nie wiem czy planujesz zrobić ekranizację powieści, ale możemy zrobić tak, że jacyś ludzie interesują się książką i chcą doprowadzić do przeniesienia jej na ekrany. Co Ty na to? Wolę najpierw spróbować wymyślić coś zanim zdecyduję się na przejęcie postaci po trzydziestce.

    OdpowiedzUsuń
  39. Tak, to chyba najrozsądniejsze wyjście :) Zrób co masz zrobić, ja poczekam :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Podoba mi się ten pomysł, zwłaszcza ten pierwszy, nie z tym uczniem. Pytania mam, bo skoro to Twój pomysł, to chcę wiedzieć, czy już ustaliłaś coś więcej, czy myślimy razem:
    1. Rozumiem, że do stowarzyszenia należą wszyscy telekinetycy, niezależnie od ich wieku, pochodzenia i statusu. Chcę wiedzieć jak będzie wyglądać ich życie. Czy będą on wieść takie samo życie jak zwykli ludzie i będą mieszkać wśród nich, czy też będą odizolowani?
    2. Domyślam się również, że nie wszyscy obdarzeni telekinezą są wierni i chcą się zbuntować, bo w końcu Twój pan nie chciałby prowadzić walkiz wiatrakami.

    To na razie tyle. Pomysł świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Rozpiszę Ci wszystko co mam odnośnie wątku, ale gdzieś około północy, bo wtedy wrócę do domu. Pomysł na postać jak i na dodatkowe cudeńka w fabule mam, więc napiszę później :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Mój pan będzie mieć 26 lat, bo to taki idealny wiek jak dla mnie. Nad wizerunkiem myślę. Będzie mieszkać razem z rodzicami, z których oboje mają takie same zdolności jak ich syn. Niestety ojciec chłopaka się zbuntował i usunął czip, za co skazali go na więzienie czy coś tam, dlatego teraz rodzina chłopaka jest pod obserwacją. Nie wiem jak Ty to sobie wymyśliłaś, ale ja wpadłem na pomysł, żeby mój pan miał zdolność do manipulowania umysłami innych. Nie chodzi mi tutaj o jakąś potężną moc, ale raczej o takie mieszanie w myślach polegające na tworzeniu fałszywych wydarzeń i tak dalej. Nie byłaby to silna umiejętność, ale dopiero by się rozwijała. Sądzę, że byłoby to lepszym rozwiązaniem dla tego, dlaczego Twój pan zainteresowałby się moim i próbowałby go wciągnąć w szeregi organizacji. Może być?

    Najbardziej lubię prowadzić wątki w Polsce albo w Stanach Zjednoczonych, jednakże ojczyzna nie kojarzy mi się z miejscem, w którym rząd byłby na tyle ogarnięty, by poradzić sobie z osobami o telepatycznych zdolnościach. Z drugiej strony fajnie byłoby zobaczyć elementy fantastyki przeplatające się na przykład z krakowską rzeczywistością :3

    OdpowiedzUsuń
  43. Cześć, dziękuję za powitanie!
    Całkiem niedawno zamieściłam ogłoszenie na Spisowniku, więc być może stamtąd mnie kojarzysz. Zabrałam też głos w tej żenującej kłótni o szablon, która zresztą udowodniła mi, że etyka słowa w internecie podupada.
    Jeśli zwolni Ci się kiedyś miejsce i będziesz miała ochotę na współpracę, albo chcesz wątkować tym panem (i przedstawić mi fabułę!), który jest u ciebie poza limitem, to daj mi znać. :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Dziękuję za powitanie, naprawdę bardzo mi miło :) za pochwałę również!
    Świetny pomysł z zalinkowanymi zdjęciami, masz bardzo przejrzystą kartę, a to się ceni.

    Udanych wątków!

    OdpowiedzUsuń
  45. Moja postać również gotowa: http://in-dy-wi-du-al-nie.blogspot.com/2015/05/blog-post.html

    W karcie jest mało informacji, jednakże wraz z biegiem akcji będę ją uzupełniać :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Zacznę, ale nie obiecuję, że zrobię to dzisiaj, bo czeka mnie droga do Krakowa. Postaram się zacząć jutro. Napisz mi jakiej długości odpisy lubisz pisać, tylko błagam, nie pisz że się dostosujesz xD

    OdpowiedzUsuń
  47. Matthew Goode w KA mnie urzekł, a jak zobaczyłam go jeszcze na ikonce jako postać do przejęcia, to od razu się zainteresowałam - przeczytanie karty tylko to wzmogło.
    Pomysł na wątek sam w sobie wydaje mi się w porządku. Zawsze możemy jakoś go podrasować, by wywiązała się z tego spójna i ciekawa całość. Ewentualnie możemy pójść w relację rodzinną, skoro wspomniałaś, że masz na nią wizję.

    OdpowiedzUsuń
  48. Raz mi się udało napisać komentarz na pięć stron w Wordzie, ale raczej wolę takie odpisy na stronę. Możesz się spodziewać czegoś na 3/4 komentarze, bo lubię się rozpisywać. Później z długością może być różnie xD

    Spodziewaj się odpisu koło soboty, bo okazało się, że mam kolokwium w piątek :/

    OdpowiedzUsuń
  49. Ojejku, najmocniej Cię przepraszam - przypadkiem przeoczyłam komentarz, a potem nie było mnie dwa dni na blogu.
    Można przyjąć, że naszych panów poza rodzinnymi powiązaniami łączyła również głęboka przyjaźń, która - tak jak wspomniałaś - mogła przerodzić się w fascynację. Z początku było to coś niewinnego, zwykłe zainteresowanie drugą osobą i spora ilość sympatii, ale potem oni zdaliby sobie sprawę, że to wykracza poza rodzinne i koleżeńskie relacje. Jörgen mógł być pogodzony z perspektywą bycia gejem, mój (jeszcze bezimienny) bohater niekoniecznie. Gdy J. wyjawił rodzinie swój sekret, to automatycznie uzewnętrznił też drugiego chłopaka, czego ten nie mógł mu podarować. Z tego względu wywiązał się między nimi konflikt, potem Jörgen wyjechał i na stałe urwał im się kontakt. Moja postać co jakiś czas wraca do rodzinnego domu, ale dręczy go wtedy poczucie winy, bo matka wciąż wypomina mu wydarzenia z przeszłości i związany z tym skandal.

