Żyjemy, piszemy! Niedługo pojawi się lista obecności.

27 lipca 2016

Fuck the world, my love is real


Olivia "Via” Delrish
stażystka w redakcji | przewrotnie - dział sportowy | pasjonuje się fotografią | nie do końca poprawnie wymawia R, przez co czasem zabawnie brzmi | szczera - zwykle nie owija w bawełnę | trochę zbyt dużo gada, trochę zbyt otwarcie | nienawidzi obcasów, nawet mimo tego, że dodają wzrostu, a sama zbyt imponującym nie może się poszczycić | diastema największym kompleksem | szminki, szminki, szminki

30 komentarzy:

  1. To był pierwszy dzień jego pracy tutaj. Nie był na stażu. Już wcześniej pisywał do różnych gazet, żeby jakoś się utrzymać. W końcu w dniu 18 urodzin wyniósł się z domu rodzinnego, chcąc zmienić płeć. Pisywał już jako Michael, więc nikt się nie domyślał jego historii. i dobrze. Po co miało dochodzić do niezręcznych sytuacji? Traktowano go jak faceta, którym od zawsze był.
    Redakcja, która go zatrudniła, wydawała naprawdę dobre, rzetelne gazety, nie zwykłą papkę, która nie była poparta rzetelnymi informacjami i pisano ją dla publiki. Był przeszczęśliwy, że dostał posadę przy dziale sportowym. W końcu sport to był jego konik od dawna. Cieszył się, że może łączyć przyjemne z pożytecznym, czyli swoją pasję i pracę.
    No i darmowe wejścia na mecze i inne sportowe eventy też były miłym "skutkiem ubocznym".
    Kiedy weszła, obrzucił ją krótkim spojrzeniem. Przynajmniej planował, że będzie krótkie, bo potrwało chwilę dłużej. Była ładna. Bardzo ładna. Nawet taka zmachana.
    Uśmiechnął się lekko.
    - Okay, dzięki, że je przyniosłaś - powiedział. Pewnie był na stażu, że biegała z materiałami. Biedna. Sam pamiętał jak to było być stażystą. Wieczne parzenie kawy, robienie ksero, bieganie po pączki dla innych, bieganie na pocztkę, układanie starych papierów w archiwum...
    A niby docelowo staż miał czegoś nauczyć. Tja. Jasne.
    Podobał się mu jej uśmiech. Odwzajemnił go. Miał na sobie beżowy sweter i granatową koszulę, a do tego jeansy i trampki. Kochał trampki. I ogólnie buty sportowe to życie.
    Kiedy wróciła, prosząc o pomoc, wstał od biurka.
    - Jasne. Nie ma sprawy...jestem Michael. Michael Chase - podał jej rękę

