!! Duża prośba: proszę nie dodawać do KP etykiet z imieniem i nazwiskiem postaci. !!

6 marca 2017

can you be mine?


VILLEMO STEICHERT
22
Przyszła realizatorka dźwięku. Póki co, szczyci się mianem pomocniczki akustyka.
Ambicja większa niż wzrost. Tysiące muzycznych miłości. Serduszka w oczach, zbyt dużo marzeń, koszulka z nadrukiem mała wredna zołza i nieodłączne słuchawki.
W pakiecie nadzwyczaj cięty język.
I niebywała zdolność ukrywania własnych uczuć.

96 komentarzy:

  1. [ Nie do 21:00, bo do tej godziny pracujemy. Po prostu mam być później i tyle. Zaczyna mnie drażnić trochę to obcinanie godzin. :/ I gitara chociaż pisać można :)haha, będę miała chwilę to cały album mu nawet zrobię i podlinkuję w karcie :D nazwę go 50 twarzy Gusa :D]

    - Nie, nie znudzi mi się zapewniam cię. - Powiedział cicho, całując ją ponownie żeby tylko uciąć wszelkie dyskusje.
    Nie chciał teraz o tym rozmawiać. Chciał się z nią pieprzyć.W końcu sama twierdziła, że tylko to im dobrze wychodzi.
    Ale chciał też, żeby go przytulała, żeby głaskała go po włosach, bo Augustusowi Riveersowi nagle zabrakło w życiu czułości i dopiero Villemo pokazała mu, że to jest naprawdę fajne, a przede wszystkim udowodniła mu, że nawet taki nieczuły chuj jak on tej czułości potrzebuje.
    Jego dłoń zaraz odnalazła jej pierś, by mocniej się na niej zacisnąć. Wyczuwał już sterczące sutki. Szybko się podniecała i szybko reagowała na jego dotyk, a to też mu się podobało. Zaraz jednak, przesunął ją niżej, dotykając jej kobiecości przez materiał majtek.

    OdpowiedzUsuń
  2. [ U mnie zawsze jest afera nawet za 5 minut spóźnienia i każą Ci potem te pięć minut dłużej zostać, dlatego ja jestem pół godziny przed czasem :D randomowa, ale jaka śliczna *.* napatrzeć się nie mogę :D Stefcio jest boski to swój album musi mieć. :D]

    Obiecał jej wierność i słowa miał zamiar dotrzymać. Żadnych innych nie będzie, przynajmniej na razie. Villemo dała mu całą siebie, łącznie z czułością, której potrzebował, więc chciał spróbować. Potrzebował jej, ale chyba nie do końca zdawał sobie z tego sprawę.
    Uśmiechnął się triumfalnie, kiedy poczuł, że już jest wilgotna.
    Podniósł się, by pomóc jej zdjąć swoją koszulkę, przy okazji pozbywając się tej, którą miała na sobie. Zaraz też usadowił się między jej nogami, całując brzuch i przesuwając się wyżej, w stronę jej ucha.
    - Chcesz się kochać, czy pieprzyć? - Wymruczał jej do ucha, przygryzając lekko jego płatek i napierając na nią całym ciałem.

    OdpowiedzUsuń
  3. [ A gdzie ja to wysłałam? Muszę pisać jeszcze raz. Ło matko. :D]

    Gus zawsze przejmował kontrolę. Nie potrafił inaczej. Nauczył się dominacji, bo kobiety, z którymi sypiał, rzadko kiedy chciały przejmować inicjatywę. I tak już zostało.
    Z Vill było podobnie. Tylko, że ona dawała mu dużo więcej. Czemu więc nie mógł jej pozwolić na to, by zrobiła to, co chciała.
    Chwycił blondynkę w pasie i obrócił się tak, by leżeć na plecach, a by ona siedziała sobie na nim okrakiem.
    - Więc dotykaj. - Zamruczał, kładąc dłonie na jej biodrach. - Zrób ze mną co chcesz.

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Aj, bo mam milion kart otwartych i to dlatego. :/ eh ale to wcześniejsze też napisałam podobnie, więc spoko. :d tylko w nawiasach było info, że co do tych drugich to spoko, poczekam. :d i pytałam, czy podejrzewasz, że możesz mieć dzidzię :D]

    Gus chciał, żeby go dotykała. W sumie, chyba nigdy nikomu tak naprawdę nie dał się dotykać i nie miał pojęcia jak to wszystko będzie wyglądało.
    Czekał więc z niecierpliwością na to, co chciała zrobić Villemo. Do seksu mu się nawet nie spieszyło.I tak częściowo był zamroczony alkoholem.
    - Jaki znaczek? - Zapytał po chwili, nie bardzo wiedząc o co jej chodzi. - I gdzie chcesz go zrobić? - Perspektywa malinki jakoś go nie przerażała. W sumie to mogło być nawet zabawne.
    Augustus pomyślał przez chwilę, że faktycznie, teraz przez ten układ należał do Villemo, a ona była jego.
    - Też ci taki zrobię, żeby żaden cię nie ruszył, bo będę gryzł. - Odezwał się po chwili, śmiejąc się cicho.

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Mój ma to samo, tylko że mu zastrzegłam, że jak mnie zapłodni przed ślubem to go zabiję :D Oboje już się za to wzięliśmy, ale opornie nam idzie, a czas leci. :D ani się obejrzę a trzydziestka mi stuknie hahah :D]

    Augustus pewnie by się wkurwił, gdyby okazało się, że jakiś pajac kręci się obok Villemo. Była jego, przynajmniej do czasu, kiedy łączył ich ten cały układ, a on jako jedynak nie miał zamiaru się dzielić. I dzielić się nie potrafił.
    - Tobie raczej ufam, ale im już nie. - Powiedział cicho. - Nie musisz mnie oznaczać w żaden widoczny sposób. Masz mnie dla siebie. Całego. Obiecałem ci przecież. - Stwierdził jeszcze. Taka była prawda. Gus jaki by nie był, słowa dotrzymać potrafił. I to się u niego nigdy nie zmieniło.
    - Kto to Cythia? - Zapytał po chwili, marszcząc brwi.

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Faceci zawsze działają za późno. Niestety.
    No okey okey, odpiszesz jak będziesz w domu, a ja postaram się odpisać na jakiejś przerwie. :)]

    Vill była ładna. I nawet Gus musiał to przyznać. W końcu gdyby choć odrobinę go nie pociągała w życiu by nie zgodził się na ten układ.
    Słuchał jej uważnie, chociaż nie podobało mu się to, co mówiła. Zacisnął nawet usta, żeby tylko nie słyszała, jak zgrzyta zębami ze złości. Co chciała osiągnąć przez to, że mu to powiedziała? Że też zacznie mówić o niej w tej sposób?
    On nie mówił, on robił to, co do niego należało.
    Przesunął dłoń z jej biodra, na jej pierś i zacisnął na niej mocno palce, jakby chciał sprowadzić Villemo na ziemię.
    - Jebie mnie ta cała Cynthia. - Powiedział w końcu cicho. - Ale fakt, cycki masz zajebiste. Idealne dla mojej dłoni. - Dodał, łapiąc sutek w dwa palce, żeby lekko za niego pociągnąć. - Mi też staje, jak cię widzę. To chyba lepiej nie? - Zapytał, poruszając znacząco biodrami.
    Czyżby Agustus Riveers był zazdrosny o jakąś pannę, szok.
    Dłoń, którą nadal trzymał na jej pośladku, zacisnął mocno.
    - Nie chcę o niej więcej słyszeć. - Mruknął jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dwa razy nie musiała mu tego powtarzać. Wiedział, że go prowokowala. Wjechała mu na ego. Przecież niemożliwym było to, żeby jakaś laska była od niego lepszą w te klocki.
    - Mówisz i masz. - Powiedział, ostatni raz mocno zaciskajac dłoń na jej piersi, by zaraz ponownie chwycić ją za biodra i obrócić się tak, by leżała na plecach. Alkohol jakby wywietrzal mu z głowy. Zerwał z niej majtki, szybko, mało ich przy tym nie rozgrywając by zaraz zanurzyć głowę między jej nogami. Przesunął nosem po jej kobiecości, lekko przejechał po niej językiem, drażniąc ją delikatnie, by zaraz chwycić lekko w usta jej lechtaczke i zassac ją.
    Wystarczył jeden głupi tekst o tej całej Cynthi. a on poczuł się zazdrosny i miał zamiar udowadniać jej, że jest lepszy. Do czego ona doprowadzila.

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Zdarza się :) też tak parę razy miałam :) ]