    OdpowiedzUsuń
  50. Jasne, postaram się jak najszybciej opublikować kartę. :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Okej, KARTA gotowa. Mogłabym zacząć, tylko od czego? Od ich spotkania na pogrzebie?

    OdpowiedzUsuń
  52. Zaczęcie u Rusta gotowe. Nie krzycz za jakość :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Dziękuję za powiadomienie. Jasne, rozumiem, poza tym nie chciałabym żebyś miała wrażenie, że tylko ty ciągniesz fabułę. Jeżeli masz jeszcze jakieś uwagi czy coś to śmiało pisz :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Jasne, jasne, ok. Wybacz, że odebrałam to jako uwagę. Dzięki za wiadomość ♥

    OdpowiedzUsuń
  55. Wybacz, że tyle mi to zajmuje, ale ostatnio żyję jedynie grupowym projektem na studiach, a raczej próbą jego obrony. Miałam w planach przysiąść do pisania dzisiaj w nocy, jeśli uda mi się ogarnąć moje sprawy, ewentualnie jutro. Jeśli jednak byłabyś chętna przejąć inicjatywę, to byłabym Ci wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
  56. Odpisałam, wybacz, że tyle to trwało, wybacz, że odpis wyszedł mi kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
  57. Dziękuję bardzo i dodam, że to samo mogę powiedzieć o Tobie! Aż z chęcią robię odpisy, gdy wiem, że dostanę kawał dobrego tekstu. :")

    OdpowiedzUsuń
  58. Ostatnimi czasy studia i życie prywatne nieco dają mi w kość, przez co moja aktywność na blogu jest znikoma i wiem, że w najbliższym czasie nie uda mi się zrehabilitować, a przynajmniej nie w taki sposób, by na każdy wątek przeznaczyć równą ilość czasu i energii. W związku z tym zmuszona jestem jak na razie pożegnać się z blogiem. Trochę przykro, ale i tak przemykam tutaj niczym duch, a nie chcę skazywać współautorów na długie oczekiwanie i marnować ich potencjału. Nasza historia jednak bardzo przypadła mi do gustu, poza tym uwielbiam Twój styl pisania, dlatego bardzo chętnie uczyniłabym dla Ciebie wyjątek i kontynuowała nasz wątek, jednak za pośrednictwem maila. Odpowiada Ci taka forma? Daj znać jeśli się zgadzasz, a ja w najbliższym czasie podeślę odpis pod wskazany w Twojej karcie adres.

    OdpowiedzUsuń
  59. Sprawa wygląda tak, że mam spalony jeden z laptopów w domu, więc nie mam dostępu do komputera, ale odpisy planowałam jakoś w połowie czerwca, bo może uda mi się wtedy dorwać do klawiatury. Jeśli nie, będę informować na bieżąco. Chwilowo zresztą jestem "na urlopie", więc i tak nie miałabym czasu odpisać, bo wchodzę z komórki w wolnych chwilach, których okazuje się, że jest niewiele. Ale Twój pan to ostatni wariant gry, z którego bym zrezygnowała, bo ma potencjał. :)

    PS. Przepraszam, jeśli przez moje ślamzarstwo wybijam Cię z rytmu gry.

    OdpowiedzUsuń
  60. Nie ma problemu choć zastanawiałam się co się z tobą dzieje. Szkoda, że nie jesteś z niego zadowolona. Nie wiem co powiedzieć, chcesz całkiem skończyć z tym wątkiem czy spróbować zwrócić fabułę w inną stronę?

    OdpowiedzUsuń
  61. Co do sesji to nie ma problemu, że mnie nie informowałaś. Tak, też mam wrażenie, że zrobił się dość nijaki. Ok, przejrzę sobie twoje propozycje jeżeli chciałabyś coś ze mną jeszcze napisać.

    OdpowiedzUsuń
  62. Bardzo mi miło, również się grzecznie witam :)

