Żyjemy, piszemy! Niedługo pojawi się lista obecności.

13 stycznia 2017

Lilla My

Veikka Liimatainen

Woli nie pamiętać tego, co się z nią działo zanim trafiła pod dach ojca, a potem, gdy ten odszedł, pod opiekę brata. Swoje przeżyła, zdaje jej się jednak, że to wcale nie miało miejsca, bo ważne jest tu i teraz.
Tu i teraz jest szalone i pełne radości, mimo wszystko. 
Ambicja kazała wybrać się na studia, upodobania jednak sprawiają, że mechanika nie jest jej straszna, a wszystko idzie aż nazbyt łatwo. Z zapamiętaniem grzebie w silnikach, jeśli tylko ma taką możliwość. Uwielbia wszelakie samochody, choć na własny ją nie stać. Tak samo uwielbia gry komputerowe, nawet jeśli uznaje wyższość konsoli.
Wszystko to, tak samo jak pozytywne podejście do życia i ciągły uśmiech na twarzy, jest wynikiem wzoru, który wybrała sobie w pewnym momencie swojego życia, a którym jest jej własny brat. Pewnie dlatego nie ma w szafie żadnych szpilek, bo od zawsze lepiej było bawić się autkami niż lalkami.

202 komentarze:

  1. - No kebaba, kebaba. Przecież wiesz, że jestem antytalentem kulinarnym. - Dodał jeszcze z lekkim uśmiechem.
    Wiedział, że Veikka i tak coś dobrego mu przygotuje, ale na chwilę obecną chciał się zająć należytym przywitaniem swojej kobiety. Długo jej nie widział i długo jej nie dotykał, ani nie całował, więc nic dziwnego, że właśnie to stało się teraz jego priorytetem.
    Hugo, położył dłonie na talii dziewczyny i przyciągnął ją bliżej siebie. Po chwili jednak spełnił jej prośbę i odgarnął jej włosy na drugie ramie, by mieć lepszy dostęp do jej szyi, którą delikatnie zaczął całować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ tak, btw. link do nowej karty Hugona podrzuciłam w Administracji :)]

      Usuń
  2. Hugo od zawsze był wygodny. Poniekąd trochę racji w tym było, że lubił czekać aż Veikka przygotuje mu coś do jedzenia. W kwestii gotowania był leniem, no chyba że faktycznie był głodny, a nie chciało mu się nic zamawiać to robił sobie jakieś kanapki, czy ewentualnie przygotowywał jakąś mrożonkę, których swoją drogą w lodówce miał pełno.
    Faktycznie, dzisiaj Hugo zareagował na Veikkę wyjątkowo szybko. Jakby nie patrzeć nie uprawiał seksu od jakiegoś miesiąca, co było dla niego nowością.
    O dziwo, jakoś mu tego nie brakowało, nie miał zamiaru zmuszać dziewczyny do czegokolwiek. Nie o to przecież chodziło. Chciał, by sama tego zapragnęła.
    Oczywiście, Carlsson miał swoje potrzeby, całkiem spore, skoro wcześniej zaspokajał je niemal natychmiastowo, chociaż w tym momencie tak bardzo ich jeszcze nie odczuwał. Owszem, miewał chwile zwątpienia, jednak jakoś je w sobie tłumił.
    - Co? - Mruknął jej do ucha, przygryzając lekko jego płatek.

    OdpowiedzUsuń
  3. - A co mam chodzić nago? - Mruknął jej do ucha, zdziwiony jej słowami. Zachowywała się dość dziwnie. Już raz tak było. Najpierw chciała coś powiedzieć, a później z tego zrezygnowała. Teraz było podobnie.
    Hugo jednak nie pytał jej o to. Wiedział, że sama mu powie w swoim czasie. Chociaż ciekawość go zżerała.
    - Poza tym, ty też jesteś jeszcze ubrana. - Mruknął jeszcze po chwili, po czym chwycił dziewczynę w talii i obrócił przodem do siebie.
    Odsunął kubek z napojem, który sobie zrobiła na bok i posadził ją na blacie. Tak obojgu będzie wygodniej. On nie będzie musiał się schylać, a ona nie będzie musiała stawać na palcach.
    W końcu, pocałował ją prosto w usta, ale tak na serio, jakby chciał jej przekazać tym pocałunkiem jak bardzo za nią tęsknił.

    OdpowiedzUsuń
  4. Veikka chodząca nago po jego mieszkaniu? Czemu nie? Hugo na pewno by na to nie narzekał. Miałby chociaż na co patrzeć. Tylko, że wątpił by w takiej sytuacji oboje mogli skupić się na robieniu czegokolwiek innego.
    Nie przerywając pocałunku, Hugo przeniósł dłonie na koszulę dziewczyny, by powoli odpinać guzik po guziku. Miał ochotę ją rozerwać, ale to nie była bielizna i nie wiedział, czy dziewczyna ma coś na zmianę, a w czymś jednak do domu wrócić mogła.
    Kiedy wszystkie guziki były już rozpięte, mężczyzna pomógł Veice wyplątać się z rękawów i odrzucił koszulę na ziemię.
    - Co możesz? - Zapytał, przerywając na chwilę pocałunek, bo nie bardzo zrozumiał to, co Veikka chciała mu przekazać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hugo od zawsze szedł na łatwiznę. Wszelkiego rodzaju zamki, guziki, czy zapięcia innego typu bardzo go irytowały, dlatego też wolał zrywać ubrania, aniżeli w grzeczny sposób je zdejmować.
    Tym razem postąpił jednak inaczej. Nigdzie mu się nie spieszyło, tym bardziej, że wiedział, iż mają przed sobą całą noc.
    - Próbujesz mi powiedzieć, że chcesz się dziś ze mną kochać? - Zapytał ją łagodnym tonem, patrząc prosto w jej oczy.
    Tego się nie spodziewał. Zaskoczyła go i to nawet bardzo. Myślał, że akurat na to będzie musiał jeszcze trochę poczekać, a tu taka niespodzianka.
    Hugo pocałował Veikkę jeszcze raz, tym razem krótko i czule.
    - Jesteś tego pewna? - Dopytał jeszcze.
    Nie chciał, by robiła coś wbrew sobie. O dziwo, czuł, że mógłby poczekać, gdyby jednak zmieniła zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Może Hugo mógł też nie zadawać pytania, próbować odgadnąć czego chce Veikka, ale stało się. Trudno.
    Być może powinni w ogóle o tym nie rozmawiać, tylko zadziałać. Na pewno byłoby łatwiej.
    Na szczęście, chłopak jeszcze nie do końca zdążył się nakręcić, ale nie był na nią zły. Widział wahanie w jej oczach i wyczuwał je w jej głosie.
    - Nie przejmuj się. - Powiedział, patrząc jej w oczy. - Nie musisz mi się tłumaczyć. Samo wyjdzie, bez mówienia o tym. - Dodał jeszcze, całując Veikkę w czubek nosa.
    Jak na ten moment amorów mu wystarczyło. Odsunął się od dziewczyny i podszedł do lodówki. Wyciągnął karton soku, żeby się napić.
    - I nie jestem zły. - Dodał jeszcze, chociaż sam nie wiedział czemu.

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Dziś niestety do 22 jestem w pracy, ale postaram się odpisywać e miarę regularnie.]

    Hugo spojrzał na Veikke. Teraz to już kompletnie zgłupiał. Sam nie wiedział już co się dzieje.
    - No nie wiem, może myślisz, że znów się wściekne jak ostatnio. - Odpowiedział jej po prostu i podszedł do dziewczyny. - A co możesz zrobić nie tak? Myślisz, że będę się tym przejmował albo na to patrzył? Nie, ani trochę. - Dodał jeszcze, patrząc jej w oczy. - A to ostatnie zdanie było całkowicie niepotrzebne. Więc bardzo cię proszę odpuść sobie ironizowanie.- Teraz to już był coś poniżej pasa.
    Hugo już sam nie wiedział, co ma teraz zrobić, albo myśleć.
    - Zastanów się czego ty chcesz w tym momencie, bo jak masz mi wypominać poprzednie sytuacje na każdym kroku to ja dziękuję bardzo. - Odezwał się jeszcze po chwili, ponownie zajmując miejsce między jej nogami.

    OdpowiedzUsuń
  8. [ nie no okey, mi niestety przeszło i musiałam dziś do pracy iść. ]

    Faktycznie, sprzeczali się dość często, ale to nie były jakieś wielkie awantury. Po jakimś czasie, na pewno będzie lepiej. W końcu teraz, charakter ich relacji nieco się zmienił i najwidoczniej oboje jeszcze nie przywykli do tego stanu rzeczy.
    - Przestań się tym zadręczać. - Powiedział cicho, całując ją w czubek nosa. - Przecież nie będę miał że sobą żadnej listy i nie będę na niej zaznaczać czy zrobiłaś to czy tamto. To ma być zabawa, a nie konkurs. - Dodał jeszcze. - Poza tym, z tobą jest inaczej, niż z innymi i wierz mi, że nie zamierzam cię pomęczyć. Ty też masz tego chcieć. - Zakończył, po czym pocałował Veikke w usta.
    Ona też musiała zrozumieć, że dla niego to wszystko było nowe. W końcu nigdy nie musiał czekać aż jakaś dziewczyna będzie chciała się z nim przespać, bo dostawał to od razu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z Veikką było inaczej. Z nią Hugo chciał się kochać, a nie przespać, więc dla niego to była spora różnica. Tym bardziej, że nigdy wcześniej nie przykłada zbytnio uwagi na to co czuła druga strona, bardziej liczył się on, jego przyjemność i jego zaspokojenie.
    Z rudowłosa chciał to rozegrać inaczej, bo zamieszane w to były też uczucia.
    - Na pewno byłbym zadowolony z takiego prezentu. - Odpowiedział jej, odrywając się na chwilę od jej ust i patrząc jej w oczy. - Mamy całą noc przed sobą, nie musimy robić tego od razu. - Dodał jeszcze, po czym przesunął się bliżej Veikki i tym razem pocałował ją już z większą intensywnością, kładąc dłonie na jej talii.

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Tak to jest jak się ma gorączkę :)
    Coś Ty wymyśliła mam się bać? ]

    Jeśli chodziło o te dwa magiczne słowa, o których myślała Veikka to Hugo nie był jeszcze na to gotowy. Nigdy jeszcze nikomu tego nie powiedział, bo po pierwsze, nikogo nie kochał, a po drugie nie rzucał słów na wiatr. Musiał czuć coś do tej drugiej osoby, by z czystym sumieniem to powiedzieć i nigdy tego nie odwołać. Co do Veikki sam jeszcze nie wiedział co czuję. Na pewno coś więcej niż zwykle " lubienie". Jednak czy to była już miłość? Tego nie potrafił stwierdzić.
    Odwzajemniam pocałunki dziewczyny, przesuwając się jeszcze bliżej niej. Wolna dłoń przesunął niego wyżej na jej piersi , by delikatnie przez materiał stanika podrażnia palcami jej sutki.

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Tylko mi nie mów, że chcesz go w dzieciaka wrobić, bo chyba padnę Haha :) toć Hugo by na zawał zszedł jakby tak było ]

    Jemu to nie przeszkadzało, że Veikka nie jest doświadczona w tych sprawach. Wręcz przeciwnie, chyba nawet nakręcało go to jeszcze bardziej. Pierwszyvraz miał styczność z dziewicą i w sumie nawet mu to schlebiało, a raczej był dumny, że to on przyczyni się do tego, iż rudowłosa zostanie przez niego zmieniona w prawdziwą kobietę. Tego by jej oczywiście nie powiedział, bo jeszcze by się na niego obraziła albo coś.
    Kiedy dziewczyna zasnęła nieco ramiączka stanika, Hugo przeniósł się z pocałunkami najpierw na jej szyję, by po chwili zacząć całować jej dekolt i nagie ramiona. Mógłby to robić cały czas, podobało mu się to, bo chyba po raz pierwszy w życiu dawał coś od siebie, a nie tylko brał.

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Powiem Ci szczerze, że sama nawet coś takiego planowałam :) zawsze też można zrobić tak, że ta dziewczyna nawet by z nim tak naprawdę nie spała, ale i tak to powie, żeby debila znaleźć, albo coś :)]

    Co zrobić, Hugo nie mógł się jeszcze nią nacieszyć. Tym bardziej, że kiedy spotykali się w warsztacie albo w mieszkaniu dziewczyny, zazwyczaj towarzyszył im Mads, przez co Carllson musiał się powstrzymywać przed wszelkimi formami wyrażania swoich uczuć. Coraz bardziej go to irytowało, jednak mimo wszystko nic z tym nie robił. Nie wiedział, jak ma oznajmić przyjacielowi, że spotyka się z jego siostrą, ale może w końcu się na to zdobędzie.
    Dotykanie Veikki sprawiało mu nie małą przyjemność. Teraz też tak było, obsypywał ją pocałunkami, by po chwili przenieść dłonie na jej plecy i zacząć walkę z zapięciem stanika.
    - Cholera jasna! - Mruknął, przerywając na chwilę, bo nie mógł sobie poradzić.
    Po chwili jednak się udało. Hugo ściągnął z dziewczyny jednym ruchem stanik i odrzucił go na ziemię, po czym powrócił do całowania, tym razem zajmując się jednak już w pełni odsłoniętymi sutkami, które chyba czekały na jego usta.

    OdpowiedzUsuń

  13. [ Wiesz, tyle tych bab miał, że pewnie wszystkich nie pamięta. :D Laska zawsze może mu wkręcić, że po jakiejś suto zakrapianej imprezie mogli się przespać, co by wskazywało na to, że Hugo jej nie pamięta :D]


    Gdyby to Veikka powiedziała o wszystkim Madsowi, Hugo na pewno nie byłby z tego zadowolony. W końcu to on był mężczyzną w tym związku i to on powinien zadbać o tą właśnie kwestię. Nie wiedział jeszcze tylko jak to zrobić, żeby przyjaciel się na niego nie wściekł i nie zabił. W końcu Carlsson złamał dane mu słowo i zabawiał się z jego siostrą. Dotykał jej, całował ją i robił z nią te wszystkie rzeczy, które dla niego ( w mniemaniu Madsa) były zakazane. Nie przejmował się tym jednak w chwili obecnej. Miał ważniejsze rzeczy do roboty.
    Haftki zawsze były jego problemem. Czasami, Hugo zastanawiał się, kto w ogóle wymyślił tak idiotyczne zapięcie stanika, przy którym człowiek musiał się biedzić.
    Spojrzał Veice w oczy, kiedy ujęła go pod brodę i odwzajemnił pocałunek.
    - Ja ciebie też. - Odpowiedział jej, po czym zmarszczył brwi, kiedy usłyszał rozkazujący ton w jej głosie. Zaśmiał się jednak tylko i spełnił jej polecenie.
    Pochylił się, zsunął z siebie dresy, wyplątując stopy z nogawek.
    - Wedle rozkazu pani. - Odezwał się po chwili, uśmiechając się do niej łobuzersko. - Stoję teraz przed tobą, nagusieńki, jak mnie pan Bóg stworzył. - Dodał jeszcze, rozkładając szeroko ręce i prezentując się dziewczynie w całej okazałości. Ciekaw był, co też takiego wymyśliła.

    OdpowiedzUsuń
  14. [ Dobre, dobre. :) Niech więc tak będzie :D już widzę minę Veikki i samego Hugona. Toć on się załamie. :D]

    Gdyby Veikka zdradziła mu swoje myśli, Hugo chyba zacząłby się śmiać. Dorosła kobieta, a tak naprawdę w głowie dziecinne myśli. Z drugiej strony to jednak było urocze. Myślenie w taki sposób.
    Patrzył na nią uważnie. Przyglądał się dokładnie co robi, nic nie mówiąc. Zadrżał lekko, kiedy dotknęła jego skóry. Miała chłodne dłonie, a w miejscach, gdzie przesuwały się jej palce, na pewno pojawiła się gęsia skórka.
    - To tylko ulepszenia. - Odpowiedział jej cicho, spełniając jej prośbę i opierając się o blat.
    Ciekaw był co zaraz nastąpi. Przygryzł dolną wargę, nadal jej się przyglądając, kiedy padła przed nim na kolana.
    - To dobrze, za wcześnie na oświadczyny. Musiałbym ci odmówić. - Odezwał się cicho, niemal szeptem, bo wiedział, że głos mógłby mu zadrżeć. Domyślał się, co go za chwilę czeka.

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Haha :) już to widzę, Hugo z Veikką w jej pokoju będą się obściskiwać, na to wpada Mads robi aferę, bo się dowiaduje, że są razem, a na koniec wchodzi laska w ciąży i informuje Carlssona, że będzie ojcem. Co za dramat, co za telenowela hahaha :)]

    - Odmawiam ci, bo to ja powinienem padać na kolana przed tobą. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem, patrząc na nią uważniej.
    Jeśli to, co miała zrobić za chwilę miało być prezentem urodzinowym dla niego, to jak najbardziej był zadowolony. Hugo, nigdy by nie pomyślał, że Veikka będzie zdolna akurat do czegoś takiego.
    Zacisnął dłonie na brzegu blatu i czekał. Od tej strony jej nie znał.
    - Nie musisz...- zaczął cicho, czując jej dłonie na swoich udach, ale zaraz przerwał, bo poczuł usta na swoim członku. Przymknął oczy i przygryzł dolną wargę, uprzednio wzdychając cicho. Poddał się podnieceniu i poddał się Veice, oddając się w jej ręce. Mogła zrobić z nim co chciała, a on za chwilę na pewno się jej odwdzięczy.

    OdpowiedzUsuń
  16. [ Tak, przynajmniej :) Ale zaraz mi mina zrzednie, bo muszę do pracy iść na 15:00 :/]

    Od tej strony jej nie znał. Mimo braku doświadczenia, wiedziała jak i co ma robić. Hugo, chyba bardziej bezwiednie, wysunął biodra do przodu, a jedną z dłoni położył na głowie dziewczyny.
    Sam zaczął poruszać delikatnie biodrami do przodu i do tyłu, dostosowując się do ruchów wykonywanych przez rękę i usta Veikki.
    Odchylił głowę do tyłu, mając nadal przymknięte oczy, a zza lekko rozchylonych warg wydobyło się westchnienie. Rozkoszował się tą przyjemnością, czując jak przyjemne ciepło rozlewa się po całym jego ciele. Wiedział już, jak się jej za chwilę odwdzięczy.

    OdpowiedzUsuń
  17. [ Chcesz się zamienić? :)Niby to tylko siedem godzin, ale strasznie mi się nie chce. Jakoś będę Ci odpisywać, co jakiś czas na przerwie. :)]

    Hugo zrozumiał przesłanie. Chwycił wszystkie włosy dziewczyny i chwycił je w garść, by jej nie przeszkadzały. Czuł nadchodzące spełnienie, a ona mogła to wyczuć w delikatnie zaciskających się palcach na jej włosach.
    Jęknął, kiedy poczuł przyjemne, kulminacyjne ciepło, a nasienie powoli z niego wypływało. Rozluźnił się, oddychając nieco szybciej, po czym otworzył oczy.
    Chwycił Veikkę pod pachami i podniósł do pozycji stojącej.
    - Dziękuję. - Powiedział, cicho całując w usta. Wcale, a wcale nie był zły o to, że nie skończył w jej ustach. Nawet tego od niej nie wymagał.
    - Pozwól, że ci się odwdzięczę. - Mruknął, po chwili przerywając pocałunek, po czym przeniósł się z pocałunkami w dół, pochylając się przy tym, by skończyć przed nią na kolanach.
    Zsunął z niej powoli spodnie i majtki, po czym pomógł wyplątać jej się do końca z nogawek.
    Wrócił do całowania, najpierw dolnych części nóg, potem pnąc się powoli w górę w kierunku ud, kierując się jeszcze wyżej. Kiedy dotarł do brzucha, podniósł się z kolan, ponownie posadził Veikkę na blacie od razu rozsuwając jej nogi. Pocałował ją w usta, później powoli przechodząc do szyi, dekoltu i piersi. Schodził coraz niżej, aż dotarł tam, gdzie chciał się znaleźć.
    Zaczął delikatnie, ledwie muskając wargami jej kobiecość, by po chwili przesunąć po niej językiem. W górę i w dół.

    OdpowiedzUsuń
  18. [ Znam ten ból. Połóż się może trochę i odpocznij to przejdzie, albo zrobi Ci się lepiej. ]

    Hugo poniekąd trochę zmęczony był. Nogi mu lekko drżały, ale to od dość długiego stania w niewygodnej pozycji.
    Może i mógł zaczekać z tym odwdzięczaniem się, ale że był w gorącej wodzie kąpany to zrobił to od razu.
    Veikka też mogła zaprotestować, wtedy by przestał, ale nie wypowiedziała słowa, więc zaczął robić swoje.
    Pomagał sobie trochę dłonią, zataczając palcami małe kółeczka na jej łechtaczce, a językiem nadal pozostałe części jej kobiecości. Czuł tą gorącą, lepką wilgoć, która pojawiła się po chwili.
    Podniósł się z kolan i stanął między nogami dziewczyny. Teraz pieścił ją tam dłonią, by po chwili nieco niepewnie wsunąć w dziewczynę jeden palec. Ustami zaczął drażnić jej piersi.

    OdpowiedzUsuń
  19. I dobrze, że się już nie odzywała i nie uciekała od dotyku, przytulania czy pocałunków. W końcu byli parą i to było normalne, że Hugo chciał być jak najbliżej niej.
    Właśnie w ten sposób, w jaki to robił teraz okazywał jej swoje oddanie i uwielbienie, bo innego sposobu na to nie znał, jednak być może z czasem to się zmieni. Na chwilę obecną jednak łaknął jej bliskości.
    Uniósł głowę akurat w momencie, kiedy Veikka na niego spojrzała. Widział zaskoczenie w jej oczach.
    - Mogę przestać. - Mruknął tylko cicho, patrząc na nią uważnie.
    Może trochę przesadził.

    OdpowiedzUsuń
  20. [ Nie no okey nie ma sprawy, rozumiem. :) Dzisiaj i jutro mam wolne jak coś. :) A to sama to wszystko ogarniasz? ]

    Akurat wycofywanie się w takim momencie było nowością, jeśli chodziło o Hugona. Nigdy o to nie pytał, nigdy nie mówił, że może przestać. Brał co chciał, bez zadawania zbędnych pytań.
    Tyle, że to wszystko działo się przed Veikką. Teraz było inaczej. Nic dziwnego, że w momencie, kiedy dostrzegł zdziwienie na jej twarzy chciał przestać. W końcu, na początku od niego uciekała i nie bardzo teraz mógł się przyzwyczaić do tego, że jest inaczej.
    Hugo odwzajemnił uśmiech Veikki, choć jej słowa nie do końca go przekonały. Mimo to, nie przerwał, wracając do rytmicznego poruszania dłonią. Drugą ręką przyciągnął dziewczynę bliżej siebie i pocałował.

    OdpowiedzUsuń
  21. [ No niestety w weekend pracuję, ale po 7 godzin tylko. 8-15 i koniec :) w marcu sobie robię tydzień urlopu, bo już mam dość. :)
    Oj to lipa, przydałby się pewnie ktoś do pomocy. ]

    Nie było teraz czas na jakiekolwiek rozmowy i jakiekolwiek wyjaśnienia. Tym bardziej, że ne byłaby to rozmowa składna i racjonalna. W końcu, byli zajęci czymś innym, na pogaduszki najwyżej czas będzie za jakiś czas, kiedy już skończą.
    Hugo, pewnie od tej chwili nie będzie się już zastanawiał nad tym, czy maa coś zrobić, czy nie; czy będzie to słuszne, czy będzie odpowiadało Veice. Widział po niej, że podoba jej się to, co robił, więc nie zamierzał przestać.
    Kiedy tylko odchyliła głowę do tyłu, przeniósł się z ustami ponownie na jej szyję, dekolt i piersi.
    Przyspieszył nieco ruchy dłoni, którą trzymał między jej nogami, starając się jednak utrzymać równy rytm.
    Podobało mu się to, jak Veikka reaguje na jego dotyk i to chyba ponownie sprawiło, że jego przyjaciel znów był w gotowości. Miał ochotę zastąpić nim palec, który w niej trzymał, jednak stwierdził, że jeszcze nie czas. Jeszcze chwila.