    Tylko, że Gus był zazdrosny. Pierwszy raz w życiu. Był zazdrosny i to o jakąś laskę. To mu się w głowie nie mieściło. Mimo wszystko, Vill osiągnęła swój cel i dostała to czego chciała.
    Chciał jej udowodnić, że nikt nie zrobi jej dobrze w taki sposób jak on. Że nikt nie da jej tego, co on jej da. Aż sama będzie do niego przychodziła po więcej.
    - Nie ruszaj się, bo przestanę. - Zagroził tylko, odrywając się na chwilę od swojego zajęcia. - I możesz mnie chwycić za włosy, jeśli chcesz. - Dodał, wracając do całowania, lizania i pieszczenia.
    Znów zassal jej lechtaczke. Czuł, że Villemo jest gotowa, ale chciał żeby sama poprosiła go o to, by w końcu z nią wszedł. Droczyl się z nią trochę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fakt, Gus raczej nie chciał słuchać o tym, po co , na co i dlaczego Vill rozstała się z Cynthia. Przeszłość nie była ważna, liczyło się to, co tu i teraz, a to teraz było o wiele przyjemniejsze.
    Gus się starał, naprawdę się starał, a jęki dziewczyny, mówiły mu, że jej się to podoba.
    Po jakimś czasie jednak, stwierdził, że wystarczy tego dobrego. Rozebrał to co miał na sobie i przesunął się wyżej, by pocałować Villemo, jednocześnie dłonią, nakierowujac swoją męskość w odpowiednie miejsce, by zaraz zdecydowanie w nią wejść. Nie spieszył się jednak, poruszał się powoli, odrywając usta od ust Vill i patrząc na jej twarz uważnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. W pierwszym momencie, faktycznie chciał ją zostawić na granicy z pełnienia, ale że miał dobre serce to tego nie zrobił.
    Poza tym, on sam musiał wziąć coś dla siebie. Jemu też się coś należało, tym bardziej, że chyba udowodnił jej, że jednak jest lepszy w tym co robił od tej całej Cytnthi. Teraz Villemo już nie mogła w to wątpić.
    Kiedy na niego spojrzała, tymi swoimi dużymi oczami, faktycznie wyglądała jak jelonek Bambi, ale nic na ten temat nie powiedział. Uśmiechnął się tylko do niej szeroko, ponownie ja całując i samemu przygryzajac jej dolną wargę.
    Poruszał powoli, ale zdecydowanie, wchodząc jak najgłębiej się dało, cały czas na nią patrząc. Chciał widzieć jej minę, a przede wszystkim moment, w którym dojdzie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gus i tak wiedział swoje. Wiedział, że podobało jej się to, co robił. Widać to było w jej ruchach, w tych cichych jekach i to wystarczyło, by skoczyło mu ego.
    Doszedł chwilę po niej, kładąc się na niej całym ciężarem swojego ciała i wtulajac twarz w jej szyję. Nie odsunął się. Przytulił się do niej, nawet z niej jeszcze nie wychodząc, ustami niemal bezwiednie całując jej szyję.
    Wiedział, że ciężko by mu było z tego rezygnować. Lubił naturalność Vill w tym co robiła i to, jak mu się oddawała, więc miał zamiar to wszystko kontynuować jak najdłużej. Tym bardziej, jeśli będzie miała zamiar tak go prowokować. Wtedy na pewno nie odejdzie, bo wciąż na nowo, będzie musiał jej udowadniać, że jest w te klocki najlepszy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gus przytulił Vill do siebie na tyle, na ile było to możliwe. Nie chciał tylko brać, chciał też dać jej coś od siebie, a wiedział, że ona potrzebuje tego w tym momencie bardziej, niż on.
    Z nią było inaczej. Przy innej już dawno, by się odsunął. Teraz, został obok niej, już drugi raz wciągu ostatniej doby.
    Całował ją nadal, kierując się w stronę jej twarzy. Lewie musnął wargami jej czoło, policzki, czubek nosa, a na sam koniec usta, by zaraz potrzeć nosem o jej nos. Ot,tak, bo mu się tak chciał.
    - Vill...- zamruczał po chwili cicho. - Zostańmy przy tym układzie, ale mam jeden warunek. Przytulaj mnie tak częściej, udawaj chociaż, że ci na mnie zależy, dobrze? - Poprosił cicho, chociaż nie wiedział skąd mu to przyszło do głowy. - I ty też się do mnie przytulaj, zawsze, nie tylko po seksie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Gus nie poprosił jej o to pod wpływem chwili. Starannie sobie to wszystko przemyślał. Chciał tego i w pewnym sensie tego potrzebował. A wiedział, bądź też domyślał się, że Villemo mu nie odmówi.
    Spojrzał jej w oczy
    - Proszę. Zgódź się. - Wyszeptał, muskając lekko jej usta. - Rób to kiedy chcesz. Przy ludziach, jak będzie sami. Od ciebie to zależy. I owszem, wolno ci to robić. - Wyjaśnił, całując ją jeszcze raz i jeszcze. - Proszę. Niczego nie byłem tak pewien jak tego. - Dodał, jeszcze raz lekko ją całując.
    Dawał jej wolną rękę. Nie narzucał swojego zdania. Sama mogła zdecydować, chociaż wolałby na pewno usłyszeć od niej odpowiedź twierdzącą.

    OdpowiedzUsuń
  14. Może i to nie było odrzucenie, ale poczuł się odrzucony. Nie miał jednak zamiaru robić o to scen. Jedna kłótnia na dzień wystarczyła.
    Podniósł się na dłoniach, powoli wysuwając się z Villemo, po czym położył się obok na plecach, patrząc w sufit.
    - Tak, możemy się tam przejść. - Zgodził się po chwili, pocierając oczy pięściami. Sam czuł się już zmęczony. - Idziemy spać? - Zapytał. - Tylko najpierw skoczę pod prysznic.

    OdpowiedzUsuń
  15. Widział o tym, że to co zaproponował było ryzykowne, lecz mimo to chciał spróbować.
    Nie miał zamiaru rezygnować z tego układu. Podobało mu się i nie sądził, by w najbliższym czasie miało się to zmienić.
    - Dobra, wiem że śmierdzę. - Powiedział, śmiejąc się cicho i siadając na łóżku. - Idę się kąpać. Ty też byś się mogła ruszyć brudasku. - Szturchnął ją palcem, po czym podniósł się z miejsca. - Jutro trzeba im powiedzieć, żeby zmienili pościel. - Rzucił jeszcze, wchodząc do łazienki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ Jutro jakby coś 9-17 mam zmianę, więc będę dostępna od 6:30 gdzieś do 8:50, potem na przerwach i później dopiero po pracy]

      Usuń
  16. [ Buuuu, i zostawisz mnie samą. Brzydko :C ale jutro znów mam na popołudnie, więc do 12:00 będę dostępna :D]

    - A rano będziesz marudziła, że ci wszystko zaschło. Z resztą rób jak uważasz. - Pokręcił głową, śmiejąc się cicho. - Pewnie nawet ze dwa razy jeszcze bym to zrobił, albo zeszłoby nam do rana. - Skomentował jeszcze i już go nie było.
    Wykąpał się dość szybko, bo już się czuł zmęczony. Wytarł się tylko ręcznikiem i wrócił do pokoju.
    Do łóżka położył się zupełnie nago. Tak mu było wygodniej. Okrył ich kołdrą i sam dość szybko zasnął. Chyba ta dzisiejsza awantura tak go wyczerpała. Albo seks, chociaż pewnie dałby radę jeszcze ze dwa razy, ale bez przesady, bo mu się znudzi w końcu faktycznie.

    OdpowiedzUsuń
  17. [ No wiem, wiem, jakoś to przeżyje, ale może zdążysz wrócić do jakiejś normalnej godziny :)]

    Gus nigdy nie zastanawiał się nad tym, co robił. Po prostu działał. A że układ, który zawarł z Villemo mu odpowiadał to nie myślał o tym, czy robi dobrze, czy to jest moralne i czy tak powinno to wszystko wyglądać.
    Dla niego to był tylko seks. Przecież jego serce i uczucia były bezpieczne. On się nie zakochwial, więc nawet nie widział w tym zagrożenia.
    Na pewno w jakiś sposób by jednak zareagował, gdyby któregoś dnia, blondynka jednak stwierdziła,że nie chce się w to dalej bawić. Pewnie by się wsciekl, albo wzruszył obojętnie ramionami.
    Spał w najlepsze, kiedy wstała. Był zmęczony, a ostatnio jakoś sen nie dawał mu odpowiedniej porcji wypoczynku. Gdzieś w trakcie snu, koldra zsunela mu się z łóżka pozostawiając na widoku nagiego Gusa.
    Pewnie, jeśli nic ani nikt go nie obudzi, wstanie koło południa w końcu wyspany tak, jak należy.

    OdpowiedzUsuń
  18. [ To zupełnie tak jak moja mamusia. Ona też zawsze mi tyle żarcia da, że we dwójkę nie jesteśmy w stanie tego zjeść :)]

    Gusowi coś się śniło, więc nie chciał się budzić. Szczególnie, że to był sen erotyczny, czyli taki, jaki lubił najbardziej. W tej kwestii Riveers chyba był spaczony, bo myślał o seksie, gadał głównie o seksie, uprawiał seks i jeszcze o nim śnił.
    Kiedy dochodził już w tych swoich sennych marzeniach do wielkiego finału, usłyszał dźwięk upadajacego telefonu. Obudził się zaraz siadając na łóżku i nie bardzo wiedząc co się dzieje. Dostrzegł Villemo siedzącą na kanapie.
    - Co jest?- Zapytał zaspanym głosem. - Atak bombowy, czy jak?

    OdpowiedzUsuń
  19. [ Nie no ja mam akurat teściową marzenie:)lubi mnie o dziwo :)]

    Gus spojrzał na Villemo nadal zaspany. Zaskoczył go jej ton, jakby chciała się na nim wyżyć. On sam nie miał humoru, więc burknal coś pod nosem i ponownie położył się na łóżku.
    - To przestań halasowac. Chce spać. - Odpowiedział jej, wtulajac się w poduszkę. - I nie, nie wstaję jeszcze, jest za wczesnie. - Dodał jeszcze, ponownie zamykając oczy. Nie chciało mu się znosić jej humorów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Gus westchnął cicho, przekręcił się na plecy i otworzył oczy, by zaraz spojrzeć na siedzącą obok Villemo.
    Nie przejmował się kompletnie tym, że jest nagi. Przecież już go tak widziała, sieć nie powinno być problemu.
    - Już jedenasta? A czuję się jakby był środek nocy. - Wymruczal. - A po co ma do mnie dzwonić? Żebym go znów zjebał? Proszę bardzo, niech dziwni. - Dodał jeszcze, przecierajac zaspane oczy, żeby się dobudzic.
    - Pamiętam, pójdziemy. Daj mi tylko chwile, dobra?- Poprosił. - Wszystko mnie boli, a szczególnie głowa. Kawy bym się napił, skolujesz coś?- Poprosił jeszcze, siadając na łóżku.

    OdpowiedzUsuń
  21. Gus spojrzał na Villemo i zaczął się śmiać. Ona borila, wkurzała Petera, a on miał po niej sprzątać. Zabawne. Aż pokręcił głową z dezaprobatą. O dziwo, miał dobry humor.
    - Dobra, ustawie go do pionu jak zadzwoni. - Obiecał jej i spojrzał na potluczony telefon. - Skoczymy jeszcze do serwisu, może ci go naprawią. - Dodał po chwili. Tekstu o piciu nie skomentował. Nie chciał się kłócić.
    Kiedy zadzwonił telefon, wygramolil się łóżka i chwycił swoją komórkę. Zanim jednak odebrał spojrzał na villemo.
    - Jesteś aniołem.- Powiedział. - Riveers słucham.
    Kolejne piętnaście minut minęło mu na słuchaniu tego, jakie to problemy będzie miał przez niego zespół. Peter płynnie przeszedł też do skażenia się na Vill, ale tu Gus zazarcie jej bronił. Zakazu mężczyźnie obrażania blondynki po czym się rozłączył
    . Ubrał się też w końcu, ale tylko w bokserki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Gus sam miał ochotę rzucić telefonem o ścianę po rozmowie z Peterem, ale się powstrzymał. Szkoda mu było jego nowego smartfona, poza tym wtedy już całkowicie stracilby kontakt że światem, a do tego nie chciał dopuścić.
    W oczekiwaniu na swoją kawę nawet się ubrał w całości, bo przecież i tak mieli za chwilę wychodzić.
    - Dzięki. - Mruknął tylko w odpowiedzi, pochylajac się nad dzbankiem z kawą i wdychajac jej zapach. Już samo to go otrzezwilo. - to co idziemy oglądać wieże czy coś jeszcze?- Zapytał Villemo, spoglądając na nią i jednocześnie nalewajac sobie kawy do kubka.