    Pajka

    OdpowiedzUsuń
  63. Syrenki.
    Wybacz, za brak wstępu, ale jak tylko zobaczyłam to w propozycjach fabularnych, zamarłam. Już kiedyś miałam prowadzić podobny wątek ale jakoś się to rozpadło... a ostatnio ogółem mam awersję do rozdawania bardziej dopracowanych pomysłów, bo autorzy coraz częściej lubią znikać. Ale z tego co widzę, Tobie naprawdę na tym zależy, a w moim przypadku data dołączenia na Indywidualnych chyba wystarczy za poręczenie.
    Swoją drogą, już kiedyś czytałam Twoją kartę i byłam zachwycona każdym jednym elementem, bo bardzo cenię sobie research i brak strachu wobec słowa. Ale że jestem bardziej chłopcowa, nic nie proponowałam.
    Więc taak, wracając, bardzo chętnie zrealizuję pomysł numer jeden.
    Jeśli chodzi o rozwinięcie pomysłu - mam względnie pełną koncepcję dotyczącą "Nibylandii" (dla ułatwienia przyjmę teraz tą nazwę), angażującą też inne magiczne stworzenia, piratów, ludzi. Ale czy to wizja cukierkowa, jest kwestią dyskusyjną.
    Póki co możliwie ogólny zarys: całe istnienie Nibylandii i jej mieszkańców zawsze opierało się na ich niewinności, wrodzonej checi do czynienia dobra, nieświadomości etc, etc. Oczywiście mieli swój pogląd na zło, jednak wszystko to było zamknięte w ich rzeczywistości. Z czasem na Wyspie zaczęli pojawiać się ludzie; najpierw nie ingerowali w życie innych istot, ale gdy mijały lata, zaczęli czuć się tam coraz bardziej u siebie i potrzeba wprowadzenia własnych zasad i norm stawała się coraz silniejsza. Wraz z tym wśród magicznych kreatur zaczęła rozprzestrzeniać się zaraza: skrzydlaci tracili zdolność do lotu, skrząca się skóra zaczynała blaknąć, a niewinność zanikać - niektórzy powiązali to z obecnością ludzi i zaczęli się izolować; inni jednak byli na tyle omamieni, że uważali, że ich nowi przyjaciele nie mogli mieć z tym nic wspólnego. A niektórzy wiedzieli, że coś jest nie tak, ale po prostu nie potrafili się odciąć.
    To daje dość dużo możliwości i na postacie główne i poboczne. Pozostawia spore pole do interpretacji i zgadywań - czym tak naprawdę ta zaraza jest, na kogo i dlaczego ma największy wpływ, a na kogo i dlaczego nie ma w ogóle. Sprawdza granice, determinację i śmiejąc się, wyniszcza, bo lekarstwo nie istnieje. Ale czy na pewno?

    Co Ty na to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zdałam sobie sprawę, że nawet nadal mam to w podlinkowanych w karcie pomysłach, gdzie chyba trochę lepiej (na pewno krócej) to ujęłam.

      Usuń
  64. Nie, nie mam tego za złe, wszystko jest w całkowitym porządku. Miło to słyszeć. Mnie również bardzo dobrze się z tobą pisze. Jasne, nie będę go usuwać. :) Jestem smutnym człowiekiem i ciągnie mnie do smutnych rzeczy. Podoba mi się wątek numer trzy, kojarzy mi się z tym jakieś duże, tradycyjne wesele gdzie wszyscy są z pozoru szczęśliwi, a tak naprawdę nikt nie jest, ale nie mam pojęcia jak można by to później pociągnąć także nie wiem czy warto to rozpoczynać by nagle utknęło to w martwym punkcie. Co powiesz na inne smutki?

    OdpowiedzUsuń
  65. Co do smutnych historii to na razie przed oczami mam tylko fabułę w której jedna z postaci jest chronicznie chora i niedługo umrze oraz smutne historie w których występuje spotkanie po latach, lecz okazuje się, że osoba do której wracasz ma już swoje życie, nową osobę, którą kocha. Myślałam też o historii w której głównym motywem jest miłość, która tak naprawdę krzywdzi każdego wokół. Teraz wpadłam na pomysł pisania czegoś opartego na podróży. Dwójka przyjaciół, chłopaków etc wyjeżdża nie oglądając się za siebie wsiada do samochodu i jedzie przed siebie żyjąc w samochodzie, śpiewając piosenki na całe gardło, przecierając tłustymi palcami szybę, nie wiem czy coś takiego w ogóle ciekawie by się pisało. Pewnie nie, ale od tak zakotwiczyło mi się w głowie i musiałam to z siebie wyrzucić. Także na razie nie mam nic konkretnego.

    OdpowiedzUsuń
  66. Och, taak, wyspa marzeń mi bardzo pasuje i uzupełnia to, na co nie miałam pomysłu, czyli skąd ludzie się tam w ogóle wzięli. Nawet uważam, że można dodać duże litery i zostawić to jako nazwa, Wyspa Marzeń, skrótowo Wyspa, jako że nie lubię wymyślnych nazw magicznych krain.
    Ale tak dla uściślenia - ludzie trafiają tam jako dzieci, czyli są tam przez cały czas i zarówno oni, jak i syreny, wróżki czy piraci, wzajemnie zdają sobie sprawę z istnienia swoich gatunków?

    Bardzo chętnie stworzę syrena. Tyle że co do tej rasy - robimy klasyczne syrenki, czy na przykład (co, nie ukrywam, bardzo by mi pasowało) dodajemy im możliwość chwilowego zstąpienia na ląd? Coś jak w ostatniej części Piratów z Karaibów - o ile oglądałaś - gdy Serena wypadła z tego-czegoś-z-wodą i zmieniła się w człowieka. Oczywiście nie mogliby robić tego ciągle i generalnie byłoby to niezdrowe (plus nie umieliby dobrze się poruszać w człowieczym kształcie etc), ale zawsze wyobrażałam sobie syreny właśnie w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
  67. Ojej, naprawdę żałuję, że nie dogadamy się w kwestii wątku (naprawdę głośno przeklinam teraz moją nieumiejętność prowadzenia męskich postaci), bo wszystko poza jednym, bardzo istotnym szczegółem, zdaje się pasować idealnie. W każdym razie: bardzo dziękuję za miłe słowa i mam nadzieję, że (gdy już oczywiście znajdę swój wątek życia), nie rozczarujesz się i śledzenie go będzie sprawiało Ci przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Czyli, już abstrahując od ich wzajemnej znajomości, bo to mamy ustalone (wszystko co napisałaś mi pasuje), musiało minąć sporo czasu, zanim ludzie zaczęli przejmować Wyspę i zanim zaczęło źle się dziać.
    Oprócz tego mam jeszcze jedną rzecz do ustalenia a raczej upewnienia się - to co pisałam na początku: "niektórzy powiązali to z obecnością ludzi i zaczęli się izolować; inni jednak byli na tyle omamieni, że uważali, że ich nowi przyjaciele nie mogli mieć z tym nic wspólnego. A niektórzy wiedzieli, że coś jest nie tak, ale po prostu nie potrafili się odciąć." Bardzo chciałabym przy tym zostać. I żeby syreny należały do tej pierwszej grupy, jako że są dość egoistycznym gatunkiem.
    A to o upodobnianiu się - jak najbardziej jestem za.