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiechnął się lekko. Miał równe, białe zęby. Jego niebieskie oczy miały w sobie małe iskierki, jakby chłopak planował psotę.
    - Jak Miranda z Diabeł ubiera się u Prady - mrugnął do niej - lubię ten film, nawet. Jest zabawny. No i faktycznie Eve tak się dzisiaj zachowuje...a może cały czas? To mój pierwszy dzień tutaj - wzruszył ramionami. Jej gadanina, ani dziwne zachowanie, mu nie przeszkadzały. Uważał, ze Via jest przez to...urocza? Tak, to chyba dobre słowo. Była urocza i to miało mnóstwo objawów.
    Pokiwał głową.
    - Tak...zobaczymy co to podłe urządzenie chce - powiedział.
    Cóż, ksera, drukarki i komputery tak już miały, że lubiły odmawiać współpracy wtedy, kiedy miało się nóż na gardle. Nie chciały drukować wypracowania, które trzeba było koniecznie oddać tego dnia. Nie kserowały dobrze. Zawieszały się. Nagle kończył im się tusz, chociaż nie powinien. Złoścliwość rzeczy martwych i tyle.
    Michael próbował uruchomić ksero, ale nie reagowało. Zmarszczył brwi. Wyjął wtyczkę z gniazda i spróbował ponownie. Znowu nic.
    - Dobra...to jeszcze spróbuję czegoś, zanim wezwiemy tutaj technika...- powiedział, bardziej do siebie niż do dziewczyny. I walnął ksero pięścią. To od razu zaskoczyło. Kontrolki zaczęły migać, a urządzenie wydało z siebie dźwięk - ha, widzisz? To proste...jak coś nie działa, najlepiej to walnąć - zaśmiał się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy patrzył na nią, kąciki jego ust mimowolnie unosiły się do góry. Była zabawna i rozkoszna, co mógł na to poradzić? To, że zachowywała się w ten sposób sprawiało, ze wydawała się mu być...naturalna. Prawdziwa. Zazwyczaj ludzie starali się przy sobie zachowywac wzorowo. Byli spięci, trochę sztuczni, nieszczerzy. Via może i była nieco roztrzepana i podejrzewał, ze wiele osób jej za to nie znosi, ale jemu to nie przeszkadzało.
    - Ratowanie takiej damy z opresji to czysta przyjemność - odparł. Dobrze, że pracowali razem. Przynajmniej kiedy będzie miał kiepski dzień będzie mógł pomyśleć o tym, że w redakcji czeka go spotkanie z tą rudą panną. Via faktycznie mogła być dodatkową motywacją do przychodzenia tutaj.
    Jednak Michael, chociaż wydawał się być dobrym i uczynnym chłopakiem, miał swoje tajemnice. Dawne życie, jako Michelle. I pamietając wszystkie przykre doświadczenia z wtedy, wolał nie angażować się za bardzo w realację z kimkolwiek. Nawet z Vią, która wydawała mu się szczera przez te swoje gadulstwo i roztrzepanie.
    - Jakbyś potrzebowała jeszcze pomocy, to wiesz, gdzie mnie znaleźć...- powiedział. A może powinien zaryzykować? Może ta dziewczyna potrzebowała mieć tutaj bratnią duszę? - pójdziemy potem razem na lunch? - spytał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oparł się o framugę drzwi do pokoju, w którym pracował. Nie nazywał tego na razie swoim biurem. Wolał się tak nie nastawiać. Dodawanie słowa mój do czegoś sprawiało, że podświadomie bardziej nam na tym zależało, bardziej się przywiązywaliśmy. A on nie wykluczał tego, że ta praca, chociaż dobra, jest tymczasowa. Może pójdzie gdzieś indziej? To było ogromne miasto, dawało mnóstwo możliwości. Kto wie, może za kilka lat dostanie się do gazety typowo sportowej albo nawet założy własną? Trudno przewidzieć co przyniesie przyszłość.
    Pokiwał głową.
    - Tak. Damy. Każda kobieta jest damą. Tylko nie każda o tym wie - mrugnął do niej. Tja, to było głębokie. Jak kałuża na chodniku, doprawdy - no i wiesz, to też zależy od sytuacji. Mi nie przeszkadza jak dziewczyna siada po męsku, ale wolałbym, aby potrafiła używać sztućców - zażartował, aby ją nieco rozbawić.
    Był zaskoczony jej reakcją na jego propozycję. Sądził, że odmówi. Była ładna i miła, musiała mieć stado koleżanek, z którymi codziennie jadła lunch. A może nawet miała faceta i tym bardziej pójście na lunch z kolegą z pracy byloby niewskazane? Zresztą, jakim kolegą, rozmawiali ze sobą pierwszy raz w życiu.
    Kiedy skończyła, parsknął śmiechem.
    - Ale, że czego nie słyszałem? Przecież skończyłaś na tym, że się cieszysz - mrugnął do niej konspiracyjnie - spokojnie. Mi też sie zdarza czasem powiedzieć coś, czego wcale nie chcę powiedzieć, Via. Jesteśmy tylko ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Michael starał się naprawdę nie oceniać ludzi, nie przypinać im żadnych łatek, nie szufladkować ich. Wiedział, że inni lubią to robić także względem niego. Uważano go za dziwadło, jakiś wybryk natury albo gorszy podgatunek. A on tylko urodził się w złym ciele, czemu nikt tego nie rozumiał? Krzywdził tym kogoś? Nie. Więc o co chodziło jego rodzinie, bliskim i znajomym? Sam nie wiedział. Dlatego wyjechał od nich jak najdalej. Byli toksyczni, a on nie chciał, aby zatruli mu jego nowe życie.