    OdpowiedzUsuń
  22. [ Heh, ja Grę o Tron w międzyczasie oglądam. ;)]

    Dość ciekawe miejsce sobie wybrali jak na takie zabawy, no ale cóż. Nie zawsze trzeba robić wszystko w sypialni. Zawsze można trochę urozmaicać swoje życie seksualne.
    Hugo, czuł że Veikka zbliża się do punktu kulminacyjnego. Czuł to w drżeniu jej ciała i spazmatycznym oddechu.
    Sam miał małe problemy ze złapaniem oddechu, a kiedy dziewczyna krzyknęła, przerwał pieszczoty.
    Objął ją drugą ręką i delikatnie pocałował.
    - Jesteś cudowna. - Odezwał się po chwili, po czym odsunął się i sięgnął po swoje spodnie. Musiał znów wziąć prysznic. Pocałował Veikkę jeszcze raz, po czym ruszył w stronę łazienki.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak nie dziś, to wyjdzie innym razem. Zmierzali w dobrą stronę, o ile nic im na drodze nie stanie. Hugonowi aż tak bardzie na seksie nie zależało, nie chciał Veikki do niczego zmuszać. Wystarczyło mu na razie to, co zrobili dzisiaj.
    Poniekąd był z siebie dumny. Nigdy nie sądził, że będzie w stanie się powstrzymać. Że nie będzie wręcz tego wymagał od rudowłosej. A tu taka niespodzianka.
    - Pewnie, chodź. - Zawołał, zatrzymując się w drzwiach prowadzących do łazienki.
    Najwyraźniej, za chwilę wezmą jeszcze razem prysznic, o ile zmieszczą się do dość ciasnej kabiny.
    Hugo wszedł do pomieszczenia i od razu skierował się pod natrysk, gdzie puścił wodę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Wcześniej owszem, wspólna kąpiel nawet nie wchodziła w grę. Teraz, kiedy byli razem mogli się dotykać bez przeszkód i spać nawet na jednoosobowym łóżku.
    Poza tym, Hugo wątpił by wspólny prysznic skończył się tylko samym prysznicem. Tym bardziej, że już samo przebywanie w ciasnej kabinie bardzo blisko siebie będzie dość... podniecające. Nawet gdyby nie chcieli siebie dotykać i tak będą to robić, zupełnie przypadkowo.
    Carlsson poniekąd byłby zadowolony, gdyby dziewczyna zostawiła tu kilka swoich rzeczy. Byłoby to świadectwem, że się spotykają i spędzają ze sobą noce. Teraz, też nie było źle. Jak dla niego, cały czas mogła przy nim chodzić nago. Jemu by to nic a nic nie przeszkadzało.
    - Już nie rób ze mnie takiego egocentryka. - Odpowiedział jej żartobliwie, stając pod natryskiem i pozwalając, by woda swobodnie na niego leciała. - Właśnie o to chodzi. Jak będziesz pachniała mną to cię żaden inny facet nie ruszy. Wiesz, to będzie takie swoiste naznaczenie mojej kobiety. - Dodał jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nic dziwnego, że się dogadywali i mieli podobne charaktery. Znali się w końcu już ładnych parę lat. Ktoś postronny, mógł już dawno stwierdzić, że do siebie pasują i powinni ze sobą być już dawno temu. Jakby nie patrzeć, to ich relacja była jakby ucieleśnieniem jakiejś komedii romantycznej, gdzie dwójka przyjaciół po jakimś czasie dochodzi do wniosku, że powinna ze sobą być.
    - A zostawiaj sobie włosy, możesz mi nawet malinki na szyi robić. - Odpowiedział jej z łobuzerskim uśmiechem. - A co już chcesz mnie obrączkować? Teraz mam paść przed tobą na kolana? - Zapytał jeszcze, przesuwając się w kabinie, żeby zrobić Veice trochę miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  26. - Jak chcesz, gdzie indziej możesz mi robić malinki. - Odpowiedział jej zabawnie ruszając brwiami. - To dobrze,bo ja się do żeniaczki nie nadaję. - Mruknął jeszcze.
    Pozwolił Veice pooglądać swoje dłonie i dopiero potem zrozumiał o co dokładnie jej chodzi. W sumie i tak miał w planach nowy tatuaż, specjalnie dedykowany dla niej, ale ona nie miała o tym jeszcze zielonego pojęcia. Chciał w jakiś sposób pokazać jej, że jest dla niego ważna, więc to był jeden ze sposób, w który chciałby jej pokazać swoje uczucia.
    - Hm, w sumie masz rację. - Zastanowił się przez chwilę, sięgając po żel pod prysznic. - Coś takiego mógłbym zrobić, o ile ty zrobisz to ze mną. - Dodał jeszcze. - Poza tym i tak myślałem o tatuażu z twoim imieniem. - Wyznał jej w końcu, ciekaw jej reakcji.

    OdpowiedzUsuń
  27. Hugo zauważył reakcję Veikki na wieść o tym, że nie chce się żenić. Odłożył butelkę z żelem i ujął dziewczynę pod brodę. Widział doskonale, że się tym przejęła.
    - Nie chodzi mi o to, że nigdy się z nikim nie ożenię. - Wyjaśnił jej, parząc prosto w oczy. - Po prostu, chyba jeszcze nigdy nie spotkałem nikogo z kim chciałbym być. - Dodał jeszcze.
    Może przy niej miało się to zmienić. Może kiedyś mieli stanąć razem na ślubnym kobiercu. Czas pokaże.
    - W sumie racja, tatuaż w takiej sytuacji byłby trwalszy, aniżeli jakiś kawałek metalu, który można zgubić. - Odpowiedział po chwili. - No mówię, że chcę zrobić sobie tatuaż z twoim imieniem. Nie wiem jeszcze tylko gdzie. To aż takie dziwne? - Zapytał.

    OdpowiedzUsuń
  28. Czasami, Hugo naprawdę nie potrafił zrozumieć Veikki. No ale, z drugiej strony była kobietą, a kobiety jakieś takie często bywały zmienne.
    Nic jej nie odpowiedział, po prostu sięgnął po żel i zaczął się myć, dość szybko i energicznie.
    Kwestia małżeństwa dość szybko wypłynęła, ale z drugiej strony to były żarty, tym czasem powoli zamieniało to się w małą sprzeczkę.
    - Myślisz, że sobie nie zdaję z tego sprawy? - Zapytał, jednak na nią nie patrząc. - Myślisz, że dopiero niedawno wpadłem na ten pomysł? - Szorował się, jakby przynajmniej tydzień się nie kąpał. Uraziła go i tyle. - To się mylisz. Dawno miałem to zrobić. Zresztą, nieważne. - Dodał jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  29. Hugo też nie chciał się kłócić, ale ostatnio wychodziło im to jakoś samoistnie. Chłopak nie wiedział dlaczego tak jest, może po prostu nie zgadzali się w kilku kwestiach i dopiero teraz to wszystko się pojawiło.
    Carlsson miał nadzieję, że ten okres również minie i będzie wszystko dobrze, ale najwidoczniej na początkowych etapach związku zawsze tak było. Nie wiedział, jak to normalnie wygląda, bo nigdy w związku nie był.
    - Nie złoszczę się. - Odpowiedział jej. - Wyrażam swoje zdanie w sposób bardziej dosadny. - Dodał jeszcze. - Dobra, zapomnij o tym. Nie wiem w ogóle po co ci o tym powiedziałem. To miał być sposób na wyrażenie tego.. w sumie nieważne. - Hugo stanął pod natryskiem, by zmyć z siebie mydliny. W tym momencie czuł się dość klaustrofobiczne w tej kabinie razem z Veikką.
    Złapał dziewczynę za ramiona i przesunął ją delikatnie, po czym wyszedł spod prysznica i sięgnął wiszący na haczyku ręcznik.
    - Mniejsza o to. - Odezwał się po chwili, wycierając się. - Nie będzie tatuażu. - Dodał jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  30. [ Haha padłam i nie wstaje :D]

    Też mieli się o co kłócić, naprawdę. Poszło o totalną bzdurę, a rozpętali niemal trzecią wojnę światową. Jeszcze im tylko krzyków brakowało.
    Hugo spokojnie się wycierał, nie zwracając uwagi na Veikkę. Wkurzył się, chociaż sam tak naprawdę nie wiedział o co. Uraziło go to, że dziewczyna w taki sposób zareagowała na wieść o tym, że chciał sobie utrwalić na swoim ciele jej imię. Tak wyrażał uczucia.
    - Nie! - Niemal na nią krzyknął. - Sama go nie chciał to o co się teraz pieklisz? - Zapytał. Chciało mu się śmiać. Oczami wyobraźni widział, jak Veikka tupie nogą ze złości. - To miał być prezent, zanim powiedziałbym ci co do ciebie czuję, ale jak zwykle jesteś najmądrzejsza. - Dodał jeszcze, po czym rzucił ręcznik na kosz i wciągnął na siebie dresy.

    OdpowiedzUsuń
  31. - Zawsze musisz być najmądrzejsza! Zawsze! - Warknął na nią, zaciskając dłonie w pięści. - Myślisz, że zjadłaś wszystkie rozumy, a tak nie jest. I skończ pieprzyć o tym jak mało czasu minęło, bo gówno wiesz, od kiedy się zaczęło. - Dodał jeszcze.
    Nie sądził, że aż tak wybuchnie, a miało być fajnie, a miało być miło, a skończyło się jak się skończyło. Hugo aż zgrzytał zębami ze złości.
    Nie sądził, że Veikka czymś w niego rzuci. Kiedy dostał mokrą gąbką, spojrzał na nią tylko i pokręcił głową.
    - Teraz już przesadziłaś. - Powiedział, po czym wyszedł z łazienki.
    Musiał ochłonąć, więc poszedł do salonu otworzył okno i zapalił papierosa. Że też musieli się pokłócić o jakiś głupi tatuaż.

    OdpowiedzUsuń
  32. Stał w oknie, czując na nagich ramionach powiew zimnego powietrza. W miejscach, gdzie wiatr muskał mu skórę pojawiła się gęsia skórka, ale Hugo w tym momencie się tym nie przejmował.
    Bardziej interesowała go ta ich dziwna kłótnia. Coś sporo ich ostatnio było, a on zastanawiał się, czy tak już nie będzie przez cały czas. Jeśli mieli się przez cały czas sprzeczać o takie głupoty to Carlsson nie wiedział, czy ten związek ma jakikolwiek sens.
    Wiedział, że jak Veikka wróci będzie się piekliła o to, że pali w mieszkaniu, ale miał to w nosie. To był jego dom i mógł tu robić co chciał.
    Słyszał jak weszła do pieszczenia, a słów o paleniu w ogóle nie skomentował. Nawet się do niej nie odwrócił. Dalej patrzył przed siebie, głęboko zaciągając się papierosem.
    Hugo miał nadzieję, że afera już minęła, że Veikka da spokój ( on zresztą też) i jakoś uratują wieczór, ale nie musiała dalej drążyć temat, który on uważał za zakończony.
    - A co tu wyjaśniać? - Zapytał od niechcenia, spoglądając na nią przez ramię. - Przecież wiesz wszystko lepiej i uważasz, że wszystko się zaczęło tydzień temu. Myśl więc tak dalej, ja już swoje w tym temacie powiedziałem. - Odpowiedział jej równie spokojnie, ponownie odwracając głowę i ponownie zaciągając się papierosem.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jeśli tak dalej pójdzie i nadal będą się sprzeczać o głupoty, to ten związek może im nie wypalić.
    - Nie mów mi co mam robić. - Odpowiedział jej spokojnie, ale miło mu było, że się o niego troszczy. - Skończę palić to zamknę okno. Poza tym, urodziny urodzinami. Impreza się zacznie i się skończy. - Dodał jeszcze. Jakoś teraz przestał się nawet nią cieszyć.
    Hugo skończył papierosa, wyrzucił niedopałek i zamknął okno. Odwrócił się do Veikki i założył ręce na piersi.
    - Liczysz dni od kiedy ze sobą jesteśmy. - Powiedział jej. - Więc automatycznie zakładasz, że z dnia na dzień coś mi się w moim małym móżdżku poprzestawiało i stwierdziłem jak wstałem rano, że mi się podobasz, albo że cię kocham. - Patrzył na nią uważnie. - Otóż, mylisz się moja droga. Takich rzeczy nie da się zrozumieć z dnia na dzień, ale niech będzie po twojemu, ja temat uznaję za zakończony.

    OdpowiedzUsuń
  34. Hugo westchnął tylko ze złości. Bez względu na to, co by powiedział Veikka i tak odwracała to na swoją korzyść. Coś się dogadać nie mogli w pewnych kwestiach i to go zaczynało powoli męczyć. A byli ze sobą dopiero dziewięć dni, jak mu to wypomniała przed chwilą. Skoro po takim czasie robią afery z byle czego, to co będzie za jakiś czas?
    - Powiedziałem, koniec tematu!- Niemal na nią krzyknął. Czemu ona tak wszystko musiała utrudniać i to dzień przed jego urodzinami.
    Spojrzał na nią jak wyszła do kuchni, a kiedy wróciła on dalej stał w miejscu.
    - Ciesz się, że masz to na spodniach, a nie w sobie, bo za dziewięć miesięcy miałabyś na głowie kolejnego idiotę. - Odpowiedział jej, krzywiąc się nieznacznie. Skoro sama niemal przyznała, że jest na tyle głupi, że wcześniej jej nie dostrzegał, to nie będzie jej wyprowadzał z błędu.
    - Spierzesz to i będzie po kłopocie, tyle. W łazience stoi pralka, jakbyś nie zauważyła. - Dodał jeszcze, po czym sam wyszedł do kuchni, ale po to, by wyjąć sobie z lodówki piwo.

    OdpowiedzUsuń
  35. Nic już jej nie powiedział, po prostu poszedł do kuchni i wyciągnął sobie piwo z lodówki. Musiał trochę ochłonąć. Nie chciał się kłócić z Veikką, bo nie o to chodziło.
    Hugo usiadł przy stole i jednym ruchem otworzył puszkę. Upił spory łyk i odstawił pojemnik na stoliku.
    Spojrzał przed siebie, miał sporo do przemyślenia, a przede wszystkim chciał się zastanowić, czy ta kłótnia faktycznie była im potrzebna. Raczej nie, ale przecież to nie on zaczął tylko ona. Mieli spędzić razem fajny wieczór, a tym czasem zajmowali się sprzeczką.
    W końcu, Carlsson wstał od stołu i poszedł do łazienki.
    - Przepraszam. - Mruknął w końcu, stając w progu i opierając się o framugę.

    OdpowiedzUsuń
  36. Poniekąd, przez głowę przemknęła mu myśl, by kazać jej wracać do domu. Jednak tego nie powiedział. Nie chciał żeby wychodziła, nie chciał żeby dalej się kłócili i to jeszcze przed jego urodzinami. Powinni spędzić tą noc razem, tym bardziej, że nie wiedzieli, kiedy znów będą mieli tyle czasu tylko dla siebie.
    On sam był zaskoczony tym, że przyszedł do niej pierwszy a nie ona do niego, i że jeszcze dodatkowo ją przeprosił, co u niego faktycznie było dużym zaskoczeniem.
    - Ty mnie całować nie musisz, za to ja mogę całować ciebie. - Odpowiedział jej z łobuzerskim uśmiechem, podchodząc bliżej. Nie zdążył jednak podejść na tyle blisko, by wziąć ją w ramiona, bo woda właśnie zaczęła się przelewać z umywalki. Hugo zrobił te kilka kroków, które dzieliły go od kurka, po czym go przekręcił. Mało się nie przejechał na mokrej podłodze. - Chyba zapomniałaś zakręcić wodę. - Odezwał się po chwili, po czym zaczął się śmiać.

    OdpowiedzUsuń
  37. Znała jego zwyczaje aż za dobrze. Wiedziała, że kiedy jest zdenerwowany pali papierosa, a potem idzie do lodówki po piwo. To był u niego stały schemat. I tego już się raczej zmienić nie dało.
    - Aż tak bardzo absorbuję twoją uwagę, że zapominasz o oczywistych rzeczach? - Zapytał również żartobliwym tonem, po czym spełnił jej prośbę.
    Wziął te mokre spodnie i podszedł do kabiny prysznicowej żeby je porządnie wykręcić. Nie da rady, nie wyschną do rana, a Hugo wątpił, by dziewczyna miała coś na zmianę.
    - Powieszę je na kaloryferze, może chociaż trochę przeschną. - Zaproponował, po czym wyszedł z łazienki i udał się do salonu, by zrobić to, co zaplanował.

    OdpowiedzUsuń
  38. Hugo faktycznie rzadko kogokolwiek przepraszał. To jedno słowo nie chciało mu przejść przez gardło, poza tym nigdy się nie czuł winny.
    Tutaj, teraz przy Veice było zupełnie inaczej. Nie chciał się z nią kłócić, nie chciał żeby się do siebie nie odzywali przez resztę nocy. Chciał żeby było dobrze, miło i przyjemnie. Dlatego też przeprosił i dlatego, że powiedział trochę za dużo.
    Nie pytał jej co chciała powiedzieć. Jeśli będzie miała ochotę sama mu powie w odpowiednim momencie. Uśmiechnął się, kiedy zaproponowała coś do jedzenia.
    - W sumie, trochę głodny jestem, więc jedli to nie problem to poproszę o coś do jedzenia. - Odpowiedział jej, po czym podszedł do Vrikki i pocałował ją lekko w usta.- Może nawet ci pomogę - dodał jeszcze, po czym ruszył do kuchni. Miał jeszcze piwo do skończenia.

    OdpowiedzUsuń
  39. -Dobra, dobra. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem. - Usiądę sobie grzecznie przy stole i nie będę ci przeszkadzał. - Dodał jeszcze poszerzając uśmiech.
    Wszedł do kuchni i od razu usiadł na wolnym krześle, przysuwając do siebie puszkę z piwem. Obserwował Veikkę z lekkim uśmiechem na usta.
    - Swoją drogą seksownie wyglądasz w tej mojej koszulce. - Odezwał się po chwili. - Co chcę? Nie wiem. W sumie mogą być kanapki, jeśli nie chce ci się za bardzo gotować. - Odpowiedział w końcu.

    OdpowiedzUsuń
  40. Hugo widząc poczynania Veikki z koszulką, zaczął się śmiać. Czasami zachowywała się naprawdę irracjonalnie.
    - Przecież widziałem cię już nago, nie musisz się zakrywać. - Powiedział jej, uśmiechając się łobuzersko, po czym upił trochę piwa ze swojej puszki.
    Zmarszczył brwi, kiedy kazała mu samemu zrobić sobie kanapki. Podniósł się ze swojego miejsca i podszedł do dziewczyny. Ujął jej dłonie w swoje własne i zaczął je całować.
    - Umiem robić kanapki, ale tylko ty robisz naprawdę pyszne. - Powiedział jej przymilnym tonem. - Twoje zawsze lepiej smakują, bo robią je te cudowne rączki. - Dodał jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  41. - Jestem u siebie, mogę chodzić jak chcę, poza tym gorąco mi. - Odpowiedział jej z łobuzerskim uśmiechem.
    Intymność, intymnością. Dla Hugona coś takiego nie istniało. Poza tym, chłopak wątpił, żeby Veikka kiedykolwiek mu się znudziła. Przynajmniej, na razie tak uważał.
    Jeszcze nie zdążył się nią nacieszyć, więc korzystał póki mógł.
    - Oczywiście, czuję się świetnie. - Odpowiedział jej z łobuzerskim uśmiechem, ponownie zabierając się za całowanie ręki, której jeszcze d niego nie zabrała. - No, może mam lekką gorączkę, ale to przez ciebie. - Dodał jeszcze po chwili.

    OdpowiedzUsuń
  42. Pewnie i tak, gdyby był chory, Veikka by się martwiła i zaopiekowałaby się nim. Nie zostawiłaby go w potrzebie, raczej podawałaby mu herbatki z miodem i wszelkiego rodzaju medykamenty.
    Hugo też się zaczął śmiać.
    - Oj mam, mam taką wewnętrzną. - Odpowiedział jej z łobuzerskim uśmiechem, po czym chwycił Veikkę w pasie i przyciągnął do siebie. - Wcale cię nie obślinię, nie przesadzaj. - Dodał jeszcze, po czym zrobił minkę zbitego psiaka, wysuwając dolną wargę do przodu. - Nie rób mi tego. Bądź najukochańszą dziewczyną na świecie i zrób mi te kanapeczki, proszę. - Poprosił ładnie.
    Ktoś postronny nigdy by za nimi nie nadążył. Najpierw się kłócili, by po chwili już się ze sobą droczyć i żartować.

    OdpowiedzUsuń
  43. - Jesteś cudowna. - Powiedział jej, po czym pocałował ją w policzek, bo to mu się udało jeszcze zrobić, zanim wyrwała się z jego objęć.
    On to jednak miał dar przekonywania. Usiadł grzecznie na krześle i patrzył jak Veikka przygotowuje dla niego kanapki.
    Wiedział, jak ją przekonać, by robiła mu te kanapki i na pewno nie był to ostatni raz. Jeśli chodziło o rudowłosą, Hugo miał dar przekonywania.
    Miał ochotę coś powiedzieć, ale wolał nie ryzykować, kiedy dziewczyna miała nóż w dłoniach.
    Zamiast tego, zajął się dokończeniem swojego piwa i pożeraniem dziewczyny wzrokiem. Nie jego wina, że wystroiła się w jego koszulkę, a spod niej i tak co nieco było widać.

    OdpowiedzUsuń
  44. Veikka w ogóle groźna nie była, choć starała się za taką uchodzić. Wielokrotnie już Hugo śmiał się z niej z tego powodu. I tak dziwnym było to, że dziewczyna nigdy mu za to nie przyłożyła.
    Poniekąd, Carlsson uwielbiał patrzeć jak Veikka się wścieka. Jak policzki różowieją jej ze złości i jest niemal na skraju szału. Bawiło go to niezmiernie, jednak teraz nie odezwał się ani słowem.
    Grzecznie czekał na swoje kanapki kończąc piwo, a kiedy w końcu postawiła przed nim talerz, obdarzył ją szerokim uśmiechem.
    - Jesteś aniołem. - Powiedział tylko z łobuzerskim uśmiechem. Zrobił to specjalnie, bo wiedział, że Veikka się zdenerwuje. Chwycił pierwszą z kanapek i wpakował ją sobie do ust. - Mmmm...pycha. - Odezwał się po chwili z otwartymi ustami.
    Kiedy dziewczyna wyszła z kuchni, Carlsson w szybkim tempie połknął resztę jedzenia i dopił swoje piwo. Wyrzucił potem puszkę i nawet umył talerz, żeby rano nie słuchać marudzenia.
    Później poszedł do łazienki, żeby umyć zęby i nie musieć słuchać, że śmierdzi mu z ust papierosami i piwem, po czym poszedł do sypialni. Rozebrał swoje dresy i nago wpakował się do łóżka. Przytulił się do Veikki, wyczuwając, że i ona nie ma ubrania.
    Jego dłoń automatycznie powędrowała na jej pierś, przyciągając ją bliżej siebie.
    - Dobranoc. - Powiedział cicho, całując rudowłosą gdzieś w okolicach szyi.
    Był zmęczony. Sporo się wydarzyło tego wieczoru, a jutro czekała ich przecież impreza urodzinowa.