    Ja raczej opublikuję się dopiero na dniach, bo wyczuwam spory problem ze znalezieniem dobrego zdjęcia. : D

    OdpowiedzUsuń
  69. Jeśli tylko chcesz. Ja się zaraz biorę za kartę, bo jednak sukces osiągnięty, mam zdjęcie! I nawet gif, ale jako że nie zgadza mi się z drugim zdjęciem, to po prostu Ci go tu zostawię jako bonus, bo jest całkiem ładny.

    OdpowiedzUsuń
  70. No i jest. <3 Warto było troche nad tym posiedzieć.
    http://in-dy-wi-du-al-nie.blogspot.com/2016/06/kp-never-wonder-land.html

    OdpowiedzUsuń
  71. Dziękuję za miłe powitanie. Moja karta faktycznie jest nieco zgryźliwa, ale to po prostu cały ja w pigułce, dlatego obawiałem się, czy nie zrazi wszystkich blogowiczów.
    Z wątkami o tematyce homoseksualnej nie miałem do czynienia, ale jak wspominałem w swoim autorskim bełkocie, nie wykluczałem poprowadzenia takowego. Całkiem tolerancyjny ze mnie człowiek, a skoro już rzuciłem się w wir nowości, dołączając tutaj, to czemu nie spróbować też poruszenia tego tematu?
    Nie mogłem na nic wpaść, dlatego zajrzałem do twoich propozycji fabularnych. Czy druga idea nadal jest aktualna? Spodobała mi się najbardziej, czułbym się "bezpiecznie", prowadząc starszą postać. Myślę, że to mogłoby wypalić.

    OdpowiedzUsuń
  72. Cześć, wybacz że piszę z taaaakim dużym opóźnieniem, ale w czerwcu w ogóle nie zaglądałem na blogi, bo miałem urlop. Jeśli Twoja karta gdzieś się zachowała, to z chęcią Ci odpiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Trochę mnie tu nie było ze względu na pracę, a pomysły z twojej strony się nie pojawiły (za to w mojej głowie kilka się zrodziło), więc jeśli nadal tu zaglądasz i chciałabyś pisać, to daj znać ;)

    OdpowiedzUsuń
  74. Wybacz, że dopiero teraz odpisuje. Czy myślisz, że mogłabym napisać z tobą wątek I'm into you, który masz w propozycjach?

    OdpowiedzUsuń
  75. Przeczucie jak najbardziej trafione. Miałam nawet podobny pomysł, kiedy rozważałam dołączenie na Hogwarckie Kroniki, o bliźniakach Luny. Mieli być swoimi skrajnymi przeciwieństwami: "złym" Ślizgonem, czarną owcą w rodzinie oraz "dobrym" Krukonem, oczkiem w głowie matki, dość do niej podobnym. Widzę, że lubisz HP, a jako że właśnie obejrzałam ostatnią część i trochę mnie sentyment trzepnął, zaproponuję grę w tym świecie, choć nigdy wcześniej nie wyszła mi ona na dobre. Jeśli nie, bo masz inny koncept, przemilczę dalsze rozwinięcie mojego i chętnie Ciebie wysłucham.

    OdpowiedzUsuń
  76. Tym razem ja przepraszam za zwłokę, powinnam odpisać dziś w nocy albo jutro. </3

    OdpowiedzUsuń
  77. Skąd ja to znam? Ocenianie po okładkach jest moja specjalnością i choć za sprawą bezmyślnego chłonięcia piękna beznadziejnie trafiałam dziesiątki razy, to nadal to czynię, nie traktując poważnie nauki na błędach. W każdym razie bardzo dziękuję, niezwykle miło otrzymać takie słowa. W ramach wdzięczności i poniekąd, by prędko nie zmazać dobrego pierwszego wrażenia, oszczędzę Ci zapoznania się z moimi, kiepskimi, niedopracowanymi pomysłami, tym bardziej, że wyobrażenie jednej z Twoich propozycji utkwiło mi na tyle, iż z chęcią podjęłabym się wykreowania tej historii. Urzekły mnie dwa słowa (w porządku, przyznaję ― wizerunek także odegrał niemałą rolę). Literat i mechanik. Nie wiem jak dalece zaawansowana jest Twoja wizja fabuły, bo jestem przekonana, że mimo braku opisu, w umyśle posiadasz jakikolwiek obraz wątku, mnie osobiście machinalnie uderzył kontrast obojga zawodów, co prędko nakreśliło również ewentualną kreację bohatera. W mojej głowie jest on inteligentnym, dojrzałym mężczyzną, aczkolwiek jednocześnie nieco roztargnionym z nikłymi szansami na zdobycie tytułu złotej rączki. Fakt minimalnych umiejętności technicznych mógłby zatem stanowić pretekst do odwiedzin warsztatu i nawiązania więzi z drugim mężczyzną. Chcesz zaczynać relację od zera, czy rozpocząć akcję w konkretnym punkcie?