    OdpowiedzUsuń
  23. Zaśmiał się cicho, słysząc jej słowa.
    - Wynagrodzę ci to, ale wieczorem, bo jak teraz się za to wezmę to znów nigdzie nie wyjdziemy. - Odpowiedział jej z szerokim uśmiechem na ustach. - A coś czuję, że za to jak ci się odwdzięczę będziesz mi nosiła kawę codziennie. - Spojrzał na nią uważniej. - Asystentka to dobry pomysł. Chcesz nią zostać?- Zapytał poważnie.
    Gus nie potrzebował żadnej asystentki, ale jeśli już ktoś miałby za nim latać cały czas to wolałby żeby to była Vill.
    - Co gadał? To co zwykle, że doprowadzasz go do szału, że nie umiesz się zorganizować i dowieźć mnie na miejsce na czas.- Zaczął wymieniać. - Jednak nie masz się co martwić, Peter wie, że nie wolno mu nigdy więcej tak do ciebie mówić. Dostał ode mnie szczegółowe wytyczne.

    OdpowiedzUsuń
  24. - Wiem, ja też żartowałem. - Odpowiedział jej krótko. - Poza tym, nie potrzebuje asystentki. Sam sobie świetnie radzę. - Dodał jeszcze po chwili, chociaż doskonaleda, że to nie jest prawda. Przydałby mi się ktoś taki, kto pilnował by jego terminów i jego samego też.
    - Jeśli tak powie to masz mi o tym powiedzieć. - Odezwał się wyraźnie zły, że Peter w taki sposób mógłby sobie to wszystko tłumaczyć. - Wtedy sobie z nim trochę inaczej porozmawiam.- Dodał jeszcze.
    Niechciane by ktokolwiek z ekipy wiedział co go łączyło z Villemo. To była tylko ich sprawa. Wyłącznie ich.

    OdpowiedzUsuń
  25. Owszem, nie radził sobie, jednak przecież musiał wmawiać wszystkim dookoła, że jest inaczej. Augustus Riveers nie przyznawał się do własnych słabości.
    Spojrzał na Villemo. I tak domyślał się, że nic mu nie powie. Nie mieli przecież tego w swojej umowie. Może i Gus by się tym zainteresował, ale ona sama nie wykazywała ku temu inicjatywy.
    - To co? -Zapytał po chwili. - Idziemy na to zwiedzanie? - Podniósł się z kanapy, poprawiając na sobie spodnie i podkoszulek oraz trochę mierzwiąc włosy. Lubił ten swój artystyczny nieład na głowie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Gus przyglądał się przez chwilę Villemo. Widział, że coś się działo, ale jakoś nie chciał o to pytać.
    Pewnie i tak by mu nie powiedziała, albo zaczęła by się złościć, albo zaczęłaby kręcić.
    Sam też narzucił na siebie bluzę i ruszył w stronę drzwi, otwierając je przed Vill.
    - Wypadałoby iść na jakieś śniadanie w sumie. - Odezwał się w drodze do windy. - Nic jeszcze dziś nie jedliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  27. [ Dobra, to co do koncertu przeskakujemy?]

    OdpowiedzUsuń
  28. [ Dobra to niech jeszcze idą na wieżę :D]

    OdpowiedzUsuń
  29. [ Ooo dobre :) jeszcze jakiś koło zrobi im zdjęcie, jak Gus ja obejmuje czy coś. :) albo jak ja całuję i afera na pół świata:) no niech będzie szczęśliwa przez jakiś czas jeszcze, bo później wprowadzamy armageddon]

    OdpowiedzUsuń
  30. [ Okey, spoko ja jutro na 13:00 idę więc od rana będę dostępna :D]

    OdpowiedzUsuń
  31. [ Oj biedna, aż tak źle dzisiaj?]

    Gus chodził za Villemo, pozwalając ciągać się po Paryżu, a teraz słuchał jej marudzenia na temat tego, jaka to ta wieża nie jest brzydka.
    Zaśmiał się tylko i westchnął ciężko.
    - Przecież widzę, że ci się podoba. - Mruknął, wyciągając ręce z kieszeni, by zaraz sięgnąć po telefon. - Dobra, jedno zdjęcie ci zrobię, a drugie zrobimy sobie razem, co? - Zaproponował po chwili. - No dawaj Bambi, pozuj. - Krzyknął jej jeszcze, w ogóle nie zwracając uwagi na to, co się działo dookoła. Miał dobry humor i nawet marudzenie Villemo nie mogło tego zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  32. [ Jeszcze pewnie średnia wieku 30 lub 40+ :/ eh masakra, co te chłopy mają we łbach. ]

    - Przestań marudzić, tylko stań prosto, bo jak nie to zaraz podejdę i cię przytrzymał. - Zagroził, przyglądając jej się przez chwilę.
    Podszedł do niej, bo nie chciał się drzeć na pół placu. - A tak ostatnio mi to wpadło do głowy. - Zaśmiał się cicho. - Wyglądasz jak Bambi. Masz takie wielkie oczy, ale bardzo ładne. - Dodał jeszcze, po czym szybko zrobił jej zdjęcie z zaskoczenia. - A teraz chodź tu. Muszę mieć pamiątkę. - Złapał Villemo w pasie i przyciągnął do siebie. Poprosił innego turystę o zrobienie zdjęcia. Wyszło całkiem fajnie, szczególnie, że w trakcie jego ramienia, trzymał blondynkę mocno, przy okazji kradnąc jej buziaka w policzek.

    OdpowiedzUsuń
  33. - Podziękowałabyś za komplement, a nie na mnie burczysz. - Powiedział, śmiejąc się cicho. Zabrał jej zaraz telefon, żeby go przypadkiem nie skasowała. To co miał w telefonie to była tylko i wyłącznie jego sprawa. - Żadnego kasowania! - Niemal krzyknął śmiejąc się cicho.
    Zrobił to, co zrobił. Kompletnie się nad tym nie zastanawiając. Miał na to ochotę, a że był Gusem to od razu wcielał swoje plany w życie. Czy Villemo się to podobało, czy nie.
    - Z rąsi? Żeby mi pół twarzy było widać? - Zaśmiał się cicho, odsuwając się trochę i robiąc zdjęcie wieży. - Nie musiał rozumieć, ważne że wiedział co robi. - Przejrzał te fotki, które już miał. - A zdjęcie jest urocze. - Zaśmiał się cicho, przyglądając mu się uważniej.

    OdpowiedzUsuń
  34. - Przecież wiesz, że nie jestem, administratorem tej strony. A jakoś nie mam ochoty przesyłać temu komuś zdjęć ze swojego prywatnego telefonu. - Odpowiedział jej, chociaż się nie uśmiechnął. Nie lubił, kiedy z niego kpiła. - Nie jestem słodziutki! Ani tym bardziej uroczy! Uwłaczasz mojemu ego. - Odezwał się po chwili, lewie kryjąc oburzenie. - Nie chcę zdjęć. - Wymruczał, dając się ustawić na tle wieży i zasłaniając dłonią twarz. - Daj spokój. Chodźmy już stąd. - Zaczynał powoli marudzić. Nigdy nie lubił, kiedy go fotografowano. Czy to z ukrycia, czy na jakiejś ustawionej sesji.

    OdpowiedzUsuń
  35. - Bo ty jesteś fotogeniczna, a ja nie. - Odpowiedział jej szczerząc się głupio i cofając się do tyłu. Zrobił to jednak zbyt wolno. Udało jej się go dorwać. Stanął więc bok niej, obejmując ją mocno ramieniem i głupio szczerząc się do aparatu. Zaczął się śmiać, kiedy zobaczył efekt ich pracy. - Jak nic to zdjęcie wyląduje na tapecie. - Zaśmiał się cicho, zabierając Villemo swój telefon, żeby przypadkiem do głowy jej nie przyszło go usuwać.
    - Gus! - Usłyszał za sobą piskliwy głos. - To twoja nowa dziewczyna? Od kiedy się znacie? Jak myślisz, co na to fanki? - Pytania usłyszał szybciej, dopiero potem dostrzegł niską dziewczynę, idącą w jego stronę z dyktafonem w dłoni.
    - Kurwa mać! - Wyrwało mu się.

    OdpowiedzUsuń
  36. [ Nie przejmuj się opiszesz jak będziesz miała chwilę :)]

    OdpowiedzUsuń
  37. - To, że robią mi sesje. nie znaczy, że je lubię. - Odpowiedział jej. Bo taka była prawda. Nic nie wkurzało go bardziej, niż pozowanie i robienie z siebie pajaca przez kilka godzin.
    A zdjecievi tak sobie ustawi na tapecie, czy Vill to pochwalała, czy nie. Jemu się podobało, a do jego telefonu mało kto miał dostęp.
    Wziął głębszy oddech, zanim spojrzał na dziennikarke. Nienawidził ich zawsze pojawiali się tak nagle e najmniej oczekiwanym momencie. Gus był wdzięczny Villemo, że jakoś wybrnela z sytuacji i zantowal sobie w głowie, że później jej podziękować.
    - Nie ma za co - krzyknął za nią. - Do zobaczenia na koncercie. - Dodał jeszcze, po czym z uroczym uśmiechem na ustach spojrzał na dziennikarke.
    - Jak widać to jedna z moich fanek. Nie mam dziewczyny i na razie nie zamierzam tego zmieniać. - Postanowił odpowiedzieć jej na pytania, które zadała. Musiał ukrywać to co łączyło go z Villemo, albo to co zaczynał czuć w stosunku do niej. - Moje fanki mogą czuć się bezpieczne. Serce nadal mam wolne. - Dodał jeszcze. - A teraz, proszę mi wybaczyć, muszę przygotować się na wylot do Londynu. Koncert.- Wsadził dłonie do kieszeni i ruszył przed siebie. Miał nadzieję, że uda mu się gdzieś znaleźć Villemo.

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie musiał się zbytnio tłumaczyć. Kobietą, która z nim rozmawiała nie była chyba zbyt dobra dziennikarka skoro nie zarejestrowała faktu, że Gusa tak naprawdę nie powinno tutaj być. Że od dwóch dni powinien był siedzieć e Londynie i przygotowywać się do koncertu.
    Całe szczęście, szybko mu odpuściła i sobie poszła, a Riveers ruszył na poszukiwania Villemo.
    Znalazł ja po jakichś piętnastu minutach na jednej z laleczek.
    - Wracajmy lepiej do hotelu.- Odezwał się w końcu, chowając dłonie do kieszeni.