    Lubił słuchać jej trajkotania, no...co poradzić, że od razu się uśmiechał.
    - Tak...wracam do pracy. I nie martw się, ja nawet nie mam prawka. Komunikacja miejska moim najlepszym przyjacielem - mrugnął do niej - widzimy się w porze lunchu, Via - dodał, a potem wrócił do pokoju, w którym pracował. Przejrzał otrzymane papiery, zaczął poprawiać tekst zgodnie z uwagami szefowej, a potem rozpoczął już pracę nad kolejnym arykułem. Miał sporo materiału do opracowania, a w weekend szykował się kolejny mecz, z ktorego musiał napisać relację, a może nawet i dostanie jakiś wywiad do przeprowadzenia? Byłoby super...
    Czas mijał mu bardzo szybko. Tak to jest, kiedy praca sprawia przyjemność, jest pasją. Chwycił pusty kubek po kawie, wyrzucił go, zarzucił na ramiona płaszcz i wyszedł z pokoju. Zjechał windą na parter i dostrzegł z daleka rude włosy dziewczyny.
    - Hej...trochę mnie wciągnął ten materiał...musze chyba nastawić sobie budzik na czas końca pracy, bo zostanę tu do rana - zaśmiał się - dokąd idziemy? Znasz jakieś fajne miejsca? - oho, teraz on zrobił się gadatliwy. Ale aż oczy mu się świeciły z radości, że trafił mu się ciekawy temat na artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy zobaczył ją w takim stanie zrobiło mu się bardzo przykro. Wyglądała jak kupka nieszczęścia i aż miał ochotę ją przytulić, ale uznał, ze to kiepski pomysł. Za słabo się znali. Mogłaby to źle odebrać, a on nie chciał jej zrazić. Czuł, że jest wyjątkowo pozytywną osobą.
    - Oh...no trudno, rozumiem - powiedział - to może zamówimy sobie coś tutaj? Albo zjemy w ogóle w tutejszej stołówce? O ile coś takiego tutaj jest...- dodał. No, niezbyt ogarniał jeszcze ten budynek. Co prawda kiedy dostał pracę został oprowadzony po nim, ale co z tego? Nigdy nie miał dobrej pamieci do tego typu rzeczy, zresztą, teraz poznawał wiele nowych miejsc i często się gubił. Ten, kto wymyślił GPS był pieprzonym geniuszem.
    - Albo...skorzystamy z tej w miarę ładnej pogody i kupimy coś sobie, ale zjemy w parku? Wtedy nie będziesz musiała zdejmować płaszcza i nikt nie zobaczy plamy. To też jest jakieś wyjście - pokiwał głową.
    Pogoda była średnia. Było pochmurnie, ale nie wiało, ani nie padało. Jeszcze. Jednak zjedzenie lunchu w parku mogło być bardzo plamogenne . A, jak wiadomo, czyszczenie płaszczy bywa kosztowne. Mimo to, czekał na decyzję dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Michael nie był jak każdy. Był inny. Jedyny w swoim rodzaju. Może nigdy nie czuł się dziewczyną, ale kiedyś tyle z nimi przebywał, że rozumiał teraz Vię. Ubrudziła się. W widocznym miejscu. Może to była jej ulubiona bluzka. Albo nowa. Wtedy tragedia była większa.
    Zresztą, chyba nikt nie chciałby chodzić po mieście uwalony kawą, co nie?
    Uśmiechnął się lekko.
    - Lubię McDonald's, więc dla mnie spoko - powiedział - nie denerwuj się tak. Nic się nie stało. Wrócisz do domu, wypierzesz bluzkę i plama zniknie - dodał, starając się jakoś podnieść ją na duchu - każdy kiedyś zaliczył jakąś wpadkę. Wyobraź sobie, że kiedyś trenowałem pływanie. I na zawodach skoczyłem do wody, ale zaliczyłem awarię stroju i z basenu wychodziłem goły. To dopiero było zawstydzające .
    Tak naprawdę to po prostu rozerwała mu się gówna częśc kostiumu i było widac mu piersi, bo wtedy jeszcze był Michelle. Ale postanowił nie zdradzać takich szczegółów. Nie skłamał przecież, prawda? Tylko sprytnie ominął prawdę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uśmiechnął się lekko.
    - Życie nauczyło mnie, że ludzie potrafią mieć różne problemy i różnie sobie z nimi radzić. Dla jednych tragedią nie do opisania jest złamanie ukochanego ołówka, dla innych wylanie kawy na bluzkę, a dla jeszcze kogoś dopiero problemem będzie odcięcie prądu i uczucie głodu - wzruszył ramionami - nie znam ciebie, ani twojej historii związanej z tą bluzką. Może po prostu nie chcesz chodzić brudna po mieście. Może to nowa bluzka, kupiona za ciężko zarobione pieniądze. Może należała do kogoś tobie bliskiego, albo miałaś ją na pierwszej randce. Także spokojnie. Ja nie oceniam. Sam nie lubię być oceniany.
    Parsknął śmiechem.
    - Cóż...mi do śmiechu nie było, ale innym pewnie się podobało - odparł - Tak, pływałem. Trenowałem też piłkę nożną i lacrosse. Ogólnie jestem sportowym świrem, chociaż no...nie dorobiłem się jakiejś imponującej muskulatury. Nigdy mi na tym nie zależało. Zawsze byłem drobny i nie wyobrażam sobie nagle przypakować i wyglądać jak nadmuchany rogalik - zaśmiał się.
    Łatwo było mu gadać o takich pierdołach. Uśmiechać się. Wtedy nikt nie podejrzewał, że Michael ma za sobą bardzo trudny etap życia, że nadal czuje się niepewnie. To było nieco jak gra aktorska.