    OdpowiedzUsuń
  78. No cóż...szkoda, że się nie dogadamy, ale i tak dziękuję za powitanie :D

    OdpowiedzUsuń
  79. Sama skłaniam się często ku opcji rozpoczynania od zera, a doświadczenie nauczyło mnie, że wielu osobom najzwyczajniej w świecie to nie odpowiada, zatem uznałam, iż bezpiecznie będzie zapytać o Twoje preferencje. W międzyczasie przemyślałam jeszcze raz kreację swojej postaci, przespałam się z tym wyobrażeniem i wpadłam na coś dodatkowego, z czym poniżej się z Tobą podzielę, choć nie musi stanowić to niczego wiążącego. W mojej pierwotnej wizji pan literat był roztargnionym, nieco dziwacznym jegomościem poniekąd tkwiącym w nierzeczywistym świecie swoich powieści, później jednak zorientowałam się, że istnieje jeszcze jedna opcja. Co Ty na to, by pierwsze spotkanie naszych panów nie było wcale dziełem przypadku? W mojej głowie pojawiła się bowiem możliwość, zakładająca, iż mechanik, nieświadomy intencji swojego nowego klienta, stanowiłby dla niego obiekt badawczy, na podstawie którego obserwacji pisarz później dopracowałby fikcyjny odpowiednik rzeczywistego mężczyzny. Chwyciłam się przeświadczenia, jakoby tworzony przeze mnie autor był typem osoby szukającej inspiracji w swoim otoczeniu i nadającej słowami kształt swoim bohaterom, jakich pierwowzory stąpają po ziemi. Tym samym ciekawość oraz pragnienie skonfrontowania się ze swoimi domysłami (tych stereotypowy i płaski nurt mogłaby zawrócić realna osobowość Twojego pana) uzasadniałyby wizytę w warsztacie, nadając spotkaniu drugie dno. To chyba tyle ― tak jak wspominałam jest to wyłącznie luźna propozycja.

    OdpowiedzUsuń
  80. Cześć!
    Na wstępie podziękuję za powitanie oraz miłe słowa. Sama od dłuższego czasu borykam się z niekompetentnymi autorami, co najpierw obiecują złote góry, potem się wymigują, a na końcu znikają bez słowa, podczas gdy ja układam sobie w głowie całą historię i jak głupia czekam na jakikolwiek znak. Jestem tym po prostu zmęczona. Cieszę się więc, że masz do tego podobny stosunek i liczę na to, że w trakcie pisania przypadniemy sobie do gustu i stworzymy coś, co będzie mieć szansę przetrwać.
    Ostatnimi czasy wszystkie moje idee upadły i przez zrażenie nie wiem, czy do wszystkich chcę wracać. Nadal jednak siedzi mi w głowie jeden konkretny pomysł, który opracowałam wspólnie z pewną zaginioną już autorką. W skrócie, bo jeśli się spodoba, to rozwiniemy go wspólnie:
    Główni bohaterowie to mężczyźni przed/lekko po trzydziestce, którzy od kilku lat tworzą udany i szczęśliwy związek. Wszystko zmienia się, gdy postać A ulega poważnemu wypadkowi, w wyniku którego zapada w śpiączkę. Stan ten utrzymuje się przez +/- dwa lata, a lekarze nie są w stanie pewnie oszacować możliwości poprawy. Postać B przez cały ten czas czuwa nad ukochanym i żyje dziecięcą wręcz nadzieją, jednak z każdym tygodniem czuje się coraz bardziej bezsilny. Wszystko zmienia się, gdy A cudownie się wybudza, jednak euforia nie trwa długo, bowiem okazuje się, że jeden problem szybko zastąpiony został drugim - całkowitą amnezją. Mężczyzna nie pamięta ani wypadku, ani swojej tożsamości, ani tym bardziej dawnego partnera, który przeżywa z tego powodu katusze. B wie jednak, że nie może okazać słabości i postanawia sprostać wyzwaniu, jakim jest opieka nad poszkodowanym i przyczynianie się do przyspieszenia jego rekonwalescencji. Od tego momentu rozpocząłby się mozolny proces rekonstrukcji życia, które A utracił poprzez zapomnienie. Jeden byłby zraniony, bo ten drugi go kompletnie nie pamięta, natomiast poszkodowany czułby się zagubiony i próbowałby odnaleźć własną tożsamość. Będzie musiał na nowo nauczyć się tego kim jest, jak wyglądało jego życie przed wypadkiem, a przede wszystkim dojrzeć do tego, by ponownie obdarzyć miłością postać B, jeśli jest to jeszcze możliwe. Mniej więcej coś takiego, wszystko można zmienić, poprawić, albo w ogóle odrzucić.
    Ewentualnie myślałam jeszcze o wątku, gdzie jedną z postaci (A) będzie mężczyzna, który kilka(naście?) ostatnich lat spędził w więzieniu ze względu na niesłuszny zarzut. Wychodzi na wolność dzięki odkryciu prawdziwego sprawcy, ewentualnie odsiedział swój przewidywany wyrok, jednak świat, który go otacza znacznie różni się od tego, z którego wyrwano go przed laty. Nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, ponadto może zmagać się z jakimś zespołem stresu pourazowego, który nabył w więzieniu. W normalnym życiu nie pomaga mu widmo kryminalnej kartoteki, na podstawie której jest szykanowany, oceniany i spychany na margines. Jedyną osobą, która wierzy w jego niewinność jest psycholog (B), do którego A zmuszony jest uczęszczać w ramach programu resocjalizacji na wolności. Pomaga on byłemu więźniowi przystosować się do społeczeństwa, a także zajmuje się jego podupadającym zdrowiem psychicznym, jednocześnie zyskując zaufanie i sympatię mężczyzny. Z czasem relacje te wyjdą poza gabinet i przerodzą się w męską przyjaźń, a może nawet coś więcej. Jednocześnie postać B może borykać się z jakimiś własnymi problemami, które utrudniają jej codziennie funkcjonowanie. Na ten wątek nie mam konkretnej koncepcji, tak naprawdę miałam przedstawić jedynie główną myśl, ale w trakcie pisania przyszła mi do głowy cała reszta.
    I jeszcze jedno - w obu przypadkach nie mam konkretnych preferencji odnośnie postaci.
    Jeśli jednak żaden z pomysłów nie przypadnie Ci do gustu, to podoba mi się trójeczka z Twoich propozycji fabularnych.