    OdpowiedzUsuń
  45. Hugo mógł spać po którejkolwiek stronie łóżka, byleby tylko blisko Veikki. Nie zależało mu na miejscu przy ścianie, tylko na tym, żeby dziewczyna leżała obok niego.
    Chłopak uśmiechnął się sam do siebie doskonale wyczuwając reakcja ciała Veikki na jego dotyk. Podobało mu się to i to bardzo. Jego dłoń niemal bezwiednie zacisnęła się mocniej na jej piersi, a palce przy okazji musnęły sterczący sutek. Jej obecność obok niego też automatycznie wywoływała reakcje jego ciała, co dziewczyna na pewno doskonale czuła.
    Nie chciało mu się jeszcze spać aż tak bardzo, a czuł, że to co chciała mu powiedzieć dziewczyna może być bardzo ważne.
    - Dobrze. - Odpowiedział jej cicho. - Więc porozmawiajmy. - Dodał jeszcze, ciekaw tego o czy Veikka chciała z nim rozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
  46. Hugo poniekąd właśnie do tego dążył. Odechciało mu się spać, więc stwierdził, że warto by było jeszcze trochę podotykać Veikkę, tym bardziej, że nie wiedział kiedy znów będą mieli do tego okazję.
    Początkowo Carlsson nie przerwał swoich pieszczot, dodając jeszcze do tego lekkie pocałunki składane na szyi dziewczyny, jednak słysząc w końcu prośbę dziewczyny, westchnął cicho i zabrał rękę.
    - Co mam zobaczyć? - Zapytał, odgarniając jej włosy na ramiona. - Poczekaj chwilę. - dodał jeszcze, po czym obrócił się na chwilę, by zapalić lampkę nocną i rozjaśnić trochę mrok panujący w pokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ W ogóle mam wolne aż do poniedziałku, bo zmieniam pracę, więc będzie czas na pisanie;) ]

      Usuń
  47. [ Powiem Ci szczerze, że już chyba od miesiąca zbierałam się w sobie. Mam dość tych czternastek i wyzysku. Lekko ryzykuje, bo ślub w drodze i tak dalej, ale cóż trudno. ]

    Początkowo faktycznie Hugo niczego nie zauważył. Nie przyglądał się plecom Veikki. Zazwyczaj zajęty był przednią częścią jej ciała. I nic dziwnego, z tyłu były tylko plecy.
    Teraz jednak, zrozumiał że to, co dziewczyna chce mu powiedzieć i pokazać jest ważne, więc sam automatycznie spoważniał.
    Pochylił się nad plecami Veikki i spojrzał na wskazane przez nią miejsce. Dostrzegł tam bliznę i zmarszczył brwi. Ciekaw był skąd ona się tam wzięła.
    - Co to jest? - Zapytał w końcu, bo nie sądził, by blizna powstała z jej winy.

    OdpowiedzUsuń
  48. [ No mam teoretycznie rozmowę w poniedziałek, zobaczymy jak to będzie. Najwyżej będę miała dłuższy urlop po raz pierwszy od kilku miesięcy. ]

    sKad miał w sumie wiedzieć, skoro widział ja nago dopiero po raz drugi. A jak juz ja widział, to raczej nie patrzył na uda ani tym bardziej na łopatki. Skupiał się na tych częściach ciała, które miał najwyżej.
    - A kiedy miałem zauważyć? - Zapytał głupio. - Możesz mówić jaśniej o co chodzi, bo nie bardzo rozumiem. - Dodał jeszcze.
    Po jego minie było widać, że kompletnie nie wie o co chodzi Veice.

    OdpowiedzUsuń
  49. [ Haha, też tak miałam po studiach;)]

    Hugo nadal nie do końca potrafił zrozumieć o co chodzi Veice. Zanim się do niego odwróciła, przejechał dłonią po bliznę, jakby chciał sprawdzić czy jest prawdziwa. A może myślą, że kiedy jej dotknie zrozumie skąd ona się wzięła na ciele dziewczyny.
    Hugo spojrzał na rudowłosą uważniej, marszcząc brwi. Dotknął delikatnie jej policzka.
    Chcesz mi powiedzieć - zaczął, choć nie bardzo wiedział, jak ma ubrać wszystko w słowa. Chyba poniekąd zrozumiał, co chciała mu przekazać. - Chcesz mi powiedzieć, że ktoś zrobił ci krzywdę? - Wydusił w końcu z siebie.

    OdpowiedzUsuń
  50. [ Nie no będzie dobrze; ]

    Spojrzał na Veikke uważnie i chyba dopiero teraz faktycznie dotarło do niego to, że pojawiła się znikąd. Wcześniej Mads nigdy nie mówił o tym, że ma jakiekolwiek rodzeństwo, a któregoś dnia pojawiła się Veikka. Hufo o nic nie pytał, bo chyba jeszcze był za mały żeby wtedy cokolwiek zrozumieć, a później po prostu przywykł do obecności dziewczyny, jakby od zawsze z nimi była.
    - wiesz, wtedy byłem gówniarzem i jakoś nie przyszło mi do głowy żeby pytać o to Madsa. Chyba stwierdziłem, że tak powinno być. - Odpowiedział jej, patrząc jej w oczy. - kto ci to zrobił? - Zapytał w końcu.
    Poniekąd był zadowolony, że Veikka wyznała mu prawdę. Oznaczało to, że mu ufa i myśli o nich jak najbardziej poważnie.

    OdpowiedzUsuń
  51. - Może i uczyli, ale mało zwracałem wtedy uwagę na to, co mówią nauczyciele. - Odpowiedział jej po chwili z lekkim uśmiechem. Trochę chyba atmosfera się rozluźniła, jednak po pytaniu, które zadał dało się niemal wyczuć, że znów wkroczyli na dość poważny grunt.
    Hugo przytulić do siebie dziewczynę, delikatnie głaszcząc ją po plecach, jakby chciał jej dodać otuchy.
    - Nie musisz mi nic więcej mówić skarbie. - Powiedział w końcu cicho, całując ją w czubek głowy. - Innym razem możesz mi opowiedzieć. - Dodał jeszcze, przyciągając ja bliżej siebie i jeszcze mocniej przytulając, jakby chciał ją obronić przed całym światem.

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie no, Hugona tego typu kwestie jak najbardziej ciekawiły, jednak chłopak w tamtym wieku informacji częściej szukał w internecie, czy podglądaniu dziewczynek w szkolnej szatni. Wtedy jakoś do głowy mu nie przyszło zastanawianie się nad tym, skąd nagle z dnia na dzień, wzięła się Veikka w domu jego przyjaciela.
    I trudno się dziwić, był dzieciakiem i miał na głowie inne rzeczy, niż zastanawianie się skąd w domu Madsa wzięła się nagle małą dziewczynka.
    Poza tym, rudowłosa bardzo szybko zaczęła towarzyszyć im wszędzie gdzie by nie poszli i Hugo bardzo szybko się do niej przyzwyczaił. Nie pytał o nic, po prostu zaakceptował stan rzeczy, jaki nastąpił.
    Carlsson słuchał dziewczyny w ogóle się nie odzywają. Nigdy nie sądził, że mogło jej się coś takiego przytrafić. Może dlatego, że sam miał dość szczęśliwie dzieciństwo i rodzice zawsze przy nim byli. Nie potrafił zrozumieć, jak jakikolwiek rodzic mógł tak bardzo zaniedbać własną pociechę.
    Przytulił dziewczynę mocniej, jakby chciał jej pokazać, że jest z nim bezpieczna, że on nigdy nie da jej skrzywdzić i zawsze przy niej będzie.
    - To dlatego też pewnie Mads zabronił mi zbliżać się do ciebie bardziej, niż to jest stosowne w przyjaźni i kazał pilnować na każdym kroku. - Odezwał się w końcu po jakimś czasie. - Jakby mógł mnie powstrzymać. Przecież ja nigdy nie zrobił bym ci krzywdy. Tylko nadal nie mogę pojąć, jak można zrobić coś takiego własnemu dziecku. - Dodał jeszcze cicho.

    OdpowiedzUsuń
  53. Dobrze, że mu powiedziała. Hugo w sumie powinien wiedzieć takie rzeczy o własnej kobiecie, tym bardziej, że Veikka też wiedziała o nim wszystko. Sam się jej zwierzał, nawet bardzo chętnie, bo wiedział, że zawsze go wysłucha. A nawet udzieli jakiejś mądrej rady.
    - Wiesz jaki jest Mads. Może na ciebie marudzić i psioczyć, ale i tak cię kocha. - Powiedział, odrywając się od Veikki i patrząc jej w oczy. - A jeśli chodzi o nas to wątpię, by jakikolwiek argument przemówił na moja korzyść. Za dużo już odwaliłem i Masz doskonale zdaje sobie z tego sprawę, ba nawet mnie do tego namawiał. Wątpię żeby coś mnie w jego oczach zrehabilitowało. - Uśmiechnął się lekko.
    Cóż co do jego rodziców Veikka miała absolutną rację. Obiło nie bili i niezaniedbywali. Po prostu, jako czarna owca rodziny, był synem najmniej znaczącym, takim, którego najlepiej tłamsić.
    - Rodziców niestety się nie wybiera. - Odpowiedział jej cicho. - Chociaż żaden sposób znęcania się nad dziećmi nie powinien mieć miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  54. - Właśnie też się zastanawiam, czemu ciągle o nim rozmawiamy. Może jak już pozna nasz sekret, przestaniemy w końcu wiecznie o nim rozmawiać. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem. - Nie, nie mówiłem mu. Powiedziałem tylko tobie. - Odpowiedział na pytanie Veikki.
    Hugo nie we wszystko wtajemniczał Madsa, bo ten po prostu się do tego nie nadawał. Jego siostra była inna. Była dziewczyną, więc wiedziała trochę więcej rzeczy, a jego przyjaciel jak nic by się chwilę ponabijał, a później właśnie podsycał w Hugonie chęć doprowadzenia do wielkiej awantury. Poza tym, Carlsson nie mógł ta zabrać Madsa, a Veikkę owszem. Jeszcze do tej pory był jej za to wdzięczny.
    Chłopak też się zaczął śmiać.
    - Widzisz, już wtedy o ciebie dbałem. - Powiedział jej z łobuzerskim uśmiechem na ustach. - Nawet tego do końca nie pamiętam. Za dużo już się wydarzyło od tamtego czasu. - Dodał jeszcze. - I kto by pomyślał, że dziewczyna, której kiedyś podcierałem tyłek będzie moją kobietą. Zadziwiające.

    OdpowiedzUsuń
  55. [ To chyba jakaś epidemia, bo u mnie było podobnie. :)

    Okey przenosimy się do rana i do tej imprezki, na której Hugo zostanie tatusiem :D]

    OdpowiedzUsuń
  56. Hugo z Veikką rozmawiali jeszcze przez jakiś czas o Madsie, o ich związku i ogólnie o wszystkim, co ich łączyło. Chyba całkowicie zapomnieli o wcześniej kłótni i całe szczęście.
    Carlsson przez jakiś czas zbierał się do tego, by powiedzieć coś dziewczynie, ale był tak zmęczony, że raczej nie dałby rady ubrać tego w jakieś ładne i oryginalne słowa. Postanowił, że przekaże jej to jutro, na swojej imprezie urodzinowej, chociaż miał nadzieję, że nie będzie przy tym za bardzo wstawiony, bo jeszcze Veikka odbierze to jako bełkot wstawionego człowieka.
    W końcu obje zmęczeni zasnęli. Hugo, standardowo wtulony w rudowłosą, z ręką na jej piersi i nogą między jej nogami.

    Kiedy obudził się następnego ranka, było jeszcze dość wcześnie. Mruknął coś niezrozumiałego przez sen nie otwierając jeszcze oczu. Śniło mu się coś przyjemnego, coś co było związane z Veikką.
    Przyciągnął dziewczynę jeszcze bliżej siebie, mając nadzieję, że jeszcze choć przez chwilę będzie mógł odpłynąć do krainy snów.
    Nie było mu to jednak dane. Jakieś zabłąkany promyk słońca trafił akurat na jego zamknięte jeszcze oczy, drażniąc chłopaka swoimi błyskami.
    Hugo westchnął cicho i podniósł się z łóżka, tak żeby nie obudzić Veikki.
    Odnalazł swoje dresy i wciągnął je na siebie, po czym cicho wyszedł do kuchni.
    Zrobił sobie kawę i znalazł swój telefon. Miał jeszcze jedną sprawę do załatwienia. Nie miał zamiaru odpuścić tego tatuażu i chciał to zrobić tego dnia. Wybrał z listy kontaktów znajomy numer telefonu ( aż dziwne, że nie miał go na szybkim wybieraniu) i czekał aż ktoś odbierze telefon.
    - Hej. - Odezwał się po chwili, kiedy usłyszał znajomy głos w słuchawce. - Hugo z tj strony. Mace dziś wolny termin koło południa? Mam kolejną dziarę do zrobienia i koniecznie to musi być dzisiaj. - Dodał jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  57. Hugo sam był zdziwiony, że Veikka tak długo śpi. Nie miał jednak zamiaru jej budzić. Pewnie była zmęczona, więc miała prawo się wyspać.
    Z drugiej strony jednak, właśnie Mads jak zawsze w dniu urodzin Carlssona mógł wpaść do mieszkania przyjaciela, żeby po raz ostatni omówić przygotowania do imprezy.
    Na szczęście, Hugo był szybszy i sam zadzwonił do rudego, oznajmiając mu, że niedługo wychodzi załatwić ważną sprawę, więc spotkają się już na miejscu.
    Kiedy wykonał już wszystkie telefony, z braku laku zabrał się za jakieś śniadanie.
    Nie miały to być naleśniki, bo po ostatniej porażce w jego wykonaniu, Carlsson wolał już nie przyrządzać tej potrawy.
    Zamiast tego postawił na jajecznicę. To mu zawsze wychodziło.
    W trakcie przygotowań, mruczał coś sobie pod nosem, jednak usłyszał telefon Veikki. Tylko jedna osoba mogła do niej dzwonić tak wcześnie rano.
    Wiedząc, że dziewczyna zaraz wstanie, Hugo zrobił dla niej herbatę i nałożył śniadanie, po czym sam usiadł na swoim miejscu i zajął się swoją porcją jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  58. Poniekąd Veikka była jedyną kobietą, która spała w jego mieszkaniu. Jego inne " koleżanki" zazwyczaj wychodziły od niego zaraz po seksie i nie pojawiły się ponownie dość szybko.
    Cała ta sytuacja ze spaniem z Veikka też była dla niego nowa, ale nie narzekał. Cieszył się, że ma ją dla siebie przez tak długi czas.
    Kiedy weszła do kuchni, nadal jadł śniadanie jak gdyby nigdy nic. Dopiero kiedy usiadła mu na kolanach i to jeszcze zupełnie nago, Hugo odłożył widelec i objął dziewczynę w pasie.
    - Dzień dobry. - Przywitał się z dziewczyną, całując ją lekko w policzek. - Wyspałaś się? - Zapytał jeszcze, nadal zaskoczony jej powitaniem. Jak dla niego, mogła cały czas tak go witać. Codziennie w sumie. Zastanawiał się nawet przez chwilę, jakby to było, gdyby razem mieszkali.

    OdpowiedzUsuń
  59. Jak tak dalej pójdzie to Veikka będzie jeszcze namawiała Hugona na seks, on bedziebsie wymawiać bólem głowy.
    Nie, no tak na pewno nie będzie. Jeśli o niego chodziło, mogła go prosić o to o każdej porze dnia i nocy. Chyba nie było rzeczy, której by dla niej nie zrobił.
    - Mówiłem ci już kiedyś, że nie chrapie.- Odpowiedział jej tym samym żartobliwym tonem. - Za dobrze mi się spało.- Dodał jeszcze.
    Nieco zdziwiła się go jej prośba, ale nic nie powiedział. Spojrzał Veice w oczy i pocałował ją lekko, druga ręką przyciągając bliżej siebie.
    Zaś z tej, którą miał już między jej nogami zaczął robić użytek. Już była wilgotna, a ledwie jej dotknął. Poruszał palcami powoli, w górę i w dół, by złapać odpowiedni rytm.

    OdpowiedzUsuń
  60. [ Wybacz, przysnęło mi się wczoraj, jak czekałam na odpis.]

    -Odwiozę cię, odwiozę. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem. - Tylko muszę jeszcze podjechać w jedno miejsce, więc zdecyduj czy pójdziesz tam ze mną, czy najpierw zawieźć cię do domu.- Dodał jeszcze.
    Hugo nie przerwał początkowo pocałunku. Pogłębił go nawet, po tym jak jęk wyrwał się z jej ust. Podobało mu się to, że ma nad nią taka władzę, że wystarczy jeden jego dotyk, by Veikka rozpływała się w jego ramionach.
    Położy dłoń na jej plecach, przyciągając ją bliżej siebie, a jego usta oderwał się ode warg dziewczyny, by przenieść się na jej szyję i powoli dotrzeć do piersi. Przejechał językiem po nabrzmiałej sutce, by za chwilę wziąć ją w usta i lekko zassać.
    Druga z dłoni, ta znajdująca się między nogami dziewczyny, dostosowała swoje ruchy, do ruchów bioder Veikki. Rudowłosa mogła poczuć, że i jego przyjaciel jest gotowy na zabawę.

    OdpowiedzUsuń
  61. No cóż, Veikka nie powinna mieć wyrzutów sumienia. Po raz pierwszy Hugo nie miał do niej o to, żadnych pretensji. W jej przypadku wolał dawać, aniżeli brać, bo miał wtedy nad nią kontrolę. Mógł na nią patrzeć, jaki wije się pod dotykiem jego dłoni, jak jej oddech przyspiesza, a ciało poddaje się jego dotykowi. Już samo to go podniecało i sprawiało, że on sam jeszcze bardziej się starał.
    Hugo oczywiście, bez szemrania spełnił jej prośbę. Wsunął w nią drugi palce, przyspieszając nieco ruchy i nie przestając dodatkowo drażnić jej sutków ustami.
    Teraz już nigdzie mu się nie spieszyło. Kompletnie zapomniał o Madsie, o swoich urodzinach i o tatuażu, na który był umówiony. Teraz liczyła się tylko ona.

    OdpowiedzUsuń
  62. Zapewne były dwa wytłumaczenia tej sytuacji. Pierwsze, Hugo był dobry e tym co robił, a co wyćwiczył sobie podczas lat praktyki. Wiedział, co lubią kobiety, jak je dotykać i gdzie, by osiągnęły spełnienie. Drugie wyjaśnienie, było takie, że poniekąd Veikka była jeszcze nowicjuszką w tych kwestiach i jeśli często będą się zabawiać w ten sposób nauczy się kontrolować nadchodzące spełnienie, by mieć z tego jak najwięcej przyjemności i utrzymywać je jak najdłużej.
    Kiedy przylgnęła do niego, przytulił ją mocniej, całując ją w czubek głowy.
    Odechciało mi się jeś, teraz miał ochotę jeszcze przez chwilę tulić ją do siebie.
    Po chwili odsunął ją nieznacznie od siebie i spojrzał w oczy.
    - Chyba czas na śniadanie, co? - Zapytał z lekkim uśmiechem. Nie miał jednak zamiaru wypuszczać jej z objęć. Wyciągnął rękę i przesunął bliżej talerz Veikki. Mogła jeść na jego kolanach, jemu to nie przeszkadzało. Nie zdążył się dostatecznie nią nacieszyć, a na imprezie urodzinowej nie będą mieli pewnie ku temu wielu okazji, a też nie będą mogli zbyt często wymykać się na górę, by pobyć że sobą sam na sam.

    OdpowiedzUsuń
  63. Hugo nie traktował Veikki jak dziecka, po prostu dbał o to, by się najadła, kiedy była u niego. Chciał jej tym pokazać, że potrafi się nią zaopiekować i o nią dba.
    - Jak dla mnie możesz jeść nawet nago. - Odpowiedział jej z uśmiechem, po czym chwycił swój widelec i wrócił do jedzenia zimnej już jajecznicy. - Dobrze, zjemy i pojedziemy. - Zgodził się na jej propozycję. - Podrzucę cię do domu, ale nie będę wchodził do środka. Muszę załatwić jeszcze jedną rzecz, więc dopiero na imprezie się spotkamy. - Dodał, pochłaniając ostatnie kawałki jajecznicy, po czym delikatnie zdjął sobie Veikke z kolan.
    Wstał, wziął swój talerz i podszedł do zlewu, żeby go umyć.
    - Idę się ubrać. - Zakomunikował jeszcze, po czym poszedł do sypialni. Wciągnął na siebie jakieś jeansy i koszulę. Coś polubił ostatnio w nich chodzić. Podwinął rękawy do łokci i wrócił do kuchni, by poczekać na Veikka.

    OdpowiedzUsuń
  64. - A co nie wolno mi się gapić? - Zapytał z łobuzerskim uśmiechem. - Chociaż pewnie masz rację. Nie oderwałbym od ciebie wzroku, jak zawsze zresztą. - Dodał jeszcze.
    Hugo nie traktował Veikki jak dziecka, po prostu czasami tak wyglądało jego zachowanie w stosunku do niej, ale chyba lepiej, że robił tak, a nie na przykład bezceremonialnie spychał ją ze swoich kolan. Powinna się cieszyć, że tak się o nią troszczył.
    - Patrz sobie ile chcesz.Tylko nie wiem, czy inne nie będą się przy okazji gapić. - Odpowiedział jej z łobuzerskim uśmiechem, kładąc jej dłonie na talii i przyciągając bliżej siebie. - Nie żebym tego chciał. Tylko na twoich spojrzeniach mi zależy. - Pocałował Veikkę w czubek nosa. - To weź sobie tą koszulkę. Możesz w niej spać. Poza tym, jak powiemy w końcu Madsowi to sobie będziesz mogła legalnie chodzić w moich ciuchach. - Dodał jeszcze na koniec.

    OdpowiedzUsuń
  65. No tak, żeby zachować pozory, Hugo będzie musiał nieco poudawać. Nie uśmiechało mu się to za bardzo, jednak cóż. Mads jeszcze nic nie wiedział, a Carlsson nie bardzo chciał mu wyjawiać prawdę o związku z Veikką na własnych urodzinach, bo zepsułby tym tylko imprezę.
    - I tylko będą mogły patrzeć. Na nic więcej z mojej strony liczyć nie mogą, bo mam już swoją panią. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem, grzecznie się pochylając, by musnąć swoimi ustami jej wargi. - Nago masz spać tylko u mnie. W koszulce będziesz spała, kiedy nie będziemy razem w nocy. - Wyjaśnił jej swoją logikę, po raz kolejny muskając jej usta własnymi. - Tak? A co chcesz mi pożyczyć? - Zapytał jeszcze, ale nie miał zamiaru dać jej odpowiedzieć.
    Przyciągnął ją bliżej siebie i pogłębił pocałunek.

    OdpowiedzUsuń
  66. Hug wiedział, że Veikka idzie na tą imprezę głównie przez wzgląd na niego właśnie. Nie wiedział, czy chciała mieć oko na niego, czy raczej na inne dziewczyny, czy przypadkiem nie będą się do niego dobierały. On nie miał zamiaru robić nic, ponad zwykłe koleżeńskie rozmowy.
    Faktycznie, ostatnio jakoś bardziej do siebie lgnęli, jednak jemu to nie przeszkadzało. Chciał być jak najbliżej niej.
    - Haha, bardzo zabawne. - Mruknął w odpowiedzi, ponownie ją całując. - Musiałbym chyba wypychać go sobie skarpetkami. - Dodał jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  67. Hugo wolałby, żeby nie udawali. Żeby w spokoju mogli być blisko siebie, ale wiedział, że to nie możliwe. I tak planował co jakiś czas, wymykać się za nią na jakieś ustronie, żeby chociaż przez chwilę pobyć z nią sam na sam.
    - Ależ ty jesteś zabawna. - Odpowiedział jej poważnie, po czym sam zaczął się śmiać.
    Spojrzał na zegarek. Było południe.
    - Tak, zbierajmy się, bo powinienem już być w pewnym miejscu. - Odpowiedział jej, po czym ostatni raz ją pocałował i poszedł do przedpokoju żeby wciągnąć buty. - Podrzucę cię pod kamienicę, a potem spotkamy się na imprezie. Dobrze? - Zapytał.