    OdpowiedzUsuń
  9. Michael poszedł za nią do jej samochodu. Via jego zdaniem była ucieleśnieniem idealnej dziewczyny - miała dobrą figurę, nie była wysoka (jak jego przerażały takie wysokie tyczki! jak chuda, wysoka kobieta może się komukolwiek podobać?!), bywała roztrzepana, ale w tym wszystkim urocza. I lubiła rozmawiać. Nic dziwnego, że ją od razu polubił
    - Dzięki. Potraktuje to jako komplement. Chociaż kilka centymetrów wzrostu jeszcze by mi się przydało. I odrobinkę większe mięśnie. Ale nie mogę coś ich sobie wyrobić, a tez nie chcę faszerować się jakimiś podejrzanymi suplementami - odparł. Wsiadł do samochodu. Potem parsknął śmiechem - cóż...nie mam tego problemu. Ale słyszałem, że dla dziewczyn jest to bardzo problematyczna kwestia - powiedział - zawsze możesz przejść na staniki sportowe. One lepiej trzymają biust, tylko musiałabyś potem pilnować tego, żeby ci nie było go widać przez koszulkę. I żeby miał trochę wkładki w środku, żeby ci nie było widać sutków...- zamrugał - czy to jest bardzo dziwne, że ja wiem takie rzeczy? - spytał.
    No przecież nie powie jej, że wie to z własnego doświadczenia, nie? Nie chciał jej mówić, że jest osobą transseksualną. Nie chciał mówić o tym komukolwiek, bo to była tylko jego sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozbawiała go. Śmiał się, ale to nie było złośliwe. Po prostu jej radosna paplanina była miłą odmianą od jego poważnych rozmów z psychologiem, lekarzami i innymi osobami.
    - Znasz mnie od kilku godzin i już chcesz mi zaglądać pod koszulkę? Masz tempo, dziewczyno - zaśmiał się rozbawiony - ale ja jestem nieśmiały i muszę odmówić. Kto wie, może kiedyś ci pokażę, ale nie teraz - dodał.
    Nie mógłby jej tego pokazać. Miał blizny po zmniejszaniu biustu, których nadal nieco się wstydził. No i kwestie łóżkowe byłyby bardzo problematyczne, bo były sprawy, których medycyna nie mogła od razu zrobić, a też bywały takie elementy ludzkiej anatomii, których nie dało się odtworzyć czy zbudować.
    - Koleżanki z żeńskiej drużyny często na to narzekały - odparł. No przecież nie powie jej, że sam się z tym męczył. Nie chciał na razie się zdradzać nikomu, wzięto by go za dziwadło, wybryk natury. Chciał być normalnym człowiekiem. Chłopakiem. Fajnym, normalnym chłopakiem - wiesz...sportowcy często mają ładne koleżanki - mrugnął do niej - chociaż czasami ładne ciało nie idzie w parze z inteligencją, niestety. A ja wolę, jak kobieta ma jednak coś w głowie, bo uroda to jest tak ulotna kwestia...

    OdpowiedzUsuń
  11. [czym jest 'półurlop'? xD]

    Uniósł brew.
    - Dobra, skończmy temat i uznajmy, że o tym nigdy nie rozmawialiśmy - powiedział. Najwyraźniej zmiana płci w żaden sposób nie wpłynęła na jego brak zdolności interpersonalnych. Nadal większość jego rozmów można by określić jednym słowem. Awkward . Po prostu niektórzy ludzie nie powinni się odzywać i Michael był zdecydowanie jedną z nich.
    - A tam, to ksero może być jakieś dziwne i tyle. Wiesz ile razy zacinała mi się drukarka jak musiałem szybko rano coś wydrukować do szkoły? One wyczuwają pośpiech i strach, mówię ci - zaśmiał się i zerknął na restaurację. Było tam mniej osób niż się spodziewał.
    - Gdybyś nie miała oleju w głowie byłabyś hostessą albo fotomodelką, a nie stażystką w tej gazecie - odparł - w sensie...eee...nie chodzi o to, że wszystkie dziewczyny tak zarabiające są głupie i... zamówmy to jedzenie, będę cicho przez jakiś czas i przestanę gadać takie rzeczy, z których trudno wybrnąć - jęknął.

    OdpowiedzUsuń
  12. [okay, rozumiem. Ja jutro wiozę rzeczy do mieszkania, bo potem nie mam kiedy tego zrobić, a od 27 już zajęcia :( ]

    Uśmiechnął się lekko. Uśmiech miał bardzo czarujący i ładny. W ogóle był przystojny, chociaż wyglądał bardziej jak chłopiec niż mężczyzna i bardziej pasowało do niego określenie uroczy niż męskie , ale miał czas. Przyjmował hormony cały czas i wiedział, że potrzeba czasu. Po prostu jest jeszcze młody i w sumie powinien się cieszyć, że tak właśnie wygląda, bo wielu facetów sporo by za o dało, aby tak wyglądać.
    - Ja też nie... umiem gotować. Nawet bardziej skomplikowane rzeczy niż wodę w czajniku na herbatę, serio - zaśmiał się - fast foody jem rzadko. To podkreśla wagę tego dnia i jego wyjątkowość - zaśmiał się.
    - Ja bym chciał fishburgera, duże frytki i colę. I McWrapa - odpowiedział na jej pytanie - żarłok ze mnie trochę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Michael wzruszył ramionami.
    - To co? Po pracy idziemy na wspólne pakowanie na siłce? - zaśmiał się, rozbawiony - ewentualnie, możemy razem pobiegać...albo iść na basen, o...- uśmiechnął się lekko - chociaż nie wiem...basen chyba obnaży moje wszystkie wady ciała. I zamknę się w sobie - zaśmiał się.
    Wysłuchał jej narzekań na ogórka w kanapce.
    - Tak...no cóż...też go nie lubię. Dlatego nie kupuję cheesburgerów. Wolę fishburgery albo BigMaci - odparł, uśmiechając się delikatnie - a czasami robię sobie sam takie jedzenie. Wtedy jest zdrowsze...kiedyś cię zaprosze na mojego wege burgera. Sam nawet piekę bułki - pokiwał głową.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaśmiał się.
    - No masz...a już liczyłem na to, że zobaczę cię bez makijażu - powiedział, uśmiechając się lekko - zepsułaś mój misterny plan...oczywiście, żartuję - dodał - samoobrona? Brzmi ciekawie...mogę spróbować - wzruszył ramionami.
    Uśmiechnął się szeroko.
    - Wiesz...możemy się umówić. Co prawda, wynajmuję tylko pokój, ale mam fajnych współlokatorów, studenci. Mamy tam dość wesoło. Jak to w studenckim mieszkaniu...ale wiesz, nie tak jak w filmach. Nie pijemy, nikt nie biega nago, a w kuchni nie wyhodowaliśmy jeszcze takiej cywilizacji pleśni, aby wynaleźli koło, więc jest dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wzruszył ramionami.
    - To jest kwestia sporna. Makijaż podczas ćwiczeń. Dla mnie to obrzydliwe, jak potem dziewczyna poci się podkładem albo większość kosmetyków zostaje na ręczników, jak postanowi przetrzeć sobie twarz, ale co kto lubi - uśmiechnął się rozbawiony - są kosmetyki wodoodporne, więc może takie się nadają do ćwiczeń. Nie znam się za bardzo na tym.
    Znał się. Całe życie słuchał w szatniach narzekań dziewczyn na to, że przecież ten drogi podkład miał się utrzymywać, a został na ręczniku. Ale o tym Via nie musiała wiedzieć.
    Wzruszył ramionami.
    - Zapraszam cię na zdrowe jedzenie. Tylko. Będę grzecznym chłopcem. Zresztą i tak nie będziemy sami, wątpię w to. Reszta na pewno będzie chciała cię poznać. I zostaniesz, w ich mniemaniu, panią Chase. Niby studenci, a zachowują się jak dzieci w podstawówce - roześmiał się.
    Pokiwał głową.
    - Okay - chwycił mocniej torbę z jedzeniem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zamrugał.
    - Nie...nie mam siostry. Jestem jedynakiem - stwierdził, a potem lekko przygryzł wargę - dużo słucham. Dziewczyny ciągle trajkoczą o takich rzeczach. Nie wszystkie, ale jednak sporo z nich to robi - wzruszył ramionami.
    Roześmiał się.
    - Nie, nie jestem gejem. Zdecydowanie pociągają mnie dziewczyny - westchnął cicho - ale...fakt, jestem...inny. Nazwijmy to w ten sposób - dodał, niechętnie.
    Nie chciał jej tego mówić pierwszego dnia. Po prostu bał się jej reakcji. Tego, że weźmie go za totalnego czubka i dziwadło.

    OdpowiedzUsuń
  17. Parsknął śmiechem. Podał jej cheesburgera, a sam chwycił za swojego burgera z rybą.
    - Prawie...jestem trans - odparł spokojnie, gryząc bułkę - w sensie wiesz...miałem na imię Michelle i tak dalej....- spojrzał na nią - i rodzice się mnie wyrzekli, więc dlatego musiałem wyjechać - dodał - wiec...znam się na babskich pierdołach, bo całe życie musiałem o tym słuchać, chociaż wcale nie chciałem.
    Poszło mu łatwiej niż sądził.

    OdpowiedzUsuń
  18. Roześmiał się. Okay, takich reakcji się nie spodziewał. Via była bardzo zabawna.
    Podał jej shake'a.
    - Sama zaczęłaś się zastanawiać nad moją seksualnością, to ci powiedziałem - odparł, rozbawiony nieco - grałaś kiedyś w teatrze? masz prawdziwy talent do przerysowanych reakcji. Dobrze byś grała - dodał spokojnie - wiem, że nie widać...na szczęście - westchnął cicho - i nie chciałem się tym chwalić albo coś...generalnie to się tego wstydzę. Że jestem dziwakiem...- westchnął cicho.

    OdpowiedzUsuń
  19. - A potem zapytałaś się, czy jestem gejem, czyli już mnie powiązałaś ze środowiskiem LGTB - zaśmiał się tylko, ale postanowił odpuścić temat.
    Znowu parsknął śmiechem.
    - Musiałaś wyglądać uroczo - powiedział tylko - ja byłem mistrzem darcia rajstop. Zawsze się wywaliłem i wracałem do domu z dziurą na kolanie - zaśmiał się, rozbawiony - a jak zmuszali mnie do zabawy lalkami, to urywałem im głowy...oj, nie byłem łatwym dzieckiem. Ani grzecznym. Zresztą, zostało mi to do teraz, że bywam uparty. I zdeterminowany. Ale to są dobre cechy dla dziennikarza, tak sądzę.

    OdpowiedzUsuń
  20. - Ja też nie wiem...- powiedział i wzruszył ramionami - nie lubiłem się malować. I tak dalej - westchnął cicho - to był zawsze koszmar, jak był jakiś ślub czy bal...i musiałem się wystroić...na prom nie poszedłem. Miałem dość. Cały ten dzień grałem na konsoli, a moja mama stała pod drzwiami pokoju i na mnie krzyczała, ze mam się nie wygłupiać...ale ja po prostu nie mogłem...eh, ciężko mi się o tym mówi, bo w sumie niewiele osób to zrozumie, a jeszcze mniej to w ogole interesuje...
    Zasmiał się.
    - Wiesz, ile ja bym wtedy dał, aby moje były mniejsze? Robiłem wszystko, aby stały się niewidoczne. Owijałem sie bandażem, cwiczyłem na potęgę...wszystko - pokręcił głową - to niesamowite, że człowiekowi zawsze jest źle - pokazał jej język.
    Zerknął na zegarek.
    - A no. Trochę..jedzmy i wracajmy do redakcji, zanim wyleją mnie pierwszego dnia pracy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zamrugał.
    - Oh...wychodzisz za mąż? Gratulacje - uśmiechnął się lekko. No co? Była ładna, młoda i bardzo miła. Musiała kogoś mieć. Ktoś musiał się nią zainteresować i zechcieć spędzić z nią resztę życia.
    - Mnie pewnie czeka zostanie starym kawalerem...więc jak zarobię na swoje mieszkanie to sobie zaadoptuje kota. Albo dwa. Ewentualnie osiem - zaśmiał się, rozbawiony.
    Pokiwał głową.
    - Tak...to mój pierwszy dzień. I byłaś pierwszą osobą, ktorą poznałem. No, poza szefem i jego sekretarką, ich poznałem na rozmowie o pracę - uśmiechnął się lekko, kończąc posiłek. Wszystkie papierki wylądowały w torbie. W ogóle nie nabałaganił jej w samochodzie. Sam pamiętał jak kilka razy musiał pomagać kumplom czyścić ich samochody, gdzie ci w nich jedli wszystko i to nieuważnie. Okruszki to nic, gorsze były zaschnięte sosy.

    OdpowiedzUsuń
  22. Pokiwał głową.
    - Fakt...o tym nie pomyślałem w ogóle - westchnął cicho. Spojrzał na nią - e tam. Nie przejmuj się. Jesteś ładna, Via. Serio - dotknął ręką jej ramienia - a jak ktoś mówi inaczej, to się nie zna. Nie jesteś może długonogą blondynką o niebieskich oczach, ogromnych, zrobionych cyckach i z dupą po odsysaniu tłuszczu. Takie laski są dobre na jedną, góra dwie noce. Wolałbym gadatliwą rudą i zakręconą panią stażystkę, której buntuje się ksero, i którą atakuje kawa - uśmiechnął się lekko - a jak jeszcze kiedyś ci powie, że nie umiesz znaleźć sobie faceta, to przyjdę i będę udawał twojego chłopaka, aby zrobiło się jej głupio. W ogóle co to za siostra? Ja nie mam doświadczenia z rodzeństwem, ale to nie jest tak, że rodzeństwo powinno się jakoś wspierać, czy coś?
    Pokiwał głową.
    - Tja...odpal silnik i powoli ruszajmy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wzruszył ramionami.
    - Bo rude są podobno fałszywe...chociaż tekst, że zardzewiały strych zwiastuje wilgotną piwnicę do teraz mnie bawi - zaśmiał się i pokręcił głową - ludzie są dziwni, Via. To nie powinno być tak, że lubisz kogoś za to, że jest jakimś tam człowiekiem? A nie za to, że jest rudy, blond, czarny, biały, facetem, czy kobietą? - spojrzał na nią - niezależnie od tego jak wygladamy powinno się liczyć jacy jesteśmy. Tak powinno być.
    Pokręcił głową.
    - To zależy od tego żółtego. Jeżeli to jest taki...blady żółty, jak shake bananowy, to faktycznie, kiepsko. Ale moim zdaniem w takim żywym, słonecznym żółtym byłoby ci dobrze. Chociaż ja się chyba nie znam na damskiej modzie. ani kolorach - zaśmiał się - koszmar, a nie siostra...- wywrócił oczami.

    OdpowiedzUsuń
  24. Poklepał go po ramieniu.
    - Dasz radę. Z tego co wiem, na weselu państwo młodzi są bardzo zajęci, więc może się okazać, że nie będziesz musiała nawet za dużo z siostrą rozmawiać - uśmiechnął się lekko - I nie denerwuj się. W sensie...ja wiem, ze to się łatwo mówi, ale denerwowanie się to jest niszczenie sobie zdrowia z powodu głupotyinnych. No bez sensu totalnie, Via.
    Prychnął.
    - No jasne, że nie każdy. Też nie jestem wysoki. A wiesz...niskie dziewczyny są urocze i kochane, słodkie, kawii i tak dalej. A niscy faceci? Nawet ty, jakbyś ubrała jakieś wysokie buty, to pewnie byłabyś ode mnie wyższa - pokręcił głową - a no..a ja muszę napisać artykuł do końca tego dnia. A dopiero zebrałem informację.

    [tja...powinnam pisać licencjat. Idealny czas, żeby w końcu poodpisywać xD]

    OdpowiedzUsuń
  25. Spojrzał na nią uważnie.
    - Naprawdę masz tak złe stosunki w rodzinie, że nikt się do ciebie nie odezwie przez całe wesele? Żadna ciotka, czy wujek? Dalsza kuzynka? Jesteś pewna...? - uśmiechnął się lekko - czy wyolbrzymiasz, jak to kobiety mają w zwyczaju - zaśmiał się.
    Pokiwał głową.
    - Tja...to brzmi jak plan. Udawanie, że pracuję praktykuję od liceum...faktycznie działa - zaśmiał się - faktycznie obecność miary w takim miejscu jest dziwna...może jakiś reporter chciał sobie zmierzyć ego? - zażartował.

    [nie, nie jestem :P]

    OdpowiedzUsuń
  26. Uśmiechnął się i wzruszył ramionami. Wolał już zakończyć temat ślubu jej siostry. To nie była w końcu jego sprawa, prawda?
    Zaśmiał się.
    - Uwierz mi, nie tylko tutaj - odparł, nieco rozbawiony - ja musiałbym skakać odwrotnie...mam dość małe ego, ale spore IQ, według testów - dodał, klikajac na przycisk, który miał przywołać windę. Zdjął kurtkę. Polubił Vię. Była taka szczera i prawdziwa. Chciało mu się uśmiechać za każdym, kiedy na nią spojrzał.

    OdpowiedzUsuń
  27. Posłał jej szeroki uśmiech.
    - No...robili takie testy w moim liceum. Stąd wiem jaki mam wynik - wzruszył ramionami.
    Kiedy usłyszał jej słowa parsknął śmiechem.
    - Nie, no, serio? - spytał, tłumiąc jakoś chichot. Winda przyjechała. Michael przepuścił swoją towarzyszkę w drzwiach, a potem wybrał odpowiedni guzik podpisany numerem piętra. Trzymał kurtkę na jednym ramieniu.
    - Wybacz...myślałem, ze go znasz. Nie chciałem cię wprawić w zakłopotanie - powiedział cicho. Widział jak bardzo dziewczyna się speszyła i zażenowała.

    OdpowiedzUsuń
  28. Uniósł ręce w obronnym geście.
    - Wiesz...faceci tak mają - zaśmiał się - ale wiesz... to nie było do ciebie. Po prostu wymieniłem dwa znane mi stereotypy, albo przysłowia...? W sumie nie wiem, co to było...związane z rudymi kobietami. Przecież chyba nie jesteś fałszywa, co? - uśmiechnął się lekko.
    Winda dojechała na ich piętro i wyszli na korytarz piętra, na ktorym znajdowała się ich redakcja.
    - To...prowadź. Ja pewnie nawet do mojego pokoju teraz nie trafię - zaśmiał się.

    OdpowiedzUsuń
  29. Prychnął.
    - Kochana...ja jestem królem wredoty i zgryźliwych komentarzy. Niech cię nie zwiedzie moja słodka buzia grzecznego chłopca - zaśmiał się, rozbawiony.
    Wywrócił oczami.
    - Uwierz mi, gdybyśmy byli w lesie albo gdziekolwiek w terenie, dałbym sobie radę. Ale biurowce to inna kategoria, tu wszystko wygląda tak samo, a że nie mam pamieci do cyfr, to nawet nie pamiętam, jaki numer ma mój pokój - spojrzał na nią uważnie. Ruszył za nią, wierząc, że ta niezdarna i zabawna dziewczyna zna dobrze redakcję i wróci na czas na swoje miejsce pracy.
    - Dzięki za wszystko, Via. Mam nadzieję, ze zobaczymy się niebawem - powiedział na pożegnanie.

    OdpowiedzUsuń
  30. [okay, a dokąd byś chciała ten skok?]

    OdpowiedzUsuń