    OdpowiedzUsuń
  81. Prześliczny nowy gif. <3
    Uhh, ja chciałam ten ostatni odpis zrobić od razu, ale prawie dwa tygodnie nie miałam dostępu do komputera. Sama też straciłam bardzo dużo dobrych fabuł i stęskniłam się za pisaniem z ludźmi, którym zależy na tym tak samo jak mi.
    Najpierw pisałam to, bo chciałam zawrzeć w tym komentarzu coś apropo odpisu, który dopiero tworzę, ale w połowie mnie olśniło i jednak sobie poradzę. Ale i tak to tu zostawię, żeby przekazać, że i ja niestety dobrze rozumiem o czym mówisz. Jest nas więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż, właśnie przypadkiem znalazłam perfekcyjne zdjęcie, więc jednak napiszę, o co mi chodziło:
      Ta jaskinia w której teraz toczy się nasza akcja. W wątkach zawsze mam problem z wspólnym wyobrażeniem przestrzeni, więc chciałabym to uściślić - zależy mi na tym, żeby grota wyglądała mniej więcej tak. I tam gdzie jest fotograf, skały przechodziłyby w piasek.
      Aż samą mnie to śmieszy, ale naprawdę zawsze się o to boję, bo czasem z innych wyobrażeń potem wynikają małe zwarcia na linii. : D

      Usuń
  82. Nie mam nic przeciwko temu, abym to ja prowadziła poszkodowanego. I nie jesteś wredną autorką, bo osobiście jakiekolwiek komplikacje przyjmuję z otwartymi ramionami. Takie wątki wymagają ode mnie większego zaangażowania, a co za tym idzie bardziej się w nie wkręcam.
    Ja z kolei chciałabym, aby mój pan z początku nie ufał twojemu (oraz wszystkim osobom, które podają się za jego rodzinę), co będzie naturalną reakcją przy całkowitej utracie pamięci. Przed wypadkiem nie lubił czuć się od kogoś zależnym i wolał robić wszystko na własną rękę, co przejawia się będzie również teraz, w jego "nowym" życiu. Standardowo będzie przeszkadzać mu, że każdy wokół niego skacze i wymusza na nim rzeczy, których on najzwyczajniej nie pamięta. Jednocześnie będzie świadom tego, że są to przecież jedyne osoby, która mogą mu pomóc i zdradzić jakiekolwiek szczegóły jego tożsamości, dzięki którym być może odblokuje pewną część swoich wspomnień i stanie się niezależny. I tutaj duży wpływ może mieć postać B, a raczej jej stosunek do nowego stanu rzeczy. Wszystko zależy od tego, czy będzie on bardziej na TAK czy na NIE podjęcia próby odbudowania dawnej relacji z partnerem (przy jednoczesnym rozdarciu ze względu na lekarza), czy może nie będzie chciał ponownie się w to angażować i jedynie pomoże przy rekonwalescencji. Możesz też dodać tutaj aspekt rodziny B, o którym wspomniałaś, ale również nie wiem na jakiej zasadzie.

    OdpowiedzUsuń
  83. Dawno nie miałam wątku osadzonego w Polsce, więc może postawimy na nasz kraj?

    OdpowiedzUsuń
  84. Niby do fantastyki, akcji i fajerwerków ciągnie mnie najbardziej... Ale porządną męsko-męską obyczajówkę to bym jednak chętnie napisała. Jeśli masz ochotę i jakieś marzenia w tej kwestii, wal śmiało.

    OdpowiedzUsuń
  85. Teraz to się trochę zlękłam, fakt, że obie nie czujemy się swobodnie w Hogwarcie nie wróży dobrze przy mojej obecnej pisarskiej chwiejności. Dlatego spytam: jesteś pewna? Bo taką relację z powodzeniem możemy pięknie przełożyć na każde inne realia.
    Niezależnie od odpowiedzi, streszczam mój zamysł. Mój (bo granie Ślizgona jak najbardziej mi sprzyja, w sumie odgórnie go sobie upatrzyłam) od dzieciaka przejawia niepokojące skłonności do wycofywania się, precyzyjnie zadawanego, gównie słownie, cierpienia i otwartej pogardy dla matki, którą ma za głupią, zabobonną i wstydzi się jej. Powiedzmy, że obaj bywali z jej powodu gnębieni przez otoczenie, z rezerwą podchodzi więc do każdego człowieka i ma problemy z nawiązywaniem normalnych relacji. Wyjątek stanowi brat, w którego obronie staje (co byłoby sensowne, zważywszy na to, że ten z potyczkami na pięści sobie nie radzi, gdyby nie to, że chroni go wręcz do przesady), chucha na niego i dmucha, coby mu włos z głowy nie spadł, a za tym idzie troska o to, z kim się zadaje, dalej natomiast chorobliwa zazdrość. Paradoksów jest wiele, bo a) brat jest trochę podobny do matki, b) chce dla niego jak najlepiej, ale przez wzgląd na zawiść rujnuje wszystkie jego związki czy przyjaźnie. Co więcej Twój ma w stosunku do mojego dokładnie takie samo podejście, ale jest na tyle rozsądny, by nie rzucać się tym w oczy nawet bliźniakowi - jego gorliwość zwyczajnie mile go łechta i nie chce jej stracić. Potem można nawet przejść do punktu, w którym mój zupełnie nieświadomie tańczy, jak mu Twój zagra, uzależniając go od siebie i wciągając w kazirodczy wir.
    Poza tym masa pierdół w stylu "rozumieją się bez słów", mimo różnicy w charakterach i tym podobne.
    Jeżeli właśnie odzyskałam koronę królowej dramatu, wystarczy mnie szturchnąć, a znowu spadnie.
    I przepraszam za zwłokę, ale dopiero wracam do normalnego trybu życia i nadrabiam zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  86. Podrzucam swoją kartę, http://in-dy-wi-du-al-nie.blogspot.com/2016/07/kp-gw.html.
    Wybacz zwłokę, ale kilka ostatnich dni spędziłam poza domem. W takim razie od czego zaczynamy i kto ma czynić honory?