    OdpowiedzUsuń
  68. Żarty żartami, ale dowcipkowanie sobie z przyrodzenia Hugona mogło się skończyć wielkim epickim fochem jego właściciela. Jednak chłopak miał zbyt dobry humor, a po drugie wiedział, że to tylko zabawa.
    Hugo stał już ubrany w przedpokoju czekając na Veikkę. Wiedział, że w salonie i tak nie będą mieli mu za złe tego, że się spóźni. W końcu był ich stałym klientem, więc też inaczej go traktowali.
    - Dzwonili do mnie z salonu. - Wyjaśnił dziewczynie. - Muszę podjechać do nich, żeby uregulować płatność za ostatni tatuaż. - Dodał jeszcze.
    Nie chciał jej wyjawiać prawdziwego celu swojej wizyty w salonie tatuażu, bo miała to być niespodzianka. Coś zaplanował na ten wieczór i musiał tylko poczekać do odpowiedniego momentu.

    OdpowiedzUsuń
  69. - Za ten, ostatni. Ten na szyi. - Odpowiedział jej. Poniekąd, mówił prawdę. Nie zdążył za niego jeszcze w całości zapłacić i przy okazji dzisiejszych odwiedzin w salonie chciał to zrobić.
    O tatuażu, który miał w planach, wolał nie mówić. Pokaże go jej, kiedy dziś się ponownie spotkają.
    Kiedy dziewczyna była już gotowa, Hugo otworzył jej drzwi i przepuścił przodem.
    Zeszli na dół w milczeniu. Dotarli do motocykla Hugona i tak jak kiedyś, chłopak podał jej kask, sam założył swój własny i usiadł na swoim miejscu. Od razu też rozpiął nieco swoją kurtkę, żeby Veikka miała możliwość dobrze się go chwycić.

    OdpowiedzUsuń
  70. - Daj spokój, niedługo zabraknie miejsca na nowe tatuaże, więc nie będę więcej na nie wydawał pieniędzy. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem, odpalając motocykl.
    Droga do mieszkania Madsa i Veikki była zbyt krótka, by mógł się nacieszyć jeszcze tą chwilą bliskości. A kiedy zajechali na miejsce trochę przykro mu się zrobiło, że muszą się rozstać.
    - Niedługo się zobaczymy. - Posłał dziewczynie lekki uśmiech i przesłał całusa. - Jak tylko pojawię się na imprezie, spróbujemy sobie wykraść trochę czasu. - Dodał jeszcze, ponownie odpalając motocykl. - Trzymaj się mała! - krzyknął jeszcze, po czym ruszył z miejsca.

    Oczywiście, tak jak przewidywał spóźnił się na własną imprezę prawie o godzinę. W salonie sporo czasu zajęło zrobienie tatuażu, tym bardziej, że Tony, chłopak, który go robił, był nieco zdziwiony jego pomysłem. Nic jednak nie powiedział i zabrał się do roboty.
    Hugo był ciekaw jak Veikka zareaguje na taką niespodziankę.
    Podjechał pod dom rodzeństwa motorem. Specjalnie to zrobił, wiedząc, że jeśli będzie pijany, nie dadzą mu wrócić do domu i tym samym zostanie u nich.
    Carlsson przybrał na usta szeroki uśmiech i wszedł do mieszkania.
    - Czołem wszystkim! - Zawołał, jednocześnie rozglądając się w poszukiwaniu swojej rudowłosej kobiety.

    OdpowiedzUsuń
  71. To była jego impreza urodzinowa, więc teoretycznie miał prawo się na nią spóźnić. Poza tym, podobno w dobrym guście było przychodzenie kilka minut później.
    Hugo wszedł do środka i przywitał się z zebranymi. Z Madsem i całą resztą towarzystwa, jednak unikał wszelkiego kontakty cielesnego przy witaniu się z innymi dziewczynami.
    W miejscu, gdzie widniał już nowy tatuaż, odczuwał lekkie pieczenie, ale nie przejmował się tym. Wiedział, że to było warte tych kilku minut dyskomfortu.
    Przedzierał się przez tłum w poszukiwaniu Veikki. Ktoś wcisnął mu w dłoń butelkę z piwem, z której od razu się napił. To chwilę przystanął, by zamienić dwa słowa z kumplem. To kawałek dalej, jakaś dziewucha uwiesiła mu się na szyi błagając o pocałunek. On jednak zgrabnie wyplątał się z jej objęć, szukając wzrokiem Veikki.
    W końcu dostrzegł ją, stojącą w kuchni, a uśmiech rozjaśnił jego twarz. Chciał do niej podejść, ale Mads pociągnął go w stronę kanapy, gdzie usadził go między dwiema pannami. Nie miał się jak wyrwać.

    OdpowiedzUsuń
  72. Hugo miał w nosie te wszystkie dziewczyny, które kręciły się wokół niego. Każda na swój sposób próbowała go skusić, jednak on ledwie na nie patrzył.
    Siedział uwięziony między dwiema laskami, na które ledwo co zwracał uwagę.
    - Co ci jest? - Dosłyszał pytanie Madsa.
    - Nic. - Odpowiedział mu krótko, wypijając do końca swoje piwo.
    - Widzisz tamtą laskę pod ścianą? - Zapytał go po chwili przyjaciel. - To jest Inga. Ma dla ciebie specjalny prezent. - Rudy uśmiechnął się z zadowoleniem.
    - Niby jaki?
    - Siebie. - Mads zarechotał, poruszając zabawnie brwiami.
    - Mówiłem ci, że się z kimś spotykam. Sam ją sobie weź. - Odpowiedział mu po chwili, biorąc od niego drinka i wypijając go jednym haustem.
    Szukał wzrokiem Veikki. Dostrzegł jej długie włosy znikające za zakrętem. Odczekał chwilę, po czym sam podniósł się ze swojego miejsca.
    - Idę do kibla. - Mruknął tylko do Madsa, przeciskając się między dziewczynami.
    Kiedy tylko zniknął za rogiem, przyspieszył nieco krok i dotarł pod drzwi pokoju Veikki.
    Zapukał w nie lekko, po czym wszedł do środka.
    - Mogę? - Zapytał, nie wiedząc, czy przypadkiem nie chciała być teraz sama.

    OdpowiedzUsuń
  73. Hugo nie był w nastroju na imprezy. Chciał zostać z Veikką tutaj w tym pokoju, albo zabrać ją ze sobą gdzieś daleko, gdzie byliby sami.
    Spojrzał na dziewczynę, bo nie wiedział w końcu, czy może zostać, czy ma sobie iść. Może była zazdrosna, bo pewnie nie widziała, jak odganiał się od tych wszystkich dziewczyn.
    A samo to, że sam do niej przyszedł tak szybko, chyba o czymś świadczyło.
    - Chciałem ci coś powiedzieć. - Zaczął, nieco zbity z tropu, patrząc na nią uważnie. - Ale skoro nie masz czasu to mogę przyjść później. - Dodał jeszcze, chwytając z powrotem za klamkę, mając zamiar wyjść i przyjść trochę później.
    Musiałby się znów zebrać na odwagę, a wiedział, że to będzie trudne. Czuł, że musiałby wypić jeszcze z pół butelki wódki, żeby tu wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  74. Hugo wrócił do salonu z markotną miną. Usiadł znów na kanapie między dwiema dziewczynami i wziął do ręki kolejnego drinka, wypił go szybko i poprosił o następnego.
    Wiedział, że znów będzie musiał się zebrać na odwagę, że powiedzieć Veice to, co sobie zaplanował. Dlatego teraz pił trochę więcej. Nic tak nie dodawało odwagi jak alkohol.
    Carlsson rozsiadł się na kanapie opierając głowę o jej wezgłowie. Ochota na imprezę nieco mu przeszła.
    Dopiero kiedy ściszono muzykę, a on zobaczył Veikkę i dwie inne dziewczyny z tortem wyśpiewujące mu " Sto lat" i gdy poczuł dłoń Madsa na swoim ramieniu, przywołał na twarz uśmiech.
    Wstał ze swojego miejsca, podszedł do tego całego tortu i zanim zdmuchnął świeczki spojrzał Veice w oczy. Wiedział, czego chce sobie życzyć.
    Dmuchnął z całej siły, gasząc wszystkie świeczki za jednym razem.
    - Stary, mimo że jarasz jak smok to masz jednak parę w płucach. - Odezwał się do niego Mads, klepiąc go po plecach.
    - A jak. Co tu tak cicho? - Zawołał nagle. - Podkręcić muzykę. Bawimy się. - Dodał jeszcze, chwytając kolejnego drinka.

    OdpowiedzUsuń
  75. Żałował, że nie może dłużej przytulić do siebie Veikki. Mimo to, wykorzystał tą chwilę, którą mieli do maksimum.
    - Pojawię się. Muszę ci coś powiedzieć. - Wyszeptał do niej, zanim się od siebie odsunęli.
    Później już przechodził z rąk do rąk. Wszyscy składali mu życzenia. Najgorzej było przy tych wszystkich dziewczynach, które liczyły, że tej nocy uda im się go zaliczyć. On jednak odsuwał się od nich szybko, ukradkiem spoglądając na Veikkę.
    Hugo wrócił na kanapę i wziął swój kawałek tortu. Zjadł go, popijając wszystko kolejnym drinkiem. Starał się dobrze bawić, chociaż gdzieś po głowie kłębiły się myśli o tym, że jeszcze trochę i pobędzie chwilę sam na sam z Veikką.
    Nawet nie zauważył, że usiadła obok niego Inga.
    - Cześć. - Przywitała się z nim. - Zatańczysz? - Zapytała z nadzieją w głosie.
    - Wybacz, ale nie mam ochoty. - Odpowiedział, spoglądając na nią. - Poza tym, nie rób sobie nadziei, mam już dziewczynę.
    - Żartujesz, prawda?
    - Nie, nie żartuję. Za bardzo mi na niej zależy, żeby to zepsuć.

    OdpowiedzUsuń
  76. Impreza trwała w najlepsze. Hugo jeszcze chwilę porozmawiał z Ingą uznając ją za dość sympatyczną dziewczynę, jednak utwierdzał ją przez cały czas w przekonaniu, że nic z tego nie będzie. Chciała siłą wyciągnąć z niego imię jego dziewczyny, ale zaparł się i nie powiedział ani słowa więcej. W końcu urażona dziewczyna dała sobie spokój, a on odetchnął głęboko.
    Przystopował nieco z piciem, bo jak pójdzie do pokoju Veikki to zamiast składnych zdań będzie musiała wysłuchiwać pijackiego bełkotu.
    Po jakimś czasie, rozejrzał się po pokoju. Mads był zajęty dziewczyną, która przyniosła mu tort, a inni bawili się w swoim towarzystwie. Nigdzie w pobliżu nie było widać Veikki, więc Hugo wstał ze swojego miejsca i wolnym krokiem ruszył do jego pokoju. Teraz miał czas na to, by trochę z nią pobyć i powiedzieć jej co miał jej powiedzieć.
    Zapukał do drzwi.
    - Mogę? - Zapytał po raz kolejny tego wieczoru, wchodząc do środka i zamykając za sobą.

    OdpowiedzUsuń
  77. Faktycznie, Hugo zachowywał się dziwnie. Pewnie dlatego, że zbierał się na odwagę, by powiedzieć jej to, co miał powiedzieć.
    Nigdy życiu jeszcze się tak nie stresował.
    - Wiem, że nie muszę pukać, ale mogłaś coś robić, więc wolałem się upewnić. - Odpowiedział, pochodząc bliżej i siadając na jej łóżku. - Mads zajął się tą dziewczyną, która niosła z tobą tort, więc mamy chwilę. - Dodał jeszcze, patrząc Veice w oczy. - Chciałem z tobą porozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
  78. - Wiem, wiem. - Odpowiedział jej z roztargnieniem. - Kiedy odchodziłem był tak pochłonięty rozmową, że zajmie mu to pewnie sporo czasu.
    Spojrzał na Veikkę. Sam nie do końca wiedział, jak ma jej to wszystko powiedzieć, jak zacząć rozmowę.
    Nigdy wcześniej nie musiał nikomu mówić takich rzeczy.
    - Nic się nie stało. - Odezwał się patrząc jej w oczy.
    Podniósł się ze swojego łóżka i powoli zaczął odpinać guziki swojej koszuli.
    - Pytałaś mnie ostatnio, od kiedy wszystko się zaczęło. - Zaczął, rozpinając dalej koszulę. Kiedy skończył, odsłonił lewą część swojego torsu. Tam pod sercem widniał nowy tatuaż. - Tutaj masz odpowiedź. - Powiedział, wskazując serduszko z jej imieniem w środku i datą dokładnie sprzed dwóch lat. - Od wtedy wszystko się zaczęło. Tylko w sumie, sam chyba nie wiedziałem, kiedy w końcu to do mnie dotarło. - Spojrzał Veice w oczy. -Widzisz, zrozumiałem ważną rzecz. - Przerwał na chwilę. - Nie wiem jak mam to powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  79. Mizianie to swoją drogą. Teraz chciał jej po prostu wszystko powiedzieć. Musiała zrozumieć, że jest dla niego najważniejsza na całym świecie. Powinna to wiedzieć.
    Może nie dość to okazywał, albo za słabo wyrażał to słowami, ale chciał żeby wiedziała.
    Tatuaż dowodził wszystkiego. Przecież tak łatwo nie da się go usunąć i jeszcze jego umiejscowienie było dość istotne.
    - Wiem, że mówiłaś. - Powiedział cicho. - Nie posłuchałem cię jednak. Chciałem go zrobić i zrobiłem. - Dodał jeszcze.
    Patrzył na nią uważnie, ale dopiero kiedy do niego podeszła uśmiech rozjaśnił jego twarz. Przygarnął ją do siebie, przytulając mocno i całując w czubek głowy.
    - Chyba nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo jesteś dla mnie ważna i ile dla mnie znaczysz. - Powiedział cicho.

    OdpowiedzUsuń
  80. Dla Hugona cała ta sytuacja też była nowa. Nigdy wcześniej nie czuł nic takiego do innej dziewczyny. Nigdy wcześniej też nie był w tak poważnym związku. Sam nie wiedział co ma robić, co ma mówić i jak się zachowywać.
    Nie dziwił się Veice, że jest nieco sceptycznie nastawiona do tego wszystkiego co się działo i ciężko jej było zrozumieć całą nową sytuację.
    - Tandetne? - Zapytał z udawanym przerażeniem. - Gdybyś widziała minę Tony'ego , kiedy musiał mi coś takiego wytatuować. - Dodał jeszcze z łobuzerskim uśmiechem.
    Wsunął dłonie pod koszulkę Veikki i przysunął ją jeszcze bliżej siebie. Pochylił głowę i pocałował ją delikatnie.
    Nigdzie mu się nie spieszyło. Chyba nawet zapomniał o tym, że Mads może wpaść do pokoju w każdym momencie.

    OdpowiedzUsuń
  81. - Nie jest tandetne. Jest piękne i specjalnie dla ciebie. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem. - Następnym razem, przy kolejnym tatuażu coś wymyślisz. - Dodał jeszcze.
    Przyciągnął Veikkę bliżej siebie. Pogłębił pocałunek kompletnie zapominając o tym, że są w domu pełnym ludzi, że za chwilę może im tu wpaść do pokoju Mads.
    I tak się stało. Usłyszał, jak drzwi z hukiem uderzają o ścianę, usłyszał słowa przyjaciela i zamarł.
    Spojrzał na Madsa.
    - Co tu się kurwa wyprawia? - Chyba zaskoczenie już minęło i Mads doskoczył do Hugona, chwytając go za przód koszuli. - To moja siostra! Dla ciebie jest nietykalna.
    - Mads daj spokój. - Odpowiedział mu spokojnie, unosząc ręce w geście poddaństwa. - Przecież wiesz, że jej krzywdy nie zrobię. Mówiłem, że się zmieniłem, że się z kimś spotykam.
    - Ale nie z nią! Zabraniam! - Rudy się wściekł. Dowiedział się o wszystkim w najgorszy z możliwych sposobów. - Nigdy więcej jej nie dotkniesz. Inaczej możesz się wynosić z mojego życia.
    Zanim Hugo zdążył coś odpowiedzieć, zareagować w jakikolwiek sposób dostał w twarz.

    OdpowiedzUsuń
  82. Wszystko się skomplikowało. Dosłownie wszystko. Nie tak to wszystko miało wyglądać. Hugo wyobrażał to sobie zupełnie inaczej. Oczami wyobraźni widział, jak Mads cieszy się z ich związku, przecież był dla niej najlepszym rozwiązaniem.
    Znał ją jak nikt inny, dbał o nią i troszczył się o nią, już od tylu lat. Mads powinien się cieszyć, że to on, a nie jakiś gościu, którego nie zna.
    Carlsson dostrzegł sporą grupkę osób, stojącą w drzwiach do pokoju i przyglądającą się całej scenie.
    - Chłopie uspokój się. - Hugo o dziwo był całkowicie spokojny. Nawet się nie wkurzył na to, że przyjaciel go uderzył. Stanął przed Veikką, zasłaniając ją swoim ciałem. - Mówiłem ci, że się zmieniłem i z kimś się spotykam. O nią chodziło. Myślisz, że mi zależy tylko na tym żeby ją przelecieć to jesteś kretynem.
    - Nie mów do mnie tym tonem! - Mads niemal opluł go śliną. - Nigdy więcej się z nią nie spotkasz! Nigdy więcej jej nie dotkniesz! Nie zgadzam się na to!
    - Niczego mi nie możesz zabronić! - Hugo powoli zaczynał się wściekać. - Myślisz, że mógłbym ją skrzywdzić? Kocham ją idioto! - Powiedział to zanim zdążył ugryźć się w język.
    - Ty kochasz samego siebie. Zabraniam wam i koniec. - Mads był wściekły.
    - A teraz wynoś się z mojego domu!

    OdpowiedzUsuń
  83. Chyba Veikka naprawdę bardzo się wkurzyła. W takim stanie Hugo jeszcze jej nie widział.
    Odsunął się grzecznie i patrzył jak rudowłosa wydziera się na brata. On sam miał dość.
    Musiał ochłonąć, bo w sumie też miał ochotę trzasnąć Madsa raz a porządnie.
    - Daj już spokój. - Mruknął jeszcze tylko do dziewczyny. - I czego się kurwa gapicie? Przedstawienie skończone. - Dodał jeszcze, zapinając szybko koszulę i przepychając się przez grupkę ludzi.
    Musiał wyjść, musiał się przewietrzyć, bo miał dość. W głowie mu się kręciło od ilości wypitego alkoholu.
    Przemierzył szybkim krokiem całe mieszkanie, dopadł do drzwi i zszedł na dół.
    Podszedł do swojego motocykla i kopnął go z całej siły. Później usiadł na siodełku i wyciągnął papierosy. Wyjął jednego i zapalił, zaciągając się dymem.
    Nie tak to wszystko miało wyglądać. Miało być inaczej, a wszyło jak wyszło. Hugo wiedział, że stracił przyjaciela.

    OdpowiedzUsuń
  84. Sam nie wiedział, jak długo był na zewnątrz. Palił papierosa za papierosem, starając się w jakiś sposób uspokoić i zastanowić się nad tym, jak uratować tą nieszczęsną imprezę.
    Widział jak powoli ludzie wychodzą z kamienicy, więc domyślał się, że Veikka z Madsem postanowili rozpędzić towarzystwo. Żegnał się z ludźmi skinieniem głowy, od czasu do czasu z kimś rozmawiając.
    - Ale wdepnąłeś Carlsson. - Odezwał się do niego Bastian, kiedy wyszedł z kamienicy. - Niemniej jednak, gratuluję. W końcu znormalniałeś. - Poklepał jeszcze przyjaciela po ramieniu i odszedł.
    Chwilę później pojawiła się obok niego Veikka.
    - Daj spokój. - Odezwał się do niej cicho. - Zjebałem sprawę i tyle. Mads w życiu mi tego nie wybaczy. - Dodał jeszcze.
    Hugo podniósł głowę i spojrzał na dziewczynę. Nie kojarzył jej, jednak pamiętał, że była na imprezie.
    - Muszę porozmawiać z Hugonem. To ważne. - Nieznajoma starała się nie patrzeć na rudowłosą tylko na niego. Złapała się też za brzuch w opiekuńczym geście. - Miałam to zrobić wcześniej, ale nie miałam okazji. Widzisz, mam dla ciebie prezent urodzinowy. - Zwróciła się do Hugona. - Będziesz tatusiem. Gratuluję.
    Carlsson aż zakrztusił się papierosem.
    - Co ty pierdolisz? - Zapytał ją opryskliwie. - Nawet cię nie znam. Puściłaś się z kimś i szukasz teraz debila? Trafiłaś pod zły adres.

    OdpowiedzUsuń
  85. - Wiem, że brałaś w tym udział, ale przecież miałem mu wcześniej o tym wszystkim powiedzieć. - Odpowiedział jej.
    Może faktycznie trochę zachowywał się jak dziecko, zamiast spokojnie porozmawiać z przyjacielem o tym, co się stało.
    Niestety nie miał ku temu okazji, bo oto pojawiła się jakaś laska, która chciała go wrobić w dzieciaka.
    - Nie pamiętasz imprezy sprzed pięciu miesięcy? - Zapytała go nieznajoma kompletnie ignorując Veikkę i Madsa. - Wtedy mnie przeleciałeś, ale konsekwencje swojego czynu poniesiesz. Zostaniesz tatusiem.
    - Powiedziałem ci, że masz się opieprzyć. - Powiedział jej nadal zły. - Może i cię bzykałem, ale ja się zabezpieczam i nie ma opcji, żebyś zaszła w ciążę. To nie moje dziecko.
    - Twoje! Nie wypieraj się.
    - Moje? To zrób badania. Chcę mieć potwierdzenie, bo do tego czasu nie dostaniesz ode mnie ani złotówki. Myślisz, że trafiłaś na idiotę?
    Hugo spojrzał na Veikkę i Madsa.
    - Nawet jej nie pamiętam. Kurwa, nie mogę być ojcem. Nie ma takiej możliwości. - Sam nie wiedział czemu się tłumaczył.

    OdpowiedzUsuń
  86. [ Haha, tu takie ważne rzeczy się dzieją, a Ty Pottera oglądasz? No wiesz :D]

    - Faktycznie. Byliśmy wtedy nad jeziorem. Teraz coś mi zaczyna świtać. - Odezwał się po chwili Hugo.
    Zdziwił się, że Mads nie rzucał się na niego, tylko spokojnie z nim rozmawiał. Tylko, że kompletnie nie pamiętał tego, co tam się działo.
    - Właśnie. - Chłopak podchwycił słowa Veikki. - Skąd mam wiedzieć, że nie robisz sobie jaj? - Zwrócił się do dziewczyny.
    - Tu masz dowód. - Odezwała się, rzucając w Hugona zdjęciami z badań USG. - To twój synek. Za pięć miesięcy będziesz go widywał na żywo.
    - To niczemu nie dowodzi. Skąd mam wiedzieć, że nie bzykałaś się jeszcze z kimś innym? - Zapytał ją opryskliwie. Głowa mu pękała i kompletnie nie wiedział co ma zrobić. - Zrobisz badania genetyczne. - Odezwał się po chwili.
    - Nie puszczam się z kim popadnie. - W głosie dziewczyny dało się wyczuć lekką panikę. - I nie będę robić żadnych badań. To twoje dziecko.
    - Nie jest moje póki nie pokażesz mi wyników badań genetycznych. Rozmowa skończona. Żegnam. - Odwrócił się od dziewczyny i spojrzał na Veikkę. Tyle chciał jej w tym momencie powiedzieć, ale nie wiedział od czego ma zacząć.

    OdpowiedzUsuń
  87. Hugo zdziwił się, że Veikka nie jest na niego zła tylko jeszcze go broni. Tylko, że nie miała powodu by się na niego złościć. W końcu nie zdradzał jej tylko po prostu wcześniej coś się musiało wydarzyć, chociaż poważnie w to wątpił.
    Zachowaniem Madsa też był zaskoczony. Przyjaciel go bronił, mimo że jakieś pół godziny temu, dowiedział się, że Carlsson spotyka się z jego siostrą. Może jeszcze jakoś to przetrawi i wszystko się ułoży. Tyle, że teraz mieli nieco inny problem na głowie.
    - Mads, daj spokój. Niech zostanie jak chce. - Powiedział przyjacielowi, po czym zwrócił się do dziewczyny. - Jak ty właściwie masz na imię?
    - Madison.
    - Więc słuchaj mnie teraz uważnie. Nie nabierzesz mnie na dzieciaka, nie ma takiej opcji. Nie jestem idiotą. Przynieś mi dowód w postaci badań genetycznych to wtedy pogadamy. Nie wrobisz mnie w dziecko. - Odezwał się do mnie ze złością.
    - Ale po co badania skoro wiem, że to twoje dziecko?
    - Ty wiesz, ale ja nie wiem. Póki nie będę miał pewności możesz zapomnieć o czymkolwiek. Koniec tematu.

    [ No wiem, wiem :) ]

    OdpowiedzUsuń
  88. [ Kurczę, cały czas mi się to pojawia. Już mnie to drażnić zaczyna, nie wiem co się stało. :/]

    Kiedy Veikka odeszła, Madison spojrzała na Hugona i na Madsa. Miała dziwny wyraz oczu, jakby czuła się osaczona. Jakby się czegoś bała.
    - Zrobisz te badania i wtedy możesz przyjść. - Powiedział do niej Hugo, po czym odwrócił się od niej.
    Chciał iść za Veikką, ale nie sądził, że był to dobry pomysł. On sam nie był wstanie przetrawić wszystkiego, co się do tej pory stało. On miał być ojcem? Nie, to nie mogła być prawda. Zawsze się zabezpieczał, więc wpadka nie mogła mu grozić.
    Miał nadzieję, że sprawa szybko się wyjaśni.
    Kiedy Hugo został już z Madsem sam na sam, spojrzał na przyjaciela.
    - Wybacz stary, że tak to wszystko wyszło. Miałem powiedzieć ci wcześniej.
    - Daj spokój. Teraz masz inne zmartwienia. - Odpowiedział mu przyjaciel. - Dzisiaj już dajmy spokój. Innym razem pogadamy.
    - Mogę chociaż pożegnać się z Veikką?
    - Nie. Daj jej trochę czasu. Wracaj do domu.
    Hugo, chcąc nie chcąc zabrał swój motocykl i poszedł do domu. Piechotą. Nie chciał jechać, żeby nie zarobić mandatu. To chyba były najgorsze urodziny w jego życiu.
    Kiedy dotarł do mieszkania, nakarmił kota i usiadł na kanapie zamykając oczy. Miał dość. Znów mu się wszystko posypało.

    OdpowiedzUsuń
  89. [ Chyba połączyła go z Hugonem na nowo jego tragedia. :D co robimy dalej no nie wiem właśnie. Hugo pewnie przez jakiś czas się nie pokaże, bo się Veikki będzie bał. ]

    OdpowiedzUsuń
  90. [ Wiesz, może tego, że ona mu nie wybaczy tego dziecka czy coś :D Wiesz, nie będzie chciał się jej narzucać, bo sam musi jakoś przetrawić to wszystko. Tatusiem na pewno być nie chce. :D ]

    OdpowiedzUsuń
  91. [ No dobra to Hugo ją odwiedzi :D Tylko zaczniesz coś, tak z tydzień po urodzinach. :D Muszę jeszcze jeden odpis zrobić, więc ładnie proszę. :D]

    OdpowiedzUsuń
  92. Ostatnie dni były dla Hugona istnym koszmarem. Sam nie wiedział co się z nim dzieje. Nie pojawiał się w warsztacie, z nikim się nie widywał.
    Ba! Nawet nie wychodził z łóżka. Przerażenie dopadło go dopiero kilka godzin po tym, jak dowiedział się, że może być ojcem dziecka Madison.
    Był zagubiony. Potrzebował Veikki bardziej niż dotychczas, jednak bał się zadzwonić. Nie wiedział, co ona teraz sobie myśli, czy nadal chce z nim być.
    Siedział na kanapie, kiedy zadzwonił telefon. Nawet nie spojrzał na wyświetlacz.
    - Halo? - Odezwał się cichym głosem, ale kiedy usłyszał słowa Madsa poderwał się z miejsca. - Zaraz tam będę. - Zdołał tylko powiedzieć, po czym zerwał się z kanapy i wybiegł z mieszkania.
    Wsiadł na motocykl i do mieszkania rodzeństwa dotarł w rekordowym czasie.
    - Gdzie ona jest? - Zapytał wchodząc do mieszkania bez pukania. Z Madsem też sobie pogada, ale później.
    - U siebie. Idź coś z nią zrób, bo ja już nie mam siły.
    Hugo z bijącym sercem poszedł do pokoju ukochanej i cicho zapukał. Nie czekał jednak na zaproszenie. Od razu wszedł do środka i usiadł na podłodze obok jej łóżka.
    - Musimy porozmawiać. - Odezwał się cicho.

    OdpowiedzUsuń
  93. Hugo wiedział, że rozmowa będzie trudna. Wiedział jednak też, że nigdy nie zrezygnuje z Veikki. Zbyt wiele dla niego znaczyła, by mógł sobie odpuścić. Zrozumiał to, kiedy się nie widzieli. Wiedział, że powinien był przyjść wcześniej, ale po prostu się bał.
    Najzwyczajniej w świecie bał się własnej kobiety. Nie wiedział, czego ma się po niej spodziewał. Czy nie da mu przypadkiem w twarz, czy nie przeklnie go i nie każe mu spadać.
    Kiedy w końcu znalazł się już w jej pokoju, sam nie wiedział od czego ma zacząć. Spojrzał na Veikkę i zdecydował się usiąść obok niej.
    - Nie. Madison nie odzywa się od tamtego czasu. - Odpowiedział jej cicho. - Przepraszam, że przyszedłem dopiero teraz. Musiałem sobie wszystko poukładać w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  94. - Tak poukładałem. - Odpowiedział jej, choć ton jej głosu nie napawał jej optymizmem. - I nie traktuj mnie tak. Wiesz, że jest mi ciężko, chyba nawet bardziej niż tobie. - Dodał jeszcze, odwracając wzrok i spoglądając na swoje dłonie. Nie pomagała mu. Ani trochę.
    - Mam nadzieję, że tak będzie. - Odezwał się po chwili,nadal na nią nie patrząc.
    Chciał żeby ta cała sprawa z Madison już się skończyła, że nigdy więcej nie będzie jej musiał oglądać. Dla niego to był jakiś głupi żart. Dobrze wymyślony, ale żart. Jego to jednak nie bawiło. Chciał po prostu spokojnego życia z Veikką.

    OdpowiedzUsuń
  95. [ Powiem Ci szczerze, że czuję się genialnie. :D]

    Viekka zachowywała się tak, jakby poniekąd to ona miała zostać matką za pięć miesięcy. Sprawiała wrażenie, jakby uważała Hugona za winnego całej tej sytuacji. A on przecież tak naprawdę nic nie zrobił.
    Owszem, sypiał z kim popadnie, ale zawsze się zabezpieczał, więc to był jego dowód na to, że nie jest idiotą, i że doskonale wie o tym, że dziecko Madison nie jest jego.
    W tym momencie chciał od niej odrobiny wsparcia, a nie tej dziwnej obojętności, którą go raczyła od momentu, kiedy wszedł do pokoju.
    - Powiedz od razu, że to moja wina. - Zirytowała go. - Powiedz, że wsadzałem fiuta, gdzie popadnie i teraz ponoszę konsekwencje. - Musiał wstać z łóżka, bo teraz już nie mógł siedzieć. - W dupie mam Madison i tego bachora. Gdyby faktycznie było moje zrobiłaby badania genetyczne bez kręcenia, a ona unika tematu. Myślisz, że przez ten tydzień nie próbowałem jej do tego zmusić? - Zawahał się na chwilę. - To nie jest moje dziecko!

    OdpowiedzUsuń
  96. I całe szczęście, że Veikka nie była w ciąży. Hugo nie wiedziałby chyba czyj gniew byłby większy - jej, czy Madsa. Chyba wolał na razie o tym nie myśleć.
    Już ta sytuacja pokazała mu, że nadal nie chce być ojcem, chociaż, nie dopuszczał do siebie myśli, że to on mógł zrobić brzuch Madison. Nie było takiej możliwości. Przypomniał sobie ten dzień i wiedział doskonale, że się zabezpieczył, a skoro laska była na tyle głupia, żeby puszczać się z innymi i nie zadbać o zabezpieczenie to już nie jego sprawa. W dzieciaka na pewno go nie wrobi.
    - To nie jest moje dziecko! - Niemal na nią krzyknął, chociaż tego nie chciał. - I nie dopuszczam myśli, że jest moje, bo nie jest. Ja to wiem! Nie moja wina, że laska jest dziwką i puszcza się ze wszystkimi. Ja się zabezpieczam i nigdy o tym nie zapominam. Nigdy! Pewnie szuka głupka, który ją utrzyma z dzieciakiem, ale nie ze mną te numery. - Przerwał na chwilę. - Gówno mnie obchodzi ona i jej ciąża. Ty mnie obchodzisz. I nawet gdyby jakimś cudem okazało się, że dziecko jest moje to niczego to nie zmienia. Nie będę z nią, bo nie ją kocham i nie z nią chcę być w związku. Tylko z tobą.

    OdpowiedzUsuń
  97. Był zestresowany i to bardzo. Doskonale było po nim to widać. W końcu po raz pierwszy w życiu miał zostać ojcem, o ile w ogóle nim będzie.
    - Na co mam się do cholery zdecydować? Myślisz, że jest mi łatwo? - Zapytał, zaciskając dłonie w pięści. Miał ochotę coś kopnąć, mocno i z całej siły. Jej chłód i obojętność raniły go, chociaż starał się tego nie okazywać.
    - To nie jest moje dziecko! - Wycedził przez niemal zaciśnięte usta. - Nie jestem i nie będę jego ojcem! - Nie miał siły się z nią kłócić, ani dalej prowadzić tej konwersacji. Był wściekły, a ona jeszcze tylko tą wściekłość podsycała. - Wiesz co, mam dość. Skoro tak to ma wyglądać to ja pasuję. Nie będę się z tobą bawił w kotka i myszkę. Zdecyduj się czego chcesz. - Powiedział w końcu, po czym wyszedł z pokoju i wrócił do Madsa.
    - I jak? - Zapytał go przyjaciel.
    - Kiepsko. Nic do niej nie dociera. - Odpowiedział, siadając na krześle.

    OdpowiedzUsuń
  98. Hugo musiał wyjść z pokoju Veikki, bo inaczej na pewno coś by jej tam uszkodził. Musiał trochę ochłonąć, a najlepiej było iść do Madsa i tam posiedzieć. Sam już nie wiedział co ma robić z tym wszystkim. Madison siedziała cicho. Nie chciała z nim rozmawiać, nadal upierając się przy tym, że to on jest ojcem jej dziecka, ale nadal odmawiała zrobienia badań genetycznych. Dla Hugona już samo to było dziwne. Przecież gdyby była tego taka stuprocentowo pewna nie opierałaby się jego prośbie.
    Już miał coś powiedzieć Madsowi, kiedy do kuchni wparowała Veikka.
    Jej ostatnie zdanie na tyle go zirytowało, że aż się zapowietrzył. Nawet na nią nie spojrzał.
    - Madison Grace. - Podał jej nazwisko, starając się mówić spokojnie. Ledwo to robił, nazwanie go dziwką wytrąciło go z równowagi. - Mieszka dwie ulice stąd.- Dodał jeszcze, po czym spojrzał na Madsa. - Masz jakieś piwo? Chętnie bym się napił, a później pójdziemy do warsztatu. Mam motor do skończenia. - Veikkę kompletnie zignorował.

    OdpowiedzUsuń
  99. Hugo nadal uparcie na nią nie patrzył. Obraził się na Veikkę, ale ona chyba nawet tego nie zauważyła.
    Kiedy wyszła, Mads wyjął z lodówki dwa piwa i jedno dał Carlssonowi. Obaj w milczeniu wypili trunek, po czym równie cicho wyszli z mieszkania i poszli do warsztatu. Hugo przebrał się szybko w ubrania robocze i podszedł do Harley'a.
    - Co do Veikki... - Zaczął Mads.
    - Nie chcę teraz o tym rozmawiać. Innym razem. - Przerwał przyjacielowi, przyglądając się częściom, które leżały na podłodze.
    Rudy tylko wzruszył ramionami i wyszedł na zewnątrz, mrucząc coś pod nosem.
    Sam Hugo zabrał się do pracy. Zaczął od składania silnika. To zajęcie sprawiało, że musiał się skupić, dzięki czemu nie musiał myśleć o Madison, o jej ciąży, o swoim potencjalnym ojcostwie, a przede wszystkim o Veice.
    Nie miał zamiaru teraz z nią rozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
  100. Pracując, Hugo zastanawiał się, co takiego miała zamiar zrobić Veikka, że potrzebowała adresu Madison. Chyba nie sądziła, że znajdzie sposób na to, by zmusić dziewczynę do zrobienia badań. Skoro nie udało się to ani jemu, ani Madsowi to tym bardziej jej się nie powiedzieć.
    Hugo pracował przez cały czas. Mads w końcu wrócił do garażu i starał się zagadnąć przyjaciela. Chwilę rozmawiali o ostatnim meczu, o imprezie urodzinowej, i oczywiście o Veice. Rudy stwierdził, że nie podoba mu się za bardzo to, że Carlsson spotyka się z jego siostrą, ale lepiej on, niż jakiś obcy chłop.
    W końcu w garażu pojawiła się Veikka. Hugo nawet na nią nie spojrzał. Zdziwił się jednak, że jej się udało.
    - Jak to zrobiłaś? - To Mads zadał jej pytanie.
    - Mam zajęte ręce. - Odpowiedział jej. - Sama sobie weź te włosy. - Dodał jeszcze, wracając do wkręcania kolejnych śrubek.

    OdpowiedzUsuń
  101. - Znawczyni się znalazła. - Mruknął Mads, wracając do pracy. - To jak już zrobiłaś to, co miałaś zrobić, to bierz się do roboty. - Dodał jeszcze, patrząc to na Veikkę to na Hugona.
    Carlsson z kolei dalej zajmował się swoją pracą, uparcie nie zwracając uwagi na rudowłosą.
    - Niech będzie później. - Odpowiedział dziewczynie, podnosząc się z kolan i wkładając silnik na miejsce. - I wcale nie piszczę. - Dodał zirytowany. - Piszczeć to ty możesz w pewnych sytuacjach. - Mruknął jeszcze, licząc na to, że Mads tego nie dosłyszy.

    OdpowiedzUsuń
  102. Sam już nie wiedział, co ma o tym wszystkim myśleć. Nie chciał się kłócić z Veikką, nie chciał żeby dochodziło między nimi do jakichkolwiek spięć, bo w sumie już było ich naprawdę sporo. Jednak nazwanie go dziwką, sprawiło że strzelił focha. Może trochę zachowywał się jak baba, ale uraziła tymi słowami jego ego. A wiedziała doskonale, że takie słowa na pewno go dotknął.
    Spojrzał na poczynania rudowłosej i zaczął się śmieć, słysząc słowa Madsa. Po chwili jednak spoważniał.
    - Niczego to nie dowodzi. - Odpowiedział jej. - Mads to cipa, więc wrzeszczy jak delikatnie się go walnie, ale nie jest mną. - Dodał jeszcze.
    On by nie krzyczał. Nie powinna być tego aż taka pewna.

    OdpowiedzUsuń
  103. Hugo przysłuchiwał się rozmowie Veikki i Madsa, czując coraz większe rozbawienie. Przynajmniej między nim, a przyjacielem wszystko było dobrze, skoro zaczynał żartować z jego związku z Veikką. I całe szczęście, bo na chwilę obecną miał inne problemy na głowie, niż wykłócanie się z rudzielcem.
    - Odezwał się ten, co bzyka kogo popadnie. - Odezwał się do przyjaciela zgryźliwym tonem. - Sam od czasu Mai pewnie nie zamoczyłeś, bo nie miałeś z kim. - Dodał jeszcze, podnosząc się i podchodząc do umywalki, by umyć ręce. Humor mu się lekko poprawił. - I wierz mi, ze trzy razy się teraz zastanowię zanim kogokolwiek przelecę. - Odezwał się jeszcze po chwili.
    Cała ta sytuacja z Madison dała mu najwidoczniej do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  104. Faktycznie, Hugo nie przemyślał tego co powiedział. Rzucił po prostu tekstem, który ślina przyniosła mu na język, nie myśląc o tym, co na ten temat może sobie pomyśleć Veikka.
    Wiedział, że przesadził, kiedy zobaczył jej plecy jak wychodziła z garażu i gest Madsa skierowany w jego stronę.
    - Pojebało cię? - Zapytał go bez ogródek.
    - Ale o co ci chodzi?
    - Po co tak gadasz? Jesteś z nią czy nie jesteś? - Mads był zły. - Po co pierdolisz takie głupoty? Pomyśl czasami. - Odwrócił się do Hugona tyłem i pochylił nad samochodem. - Wypierdalaj na górę i ją przeproś, bo zmienię zdanie co do waszej dwójki.
    Hugo, rzucił szmatę, którą trzymał w dłoniach i powoli wyszedł z warsztatu. Szedł do mieszkania jak na ścięcie. Wiedział, że Veikka jest zła za to, co powiedział, ale musiał ją przeprosić.
    - Jesteś tu? - Zawołał w głąb mieszkania, wchodząc do środka. Nie wiedział, czego ma się spodziewać.

    OdpowiedzUsuń
  105. Hugona nie dało się tak łatwo nabrać. Wiedział, że się obraziła, przynajmniej częściowo.
    Wszedł więc do mieszkania z duszą na ramieniu, chociaż sam właściwie nie wiedział po co to robi.
    Na pewno chciał ją przeprosić. Przede wszystkim o to chodziło. Chociaż też tęsknił za nią i chciał skorzystać z okazji, że byli sami.
    Wszedł do kuchni, skąd jak sądził dochodził głos Veikki.
    Podszedł do niej, najbliżej jak się dało.
    - Dziękuję za to co zrobiłaś. - Powiedział w końcu cicho.

    OdpowiedzUsuń
  106. Hugo już taki był, że mówił, zanim przemyślał do końca to, co chciał przekazać. Nie chodziło mu o skrzywdzenie Veikki. Nawet nie o to mu chodziło. Po prostu dostał nauczkę i wiedział co ma robić w przyszłości, żeby po raz kolejny nie doprowadzać do takiej sytuacji.
    Hugo spojrzał na dziewczynę.
    - Niemniej jednak, to ty namówiłaś jakimś cudem Madiosn do tych badań. - Powiedział podchodząc do niej jeszcze bliżej.
    Zmarszczył brwi, kiedy się od niego odwróciła, ale jemu to nie przeszkadzało. Złapał ją w talii i przyciągnął do siebie, jednocześnie opierając ją o kuchenny blat.
    Ujął Veikkę pod brodę, zmuszając by spojrzała mu w oczy.
    - A to co powiedziałem w warsztacie nie dotyczyło ciebie. - Powiedział. - Po prostu źle to sformułowałem. Dostałem nauczkę i tyle. - Dodał jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  107. Powinna się domyślić, że to zrobi. Przecież czynił już tak wcześniej. Poza tym, nigdy nie protestowała, kiedy to robił, więc cały czas sobie na to pozwalał.
    Poza tym, uwielbiał mieć nad nią kontrolę, a w takim momencie właśnie ją miał.
    Spojrzał na nią uważnie, marszcząc brwi, bo początkowo nie zrozumiał jej słów. Przejechał kciukiem po jej dolnej wardze, obrysowując jej kształt.
    - Nie planuj niczego. - Powiedział cicho, zbliżając twarz do jej twarzy. - Samo wyjdzie. - Dodał jeszcze, po czym lekko ją pocałował.

    OdpowiedzUsuń
  108. Hugo miał kontrolę, nigdy nie był pantoflarzem i nie zamierzał nim być. Veikka na pewno doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Czasami może i przejmowała kontrolę nad pewnymi kwestiami, tak jak ta z Madison, ale Hugo potrafił być nieprzewidywalny i władczy w innych kwestiach.
    Zaśmiał się tylko, słysząc jej słowa. Przyciągnął ją jeszcze bliżej siebie, kładąc jej dłoń na karku i przyciągając jej twarz bliżej swojej.
    - Jeszcze z tobą nie skończyłem, więc zamilcz. - Mruknął do niej z łobuzerskim uśmiechem, jednak nie dając jej czasu na odpowiedź.
    Wpił się w jej wargi, teraz już tak na poważnie biorąc się za całowanie.

    OdpowiedzUsuń
  109. Hugo poniekąd dawał Veice przedsmak tego, co mogła dostać później, choć nie do końca był przekonany czy na pewno tym razem im się uda. Przecież do tej pory, zawsze się wycofywała, a chłopak czuł, że tym razem coś nią kieruje, jednak jeszcze nie do końca wiedział co.
    Oderwał się od Veikki tylko na chwilę, by spojrzeć na przyjaciela z wyrzutem.
    - Musiałeś przyleźć akurat teraz? - Zapytał, nie wypuszczając jednak rudowłosej z objęć. - Poza tym, każde miejsce jest dobre. - Westchnął cicho, pocałował Veikkę jeszcze raz, tym razem krótko i odsunął się. Nie chciał żeby Mads zwymiotował na ich widok, albo żeby dalej marudził.

    OdpowiedzUsuń
  110. - Znajdź sobie jakąś babę i daj nam spokój. - Hugo też już był nieźle rozbawiony całą tą sytuacją.
    Nie miał jednak zamiaru nadwyrężać opanowania Madsa, bo faktycznie przyjaciel gotów byłby jeszcze zacząć marudzić, że za często dobiera się do jego siostry, albo coś.
    - Niby dlaczego miałbym nie zabrać cię do kina? - Zapytał przenosząc wzrok z rudego na Veikkę. - Że niby nie potrafię być romantyczny i nie zabiorę cię na randkę? - Zapytał jeszcze, udając oburzonego. - Możemy jechać choćby zaraz. Przynajmniej twój brat nie będzie nam przerywał. - Dodał jeszcze, uśmiechając się łobuzersko.
    Też coś. Hugo Carlsson potrafił był romantyczny i zabierze swoją kobietę na randkę marzeń. Już on jej pokaże.

    OdpowiedzUsuń
  111. - No właśnie, stary. Zajmij się sobą nie nami. - Mruknął jeszcze Hugo, śmiejąc się z tego, że oboje połączyli siły, by się trochę ponabijać z rudzielca.
    Dobrze, może i Hugo nie był romantyczny, ale się starał. On jej jeszcze pokaże. Zorganizuje dla niej randkę marzeń, ale nie dzisiaj, bo już by nie było niespodzianki.
    - Ranisz moje uczucia. - Powiedział, udając obrażonego i teatralnie łapiąc się za serce. - Łamiesz mi serce, takimi słowami, jak możesz. - Dodał jeszcze, uśmiechając się do Veikki łobuzersko.
    Cieszył się, że w pewnym sensie wszystko wróciło do normy, chociaż wiedział, że póki sprawa z Madison nie był do końca rozwiązana, nadal gdzieś tam myśli o tym się w nim kłębiły.
    - Może zejdziemy mu z oczu? - Zaproponował po chwili, patrząc na rudowłosą.