    OdpowiedzUsuń
  39. Gus nie zauważył, że ktoś za nim idzie. Już i tak był wystarczająco zły na to, że go rozpoznano. Tego chyba najbardziej nienawidził. Dziennikarzy, którzy wciskali nos w nieswoje sprawy.
    Ukrywanie tego co ich łączyło było prostsze. Po co ktokolwiek miał wiedzieć, że coś ich łączy? To była tylko i wyłącznie ich sprawa, a Augustus należał do tego typu ludzi, którzy woleli by chronić swoją prywatność. Swoją i Villemo przede wszystkim.
    Podszedł do blondynki i objął ją ramieniem.
    - Co?- Zapytał, ruszając powoli w stronę hotelu. Drażniła go trochę tymi swoimi zdaniami, których nie kończyła. Zatrzymał się na chwilę, stając przed nią i zrobił pierwszą rzecz, na którą miał ochotę, nie zważając na otaczających ich ludzi. Pocałował ją, ale nie w policzek. W usta, tak całkowicie na serio, chwytając ja w talii i przyciągając do siebie. Jakby czytał jej w myślach.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  41. W tym momencie Gusa nie obchodziło kompletnie nic, oprócz tego, że teraz całował Vill. Chciał to zrobić, więc to zrobił.
    Przyciągnął ja jeszcze bliżej siebie i skorzystał z tego, że otworzyła usta, zaraz zaatakował jej język swoim własnym.
    W tym momencie i on był szczęśliwy, na tyle na ile potrafił. Nie odetchnęła go, nie zaczęła mu wymyślać, że całuje go na środku ulicy, tylko po prostu oddała pocałunek.
    Po jakimś czasie, Gus oderwał usta, od ust Vill. Uniósł głowę, by spojrzeć jej w oczy i ogarnął wolną dłonią, włosy z jej policzka.
    - Wracamy?- Zapytał cicho, jeszcze raz ja całując. Tym razem krócej. Bardziej...czule.

    OdpowiedzUsuń
  42. Gus pewnie i przedłużył by to wszystko, jednak gdzieś po drodze zrezygnował. W sumie Vill nie bardzo była chętna do poszerzenia ich układu i jakoś nie bardzo chciał sam to wszystko inicjowac, żeby potem nie awanturowala się o to, że zrobił coś, czego nie powinien.
    Ruszył więc przed siebie , mając ochotę ją przytulić, objąć czy zrobić cokolwiek innego, ale się powstrzymał, a żeby go nie korciło wsadził sobie ręce do kieszeni.
    - Tak, masz rację. Szkoda, że musimy wracać już jutro.- Odpowiedział jej po chwili. - Chętnie bym sobie zrobił jakieś dłuższe wakacje w fajnym miejscu, gdzie nikt by mnie nie znał. Może po Londynie właśnie tak zrobię.- Zamyslil się na chwilę, co w gruncie rzeczy to nie był zły pomysł. Odpoczął by od wszystkiego i od wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  43. Prawda była taka, że zaczęli wszystko od dupy strony, ale może faktycznie, tak było łatwiej i prościej. Bez uczuć, bez zbędnych zawirowań. Czysty seks.
    Tylko Gusowi zaczynało brakować neutralnych tematów do rozmów. A chciał z Villemo rozmawiać.
    Propozycji poszerzenia ich układu już pewnie nie ponowi. Odmówiła mu dwa razy, więc sytuacja była dla niego jasna. Nie chciała tego, a Riveers prosić się nie miał zamiaru.
    - Ty to potrafisz człowieka jednym słowem sprowadzić na ziemię. - Stwierdził, śmiejąc się cicho. - W każdym razie i tak wyjeżdżam w trakcie urlopu. Czas się odesparowac od wszystkiego i od wszystkich.- Dodał jeszcze, głębiej wciskając dłonie w kieszenie, bo nadal swiezbilo go żeby ją złapać za rękę.

    OdpowiedzUsuń
  44. Zaśmiał się cicho, słysząc jej słowa i spojrzał na Villemo.
    - Chyba faktycznie muszę pomyśleć o tej asystentce.- Powiedział po chwili. - Ktoś musi zacząć mi pilnować terminów, koncertów i ogólnie mnie ogarniać.- Zaśmiał się cicho.
    Gus zawsze gdzieś jeździł, kiedy tylko miał urlop. Nie lubił wracać w te same miejsca, bo zawsze lubił zmieniać miejsce swojego pobytu.
    - - Zabiorę cię że sobą. - Stwierdził po chwili.
    W sumie teraz wpadło mu to do głowy. Skoro nadal mieli, by tkwić w tym układzie, to musiał ją zabrać ze sobą, żeby słowa dotrzymać i mieć z kim spędzać czas. W końcu obiecał, że będzie jej wierny.

    OdpowiedzUsuń
  45. I znów, po raz kolejny mu odmówiła. Stwierdził, że od tej pory niczego więcej jej proponował nie będzie, bo be zastanowienia wręcz mu odmawiała. Nawet nie przemyślała sprawy, tylko od razu walnęła tym swoim "nie".
    Spojrzał na nią tylko kątem oka, po czym wzruszył ramionami.
    - Jak chcesz. - Mruknął w odpowiedzi, nieco wydluzajac swój krok. Chciał już być w hotelu i najlepiej położyć się spać.
    Skoro ona tak stawiała sprawę, on nie miał zamiaru drążyć tematu, tylko żeby potem nie marudziła, że złamał dane jej słowo. A z resztą, czym on się przejmował?

    OdpowiedzUsuń
  46. Fakt, na pewno sporo chętnych znalazło by się na to miejsce i Gus miał tego świadomość. Kobiety wręcz do niego lgnely, ale tak naprawdę, żadna nie zaproponowała mu tego, co Vill.
    Poza tym, wolał skakać z kwiatka na kwiatek, jak taka pszczółka w poszukiwaniu coraz to lepszych okazów.
    Teraz,na chwilę się zatrzymał, jednak kto wiedział, jak długo wytrzyma w obecnej sytuacji.
    Augustus coś czuł, że po powrocie do Londynu coś się między nimi zmieni, że ich kontakty się rozluźnia, ale jakoś się o to nie martwił.
    - Co ty chcesz od Mona Lisy?- Zapytał. - Fajna z niej babka była. Ładny uśmiech miała. - Zaśmiał się cicho.

    OdpowiedzUsuń
  47. - Nie znasz się na sztuce. Tyle ci powiem. - Skwitował.
    Gusowi akurat Mona Lisa się podobała i potrafił zrozumieć, czemu Villemo tak bardzo krytykowała ten obraz.
    Kiedy stwierdziła, że jest jej zimno, westchnął cicho i zdjął z siebie swoją bluzę.
    - Masz. - Podał jej ją. - Mi jest ciepło. - Dodał jeszcze. - W ogóle straszny z ciebie zmarźlak jest, wiesz o tym? - Zapytał. - Zmarźlak i maruda.

    OdpowiedzUsuń
  48. - Dobra, dobra. Ty to jesteś czasami za bardzo pewna siebie. - Powiedział, śmiejąc się cicho. - Aż dziwne, że jeszcze nie pękłaś od tej swojej dumy z samej siebie. - Dodał jeszcze.
    Widział, że się starała, ale widział też, że coś jest nie tak.
    - Nic mi nie będzie. Mnie się choroby nie trzymają, ale ciebie na pewno tak. - Odezwał się po chwili. - Więc chodźmy już lepiej do tego hotelu. Załatwię ci jakąś aspirynę i bez protestów kładziesz się do łóżka. - Dodał jeszcze, przyjmując nieco władczy ton.

    OdpowiedzUsuń
  49. [ Dobranoc :* jutro jak coś 9-17 jestem w pracy :) ]

    Zaśmiał się cicho, słysząc jej słowa.
    - Od razu narcyz. Po prostu znam swoją wartość. - powiedział. - A tak chyba powinno być, prawda?- Zapytał, chociaż odpowiedzi nie oczekiwał.
    Vill miała dużo racji w tym co powiedziała. Gus często był zapatrzony w siebie, nie patrząc na ludzi dookoła. Liczyło się to, czego on chciał, a reszta schodziła na boczny tor.
    - No to aspiryna będzie jak znalazł na ból głowy. - Odezwał się po chwili, by zaraz zacząć się śmiać. - wcale nie chciałem cię ciągnąć do łóżka. Za kogo ty mnie masz. No. Wiem. - Dodał, z udawanym oburzeniem.- Ja tu się chce o nią zatroszczyc, a ta mi że zbereznikiem jakimś wyjeżdża.

    OdpowiedzUsuń
  50. Zaczął się śmiać, patrząc na blondynkę.
    - Bo też masz w sobie coś z narcyza. - Odpowiedział jej. - Auć! - Mruknął, pocierając sobie bok, w który go szturchnęła i udając, że go to zabolało. - Nie jestem zbereźnikiem. Nawet przez myśl mi nie przemknęło, żeby cię dzisiaj ciągnąć do łóżka. - Dodał jeszcze.
    I tak myślał. Vill potrafiła nieźle maskować swoje faktyczne samopoczucie. Po Gusie z kolei było widać wszystkie targające nim emocje.
    - Także aspiryna i do łóżka. Bez dyskusji. - Odezwał się po chwili.

    OdpowiedzUsuń
  51. - Dzięki za podsuniecie pomysłu. - Zaśmiał się cicho. - Pozwe cię i zażądam zapłaty za zniewawge w naturze. W życiu się nie wyplacisz i do końca swoich dni będziesz na mnie skazana. - Teraz już zaczął się śmiać. Humor, który stracił po spotkaniu z dziennikarką wrócił do niego teraz ponownie.
    Zaraz jednak otworzył szerzej oczy z zaskoczenia, a uśmiech zniknął z jego twarzy. Przyglądał się Villemo z lekko rozchylonymi ustami.
    - Vill...- szepnął cicho. - I kto z naszej dwójki jest większym zbereźnikiem?- Zapytał.
    Prowokowala go i doskonale zdawała sobie z tego sprawę. A jemu się to podobało.
    Przesunął się do niej bliżej, objął ramieniem i nachylil nad jej uchem.
    - Rób tak dalej, a przelece cię na środku ulicy. - Powiedział cicho.- Albo zrobię ci dobrze ustami i zostawię, zanim będziesz mogła dojść.- Wyszeptal jeszcze, po czym zamilkł na chwilę- Albo wiesz, zmieniłem zdanie. - Odezwał się po jakimś czasie.- Nie zrobię nic. Wytrzymam. - Dodał na koniec.
    Chociaż wiedział, że i tak pewnie dopadnie ją w hotelowej windzie, zatrzymując ją między pietrami.