    OdpowiedzUsuń
  87. Pomysł mi odpowiada, a z uwagi na to, że jestem Warszawianką, to miejsce akcji również. Postaram się jutro podesłać początek. :)

    OdpowiedzUsuń
  88. Wszystko wobec tego styka. Coś jeszcze musimy ustalić czy możemy się już zabierać za pisanie kart?

    OdpowiedzUsuń
  89. [Niegrzecznym byłoby mieć nadzieję, że ktoś zawali/ coś się nie uda? Będę czekać. Propozycje fabularne mi się podobają, wszystkie, ja ewentualnie również mam kilka, więc jeśli zdecydujesz się przełamać albo zwolni się miejsce, zapraszam.]

    OdpowiedzUsuń
  90. Dziękuję. Niżej Lorcan.
    http://in-dy-wi-du-al-nie.blogspot.com/2016/08/kp-czy-za-kare-ze-nie-wierze-w-dusze.html
    Mogę ja, tylko od którego momentu? Chyba najchętniej weszłabym w to w punkcie, w którym cała ta manipulacja nie jest jeszcze aż tak posunięta. Nie wiem, może Lorcan pierwszy raz zacznie się z kimś spotykać tak na poważnie, z jakąś starszą kobietą z Hogsmeade, Lys poczuje się zagrożony i zacznie przeciągać strunę do granic możliwości, testując oddanie brata. Wystartuje na przykład ze słowną próbą wybicia mu jej z głowy zamaskowaną troską (że starsza? ze złą reputacją?). Może być czy masz jakąś inną koncepcję?
    W ogóle jak u Lysa z orientacją seksualną? Miał już jakiegoś faceta lub przejawiał skłonności czy wprost przeciwnie? Myślę, że Lorcanowi homoseksualizm jeszcze do głowy nie przyszedł.

    OdpowiedzUsuń
  91. Poszedł początek, liczę, że ujdzie.

    OdpowiedzUsuń
  92. Żyję i strasznie mi głupio, że znowu przedłużam, ale mam teraz na głowie przeprowadzkę i próbuję wyczołgać się spod góry kartonów. Właśnie usiadłam do pisania początku, więc niedługo Ci go podeślę.

    OdpowiedzUsuń
  93. Pisałabym to! Tylko musisz mi dokładniej opisać, jak działa to organizacja, co to za bractwo anarchistów i ogólnie jak wygląda ten świat. Co do postaci z Rządu - jasne, ale jako NPC, bo nie bardzo się odnajduję w wątkach, gdzie bohaterowie stoją po dwóch różnych stronach barykady.

    OdpowiedzUsuń
  94. Zaczynam czuć temat! I powoli kreuje mi się pomysł na postać takiego mocno, może nawet nieco przesadnie, racjonalnego speca od wszelkiej komputeryzacji, który we właściwym dla naszej fabuły oddziale anarchistyczno-rewolucyjnej organizacji rozkminia wszelkie technologiczne opcje sabotowania rządów, zgarniania telepatycznych dzieciaków sprzed nosa ich pracownikom, oszukiwania systemu lokalizacji i różnych takich cudów niewidów. Rozumisz, tu jakaś dywersja, tam jakieś hakerskie zamieszanie w agencji wywiadowczej na drugim końcu świata, a na deser lekcja panowania nad mocą dla klasy początkujących telepatów, bo samokontrola +milion. Dobrze myślę, czy ta organizacja jest zbyt chaotyczna w swojej strukturze, żeby dysponować takim specem i/lub w ogóle takowego potrzebować? Jeśli nie bardzo mój pomysł gra w tym całym koncepcie uniwersum, wymyślę coś innego, ale starcie buntownika z racjonalistą lubię chyba najbardziej ze wszystkiego, co tylko można napisać, zwłaszcza jeśli ma iskrzyć w różnych aspektach życia. Bo ma? Powiedz, że ma, będę cię mentalnie całować po rękach.

    OdpowiedzUsuń
  95. Brzmi dobrze!
    Co do kwestii technicznych - możemy wrzucić akcję do jakichś headquartersów, gdzie pracują/uczą (się)/stacjonują ludzie ze wszystkich stron świata. I jeszcze w temacie samej mocy - wszyscy dążą do tego samego ideału telepatii, czy ich moce różnią się od siebie i rozwijają się w różnych kierunkach?

    OdpowiedzUsuń
  96. Czyli w sumie będziemy mieć taką szkołę Xaviera, tylko że we współczesnym settingu i z polityką w tle? Jeśli tak, mi to bardzo odpowiada! W Waszyngtonie DC czy w stanie Waszyngton? To drugie byłoby lepsze, bo umieszczanie siedziby antyrządowej organizacji w miejscu, gdzie urzęduje jeden z najbardziej wpływowych rządów świata nie brzmi jak dobry pomysł na biznes :D

    OdpowiedzUsuń
  97. E tan, ja wierzę, że nawet w nieco odtwórczym uniwersum (a właściwie każde takie jest) da się napisać coś oryginalnego i pomysłowego :3
    To mamy temat mniej więcej ogarnięty? I jaraj się! Ja też się jaram! Kartę zrobię prawdopodobnie już po powrocie z Polconu, ale będę miała ze sobą laptopa i nie mam towarzystwa na wyjazd, więc może się okazać, że ogarnę to szybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  98. Mam pytanie kontrolne. Ile lat mniej więcej ta buntownicza organizacja istnieje, tj. kiedy zaczęła się formować itd.? I od jakiego czasu rządy wykorzystują "usługi" osób z nadnaturalnymi zdolnościami? I który mamy rok fabularnie? To w sumie trzy pytania... :D