    OdpowiedzUsuń
  112. Nadal udawał obrażonego, wypychając dolną wargę ku górze, robiąc smutne oczy zbitego szczeniaczka.
    - Jesteś bezwzględna i nieczuła. - Skomentował tylko, po czym się opanował. - Przestań bawić się w pawiana. - Zwrócił się do kumpla, po czym poszedł grzecznie za Veikką do jej pokoju.
    - Pewnie, że ci pomogę. - Odpowiedział, uśmiechając się złośliwie. Już widział jak będzie cokolwiek robiła w jego obecności. - Albo sobie grzecznie poczekam aż skończysz. - Dodał jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  113. Hugo spełnił jej prośbę. Podszedł do laptopa i uruchomił jakąś muzykę, którą znalazł. Usiadł na łóżku, patrząc na Veikkę. Ona chyba faktycznie chciała zająć się pracą. Stwierdził, że poczeka trochę, zobaczy jak długo wytrzyma.
    - Pokaż no to. - Wziął od niej szkic i przyjrzał mu się uważnie. Faktycznie, czegoś mu tutaj brakowało.
    - Zapomniałaś o przekaźnikach. W tym - tu wskazał palcem odpowiednie miejsce. - I tutaj. - Dodał jeszcze, po czym chwycił z biurka ołówek i dorysował obie części w odpowiednich miejscach i dodatkowo dodał też coś od siebie.
    - Teraz jest w porządku. - Zwrócił dziewczynie kartkę i rozsiadł się wygodnie na łóżku.

    OdpowiedzUsuń
  114. - Zawsze do usług. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem, uważnie obserwując jak zajęła się swoją pracą. Nie chciał jej przeszkadzać, więc poprawił się na swoim miejscu i zdjął z siebie bluzę. Pod spodem miał tylko koszulkę.
    Odłożył bluzę gdzieś obok, po czym położył się na łóżku, głowę opierając na dłoni, by bez przeszkód móc patrzeć na rudowłosą.
    Drugą z dłoni, niby to od niechcenia muskał kark dziewczyny, starając się zwrócić na siebie jej uwagę. Wiedział, że musiała skończyć swoją pracę, ale to było silniejsze od niego.

    OdpowiedzUsuń
  115. Oganiała jego rękę ze swojego karku, jednak jego to nie zniechęciło. Przeniósł się na jej tyłek. Sama go prowokowała może trochę nieświadomie, ale on to niecnie wykorzystywał.
    Obserwował ją uważnie. Było coś podniecającego w tym, jak starała się dokładnie skopiować rysunek. Jego palce ledwie muskały jej pośladki, ale musiała je czuć.
    - Pewnie, że chcę. - Odpowiedział jej. - Poczekam nawet na ciebie i razem pojedziemy do mnie, dobrze? - Zaproponował jeszcze. - Fakt, Mads jest problemem, ale może jeszcze gdzieś pójdzie. Kto go tam wie. - Dodał jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  116. Nudził się, to i próbował zwrócić jej uwagę. Poza tym, Veikka chyba nie sądziła, że będzie grzecznie siedział i czekał aż skończy to, co miała zaplanowane.
    - Tak masz rację. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem. - Pewnie sprawdza czy nie robimy dzieci. - Dodał jeszcze, poszerzając uśmiech.
    Kiedy się od niego odsunęła, tak że nawet, gdy przesuwając się na skraj łóżka, jego ręka nie mogła jej dotknąć, westchnął cicho i położył się na plecach, patrząc w sufit.

    OdpowiedzUsuń
  117. - Jesteś wredna. - Odpowiedział jej tylko, dalej patrząc w sufit.
    Hugo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że cała ta akcja z Madison jeszcze długo będzie się za nim ciągnąć. Nie winił Veikki, że mu dogryzała z tego powodu. Miała ku temu pełne prawo.
    Tylko z drugiej strony,kiedy zaczęła z nim być, wiedziała jak wyglądała jego przeszłość. Wiedziała, że sypiał z wieloma dziewczynami.
    Obrócił się ponownie w jej stronę, by móc a nią spojrzeć. Nawet nie był zły za to co powiedziała, po prostu śmiać mu się chciało.
    - Wiesz, jesteś takim małym, wrednym, rudym chochlikiem. - Odezwał się po chwili, uśmiechając się łobuzersko.

    OdpowiedzUsuń
  118. - I do tego skromnością nie grzeszysz. - Dodał jeszcze, śmiejąc się cicho.
    Wiedział od początku jaka jest. Zawsze go to bawiło. Uwielbiał się z nią droczyć, uwielbiał patrzeć jak wpada w szał, jak się drażni ze wszystkimi, a ze złości niemal tupie nogami. Veikka była inna, niż wszystkie dziewczyny, z którymi do tej pory się spotykał . Niczego nie udawała, bo znali się od tylu lat, że tak naprawdę niczego już się ukryć nie dało.
    Spojrzał na nią uważnie. Ona chyba faktycznie nie zdawała sobie sprawy z tego, co powiedziała.
    - To jedna z wielu rzeczy, który w tobie kocham. - Odpowiedział, patrząc jej w oczy.
    To też chciał jej wtedy powiedzieć. Na urodzinach, zanim Mads im przerwał.

    OdpowiedzUsuń
  119. Wypowiedzenie tych słów nie było dla niego łatwe. Trzy razy to mówił i nadal ciężko mu było cokolwiek w tym temacie dodatkowo powiedzieć. Veikka powinna o tym wiedzieć.
    Nikomu nigdy wcześniej nic takiego nie powiedział, to był jego pierwszy raz, jeden z niewielu pierwszych razów, które mu zostały.
    Spojrzał na nią i zmarszczył brwi. Sam nie wiedział, jak ma ubrać w słowa to, co chciał jej powiedzieć. Usiadł na łóżku i wzruszył ramionami.
    - Nie wiem. - Odpowiedział. Miał wrażenie, że Veikka nieźle się przy tym bawi. - Na pewno twój śmiech, który czasami przypomina chrząkanie świnki. To jak się złościsz i powstrzymujesz się, żeby nie tupać nóżką jak mała dziewczynka. - Uśmiechnął się do niej lekko. - A reszta? Sam nie wiem. Nie umiem o tym mówić, wiesz o tym dobrze. - Dodał jeszcze, patrząc na swoje dłonie.

    OdpowiedzUsuń
  120. - Oczywiście, że chrząkasz, tylko tego nie widzisz. - Odpowiedział jej.
    Niby to, co powiedział to były błahostki, jednak dla niego dość istotne i ważne.
    Sam był zdziwiony, że powiedział jej co czuje, chociaż początkowo myślał, że nie da rady. Że wycofa się w połowie drogi, ale nie.
    Teraz już sam nie wiedział co ma o tym wszystkim myśleć, dziwnie mu było po tym, co powiedział, jednak Veikka nie dała mu tego przemyśleć, bo władowała mu się na kolana i zmusiła do polozenia się na łóżku.
    Nie protestował jednak. Odwzajemnił pocałunek przyciągając ją jeszcze bliżej siebie.

    OdpowiedzUsuń
  121. Czasami Hugo miał problem ze swoimi myślami. Zamiast przyjąć do wiadomości, że powiedział jej to, co czuje, miał ochotę wszystko roztrząsać i zastanawiać się czy dobrze zrobił, że jej o tym powiedział. Czy przypadkiem się nie pospieszył albo coś.
    Tylko, że Veikka skutecznie nie dała mu się nad tym zastanawiać. Odwróciła jego uwagę od zastanawia się nad sensem tego, co powiedział, za to pozwoliła mu się zatracić w tym pocałunku. Zapomniał nawet o tym, że ona nie odpowiedziała mu tym samym.
    Dał jej przejąć kontrolę, niech raz się cieszy, że ma nad nim władzę. On sam wodził dłońmi po jej plecach, ciesząc się tą chwilą zatracenia.

    OdpowiedzUsuń
  122. Tak, na imprezie słyszeli to chyba wszyscy. Dla niego samego, tak jawna deklaracja uczuć była czymś nowym, zaskakującym i niezwykłym. Jednak, w pewnym sensie mu ulżyło. Zbierał się do tego już jakiś czas, szukał gdzieś w sobie odwagi i w końcu to zrobił.
    Za pierwszym razem było ciężko, za drugim również, dopiero teraz w sumie było mu trochę łatwiej, jednak i tak się denerwował.
    Hugo Carlsson, facet, którego nigdy niczego się nie boi, bał się reakcji własnej kobiety. Dziwne, ale prawdziwe.
    Zaśmiał się cicho, słysząc jej słowa.
    - Tylko żebyś później nie marudziła, że przeze mnie nie zaliczyłaś semestru. - Mruknął cicho, przesuwając dłonie niżej, na jej pośladki i tam zacisnął palce.

    OdpowiedzUsuń
  123. Usłyszeć pewnie usłyszy to jeszcze nie raz, ale znając Hugona to i tak będzie to robił rzadko. Nigdy jakoś nie ciągnęło go do ckliwych romansów, do cukierkowych związków. On wolał czynami pokazywać jej jaka jest dla niego ważna.
    - Oczywiście, że się martwię. - Odpowiedział z łobuzerskim uśmiechem. - Muszę mieć wykształconą kobietę. - Dodał jeszcze, po czym widząc, że chce zdjąć mu koszulkę, podniósł ręce do góry.
    - To słucham. - Powiedział. Ciekaw był co też ważnego przyszło jej do głowy.

    OdpowiedzUsuń
  124. Jego studia to była jego sprawa. Nigdy go nie interesowały, a Veikka chyba raczej lubiła swój kierunek, więc różnica była znaczna. Może kiedyś namówi go, żeby skończył jakąś szkołę, albo sam to zrobi, jak stwierdzi, że jest dla niej za głupi.
    - Przecież się nie śmieję. - Odpowiedział jej, ledwie tłumiąc chichot, pozwalając Veice zdjąć z siebie koszulkę. - O mnie? A co można powiedzieć o mnie? - Teraz go zaintrygowała. Chyba chciała opowiedzieć mu co jej się tak bardzo w nim podoba. Przynajmniej miał taką nadzieję, chociaż podbuduje jego ego.

    OdpowiedzUsuń
  125. - Dobra, dobra już będę grzeczny. - Powiedział, unosząc ręce do góry w geście poddaństwa. Nie chciał, żeby zaraz się obraziła i nic mu nie powiedziała. Ciekaw był tego, co miał zaraz usłyszeć.
    Od zawsze wiedział, że się podoba kobietom i lubił się podobać. Uwielbiał być adorowany, uwielbiał czuć na sobie spojrzenia kobiet. Ale później to się trochę zmieniło. Chciał się podobać tylko Veice.
    Oparł głowę na łokciu i patrzył na nią, kiedy mówiła. Nie odezwał się jednak ani słowem przez cały czas, gdy mówiła. Oczy przymknął tylko na chwilę, kiedy poczuł jej dłonie na swoim nagim brzuchu. Rzadko kiedy ćwiczył, po prostu miał dobrą przemianę materii i tyle.
    To co mówiła było miłe, zawsze ciekawiło go to, co ona w nim widzi.
    Jakoś dziwnym zawsze wydawało mu się to, by darzyć go aż takim uwielbieniem, a teraz wyszło szydło z worka.
    Podniósł się momentalnie do pozycji siedzącej, przyciągając ją bliżej siebie.
    - Więc lecisz na moje ciało? -Zapytał, lekko się uśmiechając. Jego zdaniem nie gadała głupot i mogła robić to dalej. - Ty jesteś seksowna. - Pochylił się, by musnąć ustami jej szyję. - Nawet nie wiesz jak bardzo, chociaż może to czujesz. - Mruknął jeszcze po chwili. - Teraz też czujesz ten uścisk?- Zapytał, przesuwając nos po jej szyi.

    OdpowiedzUsuń
  126. W życiu nie dałby jej spaść, jak mogła tak choćby pomyśleć? Przecież ją złapał i trzymał mocno, więc nic się nie stanie.
    - Jak chcesz, będę milczał, od tej pory, a ty sobie macaj co chcesz. - Odpowiedział jej z łobuzerskim uśmiechem, zabawnie poruszając brwiami. Odrobina żartu zawsze się przydaje, żeby nie było za bardzo poważnie.
    Nie miał zamiaru się odsuwać. Ba! Nawet chwycił ją w talii i porządnie sobie posadził na kolanach, żeby ona też mu nie uciekła.
    - No przecież już się zamykam. - Odezwał się jeszcze, odgrywając pantomimę z zamykaniem sobie ust na zamek, ale coś mu się chyba przypomniało, bo ponownie je otworzył. - Kontynuuj proszę. - Dodał jeszcze, po czym faktycznie się zamknął i czekał na to, co powie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  127. Tym razem milczał jak grób. Nie odezwał się nawet jednym słowem. Powiedziała, że ma się nie odzywać, ale nie pisnęła słówka, że nie wolno mu jej dotykać.
    Zanim jednak to zrobił, uniósł brwi ku górze, słysząc ostatnie fragmenty jej wypowiedzi. Serce zabiło mu szybciej. Chyba nie wiedziała, że w ten sposób prowokuje go do działania.
    Cały czas na nią patrzył. Dłoń, jego dłoń, którą zostawiła na swojej szyi, przesunął lekko w dół na odsłonięty dekolt, ledwie muskając ją palcami. Przysunął twarz bliżej jej szyi, by złożyć pocałunek na jej jasnej skórze. Na tym jednak nie poprzestał. Przesuwał się z pocałunkami wyżej, raz czy dwa chwytając w zęby ( delikatnie oczywiście) jej skórę.
    Mogła mówić, przecież jej nie przerywał.

    OdpowiedzUsuń
  128. Nie zareagował, bo kazała mu siedzieć cicho. Spełnił jej prośbę, ale to co to teraz robił, miało być pewnego rodzaju przedsmakiem tego, co mogła dostać później. No może nie wszystko na raz, bo przecież była niedoświadczona, pierwsze razy miały być delikatne, niezapomniane tak dalej.
    Przerwał na chwilę, kiedy zamilkła.
    - No i? - Zapytał. - Mów dalej, proszę. - Szepnął, docierając do jej ucha i lekko przygryzając jego płatek.
    Madsem się nie przejmował. Wątpił by przyjaciel tu wszedł, zważywszy na to, jak zareagował na ten ich lekki pocałunek w kuchni.
    [A tak będąc w temacie Greya. Na 20:00 idę na seans i niestety właśnie na to idziemy :) ]

    OdpowiedzUsuń
  129. [ Powiem Ci, że pierwsza część nawet nie była taka zła:) teraz na tą część ledwo miejsca w kinie znaleźliśmy, bo zostały niemal same w najniższych rzędach. :d nie no jest spoko, powiem Ci, że nawet da się to oglądać, bo czytać to już nie haha :D
    Nadal jestem w trakcie szukania pracy, więc zdążymy nadrobić :D]

    - Dobrze, więc powiesz mi innym razem. - Powiedział, odsuwając się od niej trochę i patrząc prosto w oczy.
    I tak powiedziała mu już bardzo dużo, a i ciekawych rzeczy dowiedział się o jej fantazjach seksualnych. Na pewno je wykorzysta. W odpowiednim momencie oczywiście.
    Zmarszczył brwi i aż zazgrzytał zębami ze złości, kiedy wspomniała o George'u. Chłopak dawno odszedł już w niepamięć i choć Hugo go nie znał to i tak go nie lubił. O ile w ogóle kiedykolwiek istniał.
    - Jesteś tylko moja. - Warknął niemal przez zaciśnięte usta, przysuwając Veikkę bliżej siebie. - I tylko ja mogę cię dotykać, bo wiem jak. Nikt inny. - Dodał jeszcze. - Każdemu jednemu ujebię łapy przy samej dupie, jeśli tylko waży się cię tknąć.

    OdpowiedzUsuń
  130. [ No tak racja :) Ale jak czytałam recenzje to podobno kicha, zobaczymy :D]

    Był zaborczy to fakt. I szalenie zazdrosny. Groźby na pewno były prawdziwe, ale śmiech Veikki wcale go nie rozzłościł. Wątpił by kiedykolwiek miał spełnić swoje groźby wobec jakiegokolwiek faceta, ale na wszelki wypadek będzie przygotowany. Przecież nie może pozwolić jakiemukolwiek obcemu facetowi na to, by dotykał jego kobiety. Co to to nie.
    - Mam nadzieję. - Odpowiedział jej zaskakująco łagodnie, ujmując ją pod brodę i całując w czubek nosa. - To teraz grzecznie skończ pracę, a później się tobą zajmę. - Dodał jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  131. [ Wróciłam :D I powiem Ci, że wcale taki zły ten film nie był. :D]

    - To cię niegrzecznie potraktuję. - Odpowiedział jej z łobuzerskim uśmiechem, kradnąc dziewczynie ostatniego całusa, zanim zsunęła się z jego kolan.
    Patrzył przez chwilę, jak Veikka szuka ołówka, po czym zabiera się do pracy. Miał zmiar się położyć i zerkać na nią od czasu do czasu, ale trafiła w punkt.
    - Dobrze. - Zgodził się bez marudzenia i ubrał na siebie koszulkę, po czym wyszedł z pokoju, żeby znaleźć Madsa.
    - Już po bzykanku? - Przyjaciel jak zwykle musiał wylecieć z takim tekstem. Siedział w salonie grając na konsoli.
    Hugo usiadł obok i wziął w dłonie drugiego pada.
    - Pewnie, mogę ci nawet powiedzieć szczegóły. Najpierw...
    - Zamknij się i graj.

    OdpowiedzUsuń
  132. [ Haha racja :) najpierw kino potem kebab :D]

    Hugo wolał podchodzić do tematu z innej strony. Wolał drażnić Madsa komentarzami, które doprowadzały go do szału i automatycznie przyjaciel kazał mu się zamknąć i nic więcej nie mówić. Taka taktyka zdawała egzamin, więc Carlsson się jej trzymał.
    Grali z Madsem przez cały czas, Hugo nawet nie miał chwili żeby się zastanawiać nad tym, ile czasu zajmie jeszcze Veice rysowanie, ale nie miał zamiaru jej przeszkadzać. Przecież i tak miała zostać u niego na noc, więc zostanie im jeszcze cała noc. Godzina czy dwie przecież nie robią różnicy.
    Kiedy w końcu dziewczyna pojawiła się w pokoju i tak bezceremonialnie usiadła między nimi, Hugo był w trakcie rozwalania Madsa. Kiedy skończył podał Veicce pada.
    - Proszę, rozwal go. - Powiedział do niej, po czym rozsiadł się wygodniej na kanapie, przerzucając rękę przez jej oparcie. Często kiedyś tak razem grali i to najwidoczniej zmienić się nie miał.

    OdpowiedzUsuń
  133. Hugo siedział wygodnie na kanapie, rękę kładąc na ramieniu Veikki i z lekkim uśmiechem na ustach patrzył jak przyjaciel robi z niej miazgę w grze.
    Kiedyś bardzo często w taki sposób spędzali długie wieczory, grając na zmianę, popijając jakieś piwko i zajadając się niezdrowymi przekąskami.
    Hugo spojrzał na Madsa, gdy ten klepnął Veikkę w ramię i zaczął się śmiać.
    - Stary, delikatniej, bo się dziewczyna siniaków nabawi. - Powiedział z łobuzerskim uśmiechem na ustach, po czym spojrzał na rudowłosą. - Chcesz już jechać?
    - A dokąd to się wybieracie? - Rudy był zainteresowany ich planami.
    - Jedziemy do mnie? A co? Kochankę chcesz zaprosić? - Hugo odbił pałeczkę.
    - Jakbyś zgadł. No, ale idźcie już, bo zaraz tu będzie. - Mads machnął na nich ręką.

    OdpowiedzUsuń
  134. - Nie ciskaj się, to właśnie ona przychodzi. - Mads odpowiedział siostrze. - Widzisz, umówiliśmy się na coś w rodzaju randki. Zadowolona? - Dodał jeszcze.
    - To ty wiesz, co to jest randka? - Hugo zaczął nabijać się z przyjaciela, ale zaraz podniósł się z kanapy i ruszył w stronę przedpokoju żeby się ubrać. - Dobrze, że nie przyszła, bo by pół imprezy wyswatała. - Odpowiedział jeszcze Veice wciągając swoje buty, po czym założył kurtkę.

    OdpowiedzUsuń
  135. - Auć. - Mruknął tylko, rozmasowując sobie bok, w który go uderzyła. Czasami Veikka była naprawdę niemożliwa. Przecież Hugo z Madsem zawsze się z siebie nabijali i o było normalne, więc nie potrafił zrozumieć jej zachowania.
    - Tak, tak. Wiem, że chce dobrze, ale czasami jest strasznie irytująca. - Odpowiedział dziewczynie, wkładając do kieszeni telefon i kluczyki od motocykla. Wyprostował się i spojrzał na Veikkę. - Przecież nie bardzo za nią przepadasz, czy może chciałabyś się jednak z nią zaprzyjaźnić? - Zapytał.
    To nie było tak, że rudowłosa mu się nie podobała taka jaka była. Podobała się, nawet bardzo. Chociaż na pewno by nie narzekał, gdyby od czasu do czasu ubierała się bardziej jak dziewczyna, albo gdyby wskoczyła w jakąś fajną, seksowną bieliznę tylko dla niego.
    Jednak nie miał zamiaru wymuszać tego na niej. Nie chciał jej zmieniać.

    OdpowiedzUsuń
  136. - No to do niej zadzwoń. - Podsunął jej pomysł, otwierając przed nią drzwi i biorąc jej torbę, by zarzucić ją na ramię. - Na pewno zrobi ci przyspieszony kurs z malowania paznokci, czy coś. - Dodał z łobuzerskim uśmiechem zamykając za sobą drzwi.
    Hugo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest irytujący, nawet bardzo często. Taka już była jego natura, więc nawet słowem nie skomentował tego, co powiedziała.
    To, że zerwałby z niej tą bieliznę było pewne, ale zawsze by też sobie mógł popatrzeć, a niespodziankę na pewno by mu sprawiła. Nie trudno się dziwić, że reagował jak facet, bo nim był. A Veikka była piękną kobietą.
    Wyszli na zewnątrz i dotarli do jego motocykla.
    - Chcesz poprowadzić? - Zapytał z łobuzerskim uśmiechem, patrząc na rudowłosą uważnie.
    Fakt, byli przyjaciółmi już tyle lat. Wiedzieli o sobie wszystko. Chyba nawet Mads nie wiedział tego wszystkiego, co wiedziała ona. Veikka znała Hugona na wylot, nie musieli więc bawić się w poznawanie siebie nawzajem. Ten etap mieli już za sobą.

    OdpowiedzUsuń
  137. - Nie przez telefon głuptasie. - Odpowiedział jej, kręcąc głową i śmiejąc się cicho. - Możecie się przecież spotkać. Amber cię nie pogryzie. - Wyjaśnił dokładniej.
    Na takie rozmowy będą mieli jeszcze dużo czasu. Jak na jeden dzień, Hugo miał już raczej dość ckliwego wyznawania uczuć. Przecież nie miał zamiaru nigdzie uciekać, ani tym bardziej jej unikać, więc na takie rozmowy jeszcze zostało im sporo czasu.
    - Tak, jestem pewien. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem, wyciągając swój kask. - Będę trzymał ręce przy sobie. - Dodał jeszcze, zmieniając uśmiech na bardziej łobuzerski.
    I tak będzie ją macał, tego mogła być pewna.

    OdpowiedzUsuń
  138. - Dobra, dajmy już spokój Amber, bo samą rozmową jeszcze ją ściągniemy do mojego mieszkania,a tego bym nie chciał. - Powiedział, zapinając kas i podając dziewczynie kluczyki.
    Hugo nie był aż takim idiotą. Wiedział, że Veikka niezbyt często prowadziła, a jego motocykl był świętością, więc trzeba było na niego uważać. Na macanie będzie musiał poczekać, aż dotrą do jego mieszkania, te pół godziny jakoś wytrzyma.
    Hugo już miał wsiąść za dziewczyną, kiedy ta zeszła z motocykla. Spojrzał na nią uważnie, nie bardzo wiedząc o co chodzi.
    - Co jest? - Zapytał.

    OdpowiedzUsuń
  139. - Sugerujesz, że nie umiem utrzymać w domu porządku? - Zapytał, udając wielce oburzonego tym faktem. Wiedział, że Veikka sobie z tego żartuje. Gdyby chciała, pewnie sama by mu posprzątała.
    Westchnął cicho, patrząc na dziewczynę z lekkim uśmiechem na ustach. Podszedł do motocykla, wymacał odpowiednią wajchę i pociągnął siodełko d przodu. To samo zrobił z tylnym siedziskiem.
    - Sprawdź, czy teraz jest dobrze, a lusterka musisz sobie sama ustawić. - Odezwał się po chwili, kiedy skończył.
    Czemu ta jego kobieta musiała być taka mała.

    OdpowiedzUsuń
  140. Bo ta cała sytuacja była zabawna, jednak Hugo nie miał zamiaru okazywać tego głośno. Jeszcze tylko jakiejś kłótni z Veikką by mu brakowało. Tego zrobić przecież nie mógł. Mieli spędzić miły i przyjemny wieczór w swoim towarzystwie, a scysja o motocykl nie była do tego potrzebna.
    - To dobrze. - Mruknął tylko, tłumiąc chichot i ciesząc się, że ma na sobie kask, który tłumił tego typu odgłosy. Hugo usiadł za Veikką i objął w pasie, opierając się głową na jej plecach.
    Stwierdził, że lepiej jej nie drażnić żadnym zbędnym macaniem, bo kraksa byłaby gotowa a i Veikka byłaby na niego zła. Miał więc zamiar siedzieć grzecznie na swoim miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  141. Hugo już się nie odezwał. Nie chciał jeszcze bardziej denerwować Veikki, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest zestresowana.
    - Dasz sobie radę. - Odezwał się w końcu, kiedy ruszyli spod kamienicy, ale wątpił, by dziewczyna w ogóle to usłyszała.
    Hugo ledwie ją trzymał i nie śmiał się ruszyć, albo chociaż przesunąć rąk, by jej nie dekoncentrować. Miał nadzieję, że jakoś bezpiecznie dojadą na miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  142. Wlekli się to fakt,ale jemu jakoś to nie przeszkadzało. To był jakby przedsmak ich wspólnego wieczoru. Następnym razem na pewno pójdzie jej lepiej w to akurat Hugo wierzył.
    Kiedy zatrzymali się pod kamienicą, chłopak odetchnął z ulgą. Dojechali w jednym kawałku, a to było najważniejsze.
    Carlsson zdjął z siebie kask i spojrzał na Veikkę.
    - I jak ci się podobało? - Zapytał.

    OdpowiedzUsuń
  143. - Następnym razem będzie lepiej. - Powiedział z lekkim uśmiechem zsiadając z motocykla. - Może tu stać, co to za różnica? - Zapytał, stawiając jednoślad na stopce i wyciągając kluczyki z kierownicy.
    Chwycił też torbę dziewczyny, bo chyba nie sądziła, że pozwoli jej samej żeby nią nosiła.
    Podszedł do dziewczyny i objął ją ramieniem.
    - Ładnie wyglądasz, nie przesadzaj. - Powiedział tylko, widząc że Veikka zaczyna marudzić. - Chodź na górę. - Dodał jeszcze, popychając ją lekko do przodu.

    OdpowiedzUsuń
  144. Hugo nie miał zielonego pojęcia, co ugryzło Veikkę, że tak automatycznie straciła humor. Nie chciał jednak drążyć tematu i nie chciał się wypytywać o co chodzi, żeby jeszcze bardziej nie zaogniać sytuacji.
    Oczywistym było to, że chciał się wykazać. Takie drobne gesty, też przecież się przydają, prawda? Veikka była dla niego kimś ważnym, to i starał się bardziej.
    - Daj już spokój. - Powiedział tylko wspinając się po schodach. - Chyba częściej muszę zacząć ci mówić, że wyglądasz pięknie, żeby nieco podwyższyć twoją samoocenę. - Odezwał się jeszcze po chwili, otwierając przed Veikką drzwi do swojego mieszkania i puszczając ją przodem.
    Właśnie to było dla niego dziwne. Czemu tak się przejmowała swoim wyglądem, skoro wcześniej tego nie robiła? A może po prostu on tego nie zauważał, bo rzadko kiedy widział ją ubraną i uczesaną inaczej, niż na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
  145. - No nie wiem, wiem. - Odpowiedział jej uśmiechając się łobuzersko.
    Pewnie, gdyby zapytała mógłby jej co nieco powiedzieć o tym, jak bardzo mu się podoba. On nie uważał, by miała zbyt duże piersi, dla niego były idealne, pasowały do jego dłoni. Była ładna i zgrabna. I chyba jego obowiązkiem było dowartościowanie jej, bo nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo na niego działała. A może o tym wiedziała, tylko nie dopuszczała tego do świadomości? Kto ją tam wiedział.
    - Będę i mówił i dotykał. - Odpowiedział jej, zamykając drzwi na klucz i kładąc torbę na podłodze. Rozebrał buty i zdjął z siebie kurtkę. - Przecież teraz trzymam ręce przy sobie, ale zaraz to się zmienił. - Dodał jeszcze, patrząc na Veikkę z łobuzerskim uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  146. [ Wybacz, ale dopiero co wróciłam z hokeja :D]

    - Haha, bardzo zabawne. - Skomentował tylko, ale wiedział, że dziewczyna tylko się z nim droczy. - Zaraz w ogóle mogę cię nie dotykać i zobaczymy kto dłużej wytrzyma. - Dodał z łobuzerskim uśmiechem.
    Wiedział, że Veikka uwielbiała jego wszędobylskie ręce. On sam też to lubił. Podobało mu się to, jak dziewczyna reaguje na każdy jego dotyk, jak sama przychodzi do niego, by robił z nią rzeczy, których nikt inny wcześniej nie robił. Tak. To, że był tym pierwszym też mu się podobało.
    Hugo również zaczął się śmiać, patrząc jak rudowłosa wyciąga z torby swoje rzeczy.
    - Przecież mówiłem, że możesz to zrobić. Żadna kochanka nie będzie już chciała do mnie przyjść. - Odpowiedział jej z łobuzerskim uśmiechem. Mogła się nawet do niego przenieść, jemu to nie przeszkadza. - Tylko nie szalej z tym rozkładaniem, bo za dwa tygodnie będziesz musiała przenosić to do nowego mieszkania. - Dodał jeszcze, po czym ruszył do kuchni, żeby wstawić wodę na jakąś herbatę, czy coś.

    OdpowiedzUsuń
  147. [ Haha, dopiero teraz to zauważyłam. :) ]

    - Więc dobrze, tak się pobawimy. - Odpowiedział jej. W sumie, Hugo uważał, że taka zabawa mogłaby być całkiem ciekawa. Sam miał zamiar podjąć to wyzwane, chociaż nie wiedział, jak długo wytrzyma bez dotykania Veikki. - Przecież nie musisz mi się tłumaczyć, mówiłem, że możesz zostawić u mnie co chcesz. - Nie wiedział dlaczego dziewczyna aż tak zaczęła mu się tłumaczyć. On sam nie miał niewiadomo ilu swoich rzeczy nie miał. Mogła zostawić u niego co chciała. - Tak, znalazłem nowe mieszkanie, cztery razy większe niż to. - Odpowiedział jej, podchodząc do czajnika, by nalać do niego wody i nastawić w końcu wodę na herbatę.

    OdpowiedzUsuń
  148. - Jak zobaczę w tym mieszkaniu zdjęcie drogiego George'a to nie ręczę za siebie. - Odpowiedział jej żartobliwie, ale kiedy tylko o nim wspomniał aż się w nim zagotowało. Chyba musi nieco popracować nad zazdrością.
    Zalewał właśnie herbatę, więc skupił się na tym zadaniu, żeby przypadkiem nie rozlać gorącej wody, co mu się czasami zdarzało i dopiero wtedy odwrócił się przodem do Veikki.
    - Miałem na oku i w końcu wynająłem. - Powiedział, patrząc na nią. - No aż tak duże to nie jest. Jednak ma normalne łóżko w sypialni i porządną kanapę w salonie. A rozmiar? Podobny do waszego mieszkania. Najważniejsze, że to nie będzie kolejna klitka, gdzie jak puścisz bąka, to smród utrzymuje się nawet tydzień. Tam jest nawet balkon, więc jak będę chciał zapalić to nie będę podtruwał sąsiadom kwiatów. - Dostał chyba jakiegoś słowotoku. Dla niego to było wiele. Miesiące poświęceń się przydały i teraz będzie miał porządne mieszkanie, a jakąś dziurę, której nawet nie było sensu remontować.

    OdpowiedzUsuń
  149. - W nowym też nie. W nowym możesz ustawiać sobie moje zdjęcia. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem.
    Tak, zaborczość i zazdrość mogą sprawić problemy. Hugo poważnie będzie musiał się zastanowić nad tym wszystkim, żeby przypadkiem nie zrobić czegoś głupiego. Nie chodziło przecież o to, żeby Veikka nie miała przyjaciół płci męskie. Owszem, mogła spotykać się z kim chciała, przecież nie będzie jej ograniczał, ani tym bardziej nie chciał jej trzymać w złotej klatce. Mogła robić co chciała, on jakoś to przeżyje.
    - A kto wie, czy mnie z łóżka kiedyś nie wyrzucić. Musiałem zadbać o swoje wygody. - Odpowiedział jej, biorąc drugi kubek. W sumie napił by się piwa, ale się skończyło, a robienie zakupów nie było jego mocną stroną. - Teraz może jeszcze zażądasz, żebym przestał całkiem palić, co? - Zapytał. Wiedział co robi i raczej nie miał zamiaru z tego rezygnować.
    Usiadł za stołem i spojrzał na Veikkę. - Wiesz, że mnie to odstresowuje.

    OdpowiedzUsuń
  150. - Może i masz rację. - Odpowiedział jej tylko. Zazwyczaj ją miała, szczególnie jeśli chodziło o jego ego.
    On sam zauważył, że Veikka spoważniała. A przecież tylko żartowali.
    - Jeśli włączy ci się tryb wrednego chochlika, to kto cię tam wie. - Odpowiedział, dalej żartując.
    Nie chciał, żeby zrobiło się aż tak poważnie. Nie był jednak jeszcze gotów na to, by ze sobą mieszkali, bo po pierwsze zbyt krótko ze sobą byli, a po drugie nadal mieli mały problem z kłótniami. Poza tym, zrobiłoby się dziwnie, nawet bardzo.
    - Folia bąbelkowa, serio? - Zapytał, wypijając trochę swojej herbaty. - Seks pewnie tak, ale nie zawsze jest na to czas, ani miejsce. - Dopowiedział jeszcze. Zauważył jej uśmiech, ale i tak nic tym nie zrobił. Przecież się założyli.

    OdpowiedzUsuń
  151. Hugo zauważył, że ich dyskusja przybrała nieco dziwne tory. Rozmowa o tym,czy Veikka kiedykolwiek wyrzuciłaby, czy nie wyrzuciłaby go z łóżka była bezcelowa. Przecież nie mieli pojęcia co będzie i jak to będzie. Nie warto było aż tak bardzo pruć do przodu i snuć planów na temat ich związku, skoro nie mieli pojęcia, co będzie za tydzień, czy za miesiąc. Na takie rozmowy czas będzie w odpowiednim momencie.
    - To zajęcie dla bab. Już bym chyba wolał w coś przyłożyć, tak dla odstresowania. - Odpowiedział jej. Wyczuł kpinę w jej głosie. Nie miał pojęcia, jakie Veikka miała wyobrażania o jego życiu seksualnym, ale chyba były dość wybujałe. - Dajmy na to, coś się stanie jak będę w banku czy gdzieś i co tam mam kogoś przelecieć? Nie sądzę. - Wzruszył ramionami. - Nie mówię, że seks w miejscach publicznych nie jest ekscytujący, ale nie zawsze jest ku temu okazja. Poza tym, chyba sobie za dużo wyobrażasz. - Dodał jeszcze, kładąc swoją rękę na jej dłoni, by przestała stukać paznokciami w blat stołu. Irytowało go to.

    OdpowiedzUsuń
  152. - W sumie to nie jest taki zły pomysł. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem. - Może w nowym mieszkaniu będę miał na to miejsce. - Dodał jeszcze, upijając trochę herbaty ze swojego kubka. Zaśmiał się tylko słysząc jej słowa. - Przecież wiesz, że niczego takiego bym nie zrobił. Jeszcze potrafię się kontrolować, więc bez przesady. - Zdziwił się lekko, kiedy zabrała swoją rękę i spojrzał na nią uważniej. - Nie o taki dotyk mi chodził. - Odpowiedział jej równie spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  153. - Zawsze jestem spokojny. - Odpowiedział jej, chociaż nie do końca zgodnie z prawdą.
    Poza tym, worek treningowy był dobrym pomysłem. Może nawet w nowym mieszkaniu stworzy sobie coś na kształt małej siłowni?
    Hugo wyciągnął z kieszeni telefon i położył go na stole, by po chwili popchnąć go w stronę Veikki.
    - Znajdź go sobie, a ja skoczę pod prysznic. - Odezwał się, wstając ze swojego miejsca. - I nie widzę nic złego w tym, że rozmawiasz ze mną i Madsem, no ale rozumiem, solidarność jajników i te sprawy. - Wyszczerzył się do niej jeszcze, po czym wyszedł z pomieszczenia.

    OdpowiedzUsuń
  154. Dla Hugona to nie było nic dziwnego. Zostawił jej telefon, bo faktycznie nie miał nic do ukrycia. Nawet jeśli Veikka by chciała to mogłaby go przejrzeć od deski do deski. Sprawdzić wiadomości, zdjęcia czy listę kontaktów.
    Hugo wszedł do łazienki po cichu licząc, że jednak dziewczyna do niego dołączy. Chociaż się założyli, że nie będą się dotykać to i tak miał za chwilę złamać słowo.
    Rozebrał się do naga i wszedł pod prysznic. Puścił gorącą wodę i stanął pod nią. Musiał zmyć z siebie kurz z warsztatu, a i przy okazji się rozluźnić, bo cała ta sytuacja z Madison też się nieźle na nim odbiła. Jak i na Veice zresztą.

    OdpowiedzUsuń
  155. Hugo stwierdził po jakimś czasie, że chyba Veikka faktycznie się zawzięła i nie przyjdzie do niego do łazienki. No cóż, trudno. Kiedy skończył się myć, owinął się ręcznikiem i poszedł do sypialni, żeby znaleźć sobie coś do ubrania. Miał ochotę paradować przez chwilę nago, jednak się powstrzymał. Wytarł się, ubrał na siebie jakieś dresy i poszedł szukać dziewczyny.
    Znalazł ją w salonie, razem z kotem, gdzie wspólnie oglądali coś na jego komputerze.
    - Znów golf? - Zapytał zdziwiony, spychając kota z kanapy i siadając obok Veikki.

    OdpowiedzUsuń
  156. - A co ci się nie podoba w tym dresie? - Zapytał lekko oburzony. Był wygodny i po domu mógł sobie w nim chodzić. - Sugerujesz, że ja się do ciebie nie przytulam? - Zapytał.
    Fakt, czasami Hugo zapominał o tym, że ma kota, ale i tak lubił tego zwierzaka. Chyba nawet wolał koty niż psy, bo były bardziej niezależne.
    - Dobra, oglądaj sobie. - Powiedział w końcu. - Ja idę nakarmić kota. Chodź mały. - Wstał ze swojego miejsca i poszedł do kuchni.
    Nalał wody do miski, a do drugiej wsypał trochę suchej karmy ,po czym usiadł na krześle i spokojnie dopił swoją herbatę.

    OdpowiedzUsuń
  157. Może i był aseksualny, ale jednocześnie dawał dużą swobodę ruchów, dlatego Hugo tak często je nosił w domu. Dla niego to było bez różnicy. Był u siebie w towarzystwie Veikki, więc raczej stroić się nie musiał.
    - Dobra, dobra. - Powiedział tylko. - Przecież jak cię pomacam to też cię trochę wtedy poprzytulam, nie? - Zapytał.
    Z tych też właśnie powodów, Hugo zdecydował się na kota. Nie trzeba było się nim wiecznie opiekować, a pozostawienie go na kilka dni samego też nie skończyłoby się tragedią. Koty były samowystarczalne i na pewno było to niewątpiliwym plusem.
    Podniósł głowę, kiedy usłyszał słowa Veikki.
    - Też to zauważyłem. - Odpowiedział jej, wstając ze swojego miejsca i odkładając kubek do zlewu. Obrócił się przodem do dziewczyny i założył ręce na piersi. - Ciekawe skąd to się wzięło?

    OdpowiedzUsuń
  158. [ Okey, ja zaraz do teściowej na obiad uciekam, więc też mnie przez jakiś czas nie będzie. ]

    Może faktycznie ta cała sztywna i napięta atmosfera wzięła się z powodu tego dość durnego zakładu. Hugona już on za bardzo nie bawił.
    Spojrzał na Veikkę uważniej.
    - Przecież nie musisz mi za to dziękować. - Odpowiedział jej po chwili. - Jak miałbym cię olać? Przecież jesteś moją dziewczyną. Nie mogłem cię przecież zostawić samej, a i tak zwlekałem dość długo. - Dodał jeszcze cicho. - Mnie samego to wszystko w jakiś sposób przytłoczył, ale jestem pewien, że to nieporozumienie. A jak pojawią się wyniki badań to na pewno okaże się, że miałem rację. - Miał ochotę do niej podejść i ją przytulić, więc to zrobił.
    Pokonał dzielącą ich odległość w kilku większych krokach i tak po prostu przytulił ją do siebie. Mocno, przy okazji całując ją w czubek głowy.

    OdpowiedzUsuń
  159. Poniekąd, Veikka miała prawo oceniać go w ten sposób. Dziwnym było by raczej to, gdyby od razu przeszła z tym do porządku dziennego, jakby nic się nie wydarzyło. A opinia jaką o nim wydała na pewno mu się nie podobała, jednak miała prawo tak o nim myśleć. W końcu miałby dziecko z inną kobietą i wątpię, że gdyby była to prawda to Veikka by przy nim została.
    - Nie miałem zamiaru odpuścić, nigdy. Tylko sam ze sobą musiałem też dojść do ładu, a sporo czasu mi to zajęło.- Odpowiedział w końcu. - Z ciebie bym nie zrezygnował, nigdy, a siebie nie obwiniaj o to, że mnie nie wspierałaś. Dla wszystkich ta sytuacja jest trudna, ale jeszcze trochę i Madison zniknie z naszego życia na zawsze. - Dodał jeszcze, mając nadzieję, że tak będzie. - Najważniejsze jest to, że dostałem nauczkę i to naprawdę porządną. - Tak, Hugo na pewno zapamięta sobie co się stało. I tak, dziwne było to, że tylko raz zdarzyło mi się to, że jakaś dziewczyna przyszła do niego i powiedziała mu, że jest z nim w ciąży.

    OdpowiedzUsuń
  160. Hugo przez te ostatnie kilka dni, zastanawiał się właśnie, co będzie z nim i Veikką, jeśli okaże się, że faktycznie miałby dziecko z Madison. Wiedział, że rudowłosa nigdy by tego nie przeżyła i raczej wolałaby wrócić na stopę przyjacielską. Jemu by to nie wystarczyło. Byłby wściekły, ale nie na nią tylko na siebie, bo on sam doprowadziłby do takiej sytuacji.
    Słysząc jej kolejne słowa, aż wciągnął głośniej powietrze, po czym odsunął się odrobinę i ujął ją pod brodę, by na niego spojrzała.
    - Z tobą jestem, bo cię kocham, a jej nie. Ją przeleciałem dla frajdy, ciebie nie, bo za bardzo cię szanuję. Powiedziałem ci, że poczekam z seksem i tak zrobię. Ty masz tego chcieć. A dziecko? Z nią nie będę go miał, a z tobą pewnie kiedyś tak. - Odpowiedział jej, patrząc na nią uważnie.

    OdpowiedzUsuń
  161. Tak, powiedział to po raz kolejny, bo czuł, że musi to powiedzieć. Upewnić Veikkę w fakcie, że naprawdę tak czuje. Chociaż zaczął się zastanawiać, dlaczego ona mu jeszcze tego nie powiedziała. To go trochę martwiło, jednak nie miał zamiaru jej w tej kwestii naciskać. Wiedział, że rudowłosa czuje do niego to sam, więc wypowiedzenie tych słów było tylko kwestią czasu.
    - Wiem, że chcesz i też mówiłem ci dzisiaj, żeby niczego nie planować, bo to nie ma sensu. Samo wyjdzie. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem, całując Veikkę w czubek nosa. - Z odpowiednią dziewczyną na pewno się zdecyduję. I czemu biedne? Skąd wiesz, jakim bym był tatusiem? - Zapytał, udając oburzonego. - Grupę krwi? AB Rh-. Czemu pytasz?

    OdpowiedzUsuń
  162. - Już znalazłem tą odpowiednią i nie muszę dalej szukać. - Odpowiedział Veice z lekkim uśmiechem, patrząc na nią uważnie. - Tak, dziecko miało by cudowne dzieciństwo, spędzone w warsztacie samochodowym i na graniu na konsoli. - Dodał jeszcze.
    Odwzajemnił oczywiście jej pocałunek, przyciągając ją bliżej siebie i lekko się pochylając, by nie musiała się za bardzo wysilać.
    Słuchał tego co mówiła, ale nie za bardzo to wszystko rozumiał. Nigdy jakoś szerzej nie interesował się takimi rzeczami i to może dlatego.
    - Czyli ten konflikt serowy czy jakoś tam - zaczął po chwili. - Całkowicie wyklucza mnie z bycia ojcem? - Zapytał. Nie chciał się jeszcze cieszyć, musiał mieć stuprocentową pewność.

    OdpowiedzUsuń
  163. - I co się śmiejesz? - Zapytał, ale sam też zaczął się śmiać. Nie jego wina, że chyba po raz pierwszy w życiu słyszał ten termin. Nigdy wcześniej się tym nie interesował, bo i nie miał po co. - No to pokaż mi to, chętnie się dokształcę. - Odpowiedział jej w końcu z uśmiechem. - Wierzę ci oczywiście, ale potrzebuję potwierdzenia, żeby później się nie okazało, że ona jeszcze coś wymyśli. Tylko jeśli faktycznie to jest moje dziecko, to co nią kierowało? - Zapytał, odsuwając się od Veikki.

    OdpowiedzUsuń
  164. Kiedy to powiedziała tak dobitnie, chyba faktycznie to do niego dotarło. Był zadowolony i w końcu mógł odetchnąć. Sam nie wiedział, co by z nimi było, gdyby Madison pojawiła się z tym swoim brzuchem w ich życiu. Sporo na pewno by namieszała.
    Hugo usiadł grzecznie przy stole i przysunął sobie bliżej komputer. Musiał się trochę dokształcić, bo głupio wyglądało to, że nie zna takich oczywistych rzeczy. Jeszcze kiedyś dojdzie do tego, że pójdzie do szkoły.
    - Tak, weź go. Kluczki są w kurtce. - Odpowiedział jej, patrząc na monitor i pierwszy wyświetlony artykuł. - Dasz radę jeszcze skoczyć do sklepu po jakieś procenty, bo czuje, że muszę się napić. - Poprosił jeszcze, podnosząc głowę i spoglądając na Veikkę.

    OdpowiedzUsuń
  165. - Co ? - Zapytał z niewinnym uśmiechem na ustach. Przecież był zadowolony, że nie będzie tatusiem. Musiał to jakoś uczcić, ale wcale nie oznaczało to, że ma zamiar się upić.
    Kiedy Veikka wyszła, Hugo zajął się czytaniem, a przynajmniej próbował. Zrozumiał z tego wszystkiego tyle, że nie mógł być ojciec dziecka Madison i to było dla niego najważniejsze.
    - Szybko się uwinęłaś. - Odezwał się do nie, zamykając laptopa. - Tak, tak przeczytałem i mniej więcej rozumiem o co chodzi. - Powiedział jeszcze.
    Tak zadowolony nie był już od dawna. Miał w sumie ochotę skakać z radości.

    OdpowiedzUsuń
  166. Na razie nie chciał piwa. Na razie chciał wiedzieć, gdzie była Veikka i co musiała załatwić o tak później porze.
    - To dobrze, bo nawet nie miałem się kiedy za tobą stęsknić. - Odpowiedział jej, kiedy weszła do salonu i usiadła obok niego.
    Chwycił kartkę, którą mu podała i spojrzał na nią uważnie.
    - Czyli mam rozumieć, że gdyby dziecko było moje to sytuacja nie miałaby miejsca, bo Madison również ma grupę krwi Rh- tak? - Dopytał jeszcze, tak dla upewnienia się.

    OdpowiedzUsuń
  167. - Całe szczęście. - Odpowiedział Veice z szerokim uśmiechem na ustach, jednocześnie ją obejmując i przytulając do siebie. - Nawet nie wiesz jak mi ulżyło, chociaż od początku byłem pewien, że nie było możliwości, żebym był ojcem jej dziecka, a co jak co, ale o zabezpieczeniu zawsze pamiętam. - Powiedział. Ulżyło mu, naprawdę mu ulżyło, a po wykonaniu badań genetycznych będą już mieli stuprocentową pewność. - Czyli teraz jeszcze badania DNA i po wszystkim? - Zapytał.

    OdpowiedzUsuń
  168. Hugo słuchał jak Veikka z każdym wypowiedzianym słowem nakręca się coraz bardziej. Widać było jak na dłoni, że jej ta sytuacja też się nie podobała i ulżyło jej, kiedy okazało się, że dziecko nie jest jego.
    Wiedział, że Madison da sobie spokój, a przynajmniej miał taką nadzieję. Skoro mieli niepodważalne dowody na to, że dziecko nie może być jego to dziewczyna faktycznie tylko by się zbłaźniła. Hugo miał jednak nadzieję, że teraz już na dobre da im spokój.
    Zdziwił się słysząc ostatnie słowa Veikki, ale wiedział, że mówiła prawdę.
    - To na pewno. Kiedyś sobie zrobimy małego rudzielca. - Odpowiedział jej też się śmiejąc. - Tego dziecka nie będę się wypierał. - Dodał jeszcze, bezwiednie gładząc palcami ramię rudowłosej.

    OdpowiedzUsuń
  169. Słysząc jej słowa zaczął się śmiać. Zaraz też ponownie przysunął Veikkę do siebie i przytrzymał mocniej żeby mu nie uciekała.
    - No dobra, to nie. Zapomniałem o tym. - Odpowiedział, wyszczerzając zęby w uśmiechem. - Za to zrobimy sobie dzidzię śliczną jak tatuś i inteligentną jak mamusia. - Zakomunikował inną opcję, która chyba by mu nawet bardziej opowiadała.
    On sam był zdziwiony, że rozmawiają z Veikką na takie tematy, ale to były żarty.

    OdpowiedzUsuń
  170. - Oczywiście, że jesteś piękna. - Odpowiedział jej, przysuwając się bliżej. - Po prostu nasze dziecko powinno mieć trochę ze mnie i trochę z ciebie, nie sądzisz? - Zapytał. Sam się od niej trochę odsunął. - Przecież mi się podobasz, nie musisz się od razu tak denerwować i mnie odpychać. Na żartach się nie znasz? - Dopytał jeszcze.
    Jeszcze tego by teraz brakowało, żeby pokłócili się o ich nieistniejące dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  171. - Ty się potrafisz teatralnie oburzać? - Zapytał żartobliwym tonem. - Czekałem jeszcze na zaróżowione policzki i tupnięcie nóżką. Srogo się zawiodłem moja panno. - Dodał jeszcze, uśmiechając się do niej szeroko. - Tak masz cycki i to najlepsze na świecie. Takie... - przysunął się bliżej niej. - Duże i jędrne - przesunął rękę na jej brzuch, sunąc powoli w stronę jej piersi, by w końcu złapać jedną w dłoń. - I tak idealnie pasujące do mojej dłoni. - Dodał jeszcze, tonem znawcy.

    OdpowiedzUsuń
  172. - Nie nabijam się przecież, szczerą prawdę mówię. - Odpowiedział jej z szerokim uśmiechem na ustach. - Może i nie tupiesz, ale masz na to często ochotę, a to jest nawet... seksowne. - Dodał jeszcze.
    Kiedy Veikka opadała na plecy i on zaczął się śmiać, ale przesunął się na tyle, by być jeszcze bliżej niej. Zacisnął palce na piersi, którą trzymał, by po chwili przez materiał koszulki kciukiem podrażnić jej sutek.
    Kanapa była strasznie mała i strasznie niewygodna, jednak jemu to nie przeszkadzało. Pochylił się nad twarzą Veikki, drugą ręką podpierając się o oparcie kanapy.
    - Mogę przestać, jeśli chcesz. - Odezwał się po chwili, po czym pocałował ją prosto w usta, tym samym uciszając jej śmiech.

    OdpowiedzUsuń
  173. - Bo wiedzę to po twoim zachowaniu. - Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem. - Twoja twarz to niemal otwarta księga, z której można łatwo odczytywać emocje. - Dodał jeszcze.
    Na razie się męczył, ale za chwilę miało się to zmienić. On miał czas, nie spieszyło mu się.
    - Sama powiedziałaś, żebym sobie za dużo nie pozwalał. - Odpowiedział jej między jednym a drugim pocałunkiem.
    Kanapa, kanapą. Hugonowi akurat taka pozycja odpowiadała, chociaż Veikka nie była wstanie mu uciec.
    Po jakimś czasie macanie jej przez koszulkę, faktycznie mu się znudziło, więc złapał za jej końce, by się jej pozbyć. Aż się zachłysnął powietrzem, kiedy zobaczył co miała pod spodem.
    - No, no. - Skomentował jedynie wracając do dalszego macania.

    OdpowiedzUsuń
  174. No może i nie do końca odczytywał jej emocje, jednak czasami mu się udawało . Szczególnie kiedy była wściekła i wręcz bliska wybuchu.
    Uwielbiał patrzeć na nią w takich momentach. Oczywiście z daleka, byleby tylko nie znajdować się wtedy w polu rażenia. Samobójcą nie był. Co to, to nie.
    Owszem, nie musieli się ze sobą szczypać, to fakt. Hugo mógł dotykać Veikki kiedy chciał i ona mogła robić z nim dokładnie to samo. Nie byli już przyjaciółmi, którym takich rzeczy nie wypadało robić. Teraz, już było inaczej.
    - Nic. - Odpowiedział jej krótko, po czym po prostu na nią patrzył wręcz z pewnego rodzaju uwielbieniem. A to co widział bardzo mu się podobało. - Muszę się najpierw napatrzeć. - Dodał jeszcze po chwili, odsuwając się trochę, by mieć lepszy widok.

    OdpowiedzUsuń
  175. - Jesteś piękna, więc muszę się napatrzeć. - Odpowiedział jej z łobuzerskim uśmiechem. - Nie sądzę, żeby mi się to szybko znudziło. Ubieraj się tak częściej, to nie ręczę za siebie.- Dodał jeszcze, patrząc na nią uważnie.
    Powinni być ze sobą szczerzy. Hugo w sumie nie mówił Veice co mu się w niej podoba, ale nie sądził, by to było konieczne. Jego wszędobylskie ręce same jej to pokazywały. Chociaż, gdyby zapytała pewnie coś tam by jej wydukał.
    - A co? Tam na dole, też masz coś ładnego? - Zapytał i też zaczął się śmiać, jednak jego ręce automatycznie powędrowały do guzika jej spodni, by go rozpiąć, a następnie by całkowicie zsunąć z niej spodnie.
    Spojrzał na dziewczynę z uznaniem i pochylił się lekko, by pocałować ją gdzieś w okolicach pępka i powoli pnąc się z pocałunkami w górę, ale robiąc to wszystko bardzo powoli i z rozmysłem.

    [ Jutro będę pewnie dostępna dopiero po 14:00, bo nauki przedmałżeńskie mam :/]

    OdpowiedzUsuń
  176. [ Okey, tylko odpiszę już jutro,bo dzisiaj ledwo literki na klawiaturze widzę. :) ]

    OdpowiedzUsuń
  177. - Wiesz o co mi chodzi. - Powiedział, łapiąc przy okazji za materiał koronkowego stanika, żeby podkreślić swoje słowa.- Paraduj przy mnie w takiej bieliźnie częściej, a możesz być pewna, że się ode mnie nie opędzisz.- Dodał po chwili.
    Tej bielizny nie miał zamiaru jej niszczyć. Była zbyt ładna, by mógł to zrobić.
    Kiedy wypowiedziała te dwa magiczne słowa, był gdzieś w połowie drogi do jej twarzy. Zatrzymał się na chwilę. Przesunął się tak, by jego twarz znalazła się nad jej twarzą, by widziała przed sobą jego, a nie sufit. Spojrzał na Veikkę roziskrzonym wzrokiem, posyłając w jej stronę jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechem.
    - Ja ciebie też. - Odpowiedział, po czym wpił się w jej wargi z niemałą gwałtownością. Jakby to, co powiedziała, jeszcze bardziej go nakręciło.

    OdpowiedzUsuń
  178. - Rozebrałem, żeby sobie popatrzeć, a potem pomacać. - Odpowiedział jej jeszcze.
    Podobało mu się to, że powiedziała mu co do niego czuje w taki naturalny sposób, jakby mówiła o pogodzie. Czekał na te dwa słowa, zastanawiał się, kiedy je usłyszy i w końcu się doczekał.
    Nie miał zamiaru szybko kończyć tego pocałunku. Naparł na Veikkę całym ciężarem swojego ciała, nie pozostawiając między nimi nawet milimetra wolnej przestrzeni.

    OdpowiedzUsuń
  179. Teraz jeszcze tego nie robiła, jednak może wkrótce, gdyby nabrała większej pewności siebie, doszłaby do takiego wniosku.
    Poza tym, Hugo lubił ją rozbierać. Lubił sam odkrywać krok po kroku, co Veikka miała ukryte pod warstwami wierzchnich ubrań. To było dla niego, jak powolne rozwijanie ulubionego cukierka z papierka.
    Spojrzał na nią, kiedy przerwała pocałunek. Mogła dostrzec w jego oczach głód.
    - Sypialnia? - Zaproponował, cichym lekko zachrypniętym od emocji głosem.

    OdpowiedzUsuń
  180. - Podłoga? Też mi coś. - Prychnął tylko żartobliwie. - Tyłek sobie obtłuczesz na podłodze. - Dodał jeszcze, po czym podniósł się z łóżka i stanął nad Veikką.
    Wsadził jej jedną rękę pod kolana, drugą zaś wsunął pod plecy. - Złap mnie za szyję. - Powiedział po chwili, powoli unosząc ją do góry.
    A kiedy się wyprostował poszedł z nią do sypialni. Łóżko było wygodniejsze i bardziej miękkie. Położył dziewczynę na łóżku i sam ułożył się obok, podpierając głowę na zgiętej w łokciu ręce.
    Pochylił się, by ją pocałować, najpierw delikatnie, później już bardziej zdecydowanie, a drugą dłonią muskając zaledwie skórę na jej brzuchu.

    OdpowiedzUsuń
  181. [ Jutro znów nauki do 14:00, więc jeden odpis będzie rano, a kolejne dopiero jak wrócę do domu. :) ]

    OdpowiedzUsuń
  182. [ I tym samym mój plan dnia runął w gruzach. Haha :D Ja już po naukach na całe szczęście. ]

    Podłoga, kanapa, a nawet blat w kuchni - wszystkie te miejsca były dobre w jakiś sposób, ale na to co raczej miało ich czekać tego wieczoru, najlepszym miejscem było wygodne łóżko. Przynajmniej tak wydawało się Hugonowi.
    Poza tym, wziął ją na ręce, bo tak chciał i zawsze chciał to zrobić, a teraz nadarzyła się ku temu okazja.
    Sam za chwilę przesunął, by rękę niżej, jednak nie zamierzał protestować. Palce jego dłoni, najpierw ledwie musnęły koronkowy materiał, by zaraz śmielej wtargnąć pod niego. Czuł, że Veikka jest już lekko wilgotna, a jego samego bardziej to nakręcało.
    Zjechał pocałunkami niżej, na jej szyję, by muskać ją swoimi ustami i lekko podgryzać, kierując się w stronę jej ucha. Przygryzł lekko jego płatek, a później wyszeptał ledwie słyszalnym, lekko zachrypniętym z emocji głosem. - Pragnę cię, jak nikogo innego wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  183. Może i w pewnym sensie to, co powiedział było zabawne. Nie pasowało to do niego, ani do jego stylu. Faktycznie, jego słowa mogły się wydawać, zbyt górnolotne, czy zbyt kiczowate, jednak były prawdziwe. Powiedział jej co czuł.
    Zauważył ruch jej dłoni i odsunął się od niej, ponownie opierając głowę na ręce zgiętej w łokciu. Był zdezorientowany.
    - Co jest? - Zapytał.

    OdpowiedzUsuń
  184. Hugo westchnął cicho i położył się na plecach. Czemu kobiety musiały być aż tak trudne w obyciu. Ciężko było za nimi nadążyć, ciężko było je zrozumieć. Dlaczego nie mogły być tak proste w użyciu jak faceci? Od razu wszystkim byłoby łatwiej.
    Hugo nie chciał zgadywać o co chodzi, a odpowiedź Veikki tylko zbiła go z tropu.
    Zapatrzył się w sufit i wziął kolejny głębszy oddech.
    - Nie masz mnie za co przepraszać. - Odpowiedział tylko.
    Poniekąd już się przyzwyczaił do zmiennych nastrojów i zachcianek swojej kobiety.

    OdpowiedzUsuń
  185. - Przecież nie mam do ciebie o nic pretensji. - Odpowiedział jej, może nie do końca zgodnie z prawdą.
    Wiedział, że poniekąd to jego wina. Może gdyby ugryzł się w język i nie wyjechał z tym durnym tekstem nic by się nie zadziało i poszliby krok dalej. A może nie. Różnie to z nimi bywało.
    Kiedy Veikka wyszła, podniósł się ze swojego miejsca, by za nią spojrzeć. Wyleciała z pokoju jak z procy, jakby się za nią paliło.
    Hugo usiadł wygodnie na łóżku, czekając aż dziewczyna wróci do domu.

    OdpowiedzUsuń
  186. Hugo sam nie wiedział co się z nim dzieje. Wiedział, że z Veikką będzie inaczej, że to nie to samo, co z poprzednimi dziewczynami. Ona była jego kobietą, była wyjątkowa, a przede wszystkim niedoświadczona. Przecież nie weźmie jej siłą. Po raz pierwszy miał z tym problem i czuł się z tym, co najmniej dziwnie.
    Kiedy Veikka wpadła do pokoju jak burza, spojrzał na nią zdziwiony. Już miał coś powiedzieć, nawet otworzył usta, ale kazała mu się zamknąć, więc i zamknął usta.
    Zamiast tego przysnął się bliżej, spojrzał na nią i pomógł z rozpięciem stanika.
    Chciała tak, jak robił to zwykle? Proszę bardzo.
    Chwycił ją za kark, przyciągając bliżej i wpijając się w jej wargi. Jedną z dłoni położył na jej piersi i zacisnął mocno palce, by po chwili zacząć drażnić sutek, lekko za niego pociągając i go skręcając.

    OdpowiedzUsuń
  187. Skoro chciała, by zachowywał się normalnie to właśnie dostała tego próbkę. Nie miał zamiaru obchodzić się z nią jak z porcelanową lalką skoro nie tego od niego oczekiwała.
    Po chwili, pchnął ją mocniej, by położyła się na łóżku, ale on nie przerwał pieszczot. Do rąk dołączyły też usta, które przeniósł zaraz na kolejną pierś, by w chwili obecnej drażnić i drugą sutkę. Żeby jemu było wygodniej rozchylił nogi Veikki i wszedł między nie. Drugą dłonią, niemal na oślep skierował się w dół jej brzucha, by w końcu dotrzeć między jej nogi. Najpierw draznił jej kobiecość przez materiał majtek, które miała na sobie( jednak ten stan rzeczy długo nie miał się utrzymać), by po chwili dostać się pod niego. Poczuł tą gorącą, lepką wilgoć. Tym razem nie był delikatny, od razu wsunąć w nią dwa palce, którymi zaczął poruszać.

    OdpowiedzUsuń
  188. Veikka czasami naprawdę zbyt dużo myślała. Za bardzo się przejmowała, że coś robi źle. Pewnie, gdyby wypowiedziała swoje obawy na głos, Hugo po prostu zamknął by jej usta pocałunkiem, bo tak było najlepiej.
    Tym czasem, on kontynuował swoje pieszczoty, kontrolując jednak sytuację, żeby dziewczyna za szybko nie doszła.
    Stanął cicho, kiedy wbiła mu paznokcie w ramię. Oderwał się od jej piersi i przesunął nieco do góry, by na nią spojrzeć i pocałować. Wysunął z niej dłoń, by nią na oślep pogrzebać w szufladzie stolika nocnego i wyjąć paczkę prezerwatyw.
    Położył dłonie na jej biodrach i zdjął z niej majtki, ostatni fragment ubioru, który na sobie miała. Wsadził głowę między jej nogi, przejechał najpierw nosem później językiem po jej kobiecości ciekaw reakcji.

    OdpowiedzUsuń
  189. O taką reakcję właśnie mu chodziło. Aż sam się do siebie uśmiechnął. Przejechał językiem jeszcze dwa razy, by po chwili delikatnie przyssać się do łechtaczki. Nie trwało to jednak długo. Hugo nie chciał, by Veikka doszła, zanim posuną się dalej. Jedną ręką zsunął z siebie dres, który o dziwo, nadal na sobie miał. Podniósł się i klęknął między nogami dziewczyny, by spokojnie rozerwać opakowanie z prezerwatywą i nasunąć ją na członka. Bezpieczeństwo przede wszystkim. Podniósł wzrok, by spojrzeć na Veikkę, pochylił się, pocałował ją. Owinął sobie jej nogi wokół swoich bioder i powoli, by mogła się przyzwyczaić, wszedł w nią. Wypchnął biodra do przodu wchodząc głębiej i nie odrywając przy tym swoich ust od jej własnych poglębił pocałunek.

    OdpowiedzUsuń
  190. [ Haha, spoko :) chociaż zawsze się coś u nich dzieje. :D ]

    Może faktycznie się pospieszył. Może faktycznie powinien był ją uprzedzić co zamierza zrobić. Jednak jej słowa były wyraźne. Miał robić to, co zawsze, więc to zrobił. Przekaz był prosty, jasny i zrozumiały.
    Sam przestał się kontrolować, za bardzo pochłonięty własnymi emocjami i odczuciami. W końcu mieli to zrobić, nie sądził, jednak że Veikka zrobi to, co właśnie uczyniła.
    Zmarszczył brwi, ale wsunął się z niej szybko, ściągając odruchowo prezerwatywę ze swojego członka i naciągając na siebie dres.
    Odsunął się od dziewczyny, po czym wstał i wyrzucił ledwie zużytą gumkę do kosza obok łóżka. Zirytował się, ale jeszcze jakoś się kontrolował, choć zacisnął usta, zgrzytając zębami.
    - Czego nie możesz? - Zapytał.

    OdpowiedzUsuń
  191. [ Okey, jakoś sobie poradzimy. :) ]

    Hugo starał się nie być zły. Naprawdę. Przymknął na chwilę oczy, żeby się uspokoić. Nie chciał na nią krzyczeć, nie chciał się wkurzać, przecież nie o to chodziło.
    Spojrzał na Veikkę i czekał na to, co powie. A to, co usłyszał lekko go zaskoczyło.
    - Masz uczulenie? - Zapytał, wiedząc co to może oznaczać. Przysunął się trochę bliżej. - Ubieraj się. Jedziemy do szpitala. - Dodał jeszcze od razu, wstając ze swojego miejsca i szukając czegoś do ubrania. Nie mogli czekać. Hugo pluł sobie w brodę, że nie zapytał o to wcześniej, ani że ona mu o tym wcześniej nie powiedziała.

    OdpowiedzUsuń
  192. Zatrzymał się w połowie drogi, kiedy już próbował wciągnąć na siebie bokserki. Ubrał je jednak i usiadł na łóżku obok Veikki. Ujął ją pod brodę, by spojrzała mu w oczy.
    - Ale powiesz mi jak będzie się coś działo, dobrze? - Zwrócił się do niej, lekko się rozluźniając Dopiero teraz, kiedy to do niego dotarło zaczął łączyć ze sobą fakty. Faktycznie, nigdy nie używała w warsztacie rękawiczek. Zawsze go to zastanawiało i dopiero teraz, uzyskał odpowiedź. - Nie przepraszaj mnie, bo nie masz za co. - Powiedział, całując ją lekko w czoło. Złość minęła mu tak szybko, jak się pojawiła. - Powinienem był o to zapytać. Ba! Oboje powinniśmy porozmawiać na ten temat, żeby potem nie było takich sytuacji, ale cóż stało się. - Dodał jeszcze, posyłając jej lekki uśmiech.
    Gdyby przegadali wszystko wcześniej taka sytuacja by się nie zdarzyła. Hugo nigdy nie rozmawiał na takie tematy z żadną dziewczyną, z którą sypiał, bo albo brały tabletki ( o czym go informowały) albo po prostu mówiły, że są uczulone i nie ma w nich kończyć.

    OdpowiedzUsuń
  193. Byłby pewnie dalej zły, gdyby powód przerwania tego wszystkiego był bardziej trywialny. Jednak uczulenie na lateks nie było niczym zabawnym ani mało istotnym. W końcu chodziło o jej zdrowie.
    Uśmiechnął się do dziewczyny w odpowiedzi, lekko gładząc ją po policzku.
    Rozsiadł się wygodniej na łóżku. Sam chciał ją przytulić, tym samym pokazując, że wszystko jest w porządku, ale miała inne plany.
    - No cóż, powinienem był ci powiedzieć co zamierzam zrobić, żebyś miała szansę się przygotować, albo chociaż o tym powiedzieć. - Odezwał się po chwili. - Czyi jeden problem mamy z głowy. - Dodał z lekkim uśmiechem .- Skocz pod prysznic, a ja szybko zmienię pościel. - Zsunął się z łóżka i podszedł do szafy, by wyciągnąć z niej czysty komplet.

    OdpowiedzUsuń
  194. Przecież nie musiała mu się tłumaczyć. W gruncie rzeczy, był zadowolony, że zadbała o coś takiego jak zabezpieczenie. Oznaczało to, przynajmniej dla niego, że też myśli poważnie o ich związku. Słysząc ostatnie zdanie zaczął się śmiać.
    - Daj spokój, przecież nie będę zazdrosny o lekarza. - Odpowiedział jej, starając się stłumić chichot. - Poza tym, pewnie facet widział już w swoim życiu tyle damskich cipek, że aż mu zbrzydły. - Dodał jeszcze.
    Co innego gdyby ktoś inny jej dotykał, a lekarz to lekarz.
    Hugo podszedł do łóżka i zaczął powoli rozbierać pościel. Nie lubił tego robić, ale cóż. Nie będą przecież spali na brudnym prześcieradle.

    OdpowiedzUsuń
  195. - I dobrze, że to zrobiłaś. - Odpowiedział jej jeszcze.
    Z George'm było inaczej. On mógł być jej potencjalnym facetem, gdyby mu na to pozwoliła. Mógł jej dotykać, tak jak jeszcze niedawno dotykał jej Hugo, a tego raczej chłopak by nie zniósł.
    Słysząc jej kolejne pytanie zaczął się śmiać. - Słońce, ja ich nie oglądałem aż tak dokładnie. To duża różnica. - Zdążył jej odpowiedzieć, zanim zniknęła za drzwiami.
    Hugo zabrał się do zmieniania pościeli, a tą brudną po prostu rzucił w kąt.

    OdpowiedzUsuń