    OdpowiedzUsuń
  52. Zaśmiał się cicho.
    - A co to za skakanie na ciebie, skoro w ramach kary będę mógł cię wykorzystywać ile mi się żywnie podoba?- Zapytał, ledwie opanowujac śmiech. - Przecież to dla mnie biedzie raj na ziemii. - Dodał jeszcze.
    Miała rację. Nie wytrzymałby. Villemo miała w sobie coś takiego, co na niego działało. Wystarczyłoby jedno spojrzenie i byłby jej. W tym względzie, miała przewagę nad innymi.
    - Wytrzymam. - Szepnął cicho, zanim się nie zatrzymali, i zanim go nie pocałowała.
    Nie wytrzymał. Za dobrze go znała. Przyciągnął ją do siebie bliżej, kładąc dłonie na jej posladkach i odwzajemnil pocałunek. Co z tego, że byli na środku chodnika, że inni mogli na nich patrzeć, albo że znów przypaletalby się do nich jakiś dziennikarz? Oni się liczyli.
    - Co ty że mną robisz?- Wymruczal w jej usta,przerywając na chwilę pocałunek.

    OdpowiedzUsuń
  53. Vill robiła właśnie bardzo dużo. Nie zdawała sobie z tego sprawy, ale może to i dobrze, bo inaczej zaczęłaby to wykorzystywać przeciwko niemu.
    Gus nigdy wcześniej nie spał dwa razy z jedną dziewczyną, bo żadna tak naprawdę nie potrafiła zatrzymać go przy sobie. Jej się udało.
    - Robisz, tylko chyba o tym nie wiesz. - Powiedział cicho, niezbyt chętnie się od niej odrywając. Ale złapał ją za rękę i ruszył przed siebie.
    Łączył ich niby tylko seks, ale Gus i tak przekraczał ustalone granice, bo tak chciał, bo miał na to ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  54. Przysiadłam siebie przecież, że więcej jej nie dotknie, nie przytuli, nie złapię za rękę czy nie pocałuje, ale on tak nie potrafił. Akurat w tej kwestii nie miał pojęcia, jak być konsekwentnym i nie dotykać Vill, poza seksem oczywiście. Chciał jej dotykać, więc to robił.
    Teraz też chciał ja trzymać za rękę, więc to zrobił.
    Pewnie, gdyby ją zabrała to bylby zły, ale nie potrafiłbym jej wyjaśnić, czemu tak właściwie by się złościł.
    - Jezu, jaki jestem głodny. - Mruknął po chwili, kiedy wchodzili już na recepcje w hotelu. - Będzie trzeba coś zamówić, bo nie będę miał siły.- Dodał jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  55. Gus nic nie powiedział, kiedy zabrała rękę, ale od razu poszedł na recepcji żeby za jakieś pół godziny podrzuciła mu jakiś obiad na górę. Był głodny, zdecydował się na cokolwiek co mieli w menu byleby było tego dużo. Poinformowano go też ,że pod ich nieobecność posprzstali w pokoju o zmienili pościel.
    Poszedł więc do wind i dostrzegł stojąca przy jednej Villemo.
    - A ty zamiast jechać na górę to na mnie czekasz? - Zapytał śmiejąc się cicho.- Jak to miło z twojej strony.- Dodał jeszcze, przypominając sobie o czym myślał kilka minut temu.
    Windą podjechała i nikogo w niej nie było . Gus miał szanse wcielić swój plan w życie.

    OdpowiedzUsuń
  56. Gus wsiadł zaraz za Villemo do windy i wcisnął odpowiedni guzik ich piętra. Widział, że dziewczyną jest zmęczona, więc nawet niczego nie próbował.
    On w sumie był też głodny, więc nic innego mu w głowie nie było.
    - Ta się nie zatrzyma. Mamy tylko kilka pięter do przejechania. - powiedział. - Tak czułem, że to rozciecie wymaga szycia i to jak najszybszego, żeby nie dało się jakiekolwiek zakażenie.- Dodał jeszcze.
    Rozmawiali normalnie, to było dla niego dziwne. I Gus ciekaw był jak długo ten stan rzeczy się utrzyma między nimi. Pewnie do pierwszego głupiego zdania, które padnie z jego ust.

    OdpowiedzUsuń
  57. Spojrzał na Vill śmiejąc się cicho.
    - Wiem, jak można taką winde zatrzymać, nie martw się. - Odpowiedział jej. - Pewnie bym ją zatrzymał i uruchomił ponownie jak już bym miał na to ochotę, ale że jestem głodny to nie będziemy się tak bawić.- Dodał jeszcze z rozbawieniem.
    Faktycznie, już dawno powinna być w szpitalu, żeby jej tą rękę zszyli. Nie powiedziała jednak ani słowa przez te kilka dni, nawet minimalnie nie zaczęła marudzić.
    - Dobra, zmiana planów. - odezwał się po chwili, patrząc na nią uważnie. - Zjemy coś, odpoczniesz i znajdziemy najbliższy szpital, żeby ktoś się porządnie zajął ta ręka.- Powiedział. - Skoro kilka ostatnich dni to ty pilnowalas mnie, to teraz zamienimy się miejscami. I nawet nie próbuj się sprzeciwiać, bo zaniosę cię tam siłą. - Zazartowal

    OdpowiedzUsuń
  58. Gus z kolei zawsze narzekał na wszystko. Lubił marudzić, bo wiedział, że wtedy jest w centrum zainteresowania i wszyscy się o niego martwią i troszczą.
    Kiedy jednak w jego towarzystwie ktoś na coś narzekał, udawał że nie słyszy, albo że po prostu mało go to obchodzi.
    Teraz było trochę inaczej.
    - Dałbym sobie radę z francuskim.- Odpowiedział jej z lekkim uśmiechem. - Ale jak uważasz. Żeby potem nie było, że nie chciałem ci pomóc. - Dodał jeszcze, zaraz idąc otworzyć drzwi, bo przywieziono im obiad.

    OdpowiedzUsuń
  59. [ Wybacz, jestem u narzeczonego w szpitalu właśnie, ale zaraz wracam ]

    Zaśmiał się cicho.
    - Tak, sama się o tym przekonałaś, nie?- Zapytał śmiejąc się cicho i patrząc na nią uważniej.
    Odebrał obiad od dziewczyny, ledwie na nią zerkając po czym podszedł do łóżka i położył się obok Villemo.
    - Powinnaś coś zjeść.- Mruknął. - Przecież od śniadania noc nie miałaś w ustach. - Dodał z nagana w głosie.

    OdpowiedzUsuń
  60. [ Spoczko. :D Wiesz jak to jest jak chłopu nic jest, a uważa że umiera nie :d]

    Zaśmiał się cicho, słysząc jej słowa. Vill zawsze miała odpowiedź na to, co powiedział. Zawsze musiała mieć ostatnie zdanie. Dosłownie w każdym temacie.
    - Vill, nie drażnij mnie. - Powiedział, ujmując ją pod brodę, by na niego spojrzała. - Makaroniki nie są posiłkiem. To tylko przegryzka. Powinnaś zjeść coś ciepłego, no już. - Dodał jeszcze. - Tak jestem głodny, ale przejmuję się również tobą. Czy ci się to podoba, czy nie. - Mruknął, kompletnie szczerze.

    OdpowiedzUsuń
  61. [ Okey, nie ma problemu. :) Ja jutro do 17 w pracy, później szpital. Jak coś też postaram się co jakiś czas odpisywać z telefonu. ]

    Nie lubił, kiedy do niej mówił, a ona gapiła się w sufit, dlatego zmusił ją do spojrzenia sobie w oczy. Chciał wiedzieć, że go słucha, a nie myśli o niebieskich migdałach. To było mało przyjemne.
    Zmarszczył brwi, słysząc jej słowa.
    - Wim, że nie muszę, ale chcę. - Powiedział cicho. - I wcale nie mam cię w dupie. To ty mnie do siebie nie dopuszczasz, a z resztą nie będę się tłumaczył. - Dodał jeszcze.
    Podniósł się z łóżka i wrócił na kanapę, żeby zjeść obiad. Może i wcześniej miał ją w nosie, może nie za bardzo się nią przejmował, ale coś mu się we łbie poprzestawiało i teraz było inaczej.
    Wiedział, że to przez ten układ i przez to przytulanie się po seksie. On sam nie miał pojęcia co się z nim dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  62. [ A jak myślisz? :d Właśnie przez te dziwne myśli i zachowania mu się odwidzi i będzie rżnął co popadnie, byle odpędzić od siebie uczucia. :D Przecież się nie przyzna, że ją lubi, nie? Spokojnie, ja mam plan. :D]

    Nic jej nie powiedział. Zajął się jedzeniem po prostu. Musiał się pozbyć tych wszystkich dziwnych odruchów i dążenia do zażyłości. Ona tego nie chciała i on też tego nie chciał.
    Jadł powoli, nawet bardzo powoli. Byleby się do niej nie odzywać. Byleby na nią nie patrzeć.
    Dopiero, kiedy talerz był pusty i kiedy odsunął go od siebie, spojrzał na nią uważniej.
    - Umowa nie zakładała też czułości po seksie, więc od tej pory i to odpada. - Odezwał się w końcu.
    Nie miał zamiaru robić więcej ponad to, co sobie ustalili. Tylko seks. Bez przytulania, bez całowania i bez tego, co było, gdy byli na spacerze. Finito.

    OdpowiedzUsuń
  63. [ Pewnie szybko mu się odwidzi. Potem zrozumie, że ją lubi trochę za bardzo i jeszcze bardziej będzie się starał żeby mu się odwidziało :D]

    Już miał jej powiedzieć, że sama chciała się przytulać po seksie, ale ugryzł się w język. Nie chciało mu się z nią kłócić. Był zmęczony.
    Obżarł się jak dzika świnia i teraz chętnie by się zdrzemnął, ale jakoś nie miał ochoty kłaść się obok niej na łóżku, więc rozłożył się wygodniej na kanapie, wkładając sobie ręce pod głowę.
    Przymknął na chwilę oczy. Dziwił się, że tak szybko doszli z punktu, w którym całowali się na środku ulicy, do miejsca, w którym byli teraz.
    Byli popieprzeni. Cała ta relacja, która ich łączyła była popieprzona.

    OdpowiedzUsuń
  64. [ Jak nic go zabije, chociaż pewnie początkowo będzie udawał, że go to nic nie obchodzi. :D też uciekam, bo rano się nie podniosę. Jutro standardowo 9-17,poodpisuję reszcie i też idę nynać. Dobranoc :)]

    Tak, obraził się. Nie wiedział przecież, czego konkretnie ona od niego chce. Raz mówiła jedno, potem robiła drugie, a trzecie pewnie sobie myślała.
    Kobiety. Nigdy nie potrafiły mówić wprost o co chodzi. A on tego nienawidził. Do niego docierały tylko proste komunikaty, a nie jakieś zawiłe, ukryte za milionem aluzji, prośby. Wściekał się wtedy tylko bardziej.
    Ledwo zamknął oczy, a już usłyszał jej głos. Początkowo miał to zignorować, jednak ton w jakim wypowiedziała jego imię, sprawił że usiadł, po czym zaraz do niej podszedł.
    Nie wyglądała dobrze. Dotknął jej czoła. Była rozpalona. A kiedy spojrzał na jej ranę, aż syknął. Nie mógł jej tak zostawić.
    Doskoczył do telefonu i zaraz zamówił taksówkę. Musieli jechać do szpitala. Innej opcji nie był.
    - Vill...- powiedział cicho, podchodząc do niej. - Jedziemy. Nie można zwlekać. Taksówka już jedzie. - Dodał. Chciał pomóc jej wstać, ale nie wiedział, czy byłaby w stanie sama iść. Wsadził więc dłoń pod jej kolana. - Obejmij mnie za szyję. - Mruknął jeszcze.
    Nie życzyła sobie troski z jego strony, ale w tym momencie musiał jej pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  65. [ Jak za nic. Będzie się kręcił koło Villemo, a to już zbrodnia :D]

    Gusa w tym momencie mało interesowało to, że Vill chce spać. Nie miał zamiaru czekać, aż zrobi się jeszcze gorzej.
    Jak na dłoni było widać, że ręka się nie goi tak jak powinna. Że być może wdało się jakieś zakażenie. Potrzebna u była pomoc lekarza. I tylko jego. Musieli ją z szyć.
    - Będziesz spała, jak wrócimy ze szpitala. - Powiedział tylko, kompletnie nie przejmując się tym, że próbowała go odepchnąć. Chwycił koc, okrył ją nim, żeby jej było cieplej, po czym wziął ją na ręce.
    Najwyżej jeśli się nie przytrzyma to spadnie. - I jedziemy do szpitala, czy ci się to podoba, czy nie. - Mruknął, po czym już z Villemo na rękach doszedł do drzwi. Z trudem je otworzył i poczłapał do windy. Na szczęście przyjechała dużo szybciej, niż poprzednio.

    OdpowiedzUsuń
  66. [ I pewnie będzie miała okazję mu nagadać, bo Gus zrobi kolesiowi piekło. Vill jest jego, chociaż jej nie chce Haha :D]

    Gus tylko prychnął, słysząc jej słowa. Naprawdę potrafiła czasami go zaskoczyć. Była niesamowita. Rana była pewnie zakazona, a ona marudziła, że nie chce jechać do szpitala. Jego akurat w tym momencie nie interesowało to, czego chcę Villemo. Ważniejsze było jej zdrowie.
    - Nie przejmuj się butami. - Mruknął, siadając do windy i wciskając guzik parteru. - To najmniej istotna kwestia w tym momencie.- Dodał jeszcze.
    Kiedy windą się zatrzymała, Gus wyleciał z niej niemal jak z procy i wyszedł przed hotel. Taksowka już czekała, więc zaraz otworzył drzwi i ostrożnie ułożył Villemo na tylnym siedzeniu, siadając obok niej.
    Jakimś cudem, udało mu się porozumieć z kierowcą, na temat tego gdzie chcą jechać. A może po prostu facet widział w jakim stanie jest Villemo i sam się połapał.

    OdpowiedzUsuń
  67. [ Haha sam nie weźmie, ale drugiemu nie da:) ale może coś wtedy do niego dotrze, chociaż wątpię]

    Tak Gus miał zamiar nosić Villemo przez cały czas. Była tak osłabiona, że raczej nie dałaby rady zrobić choćby jednego kroku.
    Miał zamiar się o nią zatroszczyc, czy jej się to podobało, czy też nie.
    Kiedy powiedziała, że jest jej zimno, automatycznie objął ją ramieniem, przyciągając do siebie i gladzac bezwiednie jej ramię.
    - Cieplej?- Zapytał po chwili.
    Mało interesowało go teraz to, czy jej się to podoba, czy nie. Czy było to zawarte w ich układzie, czy nie. Teraz trzeba było zająć się jej ręką. To było najważniejsze.
    Do szpitala mieli kawałek, taksówką stała w małym korku, więc posuwala się dość mozolnie, co Gusa niezmiernie irytowało.
    Spojrzał na Villemo. Okryl ja porządnie kocem.
    - Możesz się położyć na mich kolanach jeśli chcesz. - powiedział cicho, automatycznie przypominając sobie sytuację sprzed kilku dni, kiedy to ona powiedziała do niego to samo.

    OdpowiedzUsuń
  68. [ Nie no happy end będzie, jak najbardziej tylko zanim do Gusa coś trafi to wiesz, ale na pewno akcja z tym gościem da mu do myślenia]

    Przytulił Villemo jeszcze mocniej do siebie, kompletnie nieświadomie wolną chwilędlonia glaszczac ja po ramieniu. Miał nadziej, że jest jej cieplej.
    Nie odzywał się przez jakiś czas, raczej zapatrzyl się w okno, denerwujące się tym, że tak wolno się przemieszczają. Już miał coś powiedzieć taksowkarzowi, który i tak by go pewnie nie zrozumiał, ale to mężczyzna pierwszy zaczął gadać, a słysząc tłumaczenie Villemo Gus aż się zaśmiał.
    Pokiwal tylko głową w odpowiedzi.
    W końcu po jakichś piętnastu minutach podjechali na miejsce. Augustus zapłacił taksowkarzowi, po czym wysiadł i pociągnął za sobą blondynkę, najdelikatniej jak potrafił, żeby zaraz wziąć ją za rękę i zanieść na Izbę Przyjęć. Tłumaczył na migi o co mu chodzi, pokazując przy tym rękę dziewczyny. Kazali im czekać, przynajmniej tyle zrozumiał, więc razem z Villemo na rękach, klapnal sobie na jednym z plastikowych krzesełek, trzymając ja na kolanach i nadal do siebie tuląc.

    OdpowiedzUsuń
  69. [ spoko. Poczekam jak coś :) ]

    OdpowiedzUsuń
  70. Gusowi nie przeszkadzało to, że musiał się sam wszystkim zająć. Nawet mu to odpowiadało,bo mógł przejąć inicjatywę, wykazać się w jakikolwiek sposób.
    Wcześniej, po prostu pozwalał innym kontrolować sytuację, zająć się jego sprawami, a on bezczynnie czekał na efekty ich poczynań.
    Teraz jednak było inaczej. Augustus wiedział, że Villemo nie byłaby wstanie sama o siebie zadbać. Była wręcz bezbronna, a to była dla Riveersa nowość.
    Przytulił ją do siebie mocniej, kiedy już siedzieli na krzesełku i wolną dłonią gładził ją po plecach.
    - No to poczekamy. - Powiedział cicho, muskając ustami czubek jej głowy. - Ty nigdzie nie pójdziesz. Jak będą przedłużać ją to załatwię. - Dodał jeszcze.
    Jakoś nie mógł sobie wyobrazić, żeby Villemo była w stanie choćby zejść samodzielnie z jego kolan.

    OdpowiedzUsuń
  71. Tak, Gus też to zauważył. Mimo złego samopoczucia Villemo nadal potrafiła być zgryźliwa. Nic jednak nie powiedział.
    - Normalnie się z nimi dogadam. Nie Rób ze mnie idioty. - Mruknął po chwili.
    Starał się być spokojny, bo kłótnie nie były teraz wskazane.
    Kiedy pojawił się lekarz, Augustus spojrzał na niego, kompletnie nie rozumiejąc tego, co ten do nich mówi. Spojrzał na Villemo.
    - Poczekaj, pomogę ci, a nie mnie odpychasz. - Powiedział już poirytowanym tonem, pomagając dziewczynie wstać. Czemu się tak zachowywała? Tego nie potrafił zrozumieć.
    Zostawił sobie koc i położył go na krzesełku obok, a sam rozsiadł się wygodniej na swoim własnym.

    OdpowiedzUsuń
  72. Dla Gusa, bezinteresowna pomoc też była czymś nowym. Jakby nie patrzeć, zrobił to po raz pierwszy w życiu.
    Widać było, że się przejął stanem Villemo i trochę zirytował go fakt, że nie była mu choć odrobinę wdzięczna.
    - Spoko. - Odpowiedział jej tylko, spoglądając na nią przez chwilę, zanim nie zniknęła za drzwiami gabinetu.
    Kiedy został sam, rozsiadł się wygodniej na krzesełku, odchylając głowę do tyłu i przymykając na chwilę oczy.

    [ Dziś 9-17 w pracy. ]

    OdpowiedzUsuń
  73. [ Przez najbliższy miesiąc tylko ja pracować będę, więc niestety jak najwięcej muszę siedzieć w pracy. ]

    Gus niemal przysnął na tym niewygodnym krzesełku. Był zmęczony. Sporo się tego dnia działo i marzył o tym, by móc już wrócić do hotelu i położyć się do łóżka.
    Czekał jednak na Villemo, chociaż tak naprawdę mógłby być wredny i ją tutaj zostawić, jednak nie zdobył się na to. Jeszcze znalazł w sobie odrobinę współczucia dla stanu w jakim się znajdowała.
    Dopiero, kiedy wyszła z gabinetu, otworzył oczy i przyjrzał się jej uważnie.
    - To co?- Zapytał, podnosząc się z miejsca i zabierając ze sobą koc. - Wracamy do hotelu. Tylko będę musiał cie nieść, bo bez butów za daleko nie zajdziesz. - Powiedział, podchodząc do niej. - Jak ręka?

    OdpowiedzUsuń
  74. Gus miał swoje zagrania to fakt. Większą część czasu był po prostu chodzącą mendą i tego się ukryć nie dało.
    Tym razem, było jednak inaczej. Zatroszczył się o kogoś prócz siebie i nawet dobrze się z tym czuł. Szkoda tylko, że miał to być raczej jednorazowy wyskok. Nie będzie miał pewnie więcej okazji ku temu, by pomagać Villemo, czy komukolwiek innemu. Poza tym, przecież ona była samowystarczalna. Gdyby była w stanie sama by się sobą zajęła.
    Przyjrzal się jej ręce i skrzywił na wieść o tym, ile szwów jej założono.
    - Ważne, że ją patrzyli. - Mruknął niezadowlony z jej tonu głosu. Nawet głupiego podziękowania nie usłyszał. - To idziemy taksówka już czeka, a ja chce spać. - Dodał po chwili równie chłodnym głosem. Nie miał zamiaru jej nosić.
    Otworzył przed nią drzwi pojazdu, po czym sam usiadł obok i podał kierowcy adres hotelu.

    OdpowiedzUsuń
  75. Tak, dziwna relacja ich łączyła, ale najwidoczniej tak miało być. Jeśli się nie dogadają to tak to będzie między nimi wyglądało już cały czas. Gusowi to przeszkadzało czasami, ale przecież nic jej na ten temat nie powie.
    W taksówce usiadł obok. Owszem, miał ochotę ją przytulić. Ale jej chłodne zachowanie skutecznie go zniechęciło.
    Zdziwił się jednak, kiedy mu podziękowała.
    - Nie ma za co. - Powiedział w końcu. Przesunął się bliżej zarzucił na nią koc, bo widział, że jest jej zimno, po czym niezdarnie objął ją ramieniem. - Zaraz będzie ci cieplej. - Obiecał cicho

    OdpowiedzUsuń
  76. Z Gusem faktycznie różnie to bywało. On sam miał swoje humorki. Czasami jak taka typowa baba potrafił strzelić focha. Teraz, też tak było. Obraził się, bo mu nie powiedziała głupiego dziękuję, ale zaraz po tym, jak padło to jedno słówko, humor mu się poprawił.
    Nie chciał się na nią gniewać, jednak to było czasami silniejsze od niego. Teraz, objął ją ramieniem, mocno ją do siebie przytulił i oparł brodę o czubek jej głowy.
    Nie musieli ze sobą teraz rozmawiać. Milczenie było dobre, tym bardziej, że mówienie im nie wychodziło.
    Wolną dłonią, gładził ramię Villemo. To co się działo na pewno nie będzie trwało u nich wiecznie. Gus podejrzewał, że po powrocie do Londynu nie będzie już tak, jak było w chwili obecnej.

    OdpowiedzUsuń
  77. [ W sumie to nie więc możemy przeskoczyć :)]

    OdpowiedzUsuń
  78. [ Haha plan genialny]

    I znów byli w Londynie. Gus nawet tak naprawdę nie miał okazji do tego, by pogadać z Villemo, by jakoś pomyśleć w ogóle nad tym, co się ostatnio między nimi działo.
    Wszystko działo się bardzo szybko. Jak dla niego zbyt szybko.
    Będąc już na miejscu, razem z zespołem GUS wrócił do dawnych zwyczajów. Villemo już go nie pilnowała, nie sprawiała nad nim żadnej kontroli. Nie wiedział, nawet, że ktokolwiek go szukał.
    Poszedł sobie po prostu na wycieczkę po Londynie. Wypił piwo w jakimś barze i wpadł do garderoby na piętnaście minut przed koncertem.
    Kiedy blondynka pojawiła się u niego, akurat zdejmował z siebie koszulkę, żeby przebrać się w coś, co nadawaloby się na wieczór.
    Spojrzał na nią i na słuchawkę, którą mu podawała.
    - Na pewno jest spoko. - Odpowiedział jej, chwytając Vill za nadgarstek i przyciągając do siebie. Z nikim się nie pieprzył oprócz niej, więc nic dziwnego, że na piętnaście minut przed koncertem zachciało mu się akurat seksu. - ale za to mamy sporo czasu, żeby sprawdzić coś zupełnie innego. - Wymruczal, pochylajac się nad nią, by ją pocałować.

    OdpowiedzUsuń
  79. [ Wybacz, dopiero co wyszłam z pracy]

    Gus tak naprawdę miał w nosie to czy dźwięk będzie zsynchronizowany, czy będzie wszystko dobrze słyszał. Zawsze było spoko i teraz też nie miało być inaczej. Villemo zawsze odwołała kawał dobrej roboty, więc teraz też nie mogło być inaczej.
    Poza tym, nawet jeśli trochę się spóźni na koncert to co to będzie za różnica. Przecież ludzie już i tak czekali na niego kilka dni.
    Teraz, chciał pobyć z Vill. Nie mieli zbyt wielu okazji, żeby widzieć się sam na sam, a Gus potrzebował tych ich spotkań, chociaż nie do końca potrafił nawet przed samym sobą wyjaśnić dlaczego tak jest.
    Poza tym, wytrzymał prawie dwa dni bez seksu, co dla niego było nielada wyczynem. Owszem, mógł sobie przygruchac inną, ale chciał Villemo. Nadal obowiązywał ich układ, a on starał się dotrzymać słowa.
    Kiedy zadała mu pytanie, odsunął się od niej minimalnie, by spojrzeć jej w oczy.
    - Nie. Z nikim nie byłem. - Powiedział cicho, przesuwając kciukiem po jej dolnej wardze. - Dotrzymuję danego słowa. - Dodał jeszcze, ponownie wpijajac się w usta blondynki, jednocześnie zajmując z niej koszulkę, która miała na sobie.

    OdpowiedzUsuń
  80. Gus do wszystkiego miał takie beztroskie podejście. Nie potrafił się po prostu czasami spiąć i zrobić tego, co do niego należało.
    Koncert to tylko koncert. Wiele jeszcze takich będzie miał przed sobą. Poza tym czekali na niego kilka dni, czym więc było te kilka minut więcej. Niczym. Przecież ich ukochany Augustus Riveers i tak wyjdzie na scenę. Najpierw jednak musiał zaspokoić swoje pragnienie i Vill też przy okazji musiał się zaspokoić, żeby przypadkiem mu nie uciekła.
    Zrobił kilka kroków do tyłu, w stronę tej toaletka, bo wydawała mu się w miarę stabilna. Zawsze też pozostawało mu krzesło.
    - Drzwiami się nie przejmuj. Potrafią pukać zanim tu wieżą.- Odpowiedział jej cicho, przenosząc się z pocałunkami niżej, na jej szyję i ukryte jeszcze za materiałem stanika piersi.

    OdpowiedzUsuń
  81. Właśnie dlatego wszyscy pukali, bo bali się gniewu Augustusa. A on potrafił się wściekać. Chłopak nie lubił, kiedy wlazło mu się do garderoby bez pukania. Oczywiście, Vill teraz mogła to robić tak często jak chciała. Jej by nie zwyzywał za to, że nie zapukała w drzwi.
    Owszem, zacisnął palce na jej posladkach, ale zaraz też chwycił ją w talii i posadził na toaletce.
    Zaraz też przesunął dłonie wyżej, by rozpiąć haftki stanika i uwolnić spod niego piersi blondynki.
    - Stęskniłem się za wami. - Wymruczał cicho, patrząc przez chwilę na sterczące sutki, by zaraz się do nich przyssać.

    OdpowiedzUsuń
  82. Wtedy było inaczej. Wtedy Villemo było natrętna. Przerwała mu w połowie zabawy i marudziła nad uchem przez całą drogę. Później wszystko się zmieniło.
    Teoretycznie się dogadali. Teoretycznie znaleźli sposób na to, by wytrzymywać w swoim towarzystwie, chociaż przede wszystkim chodziło o seks. Tylko i wyłączenie. Czy aby tylko o to?
    Gus podczas tego dzisiejszego spaceru, uświadomił sobie, że lubi Villemo. Że naprawdę bardzo ją lubi, a to było niebezpieczne. Bardziej dla niego, niż dla nich.
    No tak, Peter jak zwykle potrafił wszystko zjebać, włażąc do jego garderoby w najmniej odpowiednim momencie.
    Gus odskoczył od Villemo, zasłaniając ją całym ciałem. Nie chciał, by mężczyzna ją zobaczył.
    - Zamknij się kurwa i wypierdalaj. - Augustus był wkurwiony. Zaciskał dłonie w pięści, patrząc na Petera ze złością. - Koncert zaczyna się za dziesięć minut, więc z łaski swojej wyjdź za drzwi, zamykając je za sobą. I sprawdź, czy aby na pewno jesteś po tamtej stronie. - Dodał jeszcze. - Powiedz jeszcze coś na jej temat i kurwa pożałujesz.

    OdpowiedzUsuń
  83. Gus zacisnął dłonie w pięści i patrzył na Petera ze złością. Jak on go irytował. Wręcz nieziemsko go wkurwiał. Za każdym razem, kiedy otwierał usta w Riveersie aż się gotowało.
    Jednak mężczyzna był najlepszy w tym co robił i chyba dlatego właśnie Augustus jeszcze go nie wymienił na kogokolwiek innego.
    - Chuj mnie obchodzi ten koncert. - Warknął do niego. Gdyby nie trzymająca go Villemo, jak nic rzucił by się na Petera. Miał na to ogromną ochotę.
    Tablet zignorował. Gówno obchodziło go to, co na nim było. Teraz liczył się to, co o Villemo powiedział Peter.
    - Jeszcze jedno słowo w tym tonie, a obiecuję ci, że wylecisz szybciej niż ona. I chuj mnie będzie obchodziło to, czy znajdę na twoje miejsce kogoś równie dobrego. - Powiedział, zaciskając dłonie w pięści. - Puść mnie Villemo. - Dodał jeszcze.
    Musiał się na kimś wyładować, a że Peter był w pobliżu i dodatkowo Gus był na niego wkurwiony to czemu miałby mu nie rozjebać nosa.

    OdpowiedzUsuń
  84. Kiedy tylko poczuł, że dziewczyna go puściła, rzucił się na Petera.
    Był wkurwiony. Nie tylko przez to, co mężczyzna mu powiedział, ale też przez to, co powiedział o Villemo i o to, że im przerwał.
    A wkurwiony i niewyżyty Augustus Riveers nie był najciekawszym widokiem.
    - Pożałujesz, że tu wlazłeś. - Gus doskoczył do Petera, pięścią waląc go prosto w twarz.
    Kiedy to zrobił poczuł się dużo lepiej. Zdecydowanie dużo lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  85. Był wściekły. Doskonale było to widać po jego zachowaniu. Po tym, jak zaciskał dłonie w pięści, jak w oczach szalały mu wręcz iskierki szaleństwa i jak ciężko oddychał.
    Nic nie było w stanie go teraz powstrzymać.
    Nic, poza wyjątkiem delikatnych dłoni, które poczuł na swoim torsie. Nic, poza wielkimi oczami, które się w niego wpatrywały. Tylko Villemo potrafiła go uspokoić. Jak się teraz okazało.
    Przeniósł wzrok z Petera na nią i przyglądał jej się przez chwilę. Powoli dochodził do siebie, ale oczywiście Peter musiał wszystko zjebać.
    - Vill... - powiedział cicho. - Odsuń się, nie chcę ci zrobić krzywdy. - Poprosił cicho, po czym spojrzał na Petera. - A tobie radzę wypierdalać, bo nie wyjdziesz stąd zaraz o własnych siłach. Możesz przekazać wszystkim ,że koncertu nie będzie. Skończyłem.

    OdpowiedzUsuń
  86. [ Też zaraz uciekam, bo jutro 9-17 do pracy :)]

    Wolał grzecznie ją poprosić, żeby się odsunęła. Naprawdę nie chciał jej zrobić krzywdy. Ona niczemu nie była winna. To Peter wszystko zjebał, Le GUS wiedział, że i on nie był święty. Nie powinien był go uderzyć. Tylko, że się wściekł. A jak Riveers się wściekła, nie było przebacz.
    Spojrzał tylko na Petera że złością i zaczął się ubierać.
    - Zaraz przyjdę. - Powiedział chłodno. Wolał się uspokoić. Miał zamiar dać ten koncert, a po wszystkim rozmowić się z Peterem w cztery oczy. - Załatw mi lepiej nową słuchawkę, bo tą całkowicie zniszczyłeś.- Dodał jeszcze, wskazując na szczątki urządzenia. - Po koncercie jeszcze sobie pogadamy.

    OdpowiedzUsuń
  87. [ Nic nie szkodzi. O kurde, ze złości? Ja dziś ledwo chyba wysiedzę, bo coś czuję, że mnie jakieś choróbsko łapie masakryczne, niestety. ]

    Gus sam był zdziwiony swoim zachowaniem, ale wolał nie wszczynać jeszcze większej awantury. Wolał wyjść do swoich fanów i dać koncert. To go zawsze odprężało i pozwalało jakoś jaśniej myśleć.
    Nie zmieniało to jednak faktu, że Peter wytrącił go z równowagi swoimi słowami i Riveers nadal miał ochotę wywalić go z ekipy na zbity pysk.
    Zatrzymał się, kiedy Vill go zawołała. Spojrzał na nią uważniej. Nie wiedział do tej pory, jakim cudem udało się jej go uspokoić, ale zrobiła to idealnie.
    Usiadł na wzmacniaczu.
    - Dzięki mała. - Odpowiedział jej, starając się uśmiechnąć, ale wyszedł z tego jakiś dziwny grymas. Ukrył twarz w dłoniach, zastanawiając się nad wszystkim co się wydarzyło. Słowa Petera, szczególnie te o Vilemo straszliwie go zirytowały. Jakby jego menadżer miał jej coś do zarzucenia.

    OdpowiedzUsuń
  88. [ Haha, no pięknie :) ]

    Gus czekał na Villemo oddychając powoli i spokojnie. Musiał się jakoś opanować, by za chwilę, kiedy już znajdzie się na scenie nie pokazać, że coś się stało, że wielki Augustus Riveers był wściekły.
    Fanów to nie obchodziło. Miał zrobić show, tak jak zawsze i nic poza tym. Osobiste problemy musiały zostać rozwiązane później.
    Kiedy Villemo wróciła, wziął od niej słuchawkę, od razu ją na siebie zakładając, po czym wstał ze wzmacniacza. Podszedł do Vill, przyciągnął ją jeszcze na chwilę do siebie, by szybko ją pocałować, po czym wybiegł na scenę.
    - Czołem kochani. - Zawołał, widząc kątem oka ulgę na twarzach kolegów z zespołu.
    Zaraz też dali koncert. Wyszło im to całkiem nieźle, żeby nie powiedzieć, że zajebiście. Gus dawał z siebie wszystko, jak zawsze z resztą.

    OdpowiedzUsuń
  89. Gusa w tamtym momencie akurat mało obchodziło to, czy ktoś widział jak ją całuje, czy nie. To była jego sprawa. Niby chciał to wszystko ukrywać, bo sam nie wiedział, co tak naprawdę między nimi jest, ale zaraz przed koncertem musiał jakoś odreagować.
    Prawdą było jednak to, że często myślał móżdżkiem między nogami, a nie mózgiem i wychodziły potem z tego jakieś krzywe akcje, ale mało go to obchodziło.
    Zszedł ze sceny, jak zwykle żegnany oklaskami i krzykami. Pomachał kilku swoim fankom i ruszył w stronę garderoby, po drodze trafiając na Petera i Vill.
    - Puść ją do jasnej cholery. - Warknął na menadżera, podchodząc bliżej i wypuszczając rękę dziewczyny z łap mężczyzny.
    Doszli do garderoby. Gus wpuścił ich do środka, chociaż tak naprawdę miał ochotę zostać sam. Był zmęczony, a jedyne o czym teraz marzył to wielkie łóżko, które czekało na niego w hotelu.
    - Dobra gadaj co masz do powiedzenia, byle szybko. - Powiedział, siadając na krześle i patrząc na Petera. Nie miał ochoty z nim rozmawiać. Wściekłość, choć teraz uśpiona, nadal się w nim znajdowała, szukając ujścia.

    OdpowiedzUsuń
  90. W Gusie aż się gotowało. Zaciskał dłonie w pięści starając się jakoś uspokoić.
    I w sumie dobrze, że to Villemo mu wszystko powiedziała, pokazując artykuł i zdjęcia na tablecie. Spojrzał na nią, potem na Petera. Miał ochotę rozbić to małe elektroniczne gówno.
    - Powiedziałem ci coś wcześniej na temat tego, jak masz się do niej odzywać i jak o niej mówić. Mam ci przypomnieć? - Zapytał, patrząc na Petera ze złością. Nie podobało mu się tak, jak wyraża się o Villemo.
    Artykuł go wkurwił i to całkiem porządnie. Nie chciał, by ktokolwiek o tym wiedział.
    - Odkręcisz to. Chuj mnie obchodzi w jaki sposób. - Dodał jeszcze po chwili. - Jeśli znajdę choćby jeszcze jeden artykuł na ten temat, gwarantuję, że nie będę tak miły. A ta dziennikareczka z Paryża i tak dostanie za swoje. - Podniósł się ze swojego miejsca w poszukiwaniu czystych ubrań i ręcznika. Miał zamiar się wykąpać przed powrotem do hotelu.
    - Rżnąć mogę się z kim chcę, kiedy chcę, gdzie chcę i jak chcę. Twoim zadaniem jest usuwanie takich artykułów z sieci. Masz to zrobić. Gówno obchodzi mnie to, jak to sprostujesz i jak tego dokonasz. - Warknął, czując, że złość powoli bierze nad nim górę. Nawet nie pomyślał, że jego słowa mogą zranić Villemo. - Temat uznaję za zakończony. - Dodał jeszcze, zbierając swoje rzeczy z zamiarem wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
  91. Gus spojrzał na Petera. Miał wielką ochotę mu przyłożyć. Naprawdę ogromną, ale się powstrzymał. Potrzebował go i obaj doskonale zdawali sobie z tego sprawę.
    - Nie mam zamiaru cię zwalniać, więc z laski swojej załatw tą sprawę. - Powiedział w końcu, siląc się na spokojny ton.
    Teraz miał jeszcze na głowie wsciekłą Villemo. Tylko czy faktycznie to co powiedział nie było prawdą? Przecież nie byli parą, niczego prócz seksu jej nie obiecał. Nie powinna była się tak wściekać. Ale się wściekła, a on zaczął podejrzewać, że za tą reakcją kryło się coś jeszcze.
    - Zamknij się już kurwa i wracaj do pracy. - Mruknął do Petera, a sam wybiegł za Villemo.
    Nie uszła za daleko. Chwycił ją za ramię, by się zatrzymała.
    - Vill - zaczął cicho, sam nie wiedział do końca, czemu chce się jej tłumaczyć. Może przez to, że widział jej reakcje na swoje słowa. - Poczekaj. Przecież wiesz, że nie mówiłem tego poważnie. Daj spokój, proszę. - Powiedział, patrząc na jej twarz. - Powiedziałem to, bo byłem zły, ale tak naprawdę wcale tak nie myślę. - Dodał jeszcze.
    Chyba właśnie sobie uświadomił, że nie chciał jej stracić. Nie mógł sobie na to pozwolić.

    OdpowiedzUsuń
  92. [ wpadłam na mega pomysł. Gus napisze dla Villemo piosenkę.]

    Widział, że jest zła. Dostrzegł to w jej oczach, kiedy się od niego odsunęła. Nie sądził jednak, że aż tak przesadnie zareaguje.
    - Nie, ludzie w złości mówią coś, co ma zaboleć drugą osobę, więc to nie jest szczere. - Sprostował.
    Starał się ukryć to, że zabolało go to, co powiedziała. Kurwa! Skoro nic ich nie łączyło to jak cokolwiek mogło go zaboleć. Nie mógł tego zrozumieć.
    Nadal był zły. Wyżyć się miał, więc zamiar na pierwszej, lepszej osobie, czyli na niej.
    - Wiesz co? Masz rację. Nic nas nie łączy. Kompletnie nic. - Powiedział w końcu zimno, kierując się w stronę łazienki. - Szkoda tylko, że zbyt późno to zrozumiałem. Z reszta, piedrol się. Nie potrzebuje cię do szczęścia. - Dodał jeszcze, mijając Villemo i wchodząc do łazienki.
    Stracił ją w tym momencie. Wiedział o tym, ale prosić się nie miał zamiaru.
    Rzucił swoje rzeczy w kąt, by zaraz przyłożyć pięścią w kabinę prysznica.

    OdpowiedzUsuń
  93. [ Ha, no tak właśnie myślę. Zawszecmoze mu awanturę zrobić w jego apartamencie, albo nie wiem ten nowy techniczny się pojawi czy coś :) bo coś czuję, że teraz to się raczej nie pogodzą tak normalnie. Albo Vill niech po pijaku do niego przyjdzie. ]

    OdpowiedzUsuń
  94. [ Niech przyjdzie będzie śmiesznie:) oboje są uparcie, ale pewnie Gus ja przeprosi za to co powiedział. :)]

    OdpowiedzUsuń
  95. [ Pomyli pokoje w hotelu, albo dobra Gus do niej przyjdzie może trochę podpity i będzie ją przepraszał, a co ona z nim zrobi to już jej sprawa :)]

    OdpowiedzUsuń