    OdpowiedzUsuń
  99. Piszę z szybką informacją, że mam już większą część odpisu. Muszę go jeszcze pouzupełniać, co idzie mi ślimaczo, ale powinien być jutro, maksymalnie pojutrze. <3

    OdpowiedzUsuń
  100. Okej! Wróciłam do domu, więc karta pojawi się na dniach. Miałam oczywiście ambitny plan uzupełniania zaległości podczas konwentowych wieczorów, ale wyszło na to, że po prostu mój laptop przejechał ze mną siedemset kilometrów i otworzyłam go tylko po to, żeby oglądać zagrajmerów w środku nocy :D

    OdpowiedzUsuń
  101. Okej, to znowu ja. Przychodzę w celu poczynienia kolejnych ustaleń, bo czuję, że za mocno poniósł mnie melanż przy wymyślaniu postaci, kiedy błądziłam po krańcach internetów, ale ta koncepcja bardzo mnie cieszy, więc wolę zawczasu uzgodnić, czy może być. Pomysł jest następujący: paranormalne zdolności pojawiają się u syna dziewiętnastowiecznego angielskiego fabrykanta jako jednej z pierwszych osób na świecie. W tamtym momencie Anglicy zaczynają już powoli czuć bluesa, że tych ludzi można przecież dobrze wykorzystać. Niedoszły spadkobierca fabryki obserwuje więc, jak cała ta machina zaczyna nabierać tempa, a później sam daje sobie wyprać mózg w jej wnętrzu. Podczas szkolenia okazuje się, że potrafi nie tylko ciskać literalne gromy, ale również ogólnie rzecz biorąc może kontrolować procesy przebiegające w jego własnym organizmie. Ta druga moc rozwijałaby się wolniej, ale to już szczegóły do potencjalnych opowieści wątkowych. O samą długowieczność bym się nie dopytywała, ale od razu wpadło mi do głowy, czy mój pan nie mógłby czasem przyłożyć ręki do powstania samej organizacji paranormalnych sabotażystów (którą musimy jeszcze jakoś konkretnie nazwać :D) po IIWŚ. W tym momencie kierowałoby nią ktoś inny, a mój pan byłby dlań co najwyżej wujkiem dobrą radą, a sam zajmowałby się tym, o czym już pisałam, bo w temacie samej koncepcji na zajęcie/osobowość nic się nie zmieniło. Co ty na to?

    OdpowiedzUsuń
  102. Myślę, że ukrywanie tego faktu nie miałoby większego sensu i szansy na powodzenie, więc tak, ludzie z organizacji wiedzą.
    Teraz pytanie - jak rozumiem, Rust był od siedemnastu lat członkiem tego rządowego stowarzyszenia, a do sabotażystów dołącza dopiero teraz lub dołączył niedawno? Bo jeśli tak, to raczej nikt mu nie powierzy spraw najwyższej wagi, więc tobie pod rozwagę zostawiam, jak rozwiązać kwestię jego roli w organizacji :)
    Możemy też, w kwestii światotworzenia, zrobić taki myk, że szkoła i ogólnie całe centrum edukacyjno-sabotażowe jest na jakimś zadupiu w stanie Waszyngton, natomiast, nazwijmy to, sztab jest w innym miejscu, w myśl zasady, że rozproszenie jeszcze nigdy tajnej, anarchistycznej, potencjalnie bardzo niebezpiecznej organizacji nie zaszkodziło.

    OdpowiedzUsuń
  103. Okej, pasuje mi to ;) Zrobię kartę i dogadamy się w kwestii samego wątku. Miłej pracy!

    OdpowiedzUsuń
  104. Karta jest w roboczych. Jeśli masz jakieś zastrzeżenia, wal śmiało. Wyszła dłuższa niż planowałam, ale bardzo się z Rossem polubiłam, więc mówił do mnie trochę więcej niż niezbędne minimum.

    OdpowiedzUsuń
  105. Nie ma sprawy ;) Życie oprócz tego, że jest nowelą, to jeszcze jest ważniejsze od blogasków. Cieszę się, że się podoba, oddaję zaczęcie w twoje ręce i bardzo mi na rękę to, że będzie pod koniec tygodnia, bo zaległości mam mniej więcej tyle, ile roboty oprócz nadrabiania zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  106. Chyba musisz mnie kopnąć. Zbieram się zbieram i zbiorę się w końcu, ale ogólnie coś mam spadek motywacji do pisania. Niemniej jednak planuję ogarnąć wątek do końca tygodnia, a jak mi się uda to nawet przed weekendem.

    OdpowiedzUsuń
  107. Yup. Przeprowadzam się i mam potworny zamęt czasowy. Sprawa unormuje się pod koniec miesiąca, ale postaram się odpisać wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  108. Nie przejmuj się. Jak widzisz nasz wątek w ogóle nabrał ślimaczego tempa, ale jako że wielką frajdę sprawia mi czytanie odpisów od Ciebie to z niczym mi się nie spieszy. Mogę poczekać.

    OdpowiedzUsuń
  109. Jasne, tylko powiedz mi, czego oczekujesz fabularnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  110. O, cześć. <3 Nie przejmuj się, też mam czasem takie zastoje.
    Nie wydał. Jest świetny. Nie wiem co w sobie ma, ale kompletnie mnie zauroczył jako postać i jestem bardzo ciekawa wszystkiego, co robi i zrobi w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń